czwartek, 5 kwietnia 2018

Louise Penny "Martwa natura"
[RECENZJA]

cykl z Armandem Gamache, tom 1



Z morderstwami jest taka zabawna historia, że czasami zostają popełnione dekady wcześniej, zanim faktycznie mają miejsce. Coś się wydarza i wiele lat później nieuchronnie prowadzi do czyjejś śmierci. Złe ziarno zostaje zasiane. To jest jak z tych starych horrorów ze studia Hammer, gdzie potwór nigdy nie biegnie za ofiarą, ale kroczy ku niej, nie zatrzymując się, bez zastanowienia i bez litości. Morderstwa często takie są. Biorą początek o wiele, wiele wcześniej[1].


Tajemnice sennego miasteczka


Kryminalna Kanada to dla mnie terra incognita. Dałam się więc zabrać w podróż do niewielkiego miasteczka Three Pines położonego na południe od Montrealu. Moją przewodniczką była Louise Penny, kanadyjska dziennikarka, która obecnie realizuje się pisząc kolejne tomy kryminalnej serii z nadinspektorem Armandem Gamache. 

Martwa natura (po raz pierwszy w Polsce wydana w 2005 roku jako Martwy punkt) jest pierwszym tomem wspomnianego cyklu i jednym z tych kryminałów o nieśpiesznej fabule, w której to niewielka społeczność wita czytelników nieufnie, a senność i sielskość okolicy jest jedynie pozorna. Kto spędzi wśród jej mieszkańców więcej czasu, ten szybko odkryje, jak wiele tajemnic mają, także i tych mrocznych, które mają to do siebie, że pewnego dnia wychodzą na jaw.

A wtedy może dojść do tragedii.


A kuku, ktoś postrzelił panią z łuku!



Panna Jane Neal, lat siedemdziesiąt pięć, zginęła nagle i w dość zagadkowych okolicznościach. Wprawdzie wielu mieszkańców Three Pines potrafi posługiwać się łukiem, nie brak też przyjezdnych myśliwych polujących w okolicznych lasach, a wypadki chodzą po ludziach nie omijając lokalnych artystek, ale pewne przesłanki każą sądzić, że ktoś zamordował emerytowaną nauczycielkę z zimną krwią, posyłając w jej kierunku śmiercionośną strzałę.

Do Three Pines z Montrealu przyjeżdża nadinspektor Gamache, który wspomagany m.in. przez okolicznych policjantów rozpoczyna śledztwo, stopniowo poznając stosunki panujące w miasteczku oraz sekrety jego mieszkańców.




Zielenie, czerwienie i bursztyn



Akcja Martwej natury rozkręca się dość wolno. Louise Penny przykłada dużą wagę do malowania tła zdarzeń, w związku z czym trup i związane z nim dochodzenie momentami musi zejść na drugi plan, a my tymczasem przyglądamy się okolicy i jej mieszkańcom: Cierpliwość nie była jej największą zaletą. Mieszanina zniecierpliwienia i café au lait wywoływała w niej niespokojną wibrację. Dygocąc lekko, Clara spoglądała przez okno na zieleń miasteczka, stare domy i klony otaczające skwer miejski. Liście drzew, przybierające zapierające dech w piersiach odcienie czerwieni i bursztynu, były bodaj jedyną zmieniającą się rzeczą w tym czcigodnym miasteczku[2]. Cierpliwość przyda się jednak na początku temu czytelnikowi, który chętnie zacząłby już śledztwo, ale musi nieco poczekać.

Clara, wspomniana w próbce opisowych możliwości autorki, była przyjaciółką i sąsiadką Jane. Teraz jest jedną z tych postaci, które trafiają na celownik ekipy śledczej. Gamache nie wierzy w wypadek (do którego spowodowania nikt się zresztą nie przyznaje) i bacznie przygląda się mieszkańcom Three Pines.


Dla miłośników klasycznych kryminałów



Martwa natura to kryminał dla tych, którzy lubią powieści detektywistyczne w klasycznym stylu, ze śledztwami opartymi na dedukcji, nieśpiesznie prowadzoną akcją pozbawioną makabrycznych wstawek, ograniczoną liczbą podejrzanych, atmosferą tajemnicy. Początek może zdawać się dość toporny i mało zajmujący, lecz z czasem robi się coraz ciekawiej. Mnożą się tropy i podejrzenia, pojawiają kolejne pytania, ale i pierwsze odpowiedzi, a choć cała historia dotyczy ludzi na wskroś zwyczajnych nie ma wątpliwości, że wśród nich jest morderca.

