piątek, 31 lipca 2015

Co w wydawnictwach piszczy #50
(sierpień 2015 - cz. 1)

*** subiektywne zestawienie premier i wznowień z pierwszej połowy miesiąca ***

Albatros

Lee Child Poziom śmierci - 5.08

Pierwsza z serii powieści o Jacku Reacherze, inteligentnym i niepokornym byłym majorze żandarmerii wojskowym, który przyniósł Childowi popularność na całym świecie. "Poziom śmierci" otwiera jedną z najlepszych serii powieści sensacyjnych przełomu XX i XXI wieku.

W Margrave wszystko wygląda na idealne. Położone w sennej Georgii, miasteczko ożywa jedynie wieczorami, jednak lokalny biznes znakomicie prosperuje nawet mimo braku klientów. Zero problemów. Zero przemocy - Jack Reacher ma zamiar spędzić tu leniwy weekend, jednak, gdy tylko przekracza granice mieściny, zostaje aresztowany.

W Margrave popełniono właśnie pierwsze od trzydziestu lat morderstw, a świadkowie widzieli nieopodal miejsca zbrodni właśnie Reachera. Tłumaczenia nie zdają się na nic - przybysz jest obcy, a mieszkańcom mieściny wyraźnie zależy na tym, by pozbyć się natręta.

Reacher ląduje w więzieniu, na poziomie śmierci - w miejscu, gdzie znajdują się skazani na dożywocie. Kilkadziesiąt godzin spędzonych w towarzystwie zatwardziałych kryminalistów upewnia Reachera, że nie popuści. Dowie się, dlaczego i w co właściwie wdepnął. A potem pociągnie winnych do odpowiedzialności. Margrave ma swoje brudne tajemnice i właśnie przyszła pora, by ujrzały światło dzienne.

czwartek, 30 lipca 2015

[21]
Spotkania autorskie
Joanna Opiat-Bojarska



Jak najlepiej zakończyć spacer śladami bohaterki książki? Spotkaniem z jej twórczynią! Po sobotnim zwiedzaniu Poznania tropem Anki Rogozińskiej postaci z kryminału Zaufaj mi, Anno, wraz z naszą przewodniczką Karoliną, udałyśmy się (skład stuprocentowo żeński) do jednej z filii Biblioteki Raczyńskich.

środa, 29 lipca 2015

Paulina Wnuk-Crépy "Mój Paryż, moja miłość"
"Reszta to prowincja"

Paulina Wnuk-Crépy
Mój Paryż, moja miłość
Wyd. Pascal
2015
304 strony
Spoglądanie na świat cudzymi oczami bywa naprawdę fascynujące. Oczywiście to nie to samo, co osobiste zbieranie doświadczeń, kadrów i wspomnień, ale biorąc pod uwagę fakt, jak różne rzeczy nas ciekawią, jak różnie oceniamy rzeczywistość i jak odmienne mamy style, pochodzenia, zawody, zainteresowania czy pomysły na spędzenie wolnego czasu, niekiedy warto obejrzeć dane miejsce cudzymi oczami, by zwrócić uwagę na to, co sami możemy przeoczyć, zwłaszcza, gdy dana osoba zna to miejsce dużo lepiej i może pokazać je nam z zupełnie innej perspektywy.

W Paryżu byłam raz. 
W Paryżu byłam krótko.
W Paryżu widziałam sporo.
W Paryżu nie widziałam jednocześnie prawie nic.

To miasto posiada wiele twarzy, zakamarków, tajemnic. Część z nich poznałam dzięki Paulinie Wnuk-Crépy i jej książce Mój Paryż, moja miłość.

