czwartek, 14 lutego 2013

Courtney Miller Santo "Sekret drzewa oliwnego"
Sekret długowieczności

Courtney Miller Santo
Sekret drzewa oliwnego
Wyd. Wielka Litera
2013
368 stron
Sagi rodzinne kryją w sobie pewnego rodzaju magię. Obserwując życie kilku pokoleń, widzimy jak na dłoni wszelkie zależności, przyczyny i skutki pewnych wydarzeń, subtelne nitki połączeń, które pociągnięte z odpowiednią mocą, prowadzą do niekiedy zaskakującego finału. Zagłębiamy się w świat rodzinnych tajemnic, niedopowiedzeń, odkrywamy kolejne sekrety i patrzymy na efekty jakie niesie ich wyciągnięcie na światło dzienne. To świat fascynujący. Intrygujący. Ciekawy.


Z wypiekami na twarzy towarzyszę młodszym pokoleniom dogrzebującym się do starych, rodzinnych historii. Takie same emocje towarzyszą mi, gdy młodzi zaskakują starszych swymi niecodziennymi pomysłami. Wydawałoby się, że rodzina, osoby sobie najbliższe, najlepiej się znają, najwięcej o sobie wiedzą. Sagi rodzinne, swego rodzaju przekroje przez życie pokoleń, udowadniają, że to błędna teoria.

Tego szukałam w Sekrecie drzewa oliwnego Courtney Miller Santo, rodzinnych tajemnic, wzlotów i upadków, a przede wszystkim międzypokoleniowych więzi, które z różną mocą łączą poszczególnych członków rodziny. Intrygującą nutką odróżniającą powieść Miller Santo miał być wątek długowieczności. Rodzinę Kellerów w chwili, gdy czytelnik otwiera książek, stanowi pięć pokoleń. Pięć pokoleń kobiet, należałoby dodać. Mężczyźni są niczym orzeszki arachidowe w produktach spożywczych - mogą występować w ilościach śladowych. Długowieczność ich nie dotyczy. Najstarsi dawno już umarli, któregoś dopadł dość gwałtowny i niespodziewany koniec, inny jeszcze nie dostał szansy na wstąpienie do rodziny. Właściwie jedynym częściej przewijającym się przez strony przedstawicielem płci uznawanej za brzydszą jest doktor, który postanowił odkryć sekret długowieczności kobiet należących do rodziny. Według niektórych bohaterek, sekret ten kryje się w dobroczynnym działaniu oliwy, jednak kierujący się racjonalizmem i wiedzą medyczną mężczyzna, pobiera do badań DNA krew najstarszej z rodu, Anny. Pięć pokoleń kobiet - począwszy od studwunastoletniej nestorki, po przedstawicielkę najmłodszego pokolenia, która ma dwadzieścia parę lat i jest obecnie w ciąży. Nie mam pewności, że wszystkie te kobiety będą superstulatkami, ale po wstępnych wywiadach i ankietach głęboko wierzę, że znalazłem rodzinę, która może nosić w sobie mutację genetyczną stanowiącą klucz do opóźnienia procesu starzenia[1]. - tak brzmi fragment przemówienia, które doktor Amrit Hashmi wygłosił na temat procesu starzenia.

Courtney Miller Santo podzieliła powieść na pięć rozdziałów, każdy z nich jest opowieścią innej z bohaterek. Historie zazębiają się z mniejszą lub większą intensywnością. Każda zawiera sporą dawkę sekretów, od przemilczanych drobiazgów po takie, które na wskroś przesiąknięte są chłodem kryminalnej celi. Nie ma w tym jednak aury tajemnicy. Ledwie ktoś napomknie o sekrecie, już na tacy pojawia się on w całej swej okazałości. Szybkość zdarzeń, jak na powieść tego typu, jest zawrotna. Gdzieś w pogoni za kolejną sensacją brakuje momentów przestoju, chwil na zaczerpnięcie oddechu.

To własnie nastrojowości najbardziej brakowało mi w powieści. Gdzieś zapodział się urok rodzinnych, gawędziarskich historyjek. Zastąpiło go dążenie do przedstawienia momentów najmocniej uderzających w stosunki między bohaterkami. Wśród natłoku zdarzeń kwestia długowieczności zeszła na dalszy plan. Odniosłam wrażenie, że wątek ten służył głównie usprawiedliwieniu istnienia w tym samym czasie pięciu pokoleń i dał możliwość snucia tyluż historii, bez potrzeby sięgania po pamiętniki i dzienniki zmarłych prababek.

