poniedziałek, 12 października 2015

"Pałasz otwiera nowy gatunek polskiego kryminału!"
* wywiad z Nikodemem Pałaszem *



Nikodem Pałasz - Specjalista od wizerunku sportowców i manadżer sportowy. Prowadzi firmę Sport And Profit zajmującą się marketingiem sportowym. Indywidualnie współpracował (lub współpracuje) m.in. z czołowymi zawodnikami świata, mistrzami Polski, medalistami z olimpiad, zawodowymi tenisistami, pływakami, bokserami, szermierzami czy pływakami. Obecnie na koncie ma dwie powieści kryminalne Brudną grę i Sam na sam ze śmiercią, w których pokazuje nie tylko jasne strony sportu, ale także to, co często zamiatane jest pod dywan. Więcej informacji o autorze znajdziecie na jego stronie internetowej nikodempalasz.pl.


Miałam przyjemność przeczytać powieść kryminalną Sam na sam ze śmiercią pozwalającą zajrzeć za kulisy futbolowego światka i poznać autora na spotkaniu w poznańskim Matrasie. Jedno i drugie było na tyle ciekawym doświadczeniem, że zrodził się pomysł wywiadu. Czego udało mi się dowiedzieć od Nikodema Pałasza?

Zapraszam do lektury!





***

Nikodem Pałasz dołączył do ekstraklasy polskiego kryminału – taką rekomendację Katarzyny Bondy znajdziemy na okładce najnowszej Pańskiej książki, kryminału Sam na sam ze śmiercią. Czuje się Pan kryminalną ekstraklasą?

Skoro sama Katarzyna Bonda tak uważa, to ciężko mi z tym polemizować (śmiech). Oczywiście jestem wdzięczny Kasi za taką opinię. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że przede mną jeszcze sporo pracy. Wydaje mi się, że jedna czy dwie książki to trochę za mało, żeby ulokować się wśród najlepszych tego gatunku.  Jeżeli po mojej piątej powieści kryminalnej Kasia podtrzyma swoje zdanie na mój temat, to będę mógł ogłosić, że  beniaminek utrzymał się w lidze.

Na spotkaniu autorskim w Poznaniu, zdradził Pan, że do tej pory nie czytał zbyt wielu kryminałów. Planuje Pan nadrobienie „zaległości”? Nie jest Pan ciekaw co dzieje się na rynku literatury kryminalnej, zwłaszcza polskim?

Faktycznie wcześniej nie czytałem wielu kryminałów, ale od dwóch lat nadrabiam zaległości. Trzymam rękę na pulsie, wiem co się dzieje na rynku, co wydaje konkurencja (śmiech).

Mamy za sobą Festiwal Kryminalna Piła oraz Międzynarodowy Festiwal Kryminału we Wrocławiu - dwie imprezy, na których przyznawane są nagrody dla najlepszych powieści kryminalnych. Widzi się Pan w gronie laureatów nagród literackich, czy też tego typu wyróżnienia nie mają dla Pana większego znaczenia?

Na pewno miło by było znaleźć się kiedyś w gronie nominowanych do jakiejś nagrody, ale nie jest to coś, co spędza mi sen z powiek. Na razie w ogóle się nad tym nie zastanawiam. Staram się pisać coraz lepsze książki, czytelnicy ocenią czy mi się to udaje. Festiwale to raczej melodia odległej przyszłości.



Co jest dla Pana istotniejsze, recenzje krytyków czy opinia zwykłego czytelnika?

Dobre pytanie. Ciekawe czy ktoś zadał je pani E.L. James, autorce książek  o erotycznych przypadkach niejakiego Greya? Podejrzewam, że ona ma gdzieś krytyków. Miłość fanów (i fanek) wystarcza. Ale nie każdy autor może mieć taki komfort. Pytanie kto dziś jest krytykiem? Przeczytałem (niestety) sporo złych książek, ale jeszcze więcej złych recenzji.  Mówiąc o złych recenzjach mam na myśli takie, które są pisane przez przypadkowe osoby, albo osoby którym się wydaje że się na czymś - na przykład na literaturze - znają. Te złe recenzje piszą osoby, które nie znają bądź nie rozumieją danego gatunku literackiego,  nie mają pojęcia o konstrukcji powieści, albo co gorsza słabo władają językiem polskim. Tym złym krytykom wydaje się, że wystarczy przeczytać książkę, założyć bloga i już się jest... krytykiem. Albo przynajmmniej blogerem książkowym. Są świetne blogi, jak na przykład Twój http://soy-como-el-viento.blogspot.com/ i wartościowa krytyka, jak na przykład ta, którą tworzy Leszek Koźmiński na http://blog.kryminalnapila.pl/. Niestety Internet zalewa fala dyletanctwa. Ci pseudo-krytycy szybko ferują opinie, często szkodząc dobrym książkom. Taką krytyką nie należy się przejmować, choć ona czasem boli, bo jest nieuzasadniona. Konrad T. Lewandowski wypowiedział otwarta wojnę takim pseudo-krytykom, ale nie znalazł wsparcia u innych autorów. Dlaczego? Ze strachu przed bezlitosną blogosferą? A odpowiadając wprost na zadane pytanie - dla mnie czytelnik jest najlepszym krytykiem. Przekonałem się o tym na kilkudziesięciu spotkaniach autorskich, w których wziąłem udział w przeciągu ostatniego roku.

