sobota, 15 lipca 2017

Wojciech Rogala "Witamy w białej Afryce"
[RECENZJA]



Biali już dawno zrozumieli, że nie mają siły, aby zapanować nad czarnym żywiołem. Ich świat, mimo że wygląda na bezpieczny i spokojny, to siedzenie na tykającej bombie, to most, pod którym płynie nieobliczalna rzeka[1].




Biali mieszkańcy czarnej Afryki



Mówiąc "ludność Afryki", myślę "ludność czarnoskóra". Właściwie trudno mi sobie przypomnieć czytane przeze mnie książki związane z tym kontynentem, które opowiadałby o losach jej białoskórych mieszkańców. Jakiś czas temu wpadł mi w ręce zbiór rozmów Malwiny Wrotniak Tam mieszkam. Życie Polaków za granicą, wśród których pojawiła się m.in. rozmowa o życiu białego małżeństwa w RPA. Gdzieś z zakamarków pamięci wygrzebałam historie związane z apartheidem. I to by było na tyle.

Bardzo lubię serię reportaży z wydawnictwa Muza. Świetnie się bawiłam przy Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę, Tony'ego Kososkiego, z ogromnym zainteresowaniem połknęłam Na początku jest koniec Weroniki Mliczewskiej, wiele ciekawych informacji znalazłam w Pejzażu bez kolców Sylwii Mróz. Kilka innych spotkań z autorami wydanymi w tej serii także wspominam bardzo dobrze.

Z powyższych powodów ucieszyłam się, gdy w zapowiedziach pojawił się reportaż Wojciecha Rogali Witamy w białej Afryce, opowiadający o problemach białych mieszkańców Namibii. Głównie tych współczesnych, ale nie da się o nich opowiadać w oderwaniu od trudnej historii tego kraju, czy państw sąsiednich. I tu pojawił się pewien problem, bo o ile wciągnęła mnie większość opowieści rozmówców autora, o tyle z pozostałymi fragmentami miałam problem. Przytłoczyły mnie fakty, podane niekiedy w dość mało zajmujący sposób. Zapewne dla pasjonatów historii i polityki nie będzie to problem. Dla mnie trochę jednak był.


Czego mi zabrakło, by cieszyć się lekturą



Zabrakło mi w tej książce trzech rzeczy.

Po pierwsze, przystępnego języka. Takiego, dzięki któremu te ważne, trudne opowieści trafią do wszystkich, nie tylko wspomnianych pasjonatów. Takiego, którym będę się cieszyć, a nie z którym przyjdzie mi się zmagać. Porywającego, sprawiającego, że trudna historia opisywanych regionów stanie się łatwiej przyswajalna.

Po drugie, czarnoskórych rozmówców. Biali potomkowie kolonistów opowiadają o zmianach na południu Afryki, a także o swoich doświadczeniach, bolączkach, układach z czarnoskórymi mieszkańcami. Ci drudzy do głosu nie dochodzą.  Wiem, że Wojciech Rogala takie miał właśnie założenie: ta opowieść należy do białych, to ich punkt widzenia mamy poznać, ale przez to obraz południowej części kontynentu jest niepełny (i nijak nie rozumiem dlaczego mimo tej koncepcji na okładce znaleźli się czarnoskórzy, ale na to pewnie autor wpływu nie miał). By go uzupełnić, warto by pomyśleć o drugim tomie i drugim punkcie widzenia. Jean Hatzfeld w powodzeniem zastosował taki zabieg pisząc o Tutsi, Huti i rzezi w Rwandzie.

Po trzecie, zabrakło mi samego autora, tej więzi jaką nawiązuje się z reporterem, który z pasją wprowadza w opowiadany temat. I w tym widzę mój problem z zaangażowaniem się w lekturę, która miejscami przypominała raczej podręcznik (tu znów wracam do kwestii języka) niż "żywy" tekst,. Plusem tej sytuacji jest fakt, że autor zachowując dystans, nie narzuca nam swojego spojrzenia na poruszane kwestie.


Komu potrzebna integracja?



Witamy w białej Afryce to książka, która mimo mankamentów zawiera sporą dawkę ciekawych informacji na temat życia białych w Namibii. Stanowią oni zaledwie 6% tamtejszej populacji. Jak żyje im się w kraju niepodległym i demokratycznym od 1990 roku, w którym zaledwie 1% ludności porozumiewa się w języku angielskim ustanowionym jako urzędowy (jako ojczystego nie używa go żadna grupa narodowościowa w kraju)? Jak układają im się stosunki z czarnoskórymi mieszkańcami? Żyją razem czy obok siebie?