Czy to znaczy, że książka jest zła, słaba, nie warta polecenia? Nie. Postaci są ciekawe, wyraziste, między kobietami aż iskrzy, a i sama fabuła oparta jest na interesującym pomyśle. Natomiast rozczaruje się ten, kto oczekuje pogodnej, rodzinnej sagi z tajemnicami, które od czasu do czasu ten uroczy nastrój popsują. Niech was nie zwiedzie urocza, klimatyczna okładka, "Sekret drzewa oliwnego" często mieści w sobie więcej bólu niż szczęścia, przewagę strat nad zyskami. To raczej zbiór obrazków, które wybijają się z tła spokojniejszych dni, z całą mocą zaburzając rytm życia bohaterek. Smak i zapach oliwek jest ledwie wyczuwalny. Autorka skupia się na przeżyciach kobiet z rodziny Kellerów, na tajemnicach, które w sobie skrywają, nie poświęcając zbyt wiele czasu na opisy przestrzeni, w jakiej rozgrywają się kolejne sceny.

Tym, co najbardziej mnie w tej powieści zaintrygowało, nie były sekrety bohaterek, a dążenie do długowieczności. Kobiety po przejściach, kobiety, których życie pełne było zdarzeń bolesnych, niełatwych, mimo wszystko chcą żyć jak najdłużej. Zwłaszcza Anna, najstarsza z rodu, zdaje się mieć w wieku stu dwunastu lat jeden cel: stać się najdłużej żyjącym człowiekiem na Ziemi. Najwyraźniej chęć życia jest w człowieku dużo silniejsza, niż mogłoby się zdawać. I to jest temat do rozważań, który zajmował mnie przez jakiś czas po skończeniu książki. Możliwość długowieczności jest kusząca. Pomyślcie, ile książek można by było przeczytać, ile miejsc zwiedzić, ile emocji przeżyć. Jedna z bohaterek prowadzi sklep z oliwą, sprzedając ją za dosyć wygórowaną cenę. Chętnych na ten produkt nie brakuje. Ludzie gotowi są oddać wszystko za parę dodatkowych lat życia[2]. I pomyśleć, że tak często na to życie narzekamy, jednocześnie trzymając się go kurczowo, szukając sposobów na permanentną młodość, długowieczność, trwałość.

Sekret drzewa oliwnego to powieść, która przypadnie do gustu przede wszystkim miłośnikom wartkich akcji, których nużą długie opisy i analizy. Kobiety z rodziny Kellerów to pięć fascynujących postaci, które potrafią zaskoczyć i z którymi nie sposób się nudzić. To kobiety z krwi i kości, pełne wad i zalet. Wiele się dzieje w ich życiu i pewnie jeszcze więcej się wydarzy. Wszak w cieniu oliwnego gaju, kiełkuje długowieczność.




***

[1] Courtney Miller Santo, Sekret drzewa oliwnego,  przeł. Małgorzata Miłość, Wyd. Wielka Litera, 2013, s. 82.
[2] Tamże, s. 234.

56 komentarzy:

  1. Wolałabym, żeby autorka raczej snuła historię, niż "pędziła" z akcją, ale i tak mam wielką ochotę na "Sekret drzewa oliwnego" bo uwielbiam sagi rodzinne z tajemnicą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę nieco wolniejsze tempo, ale i tak czytało się nieźle. A tajemnic w tej powieści akurat nie brakuje. Co kobieta, to sekret. Albo dwa. Albo trzy. Albo... ;)

      Usuń
  2. Czyli to jest ta saga o pięciu pokoleniach kobiet... Wątpię, żeby mnie to wciągnęło jak Ciebie... Żeby jeszcze w ogóle mnie wciągnęło ;P.

    Miłego wieczoru!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka saga to coś dla mnie. Czytałam już o tej książce na innych blogach, mam na nią wielką ochotę. Nawet szybka akcja mnie nie zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodziewałam się czego innego, ale sama książka nie jest zła. Każdy kto lubi sagi znajdzie w tej książce coś dla siebie.

      Usuń
  4. Rodzinne sagi bardzo lubię, co prawda wolę kiedy w historiach mężczyźni wiodą prym (dziwna z lekka jestem) ale kobiece spostrzeżenia nie są mi obce, poza tym, skoro książka ma intensywną akcję, to może warto się w niej zaczytać, tylko dlaczego nastrojowości brak, buuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę historię z męskim punktem widzenia, pewnie dlatego, że jest dla mnie nieco bardziej egzotyczny. ;)
      A co do nastroju... Przydałoby się kilka bardziej rozbudowanych opisów, od razu ocena podskoczyłaby do góry, ale ciekawe postaci bohaterek sporo wynagradzają.

