poniedziałek, 27 lipca 2015

Judith W. Taschler "Nauczycielka"
Rozgrzebać przeszłość

Judith W. Taschler
Nauczycielka
Wyd. W.A.B.
2015
256 stron
Książka niepozorna. Okładka nienachalna. Tytuł nieprzykuwający uwagi. Za to treść, za to emocje...

Powieść Nauczycielka Judith W. Taschler to emocjonujący dialog ex-kochanków, dwojga ludzi, którzy przeżyli ze sobą kilkanaście lat, by kilkanaście kolejnych wieść już osobno. Teraz ich drogi się spotykają. Ona jest nauczycielką niemieckiego, on popularnym pisarzem. Szkoła, w której pracuje Matylda, bierze udział w projekcie Uczeń/uczennice spotyka autora/autorkę (swoją drogą, nazwa ta jest wielce poprawna politycznie, zdaje się, że aż do przesady), dzięki czemu uczniowie/uczennice będą mogli/mogły wziąć udział w warsztatach pisarskich. Pisarzem prowadzącym kurs w tejże właśnie szkole, będzie Xaver.

Nim Matylda i Xaver staną ze sobą oko w oko, wymienią szereg maili. I tak, krok po kroku, poznamy ich historię. 

Brzmi nieciekawie? Zapewniam, że tak nie jest! Judith W. Taschler nie tylko opowiedziała bardzo ciekawą historię niełatwych relacji międzyludzkich, dramatów, zawiedzionych oczekiwań, ale podała ją w sposób ogromnie intrygujący, gwarantujący podniesienie ciśnienia u czytających.

Gra, w której biorą udział bohaterowie wciąga od pierwszych stron. Tym bardziej, że ani bohaterowie, ani czytelnicy, niemal do końca nie wiedzą ile w tym, czego się dowiadują jest prawdy, a ile fikcji.

Dlaczego więc Xaver po kilkunastu latach związku z Matyldą tak po prostu ją zostawił, bez słowa zabierając swoje rzeczy?
Co działo się z kobietą, która pewnego dnia wróciła do pustego mieszkania i zorientowała się, że właśnie została sama?
Dlaczego Xaver, który nigdy nie chciał mieć dziecka z Matyldą, krótko po rozstaniu został ojcem dziecka nowej partnerki?
Jak potoczyły się losy początkującego pisarza i jego nowej rodziny?
Jaki dramat kryje się za zniknięciem malutkiego synka Xavera?
Ile słów musi paść, by wyjaśnić wszystkie tajemnice, wątpliwości, wyrzucić z siebie żal i pretensje, pozwolić zrozumieć i zdołać zrozumieć to, co wydarzyło się przez te wszystkie lata?

Nie będzie to łatwe, bo Matyldę i Xavera łączy nie tylko miłość do literatury, ale także do słuchania i snucia opowieści. Także i teraz nie mogą się powstrzymać, by nie wrócić do dawnych przyzwyczajeń. Rozmawiając o swoim związku, o obecnym życiu, a przede wszystkim o tajemniczym zniknięciu malutkiego Jakoba, przeplatają fakty z wytworami wyobraźni. Nie dość więc, że sama historia pełna jest emocji, to dodatkowe napięcie buduje fakt, że granica między tym co prawdziwe, a tym co zmyślone, jest cienka i właściwie nie wiadomo, którędy do końca przebiega.

Postawy bohaterów stanowią ciekawy kontrast. Ona ułożona, spokojna, ma świetną pamięć, jest doskonałą obserwatorką, a jej wypowiedzi są wyważone, przemyślane. On myli daty i fakty, okrasza wypowiedzi licznymi wykrzyknikami, często kryje się za kłamstwami. Ona chce poznać odpowiedzi na pytania dotyczące przeszłości. On woli rozmawiać o tym co teraz. Niczym wytrawna pani psycholog, Matylda kieruje rozmowę na interesujące ją kwestie, stopniowo docierając do prawdy, poddając przy okazji związek z Xaverem drobiazgowej analizie. Niczym wytrwały, uważny śledczy, dąży do ujawnienia prawdy o zniknięciu Jakoba. Trudno oprzeć się przeczuciu, że kobieta wie więcej na ten temat, niż mówi. A może to także część psychologicznej gry?