Nie czytałam nigdy bloga Mama w Paryżu, nie znałam jego autorki, nie wiedziałam czego spodziewać się po książce. Chciałam wrócić do Paryża. Odkryć go na nowo. Zajrzeć tam choćby tylko na chwilę, choćbym miała go obejrzeć jedynie cudzymi oczami. Polka, która od szesnastego roku życia mieszka w stolicy Francji, wydała mi się nienajgorszą przewodniczką.

wtorek, 28 lipca 2015

Z Anką Rogozińską po Poznaniu,
czyli śladami bohaterki powieści
"Zaufaj mi, Anno" Joanny Opiat-Bojarskiej



Łukasz dotarł na ulicę Krysiewicza w ekspresowym tempie. Minął sklep z artykułami erotycznymi znajdującymi się na rogu i zaczął rozglądać się w poszukiwaniu kamienicy, która niebawem miała się stać prywatnym akademikiem.
Miał ułatwione zadanie. Kamienice stały tylko z jednej strony ulicy. Bardzo szybko zauważył, że w oknach jednej z nich nie ma ani jednej firanki. Budynek wyglądał na opuszczony.
- Bingo!

poniedziałek, 27 lipca 2015

Judith W. Taschler "Nauczycielka"
Rozgrzebać przeszłość

Judith W. Taschler
Nauczycielka
Wyd. W.A.B.
2015
256 stron
Książka niepozorna. Okładka nienachalna. Tytuł nieprzykuwający uwagi. Za to treść, za to emocje...

Powieść Nauczycielka Judith W. Taschler to emocjonujący dialog ex-kochanków, dwojga ludzi, którzy przeżyli ze sobą kilkanaście lat, by kilkanaście kolejnych wieść już osobno. Teraz ich drogi się spotykają. Ona jest nauczycielką niemieckiego, on popularnym pisarzem. Szkoła, w której pracuje Matylda, bierze udział w projekcie Uczeń/uczennice spotyka autora/autorkę (swoją drogą, nazwa ta jest wielce poprawna politycznie, zdaje się, że aż do przesady), dzięki czemu uczniowie/uczennice będą mogli/mogły wziąć udział w warsztatach pisarskich. Pisarzem prowadzącym kurs w tejże właśnie szkole, będzie Xaver.

Nim Matylda i Xaver staną ze sobą oko w oko, wymienią szereg maili. I tak, krok po kroku, poznamy ich historię. 

Brzmi nieciekawie? Zapewniam, że tak nie jest! Judith W. Taschler nie tylko opowiedziała bardzo ciekawą historię niełatwych relacji międzyludzkich, dramatów, zawiedzionych oczekiwań, ale podała ją w sposób ogromnie intrygujący, gwarantujący podniesienie ciśnienia u czytających.

niedziela, 26 lipca 2015

Na co do kina?
* sierpień 2015 *

Miała być fotorelacja ze spaceru śladami Anki Rogozińskiej, bohaterki kryminału Joanny Opiat-Bojarskiej Zaufaj mi, Anno, ale deficyt snu dał o sobie znać, a z półprzymkniętymi powiekami ciężko się pisze, a jeszcze ciężej (pisać można od biedy bezwzrokowo) wybiera się i kadruje zdjęcia. Relacja będzie więc prawdopodobnie dopiero we wtorek, a dziś zapraszam na...

Subiektywne zestawienie potencjalnie dobrych filmów.

7 sierpnia 

Tommy Lee Jones Eskorta  

Niezależna, samotna i zdeterminowana Mary Bee Cudy (Hilary Swank) podejmuje się misji, której bali się wszyscy mężczyźni. Jej zadanie to eskortowanie trzech szalonych młodych kobiet na drugi koniec kraju - do Iowy. Na miejscu obłąkanymi zaopiekuje się żona pastora (Meryl Streep). Kiedy Mary Bee ratuje od stryczka dezertera George’a Briggsa (Tommy Lee Jones), ten, wdzięczny za ocalenie, zobowiązuje się towarzyszyć jej w niebezpiecznej podróży.



sobota, 25 lipca 2015

[16] Wakacje 2014: Barcelona
Poble Espanyol



Dwa lata temu stałam tuż obok i miałam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócę do Barcelony i będę miała okazję wejść do środka. Udało się rok później, na dowód czego piszę tę notkę.