      Usuń
  5. Widzę że to coś dla mnie, będę jej wypatrywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udanego polowania i takiej samej lektury. ;)

      Usuń
  6. Właśnie miałam nadzieję, że to jedna z tych magicznych rodzinnych opowieści - trochę szkoda, że nie jest tak nastrojowa, jak oczekiwałam, ale i tak chętnie bym ją bliżej poznała :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nastrojowości może i brak, ale za to dużo się dzieje, więc mimo wszystko warto przeczytać książkę. Zwłaszcza, że bohaterki to bardzo ciekawe osóbki. :)

      Usuń
  7. Świetna recenzja:) książka już na półce, czeka na swoją kolej:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie teraz ja czekam na recenzję. :)

      Usuń
  8. Widzę, że już przeczytałaś książkę :) Świetna recenzja :)

    ps. na końcu masz mały błąd odnośnie tytułu ;] nie "Tajemnica drzewa..." a "Sekret..." ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję x 2. Błąd już poprawiłam. :)

      Usuń
  9. Brak gawędziarstwa w sadze rodzinnej to spory mankament, ale mimo to wydaje mi się, że to może być interesująca lektura, więc pewnie i tak przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już się człowiek otrząśnie z zaskoczenia, to czyta się dobrze. :)

      Usuń
  10. Nie lubię sag, głównie dlatego, że kiedyś się kończą. A propos długowieczności - może to i urban legend, ale słyszałam ostatnio o klepsydrze z napisem "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" i pod spodem wiek: 92 lata. Ja wiem, że to nieładnie się śmiać, ale... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego powodu nielubię sporej liczby książek. :P

      No co? 92 naprzeciw 112 to mało. Zresztą, dla pewnych osób zawsze będzie za szybko.

      Usuń
  11. Nie lubię sag. Męczą mnie. Ale Twoją recenzję przeczytałam z zainteresowaniem (i na tym, jeżeli chodzi o tę książkę, poprzestanę) ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wręcz odwrotnie, uwielbiam je. :)

      Usuń
  12. Możliwe, że mi się spodoba. Choć rzeczywiście sagi rodzinne kojarzą mi się z wolniejszą akcją i mniejszą ilością sekretów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej opisów, lekkie rozciągnięcie akcji i byłoby naprawdę super. Liczba sekretów może zostać. ;)

      Usuń
  13. Hmm to już teraz sama nie wiem. Jak zetknę się z tą książką, to bez wątpienia po nią sięgnę, ale jakoś szczególnie rozglądać się nie będę. Wolę - tak jak napisałaś - niespiesznie snutą opowieść pełną domysłów niż wartką akcję z rozwiązaniami tajemnic na tacy. Dzięki za ciekawą recenzję :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dowiesz się, dopóki sama przeczytasz. Jedna opinia to mało, nie warto po nie ani skreślać żadnej książki, ani się rzucać na jakiś tytuł z wielkimi oczekiwaniami. :)

      Usuń
  14. Miłość do sag rodzinnych rodzi się z miłością "Stu lat samotności" Marqueza:) chętnie sięgnę, chociażby po to żeby móc później narzekać, że od czasu Marqeza nie powstało nic lepszego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, coś w tym jest. Teraz jak tak pomyślę, to faktycznie odkąd przeczytałam "Sto lat samotności" stałam się zwolenniczką rodzinnych sag :)

      Usuń
    2. O tak, "Sto lat samotności" jest mistrzowskie. Przebicie tej sagi jest równie prawdopodobne jak to, że Tarantino nakręci coś lepszego niż "Pulp Fiction". ;)

      Usuń
  15. Myślałam, że będzie to dosyć przyjemna opowieść rodzinna, gdzie nie zabraknie opisów pięknych miejsc, na które skrycie liczyłam. Mimo wszystko, chętnie bym ją przeczytała, ponieważ uwielbiam sagi rodzinne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie tych opisów zabrakło, ale cała reszta jest jak najbardzij warta uwagi.

      Usuń
  16. Kiedyś bardzo lubiłam czytać rodzinne sagi, ale teraz odczuwam już nieco przesyt, niemniej jednak powyższa książka zaciekawiła mnie głównie dlatego, że ma wartką akcję, a ja bardzo lubię takie dynamiczne historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo przyjemność trzeba sobie dawkować. ;)
      Ja miałam (a nawet jeszcze trochę mam) przesyt Kinga. Za dużo książek w krótkim czasie i w rezultacie ich lektura przestała mi sprawiać przyjemność.

