wtorek, 28 kwietnia 2015

Margareta Strömstedt
"Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości"
Dzieciństwo pełne inspiracji

Margareta Strömstedt
Astrid Lindgren. Opowieść o życiu
i twórczości

Wyd. Marginesy
2015
336 stron
Spojrzenie pełne ciepła, delikatny uśmiech, odrobina melancholii, nostalgii, a może tylko zwykłe zamyślenie? Przepiękna fotografia wykonana przez Jacoba Forsella zdobi okładkę biografii Astrid Lindgren, szwedzkiej pisarki, której zawdzięczam największy literacki zachwyt mojego dzieciństwa - Dzieci z Bullerbyn

Wspaniale wydana książka pełna zdjęć, rysunków, cytatów, opowieści i ciepła. To ostatnie słowo prawdopodobnie pojawi się w tym tekście jeszcze nieraz, bo to ono przychodzi mi na myśl w pierwszej kolejności, gdy spoglądam na okładkę książki, gdy myślę o jej treści, a przede wszystkim bohaterce.

Biografię Astrid Lingren pióra Margarety Strömstedt pochłania się jak powieść. Czytana na głos staje się gawędą, nostalgiczną wyprawą w przeszłość, sympatyczną opowieścią snutą nieśpiesznie przy herbacie i szarlotce.

Książki Lindgren są przetłumaczone na siedemdziesiąt trzy języki, od afrykańskich i indoeuropejskich do przeróżnych wschodnich, takich jak: azerbejdżański, kirgiski, uzbecki i wiele, wiele innych[1]. Czytają je więc dzieciaki czarnoskóre i skośnookie, ganiające po betonowych podwórkach europejskich miast i ścigające wiatr na ciągnących się po horyzont stepach. Czytają je także dorośli, odbierając je po swojemu, śmiejąc się nie zawsze w tych momentach, w których rozświetlają się oczy ich pociech, ale jednak... Z tych książek się nie wyrasta i jeśli wierzyć teorii, że w każdym z nas tkwi odrobina dziecka, to bez wątpienia pod wpływem lektur takich jak wspomniane Dzieci z Bullerbyn, Emil ze Smalandii czy Pippi Pończoszanka, ta część rozkwita, a my znów mamy potargane wiatrem włosy, beztroskę wymalowaną na twarzy i pędzimy przed siebie w poszukiwaniu przygód.

Wbrew pozorom w twórczości Astrid Lindgren nie jest zawsze barwnie i radośnie. Pippi tęskni za rodzicami, lektura Braci Lwie Serce z niejednego czytelnika wyciśnie łzy. Autorka jednak zawsze potrafiła połączyć łzy ze śmiechem, smutek ze szczęściem, trud z nadzieją.

Kiedy czyta się jakąś smutną i straszną książkę, to zwykle jest ona smutna i straszna przez cały czas, a w Braciach Lwie Serce jest jednocześnie i pięknie, i strasznie, to znaczy chcę powiedzieć, że jest naprawdę okropnie, a zarazem Jonatan jest tak dobry dla Sucharka. I nagle można się też roześmiać, na przykład kiedy Sucharek przybył do Nangijali i już nie jest chory i czuje, że ma proste i zdrowe nogi i wtedy myśli, że jest równie piękny niczym książę z bajki (...)[2] - mówi jedenastoletnia Anna.




Margareta Strömstedt uważnie przeanalizowała twórczość swojej bohaterki. Przyjrzała się relacjom łączącym stworzone przez nią postaci, roli rodziców, różnicy pomiędzy kreacjami dziewcząt i chłopców, ukrytym treściom, a przede wszystkim - związkowi Astrid Lindgren z historiami i bohaterami przez nią opisanymi. Jak się okazuje, wiele własnych cech, szwedzka pisarka przekazała swoim postaciom, wiele historii, które stały się ich udziałem, to wspomnienia Lindgren z różnych etapów życia. 

Im lepsza znajomość twórczości Lindgren, tym większa radość czytania jej biografii. Mnóstwo tu cytatów i nawiązań. Pisarstwo Szwedki ściśle wiązało się z jej osobistymi przeżyciami. O życiu prywatnym autorki, Margareta Strömstedt wspomina niewiele. Zaczyna historię od pokoleń wcześniejszych, dziadków i rodziców, przechodzi do dzieciństwa pisarki zakończonego ciążą w wieku lat osiemnastu, poszukiwania pracy przez Astrid Ericsson i rozpoczęcia nowego życia już jako Astrid Lindgren. Macierzyństwo i małżeństwo zaznaczają się w tej książce bardzo delikatnie. Biografia napisana przez Strömstedt jest przede wszystkim biografią Astrid-pisarki, która swoim bohaterom oddała własne historie, cechy i przeżycia. 