Nauczycielka Judith W. Taschler ma nie tylko niepozorny tytuł i okładkę, ale i format. Autorce udało się jednak zmieścić w niej sporo wątków i ogrom emocji. Ta historia obyczajowa ma w sobie wiele nut dramatycznych, napięcie godne thrillera, romansowe podłoże. Są tu zawiedziona miłość, zdrada, pasja, żal, pretensje, literatura, marzenia, a także (a może przede wszystkim) tajemniczy wątek zniknięcia małego chłopca, wokół którego coraz mocniej będzie krążyć wymiana zdań, coraz ciaśniej będą się splatać kolejne opowieści. Austriaczka wybrała ciekawą formę na to, by przybliżyć historię swoich bohaterów. Przeplata maile, rozmowami w cztery oczy i zmyślonymi opowieściami utrudniającymi poznanie prawdy, wrzuca liczne retrospekcje, łączy gatunki literackie. Zgrabnie opowiadane kłamstwa wcale nie wydają się takie nierzeczywiste. 

Spotkania po latach kończą się różnie. Czasami mają postać kilku niezobowiązujących maili wymienionych w pośpiechu, innym razem stają się obiecującym początkiem nowej-starej znajomości. W tym wypadku, od wiadomości w stylu "co u ciebie", bohaterowie szybko przechodzą do opowieści pełnej wspomnień i wywlekania spraw niedomkniętych, niezałatwionych, często wciąż bolesnych. Autorka zyskała całą moją uwagę i przyznaję, że trudno było mi się od tej powieści oderwać. Jeszcze trudniej mi o niej napisać tak, by oddać jej niezwykłość, moc, emocjonalny knockout jaki mi zafundowała.

Nauczycielka to książka intrygująca i zaskakująca. Choć historia bohaterów nie jest niezwykła, to sposób jej podania sprawia, że taka się zdaje. W całości widzę tylko jeden zbędny wątek dotyczący Matyldy, który co wrażliwszym zaszkli oczy, ale wydaje mi się zbyt melodramatyczny, niepotrzebnie obciążający i tak już dramatyczną historię. 

Nie spodziewałam się, że powieść Judith W. Taschler tak mnie poruszy. To piękna opowieść o niezagojonych ranach, różnicach w odbiorze świata i ocenianiu rzeczywistości, o uczuciach niełatwych i tajemnicach, które uwierają. O decyzjach, których konsekwencje niełatwo przewidzieć.

Całe jego życie zależy od tej jednej decyzji! Dlaczego nie można wypróbować kilku projektów życia, a potem zdecydować się na jeden? Jedno życie to tak, jakby człowiek nie miał żadnego! Jakie to musi być straszne, jeśli się podejmie niewłaściwą decyzję i na starość trzeba będzie to przyznać*.


***

*Judith W. Taschler, Nauczycielka, przeł. Aldona Zaniewska, Wyd. W.A.B., 2015, s. 66.


***

Książkę polecam
miłośnikom powieści psychologicznych
wielbicielom książek łączących kilka gatunków
poszukującym powieści o relacjach międzyludzkich
rozglądającym się za książkami pełnymi emocji
ceniącym tajemnicze fabuły

***

egzemplarz recenzencki



17 komentarzy:

  1. Zaintrygowałaś mnie tą powieścią...

    OdpowiedzUsuń
  2. Juz od dawna mam na nią ochotę. Zapowiada się swietnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. oo nie spodziewałam się, że to aż tak dobra książka! Na pewno będę mieć ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostrzę sobie zęby na tę powieść, a recenzja świetna:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawi mnie w tej książce wątek literatury jako miłości (oczywiście nie jedynej) obojga bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę tą już jakiś czas mam "na oku"- po tej pochlebnej recenzji zwłaszcza ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Historia wydaje się niezwykle intrygująca, a Ty jeszcze mocniej zachęcasz swoją recenzją. Na pewno z przyjemnością sięgnę po "Nauczycielkę".

    OdpowiedzUsuń
  8. Szalenie podoba mi się pomysł na tą książkę! Muszę ją mieć!

    OdpowiedzUsuń
  9. No cóż, ja nie przyjęłam jej tak entuzjastycznie. :) I odnoszę wrażenie, że Twoja recenzja jest zdecydowanie lepsza niż sama "Nauczycielka". :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lecę sprawdzić, co Ci się nie podobało. :)
      A za opinię dziękuję, choć obawiam się, że do pisarskich umiejętności Taschler mi "odrobinkę" brakuje. :D

      Usuń
  10. Stwierdzam, że polskie wydanie dużo bardziej przypadło mi do gustu od oryginału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwaczną mają okładkę. Jak z jakiegoś horroru klasy B.

      Usuń
  11. Dobrze, że polska okładka w niczym nie przypomina niemieckiej. Zaintrygowała mnie ta historia, wcześniej jakoś ten tytuł mnie nie kusił - teraz owszem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ta książka trafi w Twój gust. :)

      Usuń
  12. A tak niepozornie wygląda ta powieść, a tu takie emocje. Jestem zainteresowana lekturą, skomplikowane relacje międzyludzkie i wybory to coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...