wtorek, 17 kwietnia 2018

Katarzyna Puzyńska "Nora"
[RECENZJA]

cykl Policjanci z Lipowa, tom 9




Wyszła spomiędzy domków na wybetonowany placyk. Pośrodku stała metalowa karuzela. Farba obłaziła z pomalowanych niegdyś na jaskrawo koników. Zdawały się wpatrywać w nią pustymi oczodołami.
Znowu usłyszała trzask. Dopiero teraz zauważyła, że obok karuzeli rosło drzewo. Na wpół złamane. Być może efekt ostatniej letniej burzy. Kiedy od jeziora wiał wiatr, jedna z jego gałęzi uderzała w nieczynną karuzelę. To był odgłos, który usłyszała wcześniej. Czyli niepotrzebnie się denerwowała. Prawdopodobnie nikogo tu nie było.
Wtedy spojrzała w dół.
U stóp drzewa ktoś leżał[1].



Lipowo po raz dziewiąty, czyli za co lubię książki Katarzyny Puzyńskiej



Przygodę z kryminalną serią Policjanci z Lipowa Katarzyny Puzyńskiej zaczęłam dość późno, bo od piątego tomu. Wciągnęłam się w Utopce od razu i choć wciąż nie udało mi się nadrobić czterech pierwszych części, to na premiery kolejnych czekam zawsze niecierpliwie.

Polubiłam autorkę za klimatyczne historie z trupem w tle, w których to w malowniczo położonych niewielkich miejscowościach pełno jest mrocznych sekretów tylko czekających na to, by wyjść z ukrycia i namieszać w życiu bohaterów. Katarzyna Puzyńska, z wykształcenia psycholog, wykorzystuje swoje fabuły nie tylko do snucia opowieści kryminalnych, ale i opowieści o ludziach. Wątki śledztw wplata w rozbudowaną warstwę obyczajową, tworzy ciekawe sylwetki bohaterów dbając o dopracowanie ich portretów psychologicznych. Nie stawia na przemoc, stawia na psychologię. I świetnie jej to wychodzi.

Z radością odebrałam od kuriera przesyłkę z Norą, dziewiątym tomem lipowskiej sagi. Znając lekkość z jaką autorka snuje swoje historie, ochoczo zabrałam się do lektury i...
Hmm...
No właśnie...






Trzy kobiety, czyli trzy dramaty i sporo tajemnic



Fabuła Nory jest ogromnie poplątana i wdzięczna jestem za wykaz postaci otwierający książkę, bo pewnie szybko pogubiłabym się w relacjach między bohaterami. Pogmatwane one są ogromnie i potrzeba będzie sporo czasu, by zgłębić je wszystkie.

Zaczyna się od zaginięcia nastoletniej Bereniki, później mamy morderstwo pacjentki szpitala psychiatrycznego, a następnie znalezienie okaleczonych zwłok pewnej kobiety. 

Berenika to dziewczę wyszczekane, zbuntowane, chadzające własnymi drogami. Zdarzało jej się znikać bez słowa, ale tym razem jej zniknięcie zdaje się czymś więcej niż wybrykiem.

Pacjentka szpitala nie tylko ginie gwałtowną śmiercią, ale tuż przed tym wysyła tajemniczą wiadomość, której jeden z członów brzmi Nie dopadną mnie[2].

Ciało trzeciej z bohaterek znaleziono na terenie opuszczonego ośrodka Bropol, który staje się przedmiotem sporu kilku potencjalnych kupców.

To jednak dopiero początek tego, z czym będą musieli zmierzyć się policjanci z Lipowa, bo ludzie zamieszani w śledztwo mają szafy pełne trupów, a ich sumienia nie przeszłyby testu białej rękawiczki. 

Czy te trzy sprawy coś łączy? W co wplątały się wspomniane bohaterki? Aspirant Daniel Podgórski, młodsza aspirant Emilia Strzałkowska i działająca nieoficjalnie emerytowana komisarz Klementyna Kopp zabierają się za śledztwo.