      Usuń
  17. Wartką akcję bardzo lubię, ale raczej nie w sagach. Co prawda jak tempo wydarzeń się ślimaczy to też niedobrze, ale taki natłok też nie jest dobry. Nie mówię ani "tak", ani "nie" tej powieści na razie, zastanowię się jeszcze. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może dzięki temu, że ta saga jest nieco inna, to właśnie ją bardziej zapamiętamy po lekturze? Ale przyznaję, że taka niespeiszną gawedziarską historię chętnie bym teraz przeczytała. :)

      Usuń
    2. Możliwe, że tak :) Póki co nie mam zamiaru jej kupować, ale pewnie jakbym zobaczyła jakąś atrakcyjną promocję to nie przeszłabym obok obojętnie :P

      Usuń
    3. Wobec atrakcyjnych promocji niestety bywamy bezsilne. :P

      Usuń
  18. Uwielbiam takie tajemnicze historie rodzinne:) Mam ochotę na te książkę, mimo iż nie jest doskonała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj. Choćby i dla samych postaci warto. :)

      Usuń
  19. Ja w takich sagach nie gustuję, więc mi ta wartka akcja by się spodobała, by nie zasnąć... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tam nawet morderstwo było! ;)

      Usuń
    2. Za kogo Ty mnie masz, że jakieś tam... byle morderstwo...!!!... to od razu, że ja, rzucę się...?!
      No dobra. Trochę racji masz ;)

      Usuń
    3. Ale nie ma ganiających psychopatów. :P

      Usuń
  20. Może kiedyś po nią sięgnę, ale raczej nie predko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie w sam raz, gdy najdzie Cię ochota na zgłębianie tajemnic długowieczności. ;)

      Usuń
  21. Akurat ja lubię sagi, ale wolałabym jednak nieco wolniejszą akcję. Przy szybkiej gubi się cały urok, tkwiący w tych książkach, historiach.

    Jak fiiiilm? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki film? :P

      No dobra, dobra. Piękny. A niektóre sceny wręcz rozdzierające. Wspaniel zrobiony, świetnie zagrany, przepiękny muzycznie. Może nieco bym go skróciła, ale poniważ nie bardzo wiem, w kórym miejscu, to niech już mu będzie. ;)
      Ale do Oscara nie nominowałabym "Suddenly". Było kilka lepszych utworów.

      Usuń
    2. Jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeej!
      A na poważnie, to bardzo cieszę się, że film przypadł ci o gustu. Nie mogę się doczekać twojej recenzji. Szykuj się na dyskusję komentarzową :P
      Co do piosenki, zgadzam się jak najbardziej. Dla mnie absolutnym numerem jeden jest Javert's Suicide.

      Usuń
    3. O rety, aż się boję tej dyskusji. =)

      Ja jeszcze nie mam swojego numeru jeden. Bardzo podoba mi się kilka utworów, np. "On My Own", "Stars", wszelkie odmiany "Look Down" i kilka innych, których tytułów nie pamiętam. :)

      Usuń
  22. Uwielbiam sagi rodzinne i chętnie poznam kolejną z nich. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pięć kobiet bohaterkami w jednej książce? :) Przecież one by się same wykończyły. Z facetami widocznie już to zrobiły skoro żadnego nie ma :) Nie, nie dam rady mimo zachęcającej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogą się wykończyć, bo chcą być długowieczne. Co nie zmienia faktu, że iskrzy między nimi aż miło. :P

      Usuń
  24. Czekałam z przeczytaniem twojej recenzji do momentu, kiedy nie skończę pisać twojej, ale wczoraj wieczorem, jak tylko przestałam stukać o klawiaturę, przybyłam:)
    Popatrz jak każdy może inaczej odbierać treść i szukać czegoś innego w książce. To jest fascynujące. Ciebie interesował najbardziej aspekt długowieczności, mnie historia rodzinna. Tobie brakowało trochę oddechu, a ja gnałam z autorką jak szalona, ciesząc się z faktu, że nie mogę oddychać:) Jak to dobrze, że prowadzimy blogi. Uwielbiam poznawać inny punkt widzenia. Aniu, piękna recenzja:) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś mi umknął Twój komentarz. =/

      Masz rację, to jest fascynujące. Pamiętam taką sytuację z liceum. Już nie wiem o jaką książkę chodziło, ale przy pisaniu wypracowania, ja skupiłam się na emocjach, a jeden z kolegów na wątkach społeczno-politycznych. Obydwoje zostaliśmy poproszeni o odczytanie wypracowań i okazało się, że interpretując te same teksty, napisaliśmy skrajnie różne rozprawki. Aż nam się śmieć chciało. A na dodatek oboje dostaliśmy te same oceny. Taka różnorodność interpretacji to świetna sprawa.

      Dziękuję. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...