wtorek, 26 lutego 2013

Jo Nesbø, "Łowcy głów"
Polowanie na łowcę

Jo Nesbø
Łowcy głów
Wyd. Dolnośląskie
2008
224 strony
Przystojny, szarmancki główny bohater i ciekawa akcja. Dwa magnesy, które przyciągną uwagę większości kobiet czy to do książki, czy filmu. Nasz dzisiejszy bohater z pewnością urodą ani prawością nie grzeszy, choć umiejętności we wplątywanie się w zakręcone historie, z pewnością odmówić mu nie można. Panie i Panowie, przedstawiam Wam syna kierowcy, studenta ekonomii, uzdolnionego odrobinę powyżej średniej i o wzroście znacznie poniżej średniej[1]. Oddajmy mu zresztą głos, niech sam o sobie opowie. taki jestem: profesjonalny, analityczny i nieangażujący się emocjonalnie. Jestem łowcą głów. To niezbyt trudne. Ale to ja jestem królem[2]. Bohater Łowców głów norweskiego pisarza Jo Nesbø może i jest królem, ale niepewne to jego królestwo. Królowa jest bowiem tak piękna i dobra, że sam Roger Brown nie wie jak wytłumaczyć to, że taka kobieta jak ona - która mogła mieć absolutnie każdego, kogo zapragnęła - budziła się codziennie i chciała mnie zatrzymać na jeszcze jeden dzień. Cóż za tajemnicza ślepota uniemożliwiała jej dostrzeżenie mojej żałosności, mojej zdradzieckiej natury, mojej słabości w obliczu napotkanego oporu, mojej głupiej złośliwości w odpowiedzi na głupią złośliwość?[3]

Jak zatrzymać przy sobie piękną panią, jak sprawić, by nie rozglądała się za innymi, przystojniejszymi, bogatszymi i gotowymi do ojcostwa? Cóż, z pierwszym zrobić się nie da wiele, z ostatnim się nie chce. Pozostaje jedno: pieniądze. Ale choć łowca głów zarabia całkiem nieźle, to i tak czuje, że mógłby swej wybrance dać więcej, zwłaszcza, że okazały dom sporo kosztuje, a życie króla i jego małżonki też do najtańszych nie należy. Jedni po godzinach skręcają długopisy, inni piszą artykuły do gazet albo wyprowadzają na spacer psa sąsiadki. Roger Brown kradnie obrazy i pewnie robiłby to do tej pory, gdyby nie spotkał po drodze człowieka nie tylko sprytniejszego, ale i pozbawionego skrupułów. Z cwanego króla łowców głów i złodzieja dzieł sztuki, Roger staje się króliczkiem ściganym po norweskich drogach i lasach.

Czego jak czego, ale braku dynamizmu tej powieści zarzucić nie można. Dzieje się sporo. Jest miejsce na brawurową jazdę, psy z żelaznymi szczękami, dyskretne pogróżki i mniej dyskretne morderstwa. Roger będzie się musiał sporo nagimnastykować by dotrwać do końca książki. Za każdym zakrętem czai się niebezpieczeństwo i choćby tkwił po uszy w gównie (nie jest to bynajmniej przenośnia) jego prześladowca jest zawsze tuż obok. 

Szkoda tylko, że zanim dorwałam się do książki, miałam już za sobą seans. Morten Tyldum powieść przeniósł na ekran i zrobił to na tyle wiernie, że nic w powieści Nesbø nie było już dla mnie zaskoczeniem. Gdyby ktoś przymierzał się do przeczytania książki i obejrzenia filmu, zdecydowanie powinien zacząć od powieści. Podczas lektury przez cały czas miałam przed oczami twarz Aksela Hennie, który w ekranizacji wcielił się w Browna. Muszę przyznać, że zrobił to świetnie i że cały film jest wart uwagi, trzeba jednak pamiętać o jedynej w tym przypadku właściwej kolejności. Film trzymał w napięciu, zrobiony naturalistycznie, tak jak potrafią zrobić film Skandynawowie, a czego nie potrafią Amerykanie, po prostu wbił mnie w fotel. Kawał niezłego kina akcji. Ten świetny seans zabrał mi niestety przyjemność płynącą z nieznajomości zdarzeń. Brak elementu zaskoczenia sprawił, że właściwie tylko przebiegałam wzrokiem po tekście. W przeciwieństwie do bohatera, wiedziałam co czeka go za następnym zakrętem.