Katarzyna Puzyńska, Rzeszów 2017



Trochę marudzę, czyli o tym, co moim zdaniem nie wyszło



W dniu premiery chciałabym napisać Wam o Norze w samych superlatywach. Problem w tym, że choć znalazłam w niej to, za co tak lubię twórczość autorki to niestety pojawiło się też nieco zgrzytów, które zmniejszyły radość czytania.

Wciąż jest klimatycznie, choć nie tak tajemniczo jak w poprzednich tomach. Ta zwykle starannie budowana gęsta atmosfera znalazła się nieco w cieniu poplątanych relacji między bohaterami. A szkoda, bo to ona jest jednym z największych atutów prozy Katarzyny Puzyńskiej.

W Norze mamy liczne grono bohaterów mniej lub bardziej ze sobą powiązanych. Z czasem okazuje się, że tych związków jest tak wiele, że tworzenie w czasie lektury drzewa połączeń wydaje się co najmniej dobrym pomysłem. Dla mnie było tego trochę za dużo, choć zdaję sobie sprawę, że dzięki temu intryga staje się bardziej zawiła, a tożsamość sprawców zła trudniejsza do ustalenia. Z bólem przyznaję, że zapachniało trochę telenowelą i mam ogromną nadzieję, że autorka nie będzie szła dalej w tym kierunku. 

Krótkie rozdziały często kończą się cliffhangerami. Często rzeczywiście potęgują one napięcie. Innym razem sprawiają wrażenie wstawianych nieco na siłę.
Na drewnianym pomoście stał ktoś, kogo zupełnie się tam nie spodziewała[3].  
Nagle drzwi domu otworzyły się z trzaskiem. Weronika zupełnie nie spodziewała się osoby, którą zobaczyła na ganku[4].

Jednak tym, co przeszkadzało mi w czasie lektury najbardziej, było powielanie informacji z końca jednego rozdziału (czy też sceny, bo Nora jest na nie podzielona niczym sztuka teatralna) na początku rozdziału innego. Myślę, że gdy np. na stronie 291 pada informacja, że Wiera nie ma ochoty jechać z Weroniką, to powtarzanie tej informacji osiem stron później nie ma sensu. Co więcej, czasami powtarzają się całe akapity (np. na stronach 663 i 670). 






Trochę chwalę, bo do Lipowa zawsze lubię wracać




Nora nie dostarczyła mi takich emocji, do jakich przyzwyczaiła mnie Katarzyna Puzyńska, ale miło mi było spotkać lubianych bohaterów. Autorka sporo miejsca poświęciła ich życiu prywatnemu. Interesujące jest zwłaszcza obserwowanie przemiany Daniela Podgórskiego i Klementyny Kopp. To ważne, by zebrane doświadczenia miały wpływ na ewolucję postaci. W ich życiu dzieje się wiele, często mają na koncie bardzo silne przeżycia i pisarka świetnie wykorzystuje ten bagaż doświadczeń do rozbudowywania ich portretów psychologicznych.

Jak zwykle autorka wplotła także tematy, które mogą stać się podłożem ciekawej dyskusji. Wśród nich znajdzie się podwójna moralność czy kontrowersje związane z eksperymentami medycznymi.  Oprócz tego dostajemy zestaw zdrad, oszustw, obsesji, cierpienia po stracie bliskich, rywalizacji, strachu o bliskich i masę innych zachowań oraz emocji uzupełniających warstwę obyczajową i rzutujących na kryminalną. Na czytelników czeka sporo zaskoczeń. Intrygujący jest zwłaszcza wątek tytułowej Nory. Kim jest? Tego oczywiście nie zdradzę. Postać ta pojawia się dość późno, ale na historię wpływ będzie miała ogromny.

