środa, 17 grudnia 2014

"Czterdzieści", czyli tym razem bez wymówek

fot. Maciej Zakrzewski

Mówią, że życie jest jak książka. Ale życie nie jest książką. Życie jest zapisane na tysiącach luźnych kartek. Możesz opowiedzieć historię, owszem, możesz nawet stwierdzić, że ta historia jest prawdziwa, lecz - doprawdy - wszystko to jest jedynie kwestią wyboru, decyzji, które strony ułożyć i w jakim porządku. Nasza opowieść jest właśnie taka.
[Jo Strømgren]


Nie pytajcie, jak często oglądam przedstawienia teatralne i ile znajduję wymówek, by móc wstydzić się nieco mniej, gdy ktoś jednak to pytanie zada. Bo przecież drogo, bo czasu brak, bo termin nie pasuje, bo deszcz, bo śnieg, bo daleko, bo zimno, bo upał, bo może następnym razem, przy innej okazji, jak zrobię jeszcze to czy tamto, to wtedy już na pewno... Bo często zwyczajnie mi się nie chce, jako, że leń ze mnie okrutny. 

Tym razem argumenty upadały jeden po drugim. Został tylko leń, ale najwyraźniej i jemu udzieliła się zimowa melancholia, bo nie uaktywniał się za bardzo i tak oto, z mężem pod rękę, wybrałam się na spektakl Czterdzieści stworzony przez norweskiego artystę Jo Strømgrena we współpracy z Polskim Teatrem Tańca. Przed spektaklem odnalazłam w Internecie zdjęcia i zwiastuny, doczytałam o czym jest owa sztuka, a następnie wcisnąwszy się w kieckę ruszyłam w miasto, by podjąć się realizacji "misji kultura".

Jak było? Wspaniale! Wróciłam więc z mocnym postanowieniem, by od czasu do czasu wysuwać nos z książki lub odrywać się od ekranu laptopa i odkrywać inne cuda kultury.

fot. Maciej Zakrzewski

Czterdzieści to opowieść, która zaczyna się w 1973 roku. Wtedy urodziła się Urszula, bohaterka, której cztery dekady lat życiorysu, na oczach widzów, to przemknie to przepełznie po parkiecie, wywołując raz radość, innym razem zaś zadumę. Urszula to owoc miłości jasnowłosej kobiety (mężatki, co nie jest bez znaczenia) z francuskim muzykiem o ciemnych włosach i śródziemnomorskiej karnacji. Dziewczynka wdała się w ojca. Odziedziczyła po nim urodę i pasję do muzyki. W słowiańskiej społeczności wyróżniała się urodą i charakterem. Z dużą wyobraźnią i gitarą pod ręką, jako niespokojny duch nie potrafi sobie znaleźć miejsca w rodzinnej miejscowości. Świat oferuje przecież tak wiele możliwości. Jej przystankiem okazuje się Francja, ale czy jest to ostateczny cel podróży? Czy tam znajdzie szczęście, miłość, poczucie spełnienia?

Zmienia się Urszula, zmienia się rzeczywistość, a obserwowanie wizji Jo Strømgrena wciąż jest niczym niezmąconą przyjemnością. Piękna, uniwersalna historia, wspaniale zagrana i zatańczona, w dekoracjach niewymyślnych, a jakże działających na wyobraźnię. Całość w cudnej oprawie muzycznej. Nawet Wiśniewski ze swym Kaine Grenzen w tę całość się wpasował, wywołując radość publiczności. Czterdzieści składa się z momentów smutnych i zabawnych, lekkich i przygnębiających, oprawione jest muzyką klasyczną, ale i popularną, opiera się na tańcach solowych i grupowych, mieści w sobie ciężary rozstania i śmierci, ale i piękno miłości czy luz wakacyjnych szaleństw.

Nie wiem kiedy minęło siedemdziesiąt minut, ale nie miałabym nic przeciwko, by spektakl trwał o wiele dłużej.