Najpierw kilka słów wstępu, a później już tylko zdjęcia. No, może z drobnym komentarzem tu i ówdzie.

piątek, 24 lipca 2015

Olga Rudnicka "Martwe jezioro"
Ach, co to był za ślub!

Olga Rudnicka
Martwe jezioro
Wyd. Prószyński i S-ka
2008
232 strony
Gucio (ten od Mai) skomentował by tę sprawę tak: stare przysłowie pszczół mówi, nigdy nie mów nigdy. Po lekturze powieści Czy ten rudy kot to pies? Olgi Rudnickiej stwierdziłam, że nie będę sięgać po tom poprzedzający zdarzenia w nim opisane, że późniejsze książki autorki o wiele bardziej trafiają w mój gust, więc jej debiut sobie odpuszczę. 

A jednak odpowiednio zmotywowana sięgnęłam po Martwe jezioro i... wcale nie żałuję. Ostatnio czytanie idzie mi dość kiepsko. Ładna pogoda, zbliżający się urlop, rozsypane na stole kredki i kilka innych drobiazgów, nie sprzyjają czytelnictwu. Szybko się nudzę, odpływam myślami. Wygląda na to, że książki lekkie, humorystyczne i rozrywkowe, na taką niemoc czytelniczą są idealne. Debiutancka powieść Olgi Rudnickiej łączy w sobie te trzy cechy.

Tytułowe martwe jezioro podobno przepięknie wygląda o świcie, gdy podnosi się mgła. Wokół niego rośnie młody las. Można tu odpocząć od zgiełku i pośpiechu. Posiedzieć, porozmyślać, ukryć się przed światem.

Mała Beata bywała tu często. To był jej azyl.

czwartek, 23 lipca 2015

Na stosiku książki rosną #26



Książki przestanę kupować prawdopodobnie dopiero wtedy, gdy zakryją w mieszkaniu wszystkie ściany i sprzęty. Póki co, wchodzę na stronę sklepu internetowego, by kupić Dzieci z Bullerbyn i Grę o tron, a kończę (z bólem!) na... dwunastu pozycjach. Sami zresztą zobaczcie.

środa, 22 lipca 2015

Lucy Diamond "Pewnej nocy we Włoszech"
Odnaleźć siebie

Lucy Diamond
Pewnej nocy we Włoszech
Wyd. Black Publishing
2015
406 stron
Biorąc do ręki powieść Lucy Diamond Pewnej nocy we Włoszech spodziewałam się:
a) historii obyczajowej,
b) romantycznych scen,
c) sporego skomplikowania relacji damsko-męskich,
d) włoskich smaków i zapachów,
e) śródziemnomorskiego temperamentu,
f) wspaniałych italiańskich krajobrazów.

I właściwie moje oczekiwania by się spełniły, choć z tym temperamentem bywa różnie, gdyby nie fakt, że w Pewnej nocy we Włoszech właściwie nie ma... Włoszech. Tzn. są obecne w mowie, kuchni, myślach, ale jeśli ktoś się spodziewa, że Lucy Diamond zabierze go do malowniczej Prowansji, historycznego Rzymu czy romantycznej Wenecji, to cóż... może się odrobinę zdziwić.

Autorka oferuje zaledwie due notti a Roma (dwie noce w Rzymie), co prawda dla fabuły istotne, ale już ci, którzy oczekują rozbudowanych opisów i odnalezienia w treści miejsc znanych sobie z włoskich wojaży lub dopiero majaczących w podróżniczych planach, będą ich szukać na próżno.

