![]() |
| Thomas Sweterlitsch Jutro, jutro i znów jutro Wyd. W.A.B. 2015 320 stron |
Wydawało mi się, że najtrudniej jest pisać o książkach przeciętnych. Powieść Jutro, jutro i znów jutro uświadomiła mi, że się myliłam. Najtrudniej pisze się o książkach niezłych, ale które kompletnie nie są w moim guście.
Staram się nie zamykać w obrębie jednego czy dwóch gatunków literackich, choć są i zawsze będą takie typy książek, które będą mnie przyciągać silniej niż inne. Uznawszy, że kombinacja kryminału i science-fiction brzmi bardziej intrygująco niż strasznie (futurologia mnie kręci równie mocno jak wróżbiarstwo z fusów), sięgnęłam po debiutancką powieść Amerykanina, Thomasa Sweterlitscha. Przeliczyłam się, przemęczyłam i dopiero dwa tygodnie po lekturze biorę za pisanie tekstu. Tyle potrzebowałam, żeby zrozumieć, że ta książka nie jest taka zła i przedstawia ciekawą wizję przyszłości, a mój problem polega nie tyle na tym, że ta wizja mnie nie ciekawi, co na fakcie, że autor zbyt szybko i gwałtownie wrzucił mnie w wykreowany świat, tak inny od tego, który znam.