Dziękuję za uznanie dla mojej blogowej działalności. 

Zarówno debiutancka Brudna gra, jak i jej kontynuacja łączą tematykę sportu z intrygą kryminalną. Skąd pomysł na to, by połączyć akurat te dwa motywy? W świecie sportu dzieje się aż tak źle, że kryminał wydał się Panu najlepszą formą do opowiedzenia o nim?

Uznałem że kryminał jest najlepszą formą do ukazania kulis danej dyscypliny sportowej. Policjant wszędzie węszy, przesłuchuje, podpytuje, a dzięki swej nieprzeciętnej inteligencji i instynktowi potrafi dostrzec podwójne dno. To wygodny mechanizm. Czytelnik podąża za śledczym i idąc tropem mordercy odkrywa kolejne kręgi sportowego piekła. A poza tym sport jest pełen patologii, nadużyć więc jest to wymarzone środowisko dla umieszczenia w nim intrygi kryminalnej.

Po opublikowaniu Brudnej gry, wielokrotnie wspominał Pan o braku reakcji  środowiska sportowego na obnażenie  stron zawodowego tenisa. Spodziewa się Pan, że w przypadku Sam na sam ze śmiercią może być inaczej? Czy liczy Pan na to, że w świecie polskiego futbolu coś się zmieni, że Pańska książka skłoni kogoś nie tylko do refleksji, ale także do działania?

Rozmawiamy pół roku po premierze Sam na sam ze śmiercią i jestem już pewien, że reakcji nie ma i nie będzie. Poruszam niewygodne tematy, które środowisko odłożyło na półkę z napisem "fikcja". Ale czuję, że tak jak w przypadku tenisa, za jakiś czas zaczną wychodzić sprawy, które poruszyłem w tej powieści. Niestety jest tak, że pewne książki promują nieobiektywni dziennikarze.  Nie przejmując się słabą jakością lektury, wystawiają wysokie noty. Sam się dałem jakiś czas nabrać, czytając opinie na okładce takiej książki. Z trudem dobrnąłem do końca, wyrzuciłem w błoto 40 zł. A powieść rekomendowały nazwiska z pierwszej ligi dziennikarstwa sportowego. Ja nie piszę dla dziennikarzy sportowych, piszę dla czytelnika. Wiadomości, które otrzymuję od czytelników pokazują, że to dobry wybór. A wracając do odbioru Brudnej gry przez środowisko, uważam że jest bardzo szeroki i pozytywny. Mam wiele sygnałów od życzliwych osób na temat tego kto, gdzie i jak komentował moją książkę. To cieszy, mimo że są to dyskretne rozmowy w zamkniętych gronach. To, że ta książka cały czas żyje pokazują wyniki sprzedaży i... niedawna dyskwalifikacja polskich tenisistów za udział w ustawianiu meczy tenisowych.



Ile w Pańskich książkach jest prawdy, a ile fikcji? Na ile wiernie oddają one realne problemy sportowców?

Nie zależy mi na odzwierciedleniu konkretnych sytuacji i ludzi, w tym sensie piszę fikcję. Jednak staram się pokazywać rzeczywiste problemy danej dyscypliny. W przypadku tenisa były to handel meczami, wykorzystywanie nieletnich czy doping, w futbolu to korupcja czy rasizm.

Czy nie myślał Pan o tym, żeby napisać książkę non-fiction, opowiedzieć historie, których nie będzie można zbyć machnięciem ręką i słowami „to tylko fikcja”? Rzucić nieuczciwym działaczom czy skorumpowanym trenerom w twarz faktami? Czy nie sądzi Pan, że taka forma literacka miałaby większą siłę rażenia?

Z pewnością książka non-fiction miałaby większą siłę rażenia, ale trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie po co się pisze daną historię. Zarówno w przypadku Brudnej gry, jak i Sam na sam ze śmiercią moim celem było "rozerwanie" czytelnika, dostarczeniu mu kilku godzin dobrej zabawy. Oczywiście gdzieś tam w tle jest misja i bardzo się cieszę kiedy czytelnicy chcą ze mną rozmawiać na temat problemów współczesnego sportu zawartych w powieściach. Ale nie można oczekiwać, że jeden kryminał zmieni świat sportu na zawsze. Książki non-fiction powstają i robią wrażenie. Wyścig tajemnic Tylera Hamiltona czy Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk Ronalda Renga to najlepsze przykłady książek które mogą coś zmienić.