27 komentarzy:

  1. Mnie za rekomendację wystarczyłoby Twoje ostatnie zdanie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też obiecuję sobie częstsze wizyty w teatrze, w tym roku byłam dwa razy, chciałabym i w przyszłym roku utrzymać ten wynik, bo wiem, że częściej pewnie się nie jednak nie uda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam teatr i staram się w miarę regularnie oglądać spektakle zarówno muzyczno-taneczne, jak też sztuki dramatyczne czy komediowe. Po Twojej recenzji chętnie wybrałabym się na "Czterdzieści" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam, że miałaś pomysł na recenzje spektaklu. Mnie nigdy nie starcza tyle samozaparcia, żeby swoje wrażenia spisać. Natomiast co do wyjścia z domu w ogóle to przyznam, że w ten wyznaczony dzień marudzę, że mi się nie chce, ale też zawsze jestem ostatecznie zadowolona z obejrzanego spektaklu. Także trzeba z lenistwem walczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno to nazwać recenzją. To raczej luźny zbiór luźnych myśli. :P

      Mam to samo - ruszyć się ciężko, ale chyba nie zdarzyło mi się żałować, że przezwyciężyłam lenistwo. ;)

      Usuń
  5. Nieobcy mi jest Teatr...Telewizji. ;) Jednak gdyby to było zależne tylko ode mnie (a nie jest) to do teatru chodziłabym często. Kiedyś może uda mi się to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, zdjęcia są wspaniałe, a Twoja recenzja tylko pobudziła moją wyobraźnię. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo się cieszę, że aż tak spodobało ci się to przedstawienie. Ja teraz coraz częściej zastępuję książki właśnie innymi cudami kultury- filmem, spektaklem, muzyką.One także mają wiele do zaoferowania, co warto sobie uzmysłowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, trochę mi zajęło dojście do takich wniosków, ale jestem na dobrej drodze by uznać, że na książkach świat się nie kończy.

      Usuń
  8. Może jak będę w Poznaniu, to się wybiorę ;) To teraz powinnaś iść za ciosem i wybrać się na musical "Jekyll & Hyde" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Polecam ten musical! Genialny!!!

      Usuń
    2. Jak po styczniowej wypłacie bilety nadal będą dostępne, to się wybiorę. ;)

      Usuń
  9. Samej nie lubię chodzić do teatru, a luby niestety w tygodniu pracuje, a weekendami się uczy. Jednak jakiś czas temu byłam na "Dzieła wszystkie Szekspira w nieco skróconej wersji" i było świetnie. Ale wybrałabym się na spektakl, o którym napisałaś. Zaintrygowałaś mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama też nie lubię - ani kina, ani teatru, ani galerii itp. Lubię mieć się z kim podzielić wrażeniami, najlepiej na gorąco. ;)

      Usuń
  10. Ja w teatrze byłam z trzy lata temu. Wstyd!

    OdpowiedzUsuń
  11. I wiesz co - też tak mam. Milion wymówek, najczęściej: za drogo, za zimno, nie chce mi się. A kiedy już pójdę to też obiecuję sobie chodzić częściej, bo wychodzę zachwycona... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszyscy znamy i potarzamy podobne wymówki. Ja mam taki problem, że jeśli chciałabym wybrać się na spektakl na 19.00 (zazwyczaj o tej godzinie zaczynają się wszelkie widowiska teatralne), to nie miałabym jak wrócić do domu - ostatni autobus mam o 20.00. Mieszkanie na prowincji ma swoje zalety, ale i niestety sporo wad...

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie najważniejszą wymówką są kilometry do najbliższego miasta gdzie spektakle się odbywają - i niestety to mnie na razie cały czas blokuje w tej kwestii, a ja zadowalam się musicalami, spektaklami czy widowiskami, które mogę znaleźć na internecie, chociaż oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że na żywo to zupełnie inne przeżycia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie inne, ale co zrobić - wiem o czym mówisz, bo sama kiedyś miałam wszędzie daleko. ;)

      Usuń
  14. Nie byłam już ponad pół roku w teatrze, bo mam niestety zbyt za daleko (60km). Ale lubię oglądać spektakle, dlatego planuje po Nowym Roku wybrać się na jakieś przedstawienie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie przepadam za spektaklami teatralnymi, ale kto wie, może się to kiedyś zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wybrałabym się na taką sztukę :) Obrazki z próby są genialne! :)
    Ja mam stałą wymówkę - studencki budżet :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz też studenckie zniżki. :P

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...