sobota, 25 czerwca 2016

Marta Guzowska "Chciwość"
"Urodzona pod wulkanem"

Marta Guzowska
Chciwość
Wyd. Burda Książki
2016
384 strony
cykl z Simoną Brenner, tom 1

Kiedy usłyszałam, że szykuje się premiera kolejnego kryminału Marty Guzowskiej, bardzo się ucieszyłam. Kiedy jednak okazało się, że nie będzie to kontynuacja cyklu z Mariem Yblem, mina mi nieco zrzedła. 

Po wrocławskim spotkaniu z autorką, znów humor mi się poprawił (cóż, kobieta zmienną jest i takie tam...). I tak już zostało. W Chciwości nie znajdziemy wprawdzie aroganckiego antropologa, ale śmiem twierdzić, że niepokorna Simona Brenner stanowi jego mocną konkurencję. Jest równie dobrą specjalistką w swojej dziedzinie (a nawet dziedzinach dwóch), a charakterek ma taki, że nawet Ybl miałby problem z dotrzymaniem jej kroku i wystosowaniem ciętych ripost, nim Brenner rozłoży go na łopatki swoimi ironicznymi tekstami. 

Bohaterowie wzbudzający skrajne emocje powoli stają się wizytówką Marty Guzowskiej. Simony, podobnie jak Ybla, uwielbia się i nie cierpi zarazem. A przynajmniej takie emocje towarzyszyły mi podczas spotkań z tymi bohaterami.

Druga twarz archeolożki, czyli jak zarobić na kawior



Archeologia to fajny zawód, ale trzeba coś jeść. A starożytne skorupy kiepsko smakują i są ciężkostrawne. Z kolei złodziejstwo to zawód w sumie też fajny, tylko nie da się nim pochwalić w towarzystwie. Można jednak połączyć te dwie profesje, nieźle się bawić i mieć na kawałek chleba nie tylko z masłem, ale i z kawiorem[1].

Simona jest bohaterką charakterystyczną, wzbudzającą mieszane uczucie i mocno zapadającą w pamięć nie tylko ze względu na swój trudny charakter i pyskatą naturę. Archeolożka, specjalistka od antycznej biżuterii, ma dodatkowe źródło dochodu. Jest złodziejką. Tak, właśnie tak. Pani Brenner, z właściwym sobie brakiem skromności, uważa się za wybitną złodziejkę. Widząc w jak brawurowy sposób kradnie cenny diadem z moskiewskiego Muzeum Puszkina, byłam skłonna przyznać jej rację. Ale później wszystko poszło nie tak...

Ten diadem, to misternie wykonana, ogromnie cenna złota błyskotka, należąca niegdyś do Heleny Trojańskiej. Odkopano ją w XIX wieku, ale mało kto wie, że diadem znajdujący się w muzeum w Moskwie to... kopia. Fakt, złota i przepięknie prezentująca się na czarnym aksamicie. Ale wciąż kopia. Wie o tym doskonale Simona, ale i tak dopuszcza się kradzieży, choć jej zleceniodawca oczekuje oryginału. Czyżby chciała wcisnąć mu podróbkę? Nie. Jej plan jest równie misterny jak wykonanie diademu, a wizyta w Moskwie to po prostu mały-wielki krok do jego realizacji.


Marta Guzowska, Wrocław 2016


Niełatwo jest być złodziejką, czyli gdzie jest diadem


Chciwość, pierwszy tom cyklu o Simonie Brenner to historia snuta przez jego bohaterkę archeolożkę-złodziejkę, bystrą, pewną siebie, ale właśnie stojącą u progu góry kłopotów. To ona jest naszą przewodniczką, o czym przypomina co jakiś czas, zwracając się do czytelników bezpośrednio, Gdy wraca do Turcji, by zrealizować kolejny etap swego planu, pojawiają się okoliczności, na które zupełnie nie była przygotowana. Ktoś porywa jej byłego kochanka, żądając diademu w zamian za jego uwolnienie. By groźbę uwiarygodnić, stosuje chwyt znany porywaczom od lat - przysyła Simonie odcięty palec Ivana, grożąc, że na obcięciu palca się nie skończy. I choć były kochanek drażni Brenner niesłychanie, to przecież nie może go zostawić na pastwę jakiegoś rzeźnika, amatora starożytnych błyskotek.

Pierwszy problem w tym, że na diadem czeka też klient Simony. Typ dość niecierpliwy.
Drugi problem stanowi fakt, że złodziejka nie ma pojęcia, gdzie znajduje się błyskotka Heleny.
Trzeci problem...
Właściwie ta wyliczanka nie ma sensu. Problemów będzie cała fura. Podobnie jak zagrożeń.

W poszukiwaniu spokoju, czyli nuda to nie tu


Zawsze byłam najlepsza. Do cholery, jestem najlepsza! Potrafię ukraść dowolny zabytek z dowolnego magazynu wykopaliskowego na kuli ziemskiej i nie zostawić po sobie śladu. A wcześniej go znaleźć w tym magazynie, co wcale nie jest łatwe, i mam nadzieję, że już to zrozumieliście. Potrafię przewieźć dowolny zabytek przez dowolną granicę. Potrafię wykonać dowolne zlecenie.
Zawsze potrafiłam
Więc dlaczego tym razem wszystko poszło nie tak?[2]

Serio. Każde posunięcie oznacza kolejne kłopoty i niebezpieczeństwa. Najlepsze złodziejka ma konkurencję. I wrogów.