Oprócz starannego odmalowania pleneru i postaci, Kanadyjka przemyca drobne smaczki osadzające fabułę w rzeczywistości prowincji Quebec. Nawiązuje do napiętej sytuacji pomiędzy stanowiącymi większość obywatelami francuskojęzycznymi i ich anglojęzycznymi sąsiadami, zgrabnie wplata do dialogów i opisów ciekawostki pozwalając czytelnikom przyjrzeć się stosunkom społecznym panującym między mieszkańcami.

Tom otwierający kryminalną serię autorstwa Louise Penny to lekki, przyjemny kryminał, który przypadnie do gustu wielbicielom nieśpiesznej narracji, klasycznych powieści detektywistycznych i małych społeczności, które tylko pozornie wiodą spokojne, zgodne życie.

Życie to zmiana. Jeśli się nie zmienia i nie ewoluuje, człowiek się zatrzymuje, podczas gdy reszta świata rwie do przodu. Większość z tych ludzi jest bardzo niedojrzała. Prowadzą nieruchome życie martwych natur, cały czas czekając[3].


Louise Penny
Martwa natura
Wyd. Poradnia K
2018
328 stron


[1] Louise Penny, Martwa natura, przeł. Kamila Slawinski, Wyd. Poradnia K, Wyd. 2018, s. 152.
[2] Tamże, s. 10.
[3] Tamże, s. 151.

***

Zobacz też:

28 komentarzy:

  1. Będę miała na uwadze tę serię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię takie kryminały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc koniecznie przeczytaj i ten. :)

      Usuń
  3. Ta książka może mi się spodobać. Zapisuję sobie tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie kojarzę akcji w Kanadzie, ale wiem, że w domowej biblioteczce mam jakiś kryminał tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiedziałam, że Poradnia K wydaje też taką powieść. Muszę się jej bliżej przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś ostatnio nie mam ochoty na kryminały, ale jak mi się ''odwidzi'', to wezmę pod uwagę powyższy tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takiego rodzaju recenzje i książki, na pewno w wolnej chwili po nią sięgnę.

    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/04/historia-zych-uczynkow-katarzyna.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazwyczaj łaknę mocnych wrażeń, ale kryminał w klasycznym stylu z nieśpieszną akcją też potrafię docenić. Muszę tylko mieć odpowiedni nastrój i wiedzieć, czego spodziewać się po danej historii. Uzbrojona w te informacje, mogę oddać się lekturze "Martwej natury", bo czuję, że ta powieść ma szansę przypaść mi do gustu. Motyw małych, zamkniętych społeczności najeżonych tajemnicami chyba nigdy mi się nie znudzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. Zwykle sięgam po te mocniejsze, mroczniejsze historie, ale czasami przydają się taki Horst czy Penny. ;)

      Usuń
  9. Bardzo sympatyczny kryminał, czytałam pierwsze wydanie i byłam zawiedziona, że wydano tylko dwa tomy. Teraz, w nowym wydawnictwie, jest szansa na dalszy ciąg i bardzo mnie to cieszy.
    Pozdrawiam.
    opty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To strasznie irytujące, gdy wciąga się w serię, która w pewnym momencie przestaje być wydawana. Oby za drugim razem ta seria miała więcej szczęścia. ;)

      Usuń
  10. Zapisuję tytuł - zaintrygowałaś mnie!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię klasyczne kryminały :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli zainteresuje mnie fabuła, nie mam nic przeciwko jeśli akcja rozkręca się powoli! Plus, okładka wpadła mi w oko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie sięgnij koniecznie po tę książkę. :)

      Usuń
  13. Pierwszy raz słyszę o ksiażce w ogóle, a brzmi ciekawie. W ogóle lubię takie takie kryminały, a jeszcze jak mi się spodobają i są dalsze części :D Obawiam się trochę przez tą niespieszną akcję, no ale... mogę się przekonać, zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sprawdzisz, nie będziesz wiedziała. Więc jest tylko jeden sposób na to, żeby dowiedzieć się czy to seria dla Ciebie. ;)

      Usuń
  14. Nie słyszałam jeszcze o tym tytule, ale sobie zapamiętam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie. A nuż to coś dla Ciebie? :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...