niedziela, 30 lipca 2017

Ryszard Ćwirlej "Milczenie jest srebrem"
[RECENZJA]

najlepsze polskie kryminały
cykl Poznańscy milicjanci, tom 8


Był od niej znacznie wyższy i potężniejszy. Bez trudu obrócił ją i przycisnął plecami do ściany, by w końcu unieść w górę, dusząc prawą dłonią jak stalowym imadłem. Czuła, że ogromny ból rozrywa jej szyję i spływa do płuc, które bezskutecznie próbują nabrać powietrza. Nim zapadła się w ciemność, zdążyła jeszcze spojrzeć mu w oczy. Niebieskie oczy, w których widać było dziką satysfakcję[1].



Poznańscy milicjanci w akcji



Chodzą słuchy, że niejaki Teofil Olkiewicz, bohater cyklu o poznańskich milicjantach Ryszarda Ćwirleja, to człowiek o wielu wątrobach i intelekcie, który nie zrobi wrażenia nawet na blondynkach z dowcipów. A jednak, te właśnie Olkiewicz, pojawia się po raz dziewiąty, znów wlewając w siebie morze alkoholu i doprowadzając do końca kolejne śledztwo z rodzaju tych niełatwych. Na tego typa nie ma mocnych. Dotychczasowy wieczny chorąży jest już prawdziwym oficerem, który zaprezentuje się nam w garniturze i skórzanych butach (wprawdzie trochę za ciasnych, ale za to pastowanych przez godzinę) i nawet w telewizji go pokażą!

Milczenie jest srebrem przenosi nas to do Gniezna, to do Poznania, to poza Wielkopolskę. Mamy marzec 1986 roku i do rozpracowania dwie zagadki. Po pierwsze, ktoś z zimną krwią zamordował panią do towarzystwa (krótkiego, acz intensywnego) i szatniarz z poznańskiej knajpy Adria nie będzie miał się do kogo ślinić, po drugie, z gnieźnieńskiej katedry skradziono srebrną figurę św. Wojciecha. Właściwie to nie jedyne wątki, jakie zaprzątają głowy poznańskich milicjantów. Z poznańskiego szpitala Raszei skradziono klisze rentgenowskie, a grupa studentów szmuglujących srebro z Polski do NRD aż się prosi o uwagę mundurowych. 


Złoty środek



Mogłoby się wydawać, że ósma część kryminału retro, z akcją osadzoną w realiach PRL-u, będzie już wyłącznie echem poprzednich tomów. Trochę kontynuacją, trochę kalką. Ale Ryszard Ćwirlej skupia się na bardzo ciekawym wątku szmuglu srebra i tworzy wokół niego historię, która właściwie wciąga od razu i sama się czyta. 

Ze wszystkich książek autora, które znam, to właśnie tę czytało mi się najlepiej. Nie jest to wyłącznie kwestia wciągającej opowieści. Ryszard Ćwirlej znalazł złote proporcje, dzięki czemu akcja jest dynamiczna, ale jednocześnie nie brak opisów rzeczywistości PRL-u, sporo tu humorystycznych scen i dialogów, a przy tym nie da się zapomnieć, że to jednak kryminał i jakby wesoło momentami nam nie było, to jednak mamy do czynienia z oszustwami, kradzieżami, przemytem, a nawet morderstwami. 


Ryszard Ćwirlej, Wrocław 2017


Inteligentny inaczej



- A ty auta nie chcesz kupić?
- Ja? - zdziwił się Teoś. - A na cholerę mi auto?
- No wiesz, można gdzieś za miasto wyjechać, do lasu na przykład jak jest wolna sobota.
- A co ja jestem jeleń, żeby biegać po lesie? W wolną sobotę to ja idę do knajpy na wódeczkę, a w lesie to raczej niczego do picia się nie znajdzie. No chyba, że człowiek zabierze ze sobą. Ale jak już się zabierze flaszkę do lasu i się tam wypije na łonie naturalnym, to potem trzeba wrócić, a ja po pijaku to bardzo źle prowadzę. Zresztą na trzeźwo też nie najlepiej...[2]

Choć intryga jest tu zgrabna, a realia jak zwykle uchwycone przez autora bardzo trafnie i obrazowo, to jednak najmocniejszym składnikiem cyklu są postaci. Nieco przerysowane, by nadać im rysów bardziej komediowych niż posępnych czy poważnych, ale dzięki temu wyróżniających się na tle wielu innych bohaterów z polskiego podwórka kryminalnego. 

