środa, 28 września 2016

Emma Cline "Dziewczyny"
[recenzja]

Emma Cline
Dziewczyny
Wyd. Sonia Draga
2016
360 stron
DZIŚ PREMIERA!

Charles Manson. Postać wzbudzająca wiele emocji. Chciałoby się powiedzieć, że wyłącznie negatywnych, ale nie. Niestety. 

Założył grupę religijną Rodzina. To właśnie oni zaatakowali willę Romana Polańskiego. Zamordowali ciężarną Sharon Tate, żonę reżysera, oraz cztery inne osoby - gości, którzy mieli pecha przebywać w tym czasie w willi.

Emma Cline, autorka powieści Dziewczyny, sięga do tej dramatycznej historii, w podobnie paskudną historię wikłając swoich bohaterów.


Ofiara idealna

Tamtego lata miałam czternaście lat. Suzanne skończyła dziewiętnaście. Czasami grupa paliła kadzidełka, robiłyśmy się po ich senne i uległe. Suzanne czytała na głos coś ze starego "Playboya". Obsceniczne i świetliste polaroidy, które chowałyśmy i którymi wymieniałyśmy się jak kartami z baseballistami[1].

Emma Cline kieruje swoją uwagę nie tyle na "rodzinę", choć oczywiście będzie nam dane przyjrzeć się ważniejszym jej członkom, co na czternastoletnią Evie Boyd. Dziewczynka nie należy do tych przebojowych nastolatek wokół których krąży wianuszek rozchichotanych przyjaciółek i wysportowanych adoratorów. Ma wprawdzie przyjaciółkę, ale czas pokaże, że ta nastoletnia więź nie jest zbyt silna. Evie jest więc dość samotna, a przy tym wrażliwa. Idealna ofiara.

Rodzina


Gdy pierwszy raz widzi Suzanne i jej przyjaciółki, swobodne, pewne siebie, wolne, nieskrępowane tym, co wypada, imponują jej te cechy i gdy tylko liderka grupy zwraca na nią uwagę, Evie gotowa jest pójść za nią tu i teraz. Emma Cline pokazuje świat oczami młodej Boyd, jej rozkwitającą fascynację postacią Suzanne i "rodziną", do której wprowadza ją nowa koleżanka. Grupą, pod przywództwem charyzmatycznego Russella. Grupą niezwykle atrakcyjną dla młodej, zagubionej nastolatki z rozbitej rodziny.




Pochodząca z Kalifornii pisarka skupia się na procesie włączania Evie do sekty. Patrzymy na świat oczami dziewczynki. Zafascynowanej nowymi znajomymi, oddalającej się od bliskich. Oczami czternastolatki, która nie zawsze potrafi ocenić to, co widzi. Być może dlatego jej powieść jest tak subtelna, choć przecież dotyczy zjawisk strasznych. Zmanipulowani członkowie sekty gotowi na wszelkie poświęcenia, by zadowolić guru, to materiał na powieść drastyczną i okrutną. U Emmy Cline tego nie ma, choć nawet bazując na opowieściach Evie, nietrudno wyobrazić sobie świat w jakim znalazła się bohaterka. Pozornie barwny, pełen miłości i wolności, ale to tylko otoczka pozorów. Wnętrze kryje świat narkotyków, oszustw, manipulacji, kradzieży, biedy, głodu, wykorzystywania seksualnego nieletnich. A wszystko to stanowi zaledwie preludium, bo najgorsze przed nami.

Na krawędzi


Emma Cline nie epatuje przemocą. Podskórnie i ze strzępów wspomnień Evie wyłuskujemy okrutną prawdę o "rodzinie" Russella. Owe wspomnienia przeplatają się z teraźniejszością. Dziś Boyd jest już dorosłą kobietą, ale tamte chwile z grupą wciąż pozostają w jej pamięci. A nutka nostalgii wyczuwalna w jej opowieści świadczy o tym, jak niełatwo wyrwać się spod wpływu kogoś, kto doskonale opanował technikę manipulacji, kto pozwolił poczuć, że jest się akceptowanym, jest się potrzebnym. I to nawet mając świadomość tego, czego ten ktoś się dopuścił.

Dziewczyny to nie powieść dla łowców sensacji. To historia snuta z niesamowitą subtelnością, ubrana w zdania literacko zawiłe, miejscami poetyckie, kunsztownie budowane. To lektura wymagająca spokoju i skupienia. To powieść duszna i niepokojąca. Niebanalna. Przenosi nas do Kalifornii z końca lat 60' ubiegłego wieku, ale dotyczy tematów aktualnych. Poszukiwania miłości, akceptacji, zrozumienia. Zachłystywania się pozorami. Pozorną wolnością, która okazuje się inną formą zniewolenia. Manipulacji słabymi jednostkami. Żądzy i zemsty tworzących mieszankę wybuchową.

Miałam na sobie sukienkę, która do mnie nie należała, przebywałam w miejscu, w którym nigdy nie byłam, i niewiele więcej poz tym widziałam. Tylko ewentualność, że moje życie balansuje na krawędzi nowego i wiecznego szczęścia[2].


***

Książkę polecam
szukającym pozycji na temat sekt
ceniącym dopracowane językowo powieści
miłośnikom niebanalnych opowieści
wyłapującym udane debiuty
chcącym przenieść się do Kalifornii lat 60'

***

[1] Emma Cline, Dziewczyny, przeł. Alina Siewior-Kuś, Wyd. Sonia Draga, 2016, s. 20-21.
[2] Tamże, s. 134. 





18 komentarzy:

  1. Mnie książka umiarkowanie przypadła do gustu. Nie jest zła, ale nie ukrywam, oczekiwałam czegoś więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właściwie nie wiedziałam czego się spodziewać. Sposób opowiedzenia tej historii przypadł mi do gustu. :)

      Usuń
  2. Chociaż okładka nie zachęca tresć jak najbardziej. Muszę dostać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się podoba. Przykuwa wzrok. :)

      Usuń
  3. Tematyka sekt mnie nie pociaga, zetknęłam się z nia jedynie przy czytaniu biografii Toma Cruise i do dziś nie mgoę uwierzyć, że takie rzeczy się dzieją, niemniej przytoczone przez Ciebie cytaty bardzo zachęcają, ta powieśc naprawde wydaje się nieszablonowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biografią Toma nie jestem zainteresowana, ale o sektach chętnie poczytałabym coś więcej.

      Usuń
  4. Może ta subtelność wynika z tęsknoty autorki za sektą? Nie sądzę, żebym w najbliższym czasie sięgnęła po tę książkę, ale z pewnością można z niej wyłowić wiele ciekawych i przerażających informacji o tym jak takie grupy funkcjonują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bohaterki, nie autorki. ;)
      Myślę, że ta subtelność wynika właśnie częściowo z tej tęsknoty, a częściowo z tego, że jako nastolatka nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, co się wokół niej dzieje. Nie wszystko rozumiała.

      Usuń
    2. Faktycznie! Nie wiem dlaczego pomyślałam, że to książka z wątkami autobiograficznymi.

      Usuń
    3. Nie znalazłam takiej informacji. :)

      Usuń
  5. Nie miałam jej w planach, ale skutecznie mnie przekonałaś

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, doczekałam się recenzji! :)
    Świetna recenzja. Trafiona w punkt. :) Zdecydowanie był to udany debiut i oby takich więcej. :)
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :D
      Ciekawa jestem innych pomysłów autorki. :)

      Usuń
  7. Muszę się przyznać, ze po okładce nie spodziewałabym się takiego wnętrza, a te wydaje się być bardzo interesujące ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Warto poznać taką przestrogę...

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...