Dziewiąty tom sagi o policjantach z Lipowa to mnogość sekretów, kłamstw, działań podejmowanych w ukryciu. Tu nic nie jest takie, jakim wydaje się na pierwszy rzut oka, a nim ktoś komuś zaufa, powinien dziesięć razy się zastanowić, a później wstrzymać się z wylewnością. Lekko się czyta, choć w moim przypadku nie bez zgrzytów. Może to taki zamysł, by powieści nadać odrobiny teatralności. Stąd maska, podział fabuły na akty i sceny, wprowadzenie antraktów (wykorzystywanych m.in. do retrospekcji), rozgrywanie ograniczoną liczbą postaci tworzących gęstą sieć relacji, kreowanie fabuły na krwawy spektakl. Mnie nie do końca ten eksperyment przekonał. Pozostaję fanką gęstego klimatu czterech poprzednich tomów.

Sprawdźcie kim jest Nora i dajcie mi znać, jak Wam się podoba nieco inne literackie oblicze Katarzyny Puzyńskiej.


Katarzyna Puzyńska
Nora
Wyd. Prószyński i S-ka
2018
816 stron



[1] Katarzyna Puzyńska, Nora, Wyd. Prószyński i S-ka, 2018, s. 206.
[2] Tamże, s. 19.
[3] Tamże, s. 362.
[4] Tamże, s. 410.


***

Cykl Policjanci z Lipowa:
1. Motylek
2. Więcej czerwieni
3. Trzydziesta pierwsza
4. Z jednym wyjątkiem
5. Utopce

18 komentarzy:

  1. Muszę wreszcie poznać twórczość tej autorki.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten cykl już od dłuższego czasu bardzo mnie kusi, ale wiem, że niedługo na pewno po niego sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomimo "zgrzytów " wierni czytelnicy nie odpuszczą sobie najnowszej powieści Katarzyny Puzyńskiej. Katarzyna Puzyńska należy do najpoczytniejszych autorek polskich kryminałów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie odpuszczą i nie powinni. Ja sama także czekam na kolejną książkę autorki. :)

      Usuń
  4. Podobnie jak Ty książki Puzyńskiej cenię ze względu na klimat i dopracowaną psychologię postaci, poza tym sekrety takich małych społeczności są dobrą pożywką dla wyobraźni. ;) "Norę" właśnie zamówiłam i za parę dni powinnam mieć powieść w swoich rękach. Ciekawa jestem, jakie będą moje wrażenia. Ten pomysł z dozą teatralności wydaje się interesujący - muszę sprawdzić, czy taka zagrywka będzie mi odpowiadać podczas lektury. No i zastanawiam się, jak sobie radzi Daniel. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, czekam na Twoją opinię. Obgadamy to jak nie na blogu, to na MFK. :D

      Usuń
  5. Na razie przeczytałam dwie książki z serii. Intryguje mnie postać Daniela, bo czytałam co nieco o kolejnych tomach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, czas sięgnąć po kolejny tom. :)

      Usuń
  6. Hmm, szkoda, że autorka postawiła w tym tomie na eksperymenty, wnioskuję z Twojej opinii, że średnio udane. Ja jestem dopiero przed tomem trzecim, ale lubię serię o Lipowie, i mam zamiar przeczytać ją całą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie wolę cztery wcześniejsze tomy, ale też nie mogę powiedzieć, że "Norę" bardzo źle mi się czytało. Jest na pewno inna niż te cztery części, które znam i ta "inność" nie przypadła mi do gustu.
      Nadrabiaj, nadrabiaj. Ciekawa jestem jak Ty odbierzesz "Norę". :)

      Usuń
  7. Byliśmy pewni, że recenzję "Nory" znajdziemy już na Twoim blogu. :) Cała seria o Lipowie to cykl kryminalny, w którym autorka pozostawia jednak sporo miejsca typowo społecznym wątkom. Być może to stąd właśnie tylu bohaterów, choć ich poplątane relacje z pewnością komplikują samą intrygę. :) "Nora" to kolejny zestaw sekretów i miły powrót do ulubionych bohaterów i cóż... pozostaje czekać na kolejne tomy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komplikują i to ostro. Dla mnie tym razem za bardzo, ale nie zmienia to faktu, że tak jak Wy - czekam na kolejny tom. :)

      Usuń
  8. Ja dopiero jestem po lekturze "Motylka", ale na pewno będę kontynuować moje odwiedziny w Lipowie, bo bardzo polubiłam tych bohaterów :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...