Skoro już wiemy czego w tej powieści nie ma, skupmy się na tym, co jest. A jest całkiem sporo i na dodatek pozytywnie, mimo iż historie bohaterek powieści nie zaczynają się najlepiej.

wtorek, 21 lipca 2015

Spacerem po... Zamościu


Nie tak miało być. Miałam pojechać do Zamościa i nie chcieć stamtąd wracać. Chodzić po mieście zauroczona nim i gorączkowo rozglądać się, czy aby ktoś nie ma na sprzedaż mieszkania w okolicy Starego Rynku. Wyszło inaczej. Spędziłam tam niespełna trzy godziny i wcale nie miałam ochoty na więcej. Tyle wystarczyło, by dać się zauroczyć Rynkiem i rozczarować resztą.

Umieszczony na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO Rynek Wielki jest piękny, nie przeczę. Od kamienic ormiańskich nie mogłam oderwać wzroku. Cudo!

poniedziałek, 20 lipca 2015

"Łapacz snów", czyli czas na relaks

Ok, stało się. Chyba już mogę mówić o uzależnieniu z kategorii tych nieco większych, bo właściwie nie ma dnia, żebym choć na kilka chwil nie usiadła przy stole, na którym wokół kolorowanki mam zgromadzone rozsypane kredki. 

Przygodę z kolorowankami zaczęłam od Pięknych ogrodów, a od kilkunastu dni z zapałem zapełniam białe miejsca na kartach Łapacza snów.

W wersji anglojęzycznej, Łapacz snów (Dream Catcher) ma kilka wersji:
- Life on Earth,
- The Tree of Life,
- Mindfulness,
- Finding Peace,
- A Soul Bird's Journey.

Ten ostatni tytuł niedawno pojawił się na polskim rynku, co prawda bez odpowiedniego podtytułu, ale mam nadzieję, że nie oznacza to, że pozostałe kolorowanki nie zostaną u nas wydane.

niedziela, 19 lipca 2015

Thomas Sweterlitsch "Jutro, jutro i znów jutro"
"Zostaliśmy wybrani, by cierpieć"

Thomas Sweterlitsch
Jutro, jutro i znów jutro
Wyd. W.A.B.
2015
320 stron
Wydawało mi się, że najtrudniej jest pisać o książkach przeciętnych. Powieść Jutro, jutro i znów jutro uświadomiła mi, że się myliłam. Najtrudniej pisze się o książkach niezłych, ale które kompletnie nie są w moim guście. 

Staram się nie zamykać w obrębie jednego czy dwóch gatunków literackich, choć są i zawsze będą takie typy książek, które będą mnie przyciągać silniej niż inne. Uznawszy, że kombinacja kryminału i science-fiction brzmi bardziej intrygująco niż strasznie (futurologia mnie kręci równie mocno jak wróżbiarstwo z fusów), sięgnęłam po debiutancką powieść Amerykanina, Thomasa Sweterlitscha. Przeliczyłam się, przemęczyłam i dopiero dwa tygodnie po lekturze biorę za pisanie tekstu. Tyle potrzebowałam, żeby zrozumieć, że ta książka nie jest taka zła i przedstawia ciekawą wizję przyszłości, a mój problem polega nie tyle na tym, że ta wizja mnie nie ciekawi, co na fakcie, że autor zbyt szybko i gwałtownie wrzucił mnie w wykreowany świat, tak inny od tego, który znam. 

sobota, 18 lipca 2015

"100 książek, które trzeba przeczytać"

Tak, to jeszcze jedna z wielu, a nawet wielu, wielu list czytelniczych, z których nikt nigdy nie jest zadowolony. Temu brakuje książki ulubionego autora, tamten nie uważa, by część z wymienionych tytułów zasłużyło na wyróżnienie. A jednak takie listy wciąż powstają, cieszą się dużym zainteresowaniem, wywołują mniej lub bardziej burzliwe dyskusje, a czasem nawet służą zgodnie z założeniem: podsuwają lub odradzają wymienione tytuły.

