czwartek, 22 października 2015

Renée Knight "Sprostowanie"
Książka, która zmieniła czyjeś życie

Renée Knight
Sprostowanie
Wyd. Sonia Draga
2015
344 strony
Wyobraź sobie, że na stoliku nocnym odnajdujesz książkę. Co prawda nie pamiętasz skąd się tam wzięła, ale w ferworze niedawnej przeprowadzki to i owo mogło ci wylecieć z pamięci. Zaczynasz czytać i ze zdumieniem odkrywasz, że... to książka o tobie!

Fajnie, prawda? W końcu któż z nas nie chciałby stać się bohaterem powieści, zwłaszcza jeśli jest ona ogromnie poruszająca i wciągająca.

Problem w tym, że fabuła dotyczy zdarzeń, o których nie chcesz pamiętać. Co więcej - są one twoim pieczołowicie skrywanym sekretem. Bliscy tej tajemnicy nie znają i zdawałoby się, że jedyna osoba, która mogła opowiedzieć co stało się tamtego lata, już dawno nie żyje. A jednak ktoś zna twój sekret. Sekret, który może zniszczyć szczęście twoje i twojej rodziny. 

Nie możesz spać. Nie możesz normalnie funkcjonować. Wpadasz w depresję. Boisz się, bo nie wiesz jaki cel przyświeca temu, kto podrzucił ci książkę. Twoje szczęśliwe, poukładane życie właśnie diabli wzięli. A właściwie jeden diabeł. Ma ludzką postać, ale jak najbardziej czarcie zamiary.

Catherine Ravenscroft, bohaterka debiutanckiego thrillera psychologicznego Renée Knight Sprostowanie, prowadzi życie, jakiego trudno jej nie zazdrościć. Ona pracuje w telewizji, jej mąż w branży prawniczej. Mają dorosłego syna, który co prawda nie do końca spełnił oczekiwania rodziców, ale przecież jeszcze nic straconego. Małżeństwo Ravenscroftów, po wyprowadzce Nicka przenosi się do mniejszego lokalu, stopniowo urządzając wnętrza. Są szczęśliwi. Kochają się.

A później Catherine znajduje książkę, która zmienia wszystko...

"Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń..." Klauzulę zastrzeżenia odpowiedzialności przekreślono starannie, czerwonym długopisem. Kiedy sięgnęła po książkę, nie zwróciła na nią uwagi. Nie ma mowy o pomyłce. Chodzi o nią. Jest główną postacią, pierwszym rozgrywającym. Chociaż imiona zostały zmienione, okoliczności się zgadzają, najdrobniejszy szczegół, nawet opis tego, co tamtego popołudnia miała na sobie. Kawałek jej życia, który trzymała w ukryciu. Tajemnica, z której nie zwierzyła się nikomu, nawet mężowi i synowi - dwóm osobom przekonanym, że znają ją lepiej niż ktokolwiek inny[1].


Jeśli wydawało jej się, że ten, kto napisał tę książkę nie posunie się dalej, myliła się ogromnie. Tę samą powieść dostaje jej syn. Nick na szczęście najwyraźniej nie łączy pozornie fikcyjnej fabuły ze zdarzeniami, których on także, jako kilkuletni dzieciak, był uczestnikiem. W przeciwieństwie do matki, Nick czyta historię do końca. Co sądzi o losie głównej bohaterki?

Ona umiera. Paskudnie. Ale zasłużenie[2].

Catherine jest przerażona. Chce o wszystkim opowiedzieć mężowi, ale nic z tego nie wychodzi. Mąż dowiaduje się o wszystkim w inny sposób. On także dostaje egzemplarz książki, a jako gratis - niedwuznaczne zdjęcia żony sprzed dwudziestu lat. I nagle wszystko się sypie. Sekret wychodzi na jaw, a miłość ustępuje pod naporem nienawiści. 

To jednak wciąż nie wszystko. Autor książki czuje, że jego zemsta jest niepełna. Nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Nie zranił Catherine tak, jak w jego opinii na to zasłużyła. Jaki będzie jego kolejny ruch?




Sprostowanie to książka, która pozwala wierzyć czytelnikowi, że wie sporo tylko po to, by w finale pokazać jak bardzo się mylił. Jak bardzo wszyscy się mylili. Renée Knight buduje fabułę tajemniczą, pełną napięcia. Jej bohaterka ciągle wraca myślami do zdarzeń sprzed lat. Czuje się winna i z winą namalowaną na czole próbuje odnaleźć się w nowej, ciężkiej sytuacji. Boi się i miota. Chce zrzucić z siebie ciężar, ale nie potrafi. Jak mogła w tamtej chwili zawieść swojego małego synka? Jak mogła dopuścić do tak ogromnej tragedii? Catherine nie mówi niczego wprost, ale jest jasne, że tamtego lata wydarzyło się coś okropnego, o czym nie miała odwagi opowiedzieć mężowi, co - miała nadzieję - nie utkwiło w pamięci jej syna. Nauczyła się żyć z sekretem, ale nie potrafi funkcjonować z myślą, że zna go ktoś jeszcze. 

Lektura debiutu Renée Knight nasuwa mnóstwo pytań. Podważa wiarę w drugiego człowieka. Czy naprawdę tak dobrze znamy swoich bliskich? Czy wiemy, do czego są zdolni? Czy potrafimy sobie poradzić z myślą, że źle ich oceniliśmy? Sprostowanie to literacki nokaut. Autorka winduje napięcie pod niebiosa, po czym wyprowadza sierpowy prosto w wątrobę. Niełatwo się otrząsnąć. Niełatwo podnieść z desek. Zbyt łatwo można sobie wyobrazić podobną historię na własnym podwórku. Zbyt wiele związków rozpadło się przez kłamstwa i przemilczenia, brak zaufania i zdradę.

