poniedziałek, 29 października 2012

Maria Nurowska "Nakarmić wilki"
Tańcząca z wilkami

Maria Nurowska
Nakarmić wilki
Wyd. W.A.B.
2010
254 strony
Mimo iż nazwisko Marii Nurowskiej słyszałam wielokrotnie, do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z twórczością tej autorki. Opinie na temat jej książek są różne. Jedni chwalą, drudzy ostro krytykują, a ja mogłam tylko wzruszać ramionami z głupią miną człowieka nie mającego własnego zdania. Tak się jednak stało, że w bibliotece coraz częściej krążę wokół regałów z polską literaturą (z powodu dobrze Wam wszystkim znanego), dotarłam więc też do półki z książkami Nurowskiej. Do domu wróciłam z powieścią Nakarmić wilki ogłoszoną Książką Października 2010 Magazynu Literackiego KSIĄŻKI.

Historia jest prosta. Katarzyna Lewicka, absolwentka leśnictwa warszawskiej SGGW ma w planach napisanie pracy doktorskiej o wilkach. W tym celu wyrusza w Bieszczady, by tam zebrać potrzebne materiały. Na miejscu czeka na nią dwóch mężczyzn, małomówny leśnik Olgierd oraz zdecydowanie bardziej towarzyski biolog Marcin. Warunki, w których ma zamieszkać cała trójka są iście spartańskie. Brak prądu, bieżącej wody czy najnowszych odcinków M jak miłość niejedną kobietę wytrąciłby z równowagi. Jej oczom ukazał się dość obskurne wnętrze ze zbitymi z desek sprzętami i glinianym piecem, przykrytym stalową płytą, na której gotowało się i grzało wodę. Nad piecem zainstalowano prowizoryczną suszarkę z drewnianych patyków i sznurka, suszyły się na niej kurtki, skarpety, nawet buty. Piec spełniał także kilka innych funkcji, przez otwarte żelazne drzwiczki oświetlał pomieszczenie i zastępował kominek.* Pani Kasia szybko jednak udowadnia, że dla pasji jest w stanie poświęcić własną wygodę.

Tą pasją magister Lewickiej są wilki, a tematem pracy doktorskiej "migracja wilków w Bieszczadach". Ale jak pisać o migracji z perspektywy wciąż tego samego stanowiska na drzewie? Bohaterce się to jakoś udało. Jak? Pojęcia nie mam. Wilki to fascynujące zwierzęta. Można o nich pisać długo i naprawdę ciekawie. Jeśli jednak liczycie na to, że Katarzyna Lewicka podzieli się z wami swoją wiedzą, czeka Was zawód. Na próżno też szukać klimatu dzikich Bieszczad. Ja go nie znalazłam, a wierzcie mi - wiem co można czuć w bieszczadzkiej głuszy i za dnia, i nocą.

Jest też w książce wątek miłosny, ale i on został spłycony. Na próżno szukać w nim głębszych emocji. Wieje nudą, niestety. A podejrzewam, że z zamierzenia miało być intrygująco...

Kolejnym moim zarzutem jest przedstawienie mieszkańców Bieszczad, jako tych złych, wrogich wilkom, opornych na wszelkie argumenty wspaniałej pani Kasi, która wilki za wszelką cenę chce ratować. Podział na dobrych i złych bardzo razi w oczy.

Najsłabiej jednak wypadł dziennik Katarzyny, prowadzony przez nią ze wspomnianego wcześniej stanowiska na drzewie. Podobne notatki mógłby zrobić średnio zdolny gimnazjalista. Wilki przyszły, wilki poszły, małe się bawią, duże je karmią, jeden usiadł, a jeszcze inny zasnął. Może to i dobry materiał dla dzieciaka zaliczającego zajęcia z biologii, ale jaki poziom ma praca doktorska oparta na takich zapiskach? Nawet nie chcę wiedzieć. Poza tym dziwi łatwość z jaką Lewicka wpada na swoich futrzastych przyjaciół. Ledwie zdąży pomyśleć o wilkach, one już są obok. I oczywiście bez większego problemu akceptują towarzystwo bohaterki.