Niedawno na stronie Empiku ogłoszono listę "100 książek, które trzeba przeczytać", przygotowaną przez pisarzy i dziennikarzy. W ekipie znaleźli się Sylwia Chutnik, Anna Dziewit-Meller, Małgorzata Halber, Karolina Korwin Piotrowska, Katarzyna Montgomery, Katarzyna Tubylewicz, Magdalena Żakowska, Piotr Bratkowski, Mariusz Cieślik, Remigiusz Grzela, Michał Rusinek, Janusz Leon Wiśniewski oraz Jakub Żulczyk. Zestaw jest dość różnorodny. Obok Kubusia Puchatka i Komety w Dolinie Muminków znajdziemy Fikcje, Paragraf 22 czy Czarodziejską górę. Oczywiście nie zabrakło tu takich tytułów, które zwykle przychodzą na myśl jako pierwsze, gdy myślimy o podobnych zestawieniach. Trudno je sobie wyobrazić bez Mistrza i Małgorzaty czy Stu lat samotności.

piątek, 17 lipca 2015

Pocztówki z weekendu w Czechach



Miało być co innego, ale cóż... jak się rozmawia z siostrą przez telefon 2 godziny 49 minut i 39 sekund, to pozostaje już tylko wklejenie zdjęć i udawanie, że taki właśnie był plan.

W ubiegły weekend odwiedziliśmy sąsiadów z południa. Trzy dni to na tyle mało, że nie zdążyliśmy zbyt wiele zobaczyć, ale też na tyle dużo, by fantastycznie spędzić czas i zdać sobie sprawę z tego, że warto taką wycieczkę powtórzyć. 

czwartek, 16 lipca 2015

Chris Stewart "Jeżdżąc po cytrynach. Optymista w Andaluzji"
Anglik w opałach

Chris Stewart
Jeżdżąc po cytrynach.
Optymista w Andaluzji

Wyd. AA
2007
255 stron
Schemat podobny do tych, na których swego czasu opierała się moda na literaturę o Toskanii czy innej Umbrii. Otóż znudzony życiem Amerykanin, czy też pragnąca zmian Angielka, postanawiają rzucić dotychczasowe życie i rozpocząć je w zupełnie innym świecie. Opuszczają miasta, korporacje, dotychczasowych partnerów (niepotrzebne skreślić, potrzebne dopisać), sprzedają dom, meble, samochód (tu też można kreślić i dopisywać), kupują posiadłość w śródziemnomorskim kraju, zachwycają się krajobrazami, zaprzyjaźniają z naturą, poznają zwyczaje tubylców i remontują zakupione budynki. Remontują, remontują, remontują. Nabyte domy są bowiem często w opłakanym stanie.

Taką też opowieść serwuje Chris Stewart, o którym (zapewne dla podbicia zainteresowania książką), wspomina się najpierw jako o byłym członku grupy Genesis (Stewart zagrał na AŻ dwóch singlach), a dopiero później jako o facecie, który kupił farmę w Andaluzji. Pomiędzy jednym a drugim Stewart zdążył popracować w cyrku, w Grecji zaciągnąć się na kuter rybacki, nauczyć strzyc owce, zdobyć licencję pilota w Los Angeles, ukończyć kurs kucharza kuchni francuskiej, odwiedzić Chiny... Krótko mówiąc, kupno farmy złożonej z rozpadających się budynków, w której to ciepłe posiłki przygotowuje się uprzednio rozpalając ognisko, o bieżącej wodzie można pomarzyć, elektryczność co prawda jest, ale wyłącznie z baterii słonecznych (niedziałających podobno tylko czasem latem, za to często zimą), główny budynek mieszkalny stoi na górskiej grani siekanej wiatrem, skorpiony i węże mają się nieźle oraz licznie, zdaje się być szaleństwem w granicach "stewartowej" normy.