Jeśli szukacie lektury, której akcja płynie jednostajnym, wolnym rytmem, to trafiliście pod zły adres. Tu zdarzenia następują po sobie lawinowo. Będą pościgi i ucieczki. Morderczym pojazdem okaże się... traktor, a ratunkiem - motorynka. W planie jest wspinanie się na balkon, ucieczka po dachu, zwiewanie przed policją i wiele innych atrakcji. Będą bójki, kłamstwa, morderstwa i zdrady. W tle pojawi się Moskwa, Turcja, Grecja... Znajdziemy się na wykopaliskach, popłyniemy promem, dowiemy co nieco o pracy archeologów, znajdziemy kilka ciekawych artefaktów i niczym koty, będziemy potrzebowali kilku żyć, by dotrwać do finału.

Powtarzam: nuda, to nie tu.




Cięte riposty, czyli gwiazda archeologii w formie


Język, jakim napisana jest Chciwość, jest dość specyficzny i nie każdemu przypadnie do gustu. Cóż... Simona nie zwykła owijać w bawełnę, a przypominam, że to ona tę historię opowiada. Przygotujcie się więc na to, że będzie traktować was z góry, a cięte riposty polecą z jej ust nawet w sytuacji, która innych zmusiłaby do pokory. Co więcej, będziemy mogli poznać także myśli bohaterki, a te wprost ociekają ironią, złośliwością i uszczypliwością. Jeśli czegoś nie zrozumiecie, pierwszą myślą Brenner będzie: bo do tego potrzebna jest liczba mnoga komórek mózgowych[3]. Osoby, które archeolożka szanuje, można zapewne wyliczyć na palcach jednej ręki i to tej okaleczonej dłoni Ivana. Simona posługuje się językiem potocznym, więc nie szukajcie tu frazy rodem z twórczości Pilcha czy Dehnela, a wojowniczość bohaterki może po pewnym czasie męczyć. Mnie to nie dopadło, bo lubię takie "wredne" postaci, ale was uprzedzam wiedząc, że wielu czytelników lubi lubić głównych bohaterów. Z Simoną łatwo wam nie pójdzie.

Marta Guzowska, sama z wykształcenia archeolożka, wykorzystuje swoje powieści, by obalić pewne mity i pokazać swój zawód z tej strony, która nie przypomina tego, co można zobaczyć podczas seansu filmów z Indianą Jonesem. Dowiemy się co nieco o stratygrafii i poznamy najbardziej znienawidzone przez archeologów pytania, jakie serwują im laicy. Zajrzymy na wykopaliska i do magazynów pełnych zapomnianych skarbów. Oczywiście, by nie była to książka o grupie ludzi w masywnych butach pochylających się z miotełkami nad jakąś skorupką, pojawił się też wątek, który równie dobrze Indiana Jones mógłby wykorzystać w kolejnym filmie ze swoim udziałem, czyli główny wątek kryminalny, pełen przygód co to nie dla wszystkich kończą się dobrze. Autorkę wyobraźnia poniosła poza ramy kryminału, łącząc ten gatunek z powieścią przygodową. Jest tu jednak miejsce nie tylko na fikcję literacką, ale i fakty, a pisarka zaręcza, że diadem znajdujący się w Muzeum Puszkina jest oryginałem.

Wiem już, dlaczego Simona i Mario nie mogą trafić do jednej powieści. Marta Guzowska ma rację mówiąc, że to groziłoby katastrofą. Każda z tych postaci jest gwiazdą swojej fabuły, żadna nie mógłby pozostać w cieniu. Ciekawa dalszych losów Brenner (która wciąż znajduje się w położeniu zwiastującym kłopoty), czekam na kolejny tom.

I pamiętajcie. Chciwość jest cechą wstrętną i grzeszną[4].

Ale, jak już wiecie, pozwala zarobić na kawior.



***

Książkę polecam
miłośnikom kryminałów
amatorom archeologii
szukającym w literaturze mocnych postaci kobiecych
poszukującym dynamicznych fabuł kryminalno-przygodowych
wielbicielom ironii i ciętych ripost
stęsknionym za Yblem

***

[1] Marta Guzowska, Chciwość, Wyd. Burda Książki, 2016, s.27.
[2] Tamże, s. 241-142.
[3] Tamże, s. 81.
[4] Tamże, s. 270.


***

Cykl z Mario Yblem
2. Głowa Niobe

***

Warto zajrzeć





15 komentarzy:

  1. Przepraszam, ale jest jedno określenie, sposób określania, którego nie znoszę - żeńskie końcówki w neutralnych moim zdaniem zawodach- archeolog to archeolog bez względu na płeć, podobnie jak np. psycholog. Albo modne ostatnio określenie nie minister xx tylko ministra xx. Matko... Sama jestem archeologiem z wykształcenia, zajmuję się też częściowo tym zawodowo i Bogu dzięki, że nikt mnie archeolożką nie nazywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twoje podejście. Sama też nie lubię takich określeń, ale uznałam, że skoro autorka określa Simonę mianem archeolożki, to tak zostawię.

      Usuń
  2. Aż pożałowałam teraz, że nie zdecydowałam się na tę książkę, właśnie dlatego, że miało nie być Ybla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Simona jeszcze bardziej daje w pióra. :D

      Usuń
  3. Mam książkę na półce i niebawem się za nią zabiorę;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa intryga mam nadzieje że książka i w moje ręce wpadnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie by było. Simonę warto poznać. Ciekawe, czy ją polubisz. :)

      Usuń
  5. Archeologiczne tło tej powieści bardzo mnie intryguje. Mam nadzieję, że będę miała okazję przeczytać tę książkę. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie intryguje kolejna książka zapowiadana przez autorkę - o pochówkach wampirycznych. :)

      Usuń
  6. Tak się złożyło, że mamy ten kryminał, zainteresował nas fabularnie. Dobrze, że nie ma w nim czasu na nudę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie - bawcie się dobrze. A z Simoną nuda nie grozi. :D

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...