Zakończenie książki zaskakuje, ale i trąci tanim, serialowym chwytem. Znacie na pewno ten moment, kiedy bohatera spotyka coś nieoczekiwanego, odcinek kończy się nagle i dramatycznie, a widz pozostaje w niepewności aż do następnej części. Tak właśnie jest w przypadku finału książki Nakarmić wilki. Trzeba jednak przyznać, że ja się na ten chwyt dałam złapać i następnego dnia popędziłam do biblioteki po Requiem dla wilka, drugą część cyklu. Mimo wszystko chcę poznać zakończenie tej historii, a że powieść czyta się bardzo szybko, pocieszam się tym, że nie stracę zbyt wiele czasu.

Książki nie polecam, ale i nie odradzam. Wiem, że wielu czytelnikom bardzo się ona spodobała i jako lekkie czytadło może się sprawdzić. Moich oczekiwań niestety nie spełniła. Jeśli chodzi o opisy życia w głuszy i obserwacji dzikiej przyrody (niestety nie wilków) zdecydowanie bardziej przekonywająco wypadło Lato leśnych ludzi Marii Rodziewiczówny.





***

* Maria Nurowska, Nakarmić wilki, Wyd. W.A.B., 2010, s. 14.

-

37 komentarzy:

  1. Nie czytałam nic tej Pani, bo jakoś zawsze wydawało mi się, że jej książki trącą tandetą. Twoja recenzja tylko mnie utwierdziła w tym przekonaniu :) dzięki tobie nie zmarnuję czasu przy czytaniu jej wątpliwych dzieł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze zrobię kolejne podejście. Nie lubię skreślać autorów po pierwszej wpadce. Czasami przez to marnuję czas, ale czasami okazuje się, że tylko ten pierwszy raz był felerny.

      Usuń
  2. W pełni podzielam Twoją recenzję. W dodatku zniesmaczyło mnie wykorzystanie w powieści prawdziwego zdarzenia: tragedii czeczeńskiej rodziny (nie piszę o tym szerzej, bo jeśli będziesz chciała, zajrzysz do mojej notki). W efekcie zniechęciłam się do książek Nurowskiej na tyle, że na razie omijam jej powieści, pomimo wielu pochlebnych recenzji na różnych blogach.

    A o obserwacji wilków świetna jest moim zdaniem książka Ellisa "Żyjący z wilkami" z literatury faktu. Pozwalam sobie zareklamować ją, bo naprawdę jestem pod dużym wrażeniem, mimo że czytałam ponad rok temu.

    PS Podoba mi się Twój pomysł z czytaniem polskiej literatury. Planuję się zgłosić, jak tylko będę miała pierwszą "świeżą" notkę o polskiej książce, bo widziałam, że ludzie przychodzą od razu z recenzjami, więc co się będę zapisywać tak na pusto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na początku w ogóle nie skojarzyłam tej historii z prawdziwymi wydarzeniami. Dopiero w necie znalazłam taką informację. Faktycznie wykorzystanie tej historii jest niesmaczne. Zwłaszcza, że autorka wielki dramat opisała jak mało znaczący epizod.

      "Żyjącej z wilkami" nie znam, ale poszukam. :)

      A co do wyzwania: zapraszam. Wcale nie trzeba mieć gotowej recenzji. Sporo osób które się zapisały, jeszcze nie zgłosiły recenzji.

      Usuń

  3. Przeczytalam obydwie czesci i obydwie mnie rozczarowaly. Moim zdaniem zmarnowano dobry temat na ksiazke. Wiele watkow plaskich, powierzchownych, byle jakich:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, fajny temat, ale potraktowany zbyt powierzchownie. Szkoda.