środa, 15 lipca 2015

Co w wydawnictwach piszczy #49
(lipiec 2015 - cz. 2)

*** subiektywne zestawienie premier i wznowień z drugiej połowy miesiąca ***


Amber


Steve Hamilton Pod lodowym księżycem - 21.07

Alex McKnight, były policjant i czasem prywatny detektyw, po tamtej nocy sprzed lat zaszył się w lasach Michigan. To była noc krwi i szaleństwa.

Nie potrafi o niej zapomnieć nawet wśród cichych, zasypanych śniegiem lasów.

Ale przemoc znowu wdziera się w jego świat, wraz ze zniknięciem dziewczyny, którą Alex usiłował chronić przed jej agresywnym chłopakiem. Kto porwał Dorothy? Kto włamał się do chaty Alexa? Kto krąży wokół niego? Kto go śledzi? Odpowiedź kryje się na skutym lodem pustkowiu, gdzie już wkrótce Alex stoczy samotną walkę o życie.

wtorek, 14 lipca 2015

Elizabeth Winder "Sylvia Plath w Nowym Jorku. Lato 1953"
Lato pełne nadziei

Elizabeth Winder
Sylvia Plath w Nowym Jorku.
Lato 1953

Wyd. Marginesy
2015
320 stron
Wiosna 1953. Aldous Huxley eksperymentował z meskaliną w zachodnim Hollywood. Odkryto szczepionkę na polio i wreszcie zdobyto Mount Everest. Umarł Stalin, a Elvis Presley ukończył szkołę średnią. Królowa Elżbieta II przygotowywała się do koronacji w opactwie Westminster. John Kennedy i Jacqueline Bouvier zdecydowali się ujawnić swój związek i ogłosili zaręczyny. W Tangerze William S. Borroughs napisał Nagi lunch.
W domu w Wellesley w stanie Massachusetts Sylvia Plath pakowała halki, sukienki, spódnice i nylonowe pończochy. Wybierała się do Nowego Jorku[1].

Dwadzieścia sześć dni. Tyle trwał staż w nowojorskim magazynie Mademoiselle. Sylvia nie była jeszcze określana jako Lady Łazarz. Nie znała Teda Hughesa. I z pewnością nikt nie mógł wówczas przypuszczać, że ta zadbana, wesoła osoba, która uwielbiała malować usta na czerwono i chodzić na zakupy, która cieszyła się życiem i była żądna nowych doświadczeń, dziesięć lat później zamknie się w kuchni, uszczelni drzwi, otworzy piekarnik, włączy gaz i zaśnie na zawsze, osieracając dwójkę dzieci.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Najlepsza!

[źródło]

Nie mam żadnych wątpliwości, że to najlepsza stacja radiowa jaka może być. Podobnego zdania jest mój mąż, a przynajmniej nigdy nie wyrażał chęci przełączenia jej na inną. Słucha jej od dobrych kilku lat podczas każdej naszej wspólnej podróży. Bo to specyficzne radio. Działa tylko wtedy, kiedy jedziemy gdzieś samochodem. We dwoje (ewentualnie z kotem).

Co sprawia, że ta stacja jest tak wyjątkowa?

niedziela, 12 lipca 2015

Życzę sobie :)



Rok temu, napisałam krótki post pt. Magiczna trzydziestka. Trzydzieści punktów - trzydzieści marzeń. Po roku z radością mogę powiedzieć, że kilka z nich udało mi się spełnić:

sobota, 11 lipca 2015

Kolorowanie - nasza pasja



Nie wiem, w którym momencie można powiedzieć, że coś zamienia się w pasję. Czy wtedy, gdy przychodzi się do sklepu plastycznego i prosi po pokazanie wszystkich odcieni pomarańczowych kredek? Czy może w momencie, w którym powinno się pakować walizkę na podróż, ukradkiem koloruje się "jeszcze tylko jednego motylka"? Czy w sytuacji, w której w Libercu zagląda się do księgarni po to, żeby sprawdzić, czy Czechów dopadła ta sama mania? A może, gdy zamiast czytać ukochane książki, wędruje się po Amazonie w poszukiwaniu nowych kolorowanek i planuje zakupy, choć te dwie książeczki już posiadane wystarczą na wiele miesięcy?

piątek, 10 lipca 2015

Blogosfera czyta!
30 tytułów na wakacje 2015 + KONKURS!

