środa, 28 października 2015

Brooke Davis "Zgubiono znaleziono"
Tutaj, mamo!

Brooke Davis
Zgubiono znaleziono
Wyd. Czarna Owca
2015
302 strony
Zgubiono znaleziono Brooke Davis ma pozornie prostą okładkę. Postać dziewczynki jakby wydarta z gazety, ma czerwone włosy i buciki, resztę zaś wypełnioną literkami, które przywodzą na myśl gazetowy druk. Gdy przyjrzysz się jej, dojrzysz, że litery te tworzą zaledwie dwa słowa. Tutaj, mamo

I już wiesz, że to nie będzie banalna, lekka lektura.


Udany debiut


Debiut Australijki powstał w ramach studiów doktoranckich. Brooke Davis niedawno obroniła doktorat z twórczego pisania. Zgubiono znaleziono zrobiło furorę podczas targów książki w Londynie, jego autorka otrzymała Australian Book Industry Awards, wydawnictwa z 25 krajów postarały się o zakup praw do publikacji, a tłumacze z 20 języków podskoczyli z radości na myśl o ciekawym zleceniu. 

Książka dotarła i do nas, w związku z czym także i polski czytelnik dowie się kim są nieżyłki, dlaczego robakom nie wyprawia się pogrzebów i o czym myśli dziewczynka, której mama rzuca "zaraz wracam" po czym mijają minuty, godziny, a nawet dni, a ona najwyraźniej wrócić nie zamierza.

Niezwykłe trio


Siedmioletnia Millie Bird prowadzi Księgę nieżyłków. Nim Karl zabije muchę, na liście ma już dwadzieścia osiem martwych stworzeń. Ostatni na liście jest jej tata.

Wdowiec Karl ma lat osiemdziesiąt siedem i chyba wciąż czuje na policzku pocałunek syna, którym ten obdarował go zostawiając w domu starców. Staruszek podejmuje decyzję nagłą i niespodziewaną. Ucieka.

Od śmierci męża Agathy minęło siedem lat. Osiemdziesięciodwuletnia kobieta zamknęła się w domu i od tamtej tragicznej chwili, przestała wychodzić za próg. Siedzi przy oknie i wrzeszczy na widocznych ze stanowiska ludzi. To jej sposób na wyładowanie gniewu.

Millie Bird czeka na mamę w domu towarowym. Noc zastaje ją pod stojakiem z Ogromniastymi Damskimi Majtkami. Kolejny dzień nadal jest dniem bez mamy. Dziewczynka nie traci jednak nadziei. Wciąż wierzy, że za moment rozejrzy się wokół i powie: Do widzenia, kawiarnio, do widzenia, wielki majtki, do widzenia, kwiatki w doniczkach, do widzenia, Karl, do widzenia, manekinie[1].

Tak się jednak nie stanie. Mama nie przychodzi, a w domu towarowym trudno pozostawać dniami i nocami niezauważonym, zwłaszcza, gdy wokół zostawia się napisy tutaj, mamo (bo przecież rodzicielka wróci lada moment i musi wiedzieć, gdzie szukać małej córeczki). W końcu trzeba będzie opuścić bezpieczną przestrzeń między sklepowymi półkami.

W domu towarowym Millie poznaje Karla Maszynopiszącego, a ten postanawia pomóc dziewczynce w realizacji szalonego pomysłu odnalezienia mamy. Dziewczynka staje też pod drzwiami Agathy Panthy i patrzy na staruszkę tak, że nawet jej mięknie serce. Tworzy się niebanalne trio: ogarnięta obsesją dziewczynka, starszy pan zachowaniem przypominającym nastolatka i niewiele młodsza kobieta pełna złości i frustracji. Podróż takiego zespołu owocuje mnóstwem przygód, czasem zabawnych, często poruszających, nierzadko wzbudzających refleksje.

Tęsknota, samotność, strata, śmierć


Zgubione znalezione to poruszająca opowieść dotykająca tematu tak często będącego tematem tabu, kwestii wciąż zagadkowej, wciąż trudno oswajalnej, nieodgadnionej tajemnicy, niezrozumiałego dramatu.

Wszyscy wiedzą wszystko o byciu narodzonym, a nikt nie wie niczego o byciu martwym[2].

Śmierć zajmuje myśli małej Millie. Jako dziecko nie rozumie, dlaczego temat ten tak niechętnie poruszany jest przez dorosłych. Dopisuje do listy nieżyłków swojego tatę i wciąż nie może przestać myśleć o śmierci, o dorosłych, którzy potrafią mówić o narodzinach, ale o końcu życia najchętniej milczą. Dlaczego?

Brooke Davis opowiada o stracie i tęsknocie. O zagubieniu i o trudzie, z jakim żyje człowiek po śmierci bliskiej osoby. Nieważne, czy masz lat siedem czy osiemdziesiąt, czy jesteś osieroconym dzieckiem, czy wdowcem, którego łóżko nagle stało się przerażająco puste. Ból jest równie palący, a życie nieznośne, jeśli nie potrafi się pogodzić ze stratą, wypełnić pustki, zrozumieć nieuchronności pewnych zdarzeń.