      Usuń
  4. Ten tytuł znam tylko z opowieści i recenzji. Twoja opinia nie jest zbyt pochlebna, ufam Ci i szybko nie sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie powiedziałabym Ci, żebyś nie była taka ufna, bo cudzym gustom książkowym lepiej nie wierzyć, ale w tej sytuacji się przymknę. ;)

      Usuń
  5. Ja sobie sama odradziłam po tej recenzji. ;) Nurowskiej na pewno coś czytałam, ale musiało to być bardzo dawno i niezbyt wybitne... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To brzmi jakbyś mi właśnie wyznała, że mi ufasz. Koniec świata. :P

      Usuń
    2. W kwestii wilków i Bieszczad. :P

      Usuń
    3. To i tak więcej niż mogłabym się spodziewać. :P

      Usuń
  6. Czytałam drugą część bez znajomości pierwszej, więc teoretycznie zupełnie od końca, ale nawet mi się podobała. Klimat Bieszczad udało mi się poczuć. Natomiast irytowały mnie wtręty o polityce i jawne okazywanie antypatii dla pewnych osób publicznych. Moim zdaniem to jest niepotrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, niedługo sama się przekonam czy warto było brać się za tę część. Póki co, Twoje zarzuty nie nastrajają mnie optymistycznie.

      Usuń
  7. to są najsłabsze książki tej autorki. Ja zaczytuję sięw "Pannach i wdowach".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapamiętam i za jakiś czas, jak będę podejmowała kolejną próbę zaprzyjaźnienia się z twórczością autorki, to może sięgnę właśnie po ten tytuł.

      Usuń
  8. Marna jest ta powieść, niestety. Mnie też się nie podobała. Jednak nie skreśliłam autorki, jej wcześniejsze powieści są podobno bardzo dobre. Czytałam kiedyś "Rosyjskiego kochanka" - nie zachwycił (z reguły tego typu powieści mnie nie zachwycają), ale był o wiele lepszy od "Nakarmić wilki".
    I, podobnie jak Ty, pewnie wypożyczę drugą część bieszczadzkiej historii, jeśli na nią trafię. Mimo wszystko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mnie też się obiły o uszy te pozytywne opinie, więc na pewno jeszcze po coś sięgnę.

      Usuń
  9. Chyba jeszcze nie czytałam książki, której bohaterka miałaby do czynienia z wilkami (no może oprócz młodzieżowego fantasy, ale to było wieki temu ;)). Co prawda brak dostępu do najnowszych odcinków 'M jak miłość' wcale by mi nie przeszkadzał, ale tak czy inaczej chyba nie postawiłabym się na miejscu głównej bohaterki ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam jeszcze "Przeżyć z wilkami" Mishy Defonseca, ale ta książka też mnie rozczarowała. Zwłaszcza, że myślałam, że to historia oparta na faktach, a okazała się w całości zmyślona.

      Nooo... Wyobraź sobie: czytanie przy świecy i brak dostępu do blogów. Koszmar. :P

      Usuń
  10. Również słyszałam o tej autorce, ale jeszcze nic nie czytałam jej autorstwa. Mam w planach to zmienić, ale nie wiem, kiedy to nastąpi:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam jedną książkę tej pisarki, muszę w końcu zajrzeć do niej. Jestem ciekaw jej stylu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam "Nakarmić wilki", strata czasu. Po raz kolejny trafiam na recenzję, w której spotykam negatywną ocenę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę tych negatywnych recenzji jest, ale nie brak i takich mocno entuzjastycznych. Jak widać książka wzbudza skrajne uczucia.

      Usuń
  13. Chciałam sięgnąć po tę książkę, ale przekonałaś mnie, że nie ma sensu. ;) Jeśli interesuje Cię wilcza tematyka [bo mnie bardzo], sięgnij po wspomnienia Shauna Ellisa, "Żyjący z wilkami". Opisuje tam, jak przez dwa lata żył z dziką watahą wilków. Tam znajdziesz ciekawe informacje, wiele ponad jedzenie, zabawę i przyjście lub pójście. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jesteś kolejną osobą polecającą ten tytuł. W mojej bibliotece go nie ma, ale w innych filiach jest, więc mam nadzieję, że kiedyś uda mi się dorwać tę książkę. Wilki to naprawdę fascynujące stworzenia. :)