[źródło]


Dawno, dawno temu otrzymałam maila z propozycją, by wziąć udział w projekcie Blogosfera czytaEwa i Monika miały świetny pomysł! Chodziło o to, by trzydziestu blogerów wspólnie stworzyło zestaw trzydziestu książek idealnych na nadchodzące wakacje. Miałam akurat pod ręką powieść świetną na lato upalne i deszczowe, na podróż długą i daleką, ale i na wypad na działkę czy relaks na balkonie. Szybko zgłosiłam tekst, od tej chwili niecierpliwie czekając co też z tej całej akcji wyniknie. 

czwartek, 9 lipca 2015

Małgorzata Mroczkowska "Angielskie lato"
Chcę żyć. Właśnie teraz.

Małgorzata Mroczkowska
Angielskie lato
Wyd. Czwarta Strona
2015
360 stron
Zamienić wszystko, co mam, na nic, które stanie się wszystkim. Wszystko stanie się niczym, a nic zamieni się we wszystko, co najważniejsze. Zniszczyć, zrównać z ziemią, by zbudować od początku, od podstaw. To znaczy: żyć raz jeszcze. To właśnie druga szansa od losu[1].

Angielskie lato Anny będzie gorętsze od tego, jakie kojarzy się z Wyspami Brytyjskimi. Trochę z powodu tego, że opuści ona Londyn i zamieszka na jakiś czas w nadmorskiej miejscowości, gdzie klimat i pejzaże sprzyjają letniemu wypoczynkowi, nawet jeśli jedzie się tam niejako do pracy. Bardziej jednak dlatego, że wspomniana druga szansa od losu sprawi, że jej serce zabije dużo szybciej, a monotonne, choć bezpieczne, małżeńskie życie do reszty straci swój urok.

Anna ma męża. Mąż ma mamę. Mama ma dom. W tym łańcuszku nagle zabrakło jednego ogniwa. Po śmierci mamy Waltera, dom rodzinny stoi pusty. Walter jednak ani myśli nie tylko się tam przeprowadzać, ale nawet stopy nie zamierza postawić w okolicy. Z matką nie łączyły go ciepłe uczucia, dom zaś nie nasuwa pozytywnych skojarzeń. Mężczyzna jak najszybciej chce sprzedać posiadłość. Sprzedać, zapomnieć, żyć dalej, oddając się pracy, wiodąc spokojne życie w złudnym poczuciu, że oto wszystko jest ok.

Niestety nie jest, a już na pewno nie będzie.

środa, 8 lipca 2015

Paryż 2015
Dzień drugi, czyli Cmentarz Montmartre



Jedni jadą do Paryża zrobić fotkę z wieżą Eiffla, inni na pierwszym miejscu stawiają... katakumby i cmentarze. Uprzedzając pytania...
Nie, nie jestem dzieckiem mhrrroku.
Nie, nie składam ofiar z ludzi i kotów (zwłaszcza kotów).
Nie, nie uważam, że świat to ciemność, a ludzie to demony.
I jeszcze kilka innych nie, nie, które się Wam zapewne nasuną. 
Podwójne zaprzeczenia interpretujcie sobie jak chcecie.

wtorek, 7 lipca 2015

Pocztówki z weekendu w lubelskim



Weekend spędziłam z Sylvią Plath, choć każda z nas miała własne plany i tylko z doskoku spotykałyśmy się na kilka minut. Ona dzieliła się wrażeniami z pobytu w Nowym Jorku, ja opowiadałam o rozczarowaniu Zamościem, zachwycie Lublinem, zadumie w Majdanku i zauroczeniu Kazimierzem Dolnym.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Dziesięć książek idealnych na wakacje