Thriller psychologiczny Renée Knight to powieść o niszczącej sile zemsty, o kumulowanym bólu, o tęsknocie, sekretach, które uwierają, zawiedzionym zaufaniu, miłość tak łatwo przeradzającej się w nienawiść. To także lekcja dla nas, skłonnych do łatwych ocen, wyciągania pochopnych wniosków, szukających ratunku w zemście, uciekających w kłamstwa. Choć podobno to milczenie jest złotem, czasem warto postawić na słowa. Szczere, może bolesne, może trudne do wypowiedzenia, ale niekiedy tak potrzebne. Nigdy nie wiesz, kiedy twoje sekrety wyjdą na jaw i jakie będą tego konsekwencje. Myślisz, że pewne rzeczy można ukryć, pewne kwestie zignorować, ale któregoś dnia na twoim stoliku może wylądować książka, która zdradzi wszystko. Czy masz pewność, że zmierzenie się konsekwencjami kłamstw cię nie przerośnie?

Książkę świetnie się czyta, choć tłumaczenie zazgrzytało mi mocno w dwóch momentach.
- Więc jak je znajdujesz? Mieszkanie?[3] - pyta Robert syna, co pachnie kalką z angielskiego, bo trudno mi wierzyć, że angielski bohater posługuje się polskim, zapomnianym już zwrotem.
- Jesteś okej?[4] - pada pytanie w polskiej wersji w miejscu, gdzie zapewne w angielskiej pojawia się wyrażenie are you okay? jako wyraz troski, czy aby na pewno z zamkniętym w pokoju mężczyzną jest wszystko w porządku.

Sprostowanie jest doskonale dopracowane pod względem psychologicznym, pełne emocji, napięcia. Przesycone atmosferą tajemnicy nie pozwala oderwać się od tekstu nawet na moment. To psychologiczny thriller do bólu prawdziwy. Mocny, intrygujący, szokujący. Nie dziwi sukces tej pozycji na ubiegłorocznych Targach Książki w Londynie, nie zaskakuje fakt, że prawa do niej sprzedano do 25. krajów. 

Renée Knight niełatwo będzie napisać coś lepszego. Debiutem postawiła sobie poprzeczkę ogromnie wysoko, ale wierzę w to, że jeszcze nas zaskoczy. Pozytywnie, oczywiście.






***

Książkę polecam
miłośnikom trzymających w napięciu fabuł
wielbicielom thrillerów psychologicznych
szukającym książek z tajemnicami z przeszłości
ceniących zaskakujące zakończenia
poszukującym książek o małżeństwach postawionych w trudnych sytuacjach
miłośnikom książek pełnych emocji

***

[1] Renée Knight, Sprostowanie, przeł. Paweł Korombel, Wyd. Sonia Draga, 2015, s. 8.
[2] Tamże, s. 54.
[3] Tamże, s. 134.
[4] Tamże, s. 251.

***

19 komentarzy:

  1. Bardzo, bardzo bardzo chciałabym przeczytać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że to mocna rzecz, a w sumie mam na taką ochotę. A okładka taka niepozorna, łatwo ją przegapić wśród tylu innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie zwróciłam na nią uwagi, ale pewna dobra dusza wskazała mi ją palcem i miała rację!

      Usuń
  3. Wiadomo, że przeczytam. Nie mogłabym przejść obok TAKIEJ historii obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś przeczytam, tylko najpierw muszę się uporać z moimi zaległościami ;p Świetna recenzja! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie te tłumaczenia jakieś dziwne. Ale treść intryguje!

    OdpowiedzUsuń
  6. Podejrzewam, że w oryginale, przy kalce z mieszkaniem, pojawiło się pytanie “How do you find (it)?, co faktycznie dosłownie tłumaczy się jak w przytoczonym cytacie, ale zazwyczaj chodzi o to, jakie wrażenie wywarło na nas coś/jak nam się podobało (w tym przypadku mieszkanie). Ale tak tylko teoretyzuję :)
    W sumie nie spodziewałam się, że "Sprostowanie" okaże się aż tak dobre - intrygujące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę. Po polsku brzmi to dziwnie.
      A sama książka jak najbardziej warta polecenia.

      Usuń
  7. Brzmi bardzo ciekawie. Chyba się skuszę na tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje mi się, że znalazłam debiut idealny! Muszę, muszę ją mieć. Co za pomysł. Niewiarygodne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dopisuję do listy! Książka zdecydowanie dla mnie. "Jesteś okej" - brzmi bardzo, bardzo dziwnie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiedziałam, że to będzie dobra książka! :)) Czytałam opis zapowiedzi i od razu nabrałam ochoty na poznanie tej historii :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja i tak już długa lista książek do przeczytania niebezpiecznie wydłuża się coraz bardziej -,-

    OdpowiedzUsuń
  12. Taka kumulacja emocji brzmi po prostu niesamowicie - jestem przekonana, że książka jest świetna!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ mnie zaintrygowałaś- niszczący sekret z przeszłości, poszukam książki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Choć nie ukrywam, że potknięcia w tłumaczeniu kilka razy wyprowadziły mnie z równowagi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia o jakich potknięciach mówisz. :D
      Książka wciągnęła mnie ogromnie. Pewnie nie zauważyłabym nawet błędów ortograficznych. :P

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...