Nesbø pisze tak, że łatwo wciągnąć się w akcję, a gdy się fabułę już zna, można się skupić na języku, przy okazji wyławiając z treści takie perełki jak uśmiech Grevego był cienki i biały jak tasiemiec[4]. Tak więc spotkanie ze znaną mi treścią, nie było tak do końca straconym czasem. Choć zastanawia mnie jedno, czy norwescy policjanci są równie bystrzy jak nasi mundurowi bohaterowie z dowcipów? Bo jeśli jeden człowiek kąsa drugiego w kark, co prawdopodobnie powinno ujść za ugryzienie psa w oczach śledczego, który właśnie czegoś takiego szuka[5] i policjanci, że o lekarzach czy patologach nie wspomnę, taką wersję kupują, to cóż... Przestępcy mogą się tam czuć jak w raju.

Krótko mówiąc, Łowcy głów to dynamiczna, ciekawa fabuła, może miejscami niezbyt wiarygodna, ale jako czysta, niewymagająca rozrywka książka sprawdza się doskonale.



polski zwiastun

***
[1] Jo Nesbø, Łowca głów, przeł. Iwona Zimnicka, Wyd. Dolnośląskie, 2008, s. 22.
[2] Tamże, s. 8.
[3] Tamże, s. 22.
[4] Tamże, s. 134.
[5] Tamże, s. 211.

54 komentarze:

  1. U mnie książki Jo'ego jeszcze niestety czekają na swoje 5 minut, ale jestem już coraz bliżej ich spotkania ze mną ;D.

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każ im czekać. Dobrze się je czyta. :)

      Usuń
  2. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora. Czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezły pomysł. Na mnie już czekają kolejne tytuły. :)

      Usuń
  3. Czytałam ,,Człowiek Nietoperz" i ,,Karaluchy" :) Już nie mogę doczekać się dalszych losów Hole'a ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Harrym czytałam tylko jedną książkę, ale już niedługo biorę się za kolejne. :)

      Usuń
  4. Na mnie czeka teraz "Czerwone Gardło" , ale nie ukrywam, że czuje się zauroczony twórczością Jo już od pierwszego z nim zetknięcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Czerwone gardło" jeszcze przede mną, ale w planach mam całą twórczość, więc prędzej czy później... ;)

      Usuń
  5. Bardzo jestem ciekawa filmu, już kilka razy się do niego przymierzałam, ale ciągle coś stawało mi na przeszkodzie. Teraz biorąc pod uwagę Twoje ostrzeżenie, najpierw sięgnę po książkę. Zresztą i tak wolę poznawać historię właśnie w takiej kolejności - najpierw wersja papierowa, potem film. Z kryminałami Nesbo miałam już do czynienia i jestem przekonana, że autor mnie nie rozczaruje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto trzymać się tej kolejności, zwłaszcza, że ekranizacja jest naprawdę wierna.

      Usuń
  6. Ostatnio zamówiłam w weltbildzie jedną z książek tego autora, ale niestety zabrakło już dla mnie egzemplarzy. Na pewno zapoznam się z jego twórczością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo całkiem fajnie się czyta. :)

      Usuń
  7. Książkę sobie odpuszczam, bo widziałam film i to całkiem niedawno więc fabułę mam świeżo w pamięci (szczególnie scenę w wychodku :P).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet mi tego nie pzypominaj... Jak czytałam książkę, to przed oczami miałam tę scenę. Już nawet nie musiałam sobie niczego wyobrażać. :P

      Usuń
  8. Skandynawskie filmy są pokręcone - choć ten na taki nie wygląda. :P Książki i tak pewnie nie znajdę, więc choć ekranizację sobie obejrzę. Chociaż ta fabuła coś mi przypomina...

    Swoją drogą, co za piękny język... :D Kolega ostatnio chwalił się postępami w nauce. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd. Banalna fabuła, zero zakręcenia. Nudaaaaaa. :P

      Yhm. Wspaniały. Nawet słów nie rozróżniam, że o ich powtórzeniu nawet nie wspomnę. =)

      Usuń
  9. Jeszcze nic nie czytałam tego autora, ciągle się przymierzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna rozrywka, więc jeśli lubisz takie klimaty to polecam. :)

      Usuń
  10. A ja nadal nic tego Pana nie przeczytałam. Ciągle sobie powtarzam, że w końcu to zrobię, a cały czas pojawia się jakaś bardziej nagląca pozycja. Grrr... No cóż, nic straconego. Kiedyś przeczytam, jak się zbiorę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to. Mam całą listę takich nazwisk. =/

      Usuń
  11. Mimo tego, że bohater urodą nie grzeszy, to przeżyłam jakoś ten zawód i poczułam się zainteresowana. Zaciekawiło mnie co miałaś na myśli pisząc "tkwił po uszy w gównie (nie jest to bynajmniej przenośnia)" :P
    Zaczęłam się też zastanawiać nad tym kąsaniem...
    Kiedyś chcę przeczytać coś tego autora, może zacznę od tej pozycji. Zwłaszcza, że jest tak rozsądnej długości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, lepiej nie interesuj się tym, co miałam na myśli, bo to śmierdząca sprawa. :P

      Na pierwsze spotkanie w sam raz. :)

      Usuń
    2. Szkoda :P ale rozumiem, że jak przeczytam książkę to się dowiem? :P

      Usuń
    3. I owszem, więc do dzieła! :P

      Usuń
  12. Ja zrobiłam to dobrze. Bo najpierw książka, potem film. I jednym i drugim byłam zauroczona, a właściwie od "Łowców.." zaczęła się moja miłość do Nesbo :) No cóż, ja nie skręcam długopisów, ani nie wyprowadzam nawet swojego własnego psa (ma podwórko, niech sobie sama radzi) ale kradzieże obrazów w wykonaniu Rogera całkiem mi imponowały :) Ogólnie to bardzo lubię - oprócz, rzecz jasna sensacji, akcji, kryminałów i tego typu filmów - filmy o złodziejach (moje ulubione - "Włoska robota", "Angielska robota", "Plan doskonały"!!!) więc kochaaaana... połączenie kradzieży z kryminałem - automatycznie zakochałam się w Nesbo :) I fajnie, że podobnie odebrałaś tę historię, bo jest urzekająca. Zgadzam się, że Skandynawowie zupełnie inaczej tworzą napięcie i budują klimat filmu, niż Amerykanie - polubiłam ostatnio skandynawskie kino (chwała za ale kino!) i nawet już język mi nie przeszkadza :) Bardzo fajna recenzja, a wiesz co jest lepsze? :P Subskrybowanie komentarzy!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zrobiłam to źle, bo po pierwsze, nie interesowałam się wcześniej Nesbo, więc nie znałam tytułów jego książek, po drugie - jak się nie czyta opisów filmów, to czasami się nie wie, że coś jest na podstawie powieści. =)

      Wolę filmy o mordercach. Te o złodziejach nie podnoszą mi ciśnienia. ;)

      Ani słowa na temat Ale Kino! Niektórzy wciąż nie pogodzili się z tym, że im zabrali ten kanał z kablówki. :(

      Hmm... No nie wiem. Subskrybowanie komentarzy jest fajne, ale fajniejsze było to, że jak klikałam na jakiś link, to otwierał mi się w osobnym oknie. A teraz jest do kitu. :(

      Usuń
    2. Ja też wtedy nie znałam jeszcze Nesbo, po prostu okładka książki mi się spodobała. A filmy o mordercach lubimy, lubimy, bardziej niż o złodziejach, ale o złodziejach też, troszkę :)
      Zapomniałam że ale kino to u Ciebie tabu :( przepraszam, że przypominam :)
      A zauważyłam że linki otwierają się w tym samym oknie, bez sensu! Ale nie można mieć wszystkiego.
      Miłego dnia, ostatni luty - może już jutro będzie wiosna :)

      Usuń
    3. Filmy o mordercach lubimy, ale niektórzy mają problem z trafieniem na coś ciekawego. O dobrą książkę jest łatwiej.

      Bardzo bez sensu. Na tyle, ża zastanawiam się czy nie lepiej wrócić do poprzedniej wersji, bo obecna wydłuża mi drogę na blogi. =/

      Oby ta wiosna była, bo na jutrzejszą imprezę zaplanowałam sobie krótką kieckę i pójdę w niej, choćby na Poznań zaatakowała wściekła zima.

      Usuń
    4. O tak, o dobrą książkę jest całkiem łatwo. Wystarczy wejść na jakiś portal księgarski i mamy wiele fajnie "zargumentowanych" opinii. Wejdź na filmweb - albo dają 1/10 i hejtują, albo wychwalają pod niebiosa. Przez to wolę inne portale kinowe, jak choćby imdb albo rotten tomatoes. Są bardziej wiarygodne w ocenach, niż nasz kochany filmweb (który poza trolami jest genialny).
      PS Mogę Ci tu zostawić linka do wyzwania? Cholercia, wczoraj zapomniałam, a nie chcę Ci spamować.
      http://wswiecieslow.blogspot.com/2013/02/gogol-w-czasach-googlea-wacaw.html
      Gogol w czasach Google'a - Wacław Radziwinowicz
      Bo różnie tu dodają, raz pod postem z wyzwaniem, raz gdziekolwiek... Gdzie wolisz? Mi to przecie obojętne, ale to Ty musisz to ogarniać potem. Daj znać :)

      Usuń
    5. Nawet nie wiem co pisują na filmwebie, rzadko to czytam, a jak już, to po seansie. =)
      Na filmasterze jest sporo osób, które wiedzą co mówią/piszą. Tam czasami zdarza mi się coś przeczytać.

      A linki wstawiaj gdzie chcesz. Wszędzie je znajdę. :P

      Usuń
    6. http://www.youtube.com/watch?v=g5I8wln4i5U

      Usuń
    7. Co prawda w pracy nie mam dźwięku, ale akurat do tego filmiku nie poterzebuję. :P

      Usuń
  13. Kryminały skandynawskie to zupełnie nie moja tematyka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko skandynawskie, czy kryminały w ogóle?

      Usuń
  14. Te skandynawskie powieści mają w sobie coś ciekawego. Tej jeszcze nie czytałam, autora nie znam, ale "doświadczenie skandynawskie" posiadam, więc pewnie sięgnę. Filmu też nie oglądałam, ale zaciekawiłaś mnie, więc postaram się to nadrobić. :)
    Teraz jestem na etapie naszego polskiego Janusza Rudnickiego i jeszcze tak zakręconego gościa nie czytałam. Pękam ze śmiechu i rozważam ciągle stan jego umysłu. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam Rudnickiego, ale zdanie "Pękam ze śmiechu i rozważam ciągle stan jego umysłu." przekonało mnie do tego, żeby poszukać jego książek. =)

      Usuń
  15. Niestety nie miałam jeszcze okazji czytać żadnej powieści tego autora, ale zamierzam nadrobić zaległości w tej kwestii, tylko szczerze mówiąc nie wiem kiedy, ponieważ na chwilę obecną mam nieco inne priorytety książkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Standard. Lista rośnie i ciężko coś wcisnąć poza kolejką. :)

      Usuń
  16. Jeszcze nie widziałam filmu, ale książkę czytałam jakiś czas temu i podobała mi się :) Dużo zwrotów akcji i emocji z tego wynikających. A fakt, że fabuła czasami naciągana nie przeszkadzał mi w tym przypadku. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie dziwne - fabuła naciągana, ale i tak wciąga na tyle, że nawet się człowiekowi nie chce czepiać szczegółów, tylko się dobrze bawi. :)

      Usuń
    2. Otóż to. W pewnym momencie pomyślałam, że cała ta historia jest nierealna i co najmniej dziwna, ale i tak dobrze się czytało :)

      Usuń
    3. Ciekawe co ten autor ma w sobie takiego. Film odebrałam podobnie. Poleciłam go kumplowi, ale on podszedł do niego na poważnie i mu się nie spodobał. ;)

      Usuń
  17. Chciałabym ją przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Chętnie bym ją przeczytała. Czuję, że mogłaby mi się spodobać:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakiś czas temu obejrzałam ekranizację książki, która okazała się świetnym widowiskiem,poza tym, Aksel Hennie skradł mi serce :-)

    Kolejność będzie u mnie niewłaściwa i może niezbyt dobra dla odbioru powieści,ale trudno, pokonam to, ponieważ muszę przeczytać "Łowcę głów".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może poczekaj, aż trochę ci się fabuła zatrze w pamięci. :)

      Usuń
    2. Nie wiem czy się zatrze, w końcu film był mocnym obrazem :-) ale znają życie, zanim przeczytam tę powieść to upłynie trochę czasu.

      Usuń
    3. To fakt. Był. Ale jeśli chcesz się dobrze bawić podczas lektury, to lepiej jednak trochę odczekaj. :)

      Usuń
  20. Książka jest faktycznie wciągająca od pierwszych strona,trzyma w napięciu i ma prostą lecz nietuzinkową fabułę.Chciałam tez napisać o filmie który naprawdę mnie zaskoczył bo rzadko się zdarza żeby wyciągnąć z książki wszystko to,co najlepsze i zrobić naprawdę dobry film który spodoba się czytelnikom.
    http://dariiiinka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najpierw widziałam film, ale nie zepsuło mi to książki. I jedno, i drugie jest warte polecenia.

      Usuń
  21. Właśnie czytam książkę i muszę stwierdzić, że jest naprawdę warta uwagi. Film oglądałam już z sześć razy, jak nie więcej i od tamtej pory jest to moja ulubiona produkcja filmowa. Pomimo tego, że wiem jak się skończy to tym bardziej chcę czytać, bo wyłapuję wątki, których w filmie zabrakło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Sześć razy? Mnie się coś takiego raczej nie zdarza. Ale przyznaję, że na tym jednym seansie, który mam za sobą, bawiłam się wyśmienicie. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...