Takich list pojawia się teraz sporo. Pomyślałam, że podzielę się z Wami własnymi typami. Może akurat wśród poniższych propozycji znajdziecie coś, co chętnie dorzucicie do torby spakowanej na wakacyjne wojaże? Wszystkie książki to tegoroczne premiery, każda warta uwagi.

niedziela, 5 lipca 2015

Nowe uzależnienie?
"Piękne ogrody"



Przez jakiś czas byłam odporna. Co prawda z Facebooka i Instagrama coraz częściej atakowały mnie zdjęcia, ale atakują mnie też fotki stylizacji blogerek modowych czy obiadów wyglądających jak z menu mega wypasionej restauracji, a przyrządzonych przez kulinarnie uzdolnione osobniki w ich własnych kuchniach. Nie znaczy to jednak, że nagle zacznę zestawiać ciuchy inaczej niż według zasady "czyste spodnie + jakaś niewymięta bluzka" lub przestanę doceniać pierogi z Piotra i Pawła.

piątek, 3 lipca 2015

Literatura kobieca w dwudziestu siedmiu odsłonach



Nie wiem z czym Wam kojarzą się Siedlce, mnie z Festiwalem Literatury Kobiecej "Pióro i Pazur". Nigdy na nim nie byłam (co nie znaczy, że kiedyś się nie wybiorę), ale za to śledzę nominacje i notuję zwycięskie tytuły. 

Znamy już powieści, które trafiły do półfinału. Ze 108 tytułów zostało 27, ale nie jest to ostateczna lista, bo jak głosi regulamin, jury może dorzucić do tej listy jeszcze pięć pozycji, nieuwzględnionych przez czytelniczki oceniające zgłoszone powieści. 

Póki co, zestaw prezentuje się dość ciekawie.

czwartek, 2 lipca 2015

Elżbieta Sęczykowska "Tybet. W drodze do Kumbum"
W Krainie Śniegu i lamaizmu

Elżbieta Sęczykowska
Tybet. W drodze do Kumbum
Wyd. Burda Książki
2015
402 strony
Ilekroć sięgam po książkę sygnowaną logiem National Geographic, nastawiam się na wspaniałą przygodę. Tym razem w podróż wyruszyłam z Elżbietą Sęczykowską. Zabrała mnie w literacką podróż do miejsca, do którego sama zapewne nigdy nie dotrę. Do Tybetu, a konkretnie klasztoru Kumbum. O ile moja wyobraźnia jest w stanie wygenerować mi obraz przedstawiający mnie stawiającą stopę w Lhasie, o tyle już wyprawa do wspomnianego klasztoru przekracza jej możliwości. Moje zresztą też, więc tym bardziej podziwiam autorkę podróżniczego reportażu Tybet. W drodze do Kumbum.

Lista momentów, w których ja usiadłabym (zważywszy na temperatury pewnie na zawsze), załamując ręce, robiąc minkę "landrynki", której właśnie ułamał się tipsik i mając oczęta pełne łez, wyrażające chęć powrotu do doooomuuuuuuu, wydłużała się z każdą przeczytaną stroną. Wprost proporcjonalnie rósł wspomniany podziw dla relacjonującej wyprawę, bo problemy miała większe niż ów symboliczny ułamany tips, a mimo to dzielnie parła do przodu. 

środa, 1 lipca 2015

Zdarzyło się w czerwcu 2015



Czerwiec był dla mnie bardzo leniwym miesiącem. Zdarzyło mi się czasem podnieść tyłek z kanapy i to nie tylko po to, żeby przenieść go na łóżko, ale przypadków tego typu nie zanotowano zbyt wielu. Pogoda często była z gatunku "taka se", więc większych wyrzutów sumienia nie miałam.

Liczba przeczytanych książek? 14! Taki wynik się szybko nie powtórzy.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...