Oczywiście niekwestionowanym numerem jeden jest Teofil Olkiewicz, okrąglutki brunet z zaczeską, słabością do pięknych kobiet oraz trunków ze wskazaniem na wódeczkę. Intelektem nie grzeszy, o pracoholizm podejrzewać go trudno, ale ma chłopina trochę szczęścia, trochę trafnych przeczuć i skojarzeń oraz zdolność do przebywania tam, gdzie wskazówki same do niego podchodzą i niczym dżiny z butelki gorzały, wpływają na podświadomość pomagając w rozwikłaniu kolejnej sprawy.


Musztardówka w dłoń!



Milczenie jest srebrem to kryminał bardzo udany. Na tle szarej rzeczywistości błyszczą barwne postaci milicjantów, funkcjonariuszy SB i przestępców. Tu wódka najlepiej smakuje z musztardówki, a przemyt, produkcja bimbru, prostytucja czy handel walutą należą do chętnie wykorzystywanych sposobów na poprawienie warunków bytowych. Tu kombinuje każdy, z każdej sposobności korzystając. I jeśli tylko uda się wykorzystać coś lub kogoś do własnych celów, to można być pewnym, że ten, przed kim taka możliwość stanie, nie zawaha się przed sięgnięciem po nią. 

Jest nieco ironicznie, często zabawnie. Bywa też nostalgicznie. Trafne opisy peerelowskiej rzeczywistości przeplatają się z kryminalną akcją wpadającą niekiedy w sensacyjne tony (jest nawet pościg skody za dużym fiatem!). 

W tej podróży po komisariatach, melinach, lokalach mniej lub bardziej podejrzanych, a nawet kościołach, warto mieć ze sobą własną musztardówkę. Bo nie napić się z Olkiewiczem, to niewybaczalny błąd!



Ryszard Ćwirlej
Milczenie jest srebrem
Wyd. Muza
2017
480 stron


***

[1] Ryszard Ćwirlej, Milczenie jest srebrem, Wyd. Muza, 2017, s. 11.
[2] Tamże, s. 433.

***

Zobacz też:

Cykl Poznańscy milicjanci
2. Trzynasty dzień tygodnia
3. Ręczna robota
4. Mocne uderzenie
5. Śmiertelnie poważna sprawa
6. Błyskawiczna wypłata
7. Jedyne wyjście
9. Milczenie jest srebrem

Cykl Antoni Fischer i Albin Siewierski
2. Tylko umarli wiedzą









16 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze kryminałów tego pisarza, z ciekawości muszę poszukać. No, to ten Teofil (ale imię) to ma farta chłop.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czas najwyższy poznać Teosia. :)

      Usuń
  2. Zaciekawiła mnie ta książka i bardzo chętnie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiedziałam, że seria liczy sobie już tyle tomów, mam co nadrabiać jak widzę :) Cieszy mnie to, że książka jest udana, że można zanurzyć się w minione realia i poznać wyrazistych bohaterów. Nie wiem czy polubię pana milicjanta, ale po pierwszą cześć na pewno sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem ciekawa, czy go polubisz. Bo to dość specyficzny typ. :P

      Usuń
  4. Nie przepadam za humorystyczną "oprawą" jakichkolwiek książek, zwłaszcza kryminałów, więc nie jestem pewna, czy odnalazłabym się w niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest komedia kryminalna, więc myślę, że spokojnie możesz dać szansę tej książce (czy cyklowi). A nuż Cię wciągnie? :)

      Usuń
  5. Nie czytałam do tej pory żadnej książki autora, ale może się skusze na tą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W lecie chętniej sięgam po lżejsze kryminały. Właśnie taka jest książka Ryszarda Ćwirleja, bardzo pasuje mi zawarty w niej humor.Ostatnio szukając książki na wakacje natrafiłam na "Prokuratora" Pauliny Świst, nie jest to typowy kryminał ale muszę powiedzieć że świetnie się czyta, warto było dać mu szansę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mi ten wpis pachnie reklamą. No ale... Może kiedyś przeczytam. ;)

      Usuń
  7. Ależ kusisz :D muszę się porozglądać za nią :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę zapoznać się z książkami Ćwirleja ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...