Akcję „Sam na sam ze śmiercią” rozgrywa Pan na trzech boiskach. Paryskim, Warszawskim i w Petersburgu. Czy te miejsca mają dla Pana jakieś szczególne znaczenie?

Największym sentymentem darzę Warszawę. W swoich książkach często wracam do miejsc ze swojego dzieciństwa, z czasów podstawówki czy liceum. Na tej ulicy całowałem się z pierwszą dziewczyną, tu byłem na wagarach z bliźniaczkami, a w tym sklepie kupowałem oranżadę na przerwach (śmiech). Nawet w książce, która niedawno ukończyłem, a której akcja rozgrywa się ponad siedemdziesiąt lat temu, pojawia się "moja" Wola i ulubiona cukiernia która jakimś cudem przetrwała do dzisiaj, choć w innej lokalizacji. Na mojej stronie www.nikodempalasz.pl  w zakładce Warszawa wyszczególniłem kilkadziesiąt miejsc, które pojawiają się w moich książkach. Z częścią z nich jestem emocjonalnie związany. Bardzo lubię Paryż, dlatego zdecydowałem się przenieść tam mojego bohatera na "chwilę". A Petersburg to po prostu barwny dodatek do fabuły.




Jakie ma Pan dalsze plany pisarskie? Zamierza Pan się trzymać tematyki sportowej, a może będziemy mieli okazję poznać Pana z zupełnie innej strony?

Powstaje właśnie kolejny kryminał sportowy. Ale zanim się zabrałem za trzecią część przygód młodszego inspektora Wolskiego, skończyłem powieść historyczną, której akcja rozgrywa się w lipcu 1944 roku w Warszawie. Na przykładzie losów dwóch młodych ludzi, stojących po przeciwnych stronach barykady, chciałem pokazać trudne polsko-niemieckie relacje. Pozostaną wrogami do śmierci czy spróbują się zaprzyjaźnić? Relacja kata i ofiary w przededniu Powstania Warszawskiego, a w tle odrzucona miłość. Mam nadzieję, że zaciekawiłem czytelników. A jeśli nie, to przynajmniej spróbowałem :) Na razie trudno mi powiedzieć, która z tych powieści ukaże się pierwsza.

I na koniec, chwila na reklamę. Dlaczego warto sięgnąć po twórczość Nikodema Pałasza? Jak zachęciłby Pan czytelników do lektury Pańskich książek?

Pałasz otwiera nowy gatunek polskiego kryminału! Morderstwa gwiazd sportu, wielkie pieniądze, piękne kobiety i charyzmatyczny inspektor policji na tropie międzynarodowych afer korupcyjnych. Prawdziwe kryminały sportowe, przy których chowa się sam Coben. Może być?

Nie tylko może, ale nawet brzmi zachęcająco! Dziękuję za rozmowę.



15 komentarzy:

  1. Bardzo interesujący wywiad i ciekawa osobowość. Nie znam twórczości autora, ale postaram się przyjrzeć jej bliżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto, nawet jeśli nie interesujesz się sportem. :)

      Usuń
  2. Ciekawa osobowość ;)
    Pozdrawiam serdecznie! ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tego autora, ale po takiej rekomendacji własnej twórczości czas to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio zatapiam się w książki polskich autorów i teraz mam chęć na tą pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O autorze i książce słyszę po raz pierwszy, ale zapowiada się ciekawie. To faktycznie coś nowego :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaa, powieść historyczna, to ja chcę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem ciekawa, jak ona wyjdzie, choć kryminał (nawet sportowy) jest jednak bliższy moim zainteresowaniom. ;)

      Usuń
  7. Intryguje mnie ten autor :D W ogóle intryguje mnie wszystko co ma związek z marketingiem sportowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może warto przy jakiejś okazji skoczyć na spotkanie autorskie? W Poznaniu całkiem sporo opowiadał na temat swojej pracy i kulis sportu.

      Usuń
  8. Kolejny pisarz porywa się na eksploatowanie tego mrocznego gatunku literackiego ...no cóż, nie pozostaje nic innego jak zapoznać się z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł. Tym bardziej, że zestaw kryminał + sport nie jest oklepany.

      Usuń
  9. Świetny wywiad. Muszę się wreszcie zabrać za książki tego autora, tym bardziej, że mam je na półce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obydwie? To kiedyś pożyczysz mi tę pierwszą. :P
      O ile wcześniej przeczytam te, które mam. :D

      Usuń
  10. Great blog!
    Would you like to support each other by following each other´s blog? ^_^

    Et Omnia Vanitas

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...