Millie przeżyła podwójną stratę. Tata umiera, matka odchodzi. Nie są to straty równorzędne. Obserwując dziewczynkę można dojść do wniosku, że łatwiej zrozumieć nieobecność osoby zmarłej, niż przyjąć do wiadomości, że ktoś kto miał przy nas trwać, odszedł z własnej woli. 

Autorka powieści ciekawie portretowała dorosłych towarzyszy dziewczynki. Na Karla i Agathę patrzymy przez pryzmat historii Millie. To interesujące doświadczenie i przejmująca perspektywa.

Prawdziwe emocje


Zgubiono znaleziono to powieść i zabawna, i gorzka zarazem. Miejscami ciepła, często przygnębiająca. Czasami absurdalna, innym razem brutalnie realistyczna. Jest w niej miejsce na przyjaźń, miłość, stratę i tęsknotę. Surowy australijski krajobraz stanowi dość ponure tło, a relacje międzyludzkie niekiedy pozostawiają wiele do życzenia. Napotykanym postaciom brakuje często wyobraźni, empatii, jakby z wiekiem tracili zdolność do współczucia i jakby mierziło ich wszystko to, co wystaje poza przyjęte normy. Na tym tle wyróżnia się główna trójka, która nie przejmuje się konwenansami oraz pewien chłopiec poznany w pociągu, którego rola w tej historii będzie nieoceniona.

Debiut Brooke Davis w oryginalny sposób pokazuje ludzi poszukujących miłości, bliskości i zrozumienia. Autorka dotyka tematu starości i samotności. Głośno mówi o śmierci. Wywołuje uśmiech i wzruszenie. Emocje, które przekazuje są prawdziwe. W końcu ona sama musiała uporać się z przedwczesną śmiercią bliskiej osoby. Wie, jak trudno pogodzić się z natłokiem uczuć i pytań, na które zwykle nie da się odpowiedzieć.

Może, gdy człowiek wydaje ostatnie tchnienie, wypuszcza z siebie wszystko, wspomnienia, myśli, słowa, które chciał powiedzieć, i te, których żałuje, i obrazy w głowie przedstawiające parę nad kubkiem gorącej kawy, i ostatnie spojrzenie na twarz taty i to doznanie, gdy ma się błoto między palcami, i smagnięcia wiatru, gdy zbiegało się ze wzgórza, i wszystkie kolory, wypuszcza się to wszystko na zawsze[3].




***

Książkę polecam
miłośnikom poruszających historii
wielbicielom słodko-gorzkich opowieści
poszukującym książek o śmierci i radzeniu sobie ze stratą
łowcom interesujących debiutów

***

[1] Brooke Davis, Zgubiono znaleziono, przeł. Robert Sudół, Wyd. Czarna Owca, 2015, s. 38.
[2] Tamże, s. 32.
[3] Tamże, s. 157.

***


16 komentarzy:

  1. Lubię sięgać po debiuty, często stanowią prawdziwą niespodzianką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zawsze stanowią, choć nie zawsze pozytywną. :D

      Usuń
  2. Wiem, nie po okładce i takie tam, ale naprawdę patrząc na nią, nie powiedziałabym, że to książka

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozycja wygląda na ciekawą, ale w tej chwili nie mam ochoty czytać o samotności i śmierci.

    OdpowiedzUsuń
  4. To ciekawe, doktorat z twórczego pisania! Już sam ten fakt zaintrygował mnie wystarczająco, żeby się książce bliżej przyjrzeć :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mmmm, zapowiada się ciekawie. Zaintrygowałaś mnie. Książka wygląda na niebanalną, a do tego stara się miec jakiś przekaz. Podoba mi się to i z pewnością sięgnę po tę pozycję. Dzięki za recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam :) dziwna, ale dobra książka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A akurat mam ochotę na jakąś ,,cięższą" lekturę, chyba to przez tą jesień za oknem. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście okładka jakaś taka mało powalająca, ale lektura wydaje się niezła i może mi się spodobać, chętnie rzucę na nią okiem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytałabym, może brzmi trochę dziwnie, ale tematyka jednak poruszająca, także będę mieć na uwadze tytuł. Sam fakt, że to ciekawy debiut jest dla mnie kolejnym argumentem, żeby sięgnąć po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam tę powieść i uważam, że warto ją poznać. Wspaniale pokazano, jak koniec i początek mogą iść w parze. W końcu mało jest książek o śmierci, napisanych w taki właśnie sposób - bez patosu, ale zwyczajnie i prawdziwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie dodatkowo podoba to, że głównym bohaterem jest dziecko. Dziecięca perspektywa jest szalenie ciekawa.

      Usuń
  11. Fajna okładka, ale nie wiem, czy się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...