Źródłem twórczej inspiracji Astrid Lindgren jest wyłącznie dzieciństwo. Jak gdyby naprawdę żyła tylko w dzieciństwie. W nim porusza się lekko i swobodnie, przeskakuje płoty, doznaje znów tamtych dawnych uczuć, podchwytuje fantazje, nadaje kształt marzeniom.
Przed tym, kto wkracza z nią w pejzaż dzieciństwa, drzwi stoją szeroko otwarte, nie ma nic do ukrycia. Odnajduje się klucze, które wolno wypróbować, i nitki gotowe do rozwinięcia.
Właściwie można by się tym zadowolić. Biografię Astrid Lindgren można by skończyć w momencie, gdy skończyło się jej dzieciństwo[3].

Na szczęście tak się nie dzieje, dzięki czemu możemy poczytać o zamieszaniu, jakie wywołało pojawienie się niepokornej Pippi Pończoszanki czy o Astrid zaangażowanej społecznie. Szwedzka pisarka dała się poznać jako osoba z ogromnym poczuciem humoru, dystansem do siebie, wrażliwością i umiejętnością zdobywania serc małych i dużych czytelników.



Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości to przepiękna opowieść przeplatana zdjęciami oraz cytatami z książek, wypowiedzi i listów. Wspaniale wydana cieszy oczy wyglądem, treścią raduje serce. Jest taka jak twórczość jej bohaterki - pełna humoru, ale i niepozbawiona smutków oraz tęsknot. Czasami wywołuje śmiech, niekiedy melancholię. Przy okazji przenosi do czasów dzieciństwa, do tych chwil, gdy na podwórko wybiegały dzieciaki z sąsiednich domów, a kreatywność w wymyślaniu zabaw i psot zdawała się nie mieć granic. To był czas wyścigów ślimaków, szałasów nad rzeką, skóry zdartej od wspinania się na drzewa, rowerowych szaleństw, tuneli wygniatanych w wysokiej trawie, orzechów szukanych w leśnej gęstwinie, tropienia jaszczurek i wianków z trawy, naleśników z powidłem zjadanych z apetytem i melodii wygrywanych na źdźble trawy. Wszystko to brzmi egzotycznie, gdy spojrzeć na dzisiejsze dzieciaki wpatrzone w mniejsze lub większe ekrany. Opowieści Lindgren i o Lindgren sprawiły, że ta właśnie egzotyka wychyliła się z mroków pamięci. Przyjemne uczucie. 




Z jednej strony portret twórczyni postaci Pippi jest w tej książce niepełny, niewiele tu bowiem o życiu prywatnym autorki, jej relacjach z bliskimi, z drugiej zaś, przytoczony wcześniej cytat o dzieciństwie będącym główną, a może i wyłączną, inspiracją twórczości Astrid Lindgren, w pełni ten zabieg tłumaczy. Jak lubię, by z biografii wyłaniał się pełny obraz postaci, tak w tym wypadku takiej potrzeby nie odczuwam. Ujęła mnie bohaterka Margareta Strömstedt swym ciepłem, empatią, ujęła twórczością, a przede wszystkim zdobyła moją sympatię poczuciem humoru.

W lecie 1997 roku została wybrana "Szwedką Roku": nagrodę wręczono jej uroczyście w obecności dyrektorów banków, biznesmenów, Szwedów z zagranicy i księżniczki Victorii. Ale podniosły charakter uroczystości pękł w momencie, gdy bohaterka ostrzegła: "Przyznajecie nagrodę <<Szwedka Roku>> osobie bardzo starej, na wpół ślepej, na wpół głuchej i całkowicie postrzelonej. Musimy uważać, żeby to się nie rozniosło![4]

Astrid Lindgren zmarła 28 stycznia 2002 roku. Jej twórczość przeżyje nas wszystkich.



***

Książkę polecam
miłośnikom biografii
wielbicielom twórczości Astrid Lindgren
ciekawym ile w twórczości Lindgren jest jej samej
poszukującym ciepłych opowieściach o wspaniałych postaciach

***

[1] Margareta Strömstedt, Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości, przeł. Anna Węgleńska, Wyd. Marginesy, 2015, s. 242.
[2] Tamże, s. 260.
[3] Tamże, s. 167.
[4] Tamże, s. 316.

***
egzemplarz recenzencki

31 komentarzy:

  1. Jestem bardzo ciekawa tej książki, ponieważ autorką bardzo lubię i szanuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam książki Lindgren, chętnie poznam jej biografię, na pewno mnie zainteresuje!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż uwielbiam "Dzieci z Bullerbyn" to jednak nie jestem pewna czy znam całą twórczość pisarki na tyle dobrze, żeby czerpać radość z tej publikacji. Poza tym nie za bardzo lubię się z biografiami, więc na razie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można też spojrzeć na to z innej strony - ta książka zachęci Cię do sięgnięcia po twórczość autorki. :)

      Usuń
  4. Zdjęcie na okładce naprawdę świetne! Wygląda jak babcia marzeń:)Chętnie przeczytam o tej utalentowanej pisarce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to ujęłaś! Babcia marzeń. <3

      Usuń
  5. Hm, cóż więcej mogę napisać, zