piątek, 9 września 2016

Jack Ketchum "Dziewczyna z sąsiedztwa"
Koszmar, który wydarzył się naprawdę

Jack Ketchum
Dziewczyna z sąsiedztwa
Wyd. Papierowy Księżyc
2011
308 stron
Są rzeczy, o których wiesz, że prędzej umrzesz, niż o nich kiedykolwiek powiesz.
Rzeczy, o których wiesz, że lepiej byłoby umrzeć, niż je zobaczyć.
Ja je widziałem[1].

Są książki, o których wiesz, że prędzej czy później po nie sięgniesz, choć masz świadomość tego, jak bardzo odchorujesz ich lekturę.

Są książki, które przyciągają i przerażają jednocześnie.

Książki pełne niewyobrażalnego okrucieństwa, zwracające uwagę na zło, które może mieszkać tuż obok, w zwyczajnym domu zwyczajnej rodziny.

Książki takie jak Dziewczyna z sąsiedztwa Jacka Ketchuma.

Po ich lekturze boli cię fakt, że są na tym świecie potwory w ludzkim ciele. Niepozorne, ale jakże przerażające, gdy przyjrzysz im się z bliska.




Zaczyna się niepozornie...



Właściwie ta książka zaczyna się dość niepozornie. Akcja toczy się w czasach, kiedy to komórki, internet i komputery nie zajmowały młodzieńczych popołudni, więc dzieciaki ganiały po podwórkach w towarzystwie rówieśników, czas spędzając na wymyślaniu mniej lub bardziej szalonych zabaw. Lata pięćdziesiąte. Lato, słońce, rzeka, raki łapane do puszek, wspólne oglądanie telewizji. Spokojna okolica. Amerykańskie przedmieścia. Nic tu się nie dzieje niezwykłego, nic wzbudzającego niepokój. To rzeczywistość wielu dzieciaków. Także i Davida, wtedy dwunastoletniego chłopca, dziś dorosłego mężczyzny, który decyduje się opowiedzieć historię żywcem wyjętą z horroru, choć nie ma w niej wampirów, wilkołaków czy innych potworów. Choć to ostatnie jest kłamstwem. Lub pobożnym życzeniem. Potwory są. Mają postać sfrustrowanej kobiety z poczuciem zmarnowanego życia i nienawiścią do tego, co jej o tym przypomina. Mają postać dzieciaków, którym tak łatwo zamieszać w głowach. Dzieciakom w okresie buntu, walki z huśtawką hormonalną i pierwszych seksualnych odkryć. Dzieciakom, na które łatwo wpłynąć.


...by w końcu zmienić się w koszmar



Ruth Chandler mieszka w sąsiedztwie rodziny Davida. Od dawna wychowuje samotnie trzech chłopców. Poczucie krzywdy i zmarnowanego życia odbija się na jej twarzy dodając lat, ale i psuje ją od środka. Jeśli Ruth skrywa w sobie pierwiastki dobra, nie będzie dane nam ich poznać. Im więcej czasu spędzimy z nią i pozostałymi bohaterami, tym większa będzie nasza pewność, że tę kobietę opętało istne szaleństwo, że bestia, która się w niej obudziła zdolna będzie do najgorszych potworności.

Pech chciał, że pod opiekę pani Chandler trafiły spokrewnione z nią dziewczynki. Po śmierci ich rodziców, nastoletnia Meg i jej młodsza, kaleka siostra Sara, zamieszkały w domu Chandlerów przy ślepej uliczce, w którym po panu Chandlerze zostały wspomnienia, trójka dzieci i schron, ciemna, wilgotna piwnica, która dla dziewczynek, zwłaszcza dla Meg, stanie się piekłem.


Lektura dla czytelników o mocnych nerwach



Początkowo akcja Dziewczyny z sąsiedztwa toczy się sennie. Z czasem nabiera rozpędu, przyjmując kierunek, który wprawia w przerażenie. Tłumione szaleństwo Ruth wymyka się spod kontroli, a zarażeni nim synowie Chandlerowej ochoczo będą towarzyszyć matce, gdy ta opanowana furią, skieruje swoją złość na nowe podopieczne. Nawet David, świadek wielu dramatycznych zdarzeń, nie wszystko zechce nam opowiedzieć, tak okrutne były to sceny.

Jack Ketchum wykorzystał młodego, zagubionego narratora, w bardzo inteligentny sposób. Chcąc oddać okrucieństwo historii, a jednocześnie nie żerować na okrucieństwie, które spotyka zupełnie realne postaci w zupełnie realnym świecie, wybrał na narratora chłopca młodego, wrażliwego, nie do końca zdającego sobie sprawę z tego, co widzi. Dzięki temu mógł uniknąć wdawania się w paskudne szczegóły, nie zamieniając powieści trudnej, bolesnej, ale piętnującej przemoc i zwracającej uwagę na jej występowanie w domowym zaciszu, w powieść w stylu gore, która mogłaby wzbudzać niezdrowe reakcje zamiast refleksji na temat człowieka i zła, jakie może w sobie wyzwolić.


Podobna historia zdarzyła się naprawdę...



Dziewczyna z sąsiedztwa Jacka Ketchuma, to powieść brutalna, bolesna, bezkompromisowa. To lektura nad którą nie da się tak po prostu przejść do porządku dziennego. Zwłaszcza, jeśli do świadomości dotrze myśl, że inspiracją dla amerykańskiego pisarza była... prawdziwa historia. Losy Meg ogromnie przypominają dramat Sylvii Likens, nastolatki z Indiany, zakatowanej na śmierć w 1965 roku przez opiekunkę - Gertrude Baniszewski i jej dzieci, a także dzieciaki z sąsiedztwa. Jeśli więc wydaje się wam, że Jacka Ketchuma poniosła wyobraźnia, to cóż... przerażająca prawda jest taka, że zainspirowało go życie i jak sam przyznaje, pisząc książkę część wydarzeń podał w łagodniejszej formie, część pominął. Czy Meg podzieli losy Sylvii przekonacie się czytając powieść

Tę powieść czyta się z niedowierzaniem wymalowanym na twarzy. Trudno się po niej ostrząsnąć. Stephen King, autor przedmowy do Dziewczyny z sąsiedztwa, napisał o niej: Nie nosi w sobie jedynie obietnicy przerażenia, lecz naprawdę w nie wprawia[2].

Podpisuję się pod tym zdaniem każdą kończyną. 

***

Książkę polecam
miłośnikom naprawdę mocnych thrillerów
czytelnikom o silnych nerwach
szukającym tematu przemocy w literaturze

***

[1] Jack Ketchum, Dziewczyna z sąsiedztwa, przeł. Łukasz Dunajski, Wyd. Papierowy Księżyc, 2011, s. 257.
[2] Stephen King, Wstęp do Dziewczyny z sąsiedztwa, dz. cyt., s. 14.

***

Zobacz też:

43 komentarze:

  1. Lektura tej książki to była istna droga przez mękę, nieustannie zastanawiałam się, ile jeszcze wytrzymam. Coś potwornego :( Przerażające, że taka historia wydarzyła się naprawdę, w głowie mi się to nie mieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też. Trudno uwierzyć, że ludzie mogą być zdolni do takich rzeczy.

      Usuń
  2. Słyszałam o tej książce i planuję ją przeczytać. Sam fakt, że inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami przeraża.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pracuje na co dzień z dziećmi pokrzywdzonymi przez dorosłych... i jestem w stanie uwierzyć, że takie rzeczy się zdarzają. Niestety nie raz spotkałam się z brutalną przemocą wobec najmłodszych.
    Moim osobistym celem jest zaprzestanie jakiekolwiek przemocy wobec ludzi... i postanowiłam z tym walczyć. Skończyłam specjalne szkolenie, dzięki czemu mogę prowadzić zajęcia ze sprawcami przemocy domowej. Jest to mój osobisty wkład w walkę z przemocą.
    Książka to dla mnie MUST READ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam. Sama nie dałabym rady w takiej pracy.
      Mam nadzieję, że uda Ci się zrealizować swój cel.

      Usuń
  4. Świetny wstęp do recenzji i przyznaję, że twórczość Ketchuma od dawna chodzi mi po głowie. Książkę "Dziewczyna z sąsiedztwa" bardzo chciałabym przeczytać. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem za miękka na tę lekturę, zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem ile to już razy komentowałam recenzje "Dziewczyny" Ketchuma. Za każdym razem mnie to uderza i nie mogę sobie na to... nie pozwolić. Uderza - przypomina, chociaż ja nigdy nie zapomnę tego Ketchumowi (to też powtarzam za każdym razem!). To książka, która rozdziera, pozostawia w głowie jakiś nieprzyjemnie trwały ślad. To prawda, trudno się po niej otrząsnąć i trudno przejść do codzienności. Z jednej strony (to może potworne, co napiszę), dobrze, że Ketchum napisał taką książkę, która zawsze będzie gdzieś tam przypominać o okrucieństwie, jakie tkwi na świecie i że należy być czujnym, nie dać się zanadto omamić. Na pewno nie jest dla osób o słabych nerwach, ale może właśnie dlatego takie osoby powinny ją przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i racja. To, że ktoś ma słabe nerwy nie oznacza, że ma zamknąć oczy na okrucieństwo wokół.

      Ciężko tę książkę ocenić. Ciężko powiedzieć "podobała mi się". Bo podobała i nie podobała jednocześnie.

      Usuń
  7. Nie mam tak silnych nerwów by czytać tą książkę... Przerażające ile w ludziach zła i bezmyślności w czynach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to nie do uwierzenia, że coś takiego wydarzyło się naprawdę, że nikt w porę nie zareagował.

      Usuń
  8. Ta książka jest już chyba słynna. Ja na razie chyba nie mam odwagi jej przeczytać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja planowałam lekturę od premiery. Przeczytałam dopiero teraz.

      Usuń
  9. Och, tyle się do tego Ketchuma przymierzam, że strach liczyć, bo suma miesięcy zbyt duża wychodzi. Uwielbiam tego typu historie, więc prędzej czy później się nią zachłysnę.
    No i mój King ukochany nie pomaga w tej niedoli. Trzeba, kiedyś trzeba.

    Pozdrawiam serdecznie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro King namawia do lektury (a chwali Ketchuma bardzo), to nie czekaj zbyt długo. ;)

      Usuń
  10. Nie mam mocnych nerwów, więc raczej podziękuję.
    Pozdrawiam! :)

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, mocne nerwy się tu przydają.

      Usuń
  11. Coś już gdzieś słyszałam o tej książce, jednak nie zaszkodzi bliżej jej się przyjrzeć :>

    OdpowiedzUsuń
  12. Od dawna mam w planach poznanie twórczości Ketchuma. Wiem, że ta historia mnie przerazi, wzbudzi masę emocji, wstrząśnie mną. Ale właśnie tego oczekuję...

    OdpowiedzUsuń
  13. Chciałabym przeczytać, ale nie wiem czy to na moje nerwy. Filmy w tym klimacie chodzą za mną długo i straszą po nocach - wiem że książka będzie jeszcze skuteczniejsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film też jest, ale ani myślę go oglądać.

      Usuń
  14. Od dawna mam tę książkę u siebie i jakoś nie mogę się za nią zabrać. Powstrzymuje mnie właśnie ta dawka przemocy, o której piszą wszyscy recenzenci, mimo że raczej nie mam problemu z czytaniem brutalnych historii. Tutaj jednak sytuacja jest inna, bo powieść powstała w oparciu o prawdziwe zdarzenia i to już zmienia postać rzeczy dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mam problemu z czytaniem brutalnych historii, ale jak są sceny znęcania się nad bezbronnym człowiekiem (w tym przypadku na dodatek dziecka, bo przecież ta dziewczynka ma kilkanaście lat) to wymiękam.

      Usuń
  15. Wiele dobrego słyszałam o twórczości tego autora, więc chyba nadszedł czas, żeby sama zmierzyła się z jego książkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dziewczynę..." polecam z czystym sumieniem, choć to ciężka emocjonalnie książka.

      Usuń
  16. U mnie również wywołała sporo emocji i refleksji - mocna rzecz i to przede wszystkim dlatego, że to całe zło tyko czekało aż ktoś je wyciągnie, a Ruth w tej roli się zdecydowanie sprawdziła. Upiorna kobieta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upiorna to mało powiedziane. Właściwie brakuje mi słów, żeby ją opisać.

      Usuń
  17. Powieść czeka już u mnie na półce (ostatnio przyjaciółka mi pożyczyła) i po Twojej recenzji mam wobec niej jeszcze większe wymagania niż miałam! DO tego film po prostu mnie rozwalił, więc mam nadzieję, że tak samo będzie z powieścią :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmu nie widziałam, ale nie czy po seansie książka dostarczy Ci równie mocnych wrażeń, bo samą historię już znasz.

      Usuń
  18. Uważam, że ta książka jest niesamowita. Nawet gdyby nie była oparta na faktach, byłaby w stanie przerazić i wstrząsnąć czytelnikiem, jednak wtedy zrzucilibyśmy to na karb braku realizmu. Jednak odniesienie do rzeczywistości sprawia, że zadajemy sobie więcej pytań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam przede wszystkim jedno pytanie: co z tymi ludźmi jest nie tak?

      Usuń
  19. Rzeczywiście książka jest przerażająca. Czytałam ją już kilka lat temu i nie jestem do końca pewna, czy był to dla mnie dobry wiek, czy przypadkiem nie byłam za młoda? Póki co nie chcę do niej wracać, ale kiedyś pewnie spróbuję przeczytać ją jeszcze raz. Historia dla ludzi z mocną psychiką!

    Pozdrawiam! ♥
    nierecenzja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi, tak szczerze mówiąc, stwierdzić jaki wiek jest odpowiedni do tego, by sięgnąć po tę książkę. Z pewnością teraz inaczej byś ją odebrała. Ciekawa jestem jak, ale podziwiam za chęć powrotu do tej lektury. Ja wiem, że do niej nie wrócę.

      Usuń
  20. To przerażająca książka, tym bardziej że oparta jest na faktach. Przyznam szczerze, że uwielbiam mocne lektury, ale to, co przeczytałam w "Dziewczynie z sąsiedztwa" sprawiło, że momentami musiałam po prostu odłożyć książkę na bok. To powieść, której się nie zapomina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Zgadzam się w stu procentach.

      Usuń
  21. Już kilka osób polecało mi tę książkę, więc w końcu i ja muszę ją przeczytać ! :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...