czwartek, 4 stycznia 2018

Kino hiszpańskie: "Flamenco, flamenco"




Ustalmy na początku: to nie jest film dla wszystkich. To film dla zakochanych w tańcu i muzyce. Oczywiście przede wszystkim w rytmach hiszpańskich, andaluzyjskich, we flamenco, tytułowej bohaterce muzycznej i wizualnej perełki Carlosa Saury, bo można być miłośnikiem hip-hopu albo kochać walca, a wcale się w świecie Saury nie odnaleźć.


Flamenco, flamenco (Flamenco dziś) to pełna emocji podróż po jednym z najważniejszych elementów budujących kulturę Hiszpanii. Flamenco to nie tylko taniec, śpiew czy muzyka. To nie tylko piękne suknie, rytm wystukiwany obcasami, dłońmi, kastanietami, to nie tylko uwodzicielskie wachlarze, barwne chusty. To styl bycia, czucia, życia. To nieograniczona paleta emocji.




Ten film nie ma fabuły. Jest zbiorem krótkich, kameralnych występów zaproszonych przez reżysera artystów. Wśród nich znajdziemy takie, które nawet na mnie, laiku, robią ogromne wrażenie, jak tancerki Sara Baras (obłędna!) czy przedstawicielka młodszego pokolenia Rocío Molina, uwodzi Eva Yerbabuena, zachwycają mistrzowie gitary Paco Lucia, odkryty przez niego Tomatito (Cezar za muzykę do Vengo) i chyba nieco mniej znany w Polsce Manolo Sanlúcar. Na scenie pojawiają się śpiewaczki Estrella Morente (jeśli oglądaliście Volver to na pewno pamiętacie jej niesamowite wykonanie tytułowego utworu) i Niña Pastori, śpiewacy Enrique Morente czy Miguel Poveda, tancerz Farruquito i jego brat El Carpeta. To tylko kilka nazwisk, na które warto zwrócić uwagę.





Wizualnie Flamenco, flamenco jest prawdziwą perełką. Nic dziwnego, gdyż za zdjęcia odpowiadał Vittorio Storaro, trzykrotny zdobywca Oscarów (w tym za Czas Apokalipsy). Włoch bawi się kolorami i światłem, tworzy magiczne scenerie doskonale komponujące się z występami zaproszonych artystów. W tworzeniu scenografii wykorzystuje m.in. hiszpańskie malarstwo. Wspaniałe efekty osiąga za pomocą odbić, cieni. Tworzy niesamowity klimat. Deszczowego Canción de Cuna (wyd. Miguel Poveda i Eva la Yerbabuena) nie da się tak łatwo zapomnieć.

Cała produkcja składa się z trzynastu występów reprezentujących rozmaite style flamenco. Pierwszy  z nich to rumba - interpretacja Verde que te quiero verde, poematu Federico Garcii Lorki. Zachwyca pełne gracji Alegría w wykonaniu Sary Baras, przykuwają uwagę kolejne występy: El Carpeta w dynamicznej Buleríi, nieco nonszalanckie Garrotin Rocío Moliny, Guajira, której korzeni należy szukać na Kubie czy choreografia Javiera Latorre do El Tiempo. Każdy występ jest wyjątkowy na swój sposób.





Śpiewane teksty są przetłumaczone i napisy stają się jedynym rozpraszaczem uwagi. Warto więc ten film obejrzeć dwa razy. Za pierwszym razem czytając napisy, za drugim dając się porwać emocjom.

Flamenco, flamenco to dokument opowiadany muzyką, tańcem, obrazem. Barwny, pełen pasji. Dopracowany w każdym calu, prezentujący różnorodność flamenco. Hipnotyzujący. Piękny.




zwiastun filmu


Zobacz też:


10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ja też!
      A jeśli nie widziałaś jeszcze filmu, to koniecznie obejrzyj. :)

      Usuń
  2. To tez i moje klimaty, filmu też nie widziałam i juz wiem że w weekend będę miała co robić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę. Udanego seansu. :)

      Usuń
  3. O! Akurat pasuje! Świetnie.

    Przy okazji tego tematu polecam tobie i innym czytatkę „Nowe Horyzonty” marginesa!
    https://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=995950

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozazdrościć spotkania z Saurą. :)

      Usuń
  4. „Sauroczenia”?
    A, dzięki wielkie.
    Był na miejscu to musiałem (no, musiałem i już!) skorzystać ze sposobności.

    Nie dane mi jest znać hiszpański, ty pewnie wyrwałabyś się dokądkolwiek w ślad za nim (czy za kimś innym, kto jest dla ciebie mistrzem kina/pióra/muzyki czy innych dziedzin) i obeszła bez tłumaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się. Też bym musiała. :)

      Obawiam się, że poziom hiszpańskiego u mnie jeszcze nie ten, ale pracuję nad tym, żeby móc obejść się bez tłumaczenia. :)

      Usuń
  5. Tego filmu Saury akurat nie widziałem, czas nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...