      Usuń
  14. Uhm, już wszystko wiem. A zatem, od początku.
    Jeśli chodzi o wilczą tematykę, to mój kolega ze studiów pisał pracę magisterską na ich temat. Nie miał takiego szczęścia, jak bohaterka książki, ponieważ wilki mu się ukazały zaledwie parokrotnie i szybko czmychały, więc musiał się skupić na tropach. Ale generalnie to, co pisała Nurowska, z punktu widzenia pracy badawczej JEST możliwe. Mocno przerysowane, przyznaję, ale z racji tego, że owa powieść miała być powieścią rozrywkową, ten zabieg jest logiczny - ktoś, kto chce przeczytać PRAWDĘ o wilkach czy innych dzikich zwierzętach, niech przeczyta rozprawy naukowe, albo - i tutaj szczerze Ci polecam, jeśli nie znasz - gawędy Simony Kossak, GENIALNE opowieści o zwierzętach wspaniałej kobiety, która do końca życia mieszkała w Puszczy Białowieskiej. Ale wracam do Nurowskiej...
    Nie jest możliwe to, by bohaterka mogła siedzieć na drzewie i w ten sposób przyglądać się zwierzętom. Nie pozwoliłyby jej na to. Ale pomijając ten fakt, opis behawioru wilków i hierarchii w stadzie jest jak najbardziej akuratny. Sama byłam świadkiem walk osobników alfa z omega w rezerwacie pokazowym żubrów w Białowieży (mam 30 km, jestem tam dość często). Tyle że te wilki są zamknięte niejako w zoo, co prawda leśnym i o zupełnie innym (lepszym!) standardzie niż tradycyjne ogrody zoologiczne, jednak nie zmienia to faktu, że zwierzęta są w zagrodach. Jednak instynkt stadny nie jest zachwiany i można spokojnie zaobserwować to samo, co mgr Kasia obserwowała z drzewa.
    Druga sprawa - ludzie w Bieszczadach. Owszem, zgadzam się z Tobą, również kawał życia spędziłam w tych najpiękniejszych górach, i ludzie są znacznie sympatyczniejsi. Jednak jeśli chodzi o rolników czy hodowców, to niestety widzę to u siebie na Podlasiu - ludzie są okrutni dla dzikiej zwierzyny, która wchodzi im w szkody... Nie rozumiem tego, ale panuje jakaś taka chora zawiść jeśli idzie o żubry, dziki czy wilki, które sobie coś podjedzą... Mówię to dlatego, że wiem, jakie są odszkodowania za szkody od zwierzyny i wiem, jak przebiega cały proces. Jednak ludzie są, jacy są... Zabić wilka, zastrzelić dzika, bo kasa... No niestety, z jednej strony trzeba im oddać słuszność - wszak wielu z tych rolników to biedacy, i tylko pole czy hodowla daje im na chleb... Trudno mi się obiektywnie ustosunkować.
    A zakończenie - tak jak mówisz, swoisty "cliff-hanger", trochę rozczarowujący i... okrutnie niewiarygodny! To niemożliwe, by takie coś mogło się zdarzyć...
    Uch, mam nadzieję, że zrozumiałaś coś z tego chaosu. W wielu sprawach się z Tobą zgadzam, i właściwie i moja ocena nieco spadła po głębszej analizie tego, co wypunktowałaś. Mam pod ręką "Requiem", pożyczony z biblioteki, i niebawem się za niego wezmę. Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kossak nie znam, ale na pewno poszukam. Fikcja literacka jest fajna, ale nie lubię czuć, że fabuła choć jak piszesz - jest realna, to jednak na tyle przerysowana, że przeciętny czytelnik (czyli ja) zaczyna wątpić w możliwość jej wystąpienia. Nie wymagam od autorów powieści nie wiadomo jakiej wiedzy naukowej, bo tak jak napisałaś - od tego są specjalistyczne rozprawy, ale wydaje mi się, że wilki są naprawdę ciekawymi stworzeniami i można był przemycić kilka ciekawostek na ich temat. Tym bardziej, że to właśnie te czworonogi miały być głównym tematem książki, one i główna bohaterka, która przecież po to przyjeżdża w Bieszczady, by o nich pisać. Gdyby to był wątek poboczny, nie czepiałabym się.

    Co do opisu zachowań wilków, tu nie tyle czepiam się tego, czy takie zachowania można zaobserwować czy nie, co poziomu samych zapisków. Przyznasz chyba, że fragmenty dzienników Kasi są niezbyt ambitne? Może na swoim stanowisku robiła tylko pobieżne notatki i w pracy zamieściła bardziej obszerne i naukowe opisy. To jedyne sensowne wytłumaczenie.