Kolejni rozmówcy Wojciecha Rogali szczerze dzielą się swoimi refleksjami, z których wyłania się raczej przygnębiający obraz, segregacji, nierówności, niesprawiedliwości, życia w stałym poczuciu zagrożenia, ale i poczucia wyższości. Padają gorzkie słowa, nie brak tekstów rasistowskich, pełnych uprzedzeń, które są wręcz porażające.

Wszyscy biali farmerzy zawsze noszą przy sobie broń, nawet kobiety[2] mówi Christopher, szef baru, wyciągając spod lady pistolet. Hilde, pytana o czarnoskórych nie ukrywa, że jej zdaniem musi minąć wiele czasu nim czarni przyzwyczają się do życia w mieście, do pracy, do sprzątania, do porządku i szanowania innych[3]. Nie szczędzi mocnych słów. Komu potrzebna taka integracja na siłę?[4] - pyta i podaje przykłady tego, co jej zdaniem w tej koegzystencji ras i kultur działa niewłaściwie. Przytoczone cytaty należą do tych bardzo delikatnych. Rozmówcy Wojciecha Rogali mają w zanadrzu dużo mocniejsze teksty.


Niepodległa, ale nieidealna



W rozmowach padają teksty przesiąknięte uprzedzeniami, rasistowskie, pełne poczucia wyższości, bolesne. Niejeden czuje się zagrożony w świecie zdominowanym przez czarnoskórych. Są na szczęście i tacy, którzy w tym wszystkim potrafią się odnaleźć, jak choćby farmer Marius, zatrudniający wielu czarnych robotników. Stawia na równość i szacunek. Nie boi się o siebie i bliskich.

Witamy w Białej Afryce to opowieść o trudnej, spływającej krwią historii południowej części afrykańskiego kontynentu, o różnicach kulturowych i zagrożeniach z nimi związanych. To historia zmian i ich konsekwencji, prób odnalezienia się w niepodległej Namibii, świecie nowych zasad i układów, ale starych uprzedzeń i przyzwyczajeń. To wspomnienie obozów koncentracyjnych, dramatycznych ucieczek, walk białych i czarnych, ale i bratobójczych wojen, niewolnictwa, buntów, segregacji rasowej i wielu innych trudnych aspektów. To wreszcie problemy współczesne i wciąż widoczne podziały. W tym pięknym kraju żyje się lepiej niż w wielu miejscach w Afryce, ale pozostało jeszcze wiele aspektów życia do poprawy.


Wojciech Rogala
Witamy w białej Afryce
Wydawnictwo Muza
2017
432 strony


***

Książkę polecam
ciekawym życia białych w Namibii
zainteresowanym tematyką afrykańską
wybierającym się do Namibii
szukającym motywu rasizmu w literaturze

***

[1] Wojciech Rogala, Witamy w białej Afryce, Wyd. Muza, 2017, s. 140.
[2] Tamże, s. 31.
[3] Tamże, s. 114.
[4] Tamże, s. 116.





12 komentarzy:

  1. Książka mnie ciekawi, szkoda, że ma kilka wad. Jestem ciekawa jak ja bym ją odebrała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie to nie będzie przeszkadzać? Mimo wszystko, sporo ciekawych informacji można z tej książki wyciągnąć.

      Usuń
  2. Widziałam tę książkę i przyznam, że wzbudziła moje zainteresowanie, mimo że reportaży wciąż nie znam zbyt wiele. Jednak skoro język jest mało przystępny to na razie dam spokój. Pisząc na razie mam na myśli czas dopóki nie zapoznam się z gatunkiem lepiej oraz dopóki nie poczuję, że bez względu na minusy chcę poznać relację Rogali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej serii jest sporo ciekawych tytułów, więc myślę, że coś dla siebie znajdziesz. Sama nie czuje się mocna w literaturze reportażowej, ale mam długą listę potencjalnie interesujących reportaży, nie tylko z tej serii. :)

      Usuń
    2. Taką listę też mam tylko jak zwykle występuje problem z odhaczaniem kolejnych pozycji, ale od czegoś trzeba zacząć :)

      Usuń
    3. Ten problem znam doskonale. Dopisywanie idzie dobrze, odhaczanie jakby gorzej. ;)

      Usuń
  3. Ta książka raczej nie dla mnie. Poczekam na coś z dreszczykiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie rasizm wywołuje dreszcze. :P

      Usuń
  4. Jedyne co mnie w tej książce interesuję, to motyw rasizmu, gdyż wierze, że po przeczytaniu książka dowiem się na ten temat wielu ciekawych rzeczy, rozszerzę swój światopogląd. Jednak będę z Tobą szczera i przyznam, że czytam bardzo mało reportaży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czytam ich niewiele. Głównie dlatego, że często ciężko mi się na nich skupić, więc wybieram lżejsze kryminały.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...