    Co do problemów na linii ludzie - dzika zwierzyna, to temat faktycznie jest trudny. Wiem, że są tacy ludzie jak ci z powieści, ale wydaje mi się, że autorka przesadziła ukazując w złym świetle niemal wszystkich lokalnych mieszkańców.

    Dziękuję za tak obszerny komentarz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Zresztą porównując Nurowską nawet do Kossak - niebo a ziemia. Dlaczego? Bo Nurowska to powieściopisarka, a Kossak - przyrodniczka. Zupełnie inaczej się na to zapatrują (w przypadku Kossak niestety czas przeszły), ale jest jeszcze jedna kwestia: oczekiwania czytelnika.
      Z tego, co wiem, Nurowska pisze głównie babskie obyczajówki, względnie historyczno-dramatyczne powieści. Wyrobiła sobie markę u konkretnego rodzaju czytelnika. Mam znajomą, która Nurowską jest wręcz zachwycona. Ja nie mam zdania, ponieważ raz kiedyś zaczęłam czytać jakąś książkę o Syberii, miłości i ble ble, nie moja rzecz ;) I przestałam. Więc nie mogę się obiektywnie wypowiedzieć na temat tej pisarki. Na pewno jest niezła dla swojego grona... Ale taką książką, o wilkach, poszerza niejako swoje grono o ludzi, którzy z jakichś przyczyn chcą czytać o wilkach i nie zawsze ci czytelnicy są tak... ugodowi, jak "stali". Nie wiem, czy mnie rozumiesz :) Ale chodzi mi o to, że nowi czytelnicy mogą chcieć czegoś więcej, tego choćby, co TY chciałaś - realności. Nie musisz być biologiem czy zoologiem ani nawet myśliwym, by się interesować wilkami... Ale szukasz jakiejś prawdy. I zdaje się o tym Nurowska zapomniała. Przez co na pewno nie straciła w oczach swoich czytelników, ale w oczach nowych, skuszonych tematyką, takich jak ja czy Ty.
      Jeśli chodzi o dzienniki Kasi, zabij mnie - nie pamiętam! Widocznie rzeczywiście były słabe... ;-) Skoro mój umysł je wyrzucił...
      I postawa ludzi - przesada, jasne. Może Nurowska chciała po prostu mocno zaakcentować tragedię, która działa się wokół bohaterki...
      A co do obszernych komentarzy to proszę bardzo, ale i przepraszam, czasami jak się rozpiszę... Wodolejstwo wynika z ograniczonych możliwości mojego rozumu, by przekładać myśli na słowa ;)

      Usuń
    2. Różnica faktycznie spora, ale z drugiej strony nic nie stoi na przeszkodzie, by powieściopisarka przemyciła w fabule coś mądrego. ;)

      Co do oczekiwań - zgadzam się w stu procentach. Zwłaszcza, że sama mam takich autorów, o których nie dam powiedzieć złego słowa (spróbuj pomarudzić na Murakamiego, to się przekonasz :P).

      Pisz, pisz, chętnie poczytam. Dyskusje są mile widziane, a trudno dyskutować, gdy komentarz brzmi np. "nie dla mnie" albo "chętnie przeczytam". ;)

      Usuń
  16. "Serce i pazur" Gawędy Simony Kossak: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/84378/serce-i-pazur
    Piękny zbiór, polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, w bibliotece tej książki nie ma, więc tak szybko jej nie zdobędę. :(

      Usuń
  17. Dziękuje za wiadomośc ze masz obie części zrecenzowane na swoim blogu ;) Ja osobiście czytałam na razie tylko jedną i oczarowała mnie ! drugiej nie czytałam, ale zaraz zabieram się za Twoją recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę. Mnie niestety te książki nie oczarowały, ale cieszę się, że w czyjś gust udało im się trafić. ;)

      Usuń
  18. Pamiętam, że podobała mi się ta książka. Natomiast nie utkwiły mi szczegóły opowieści :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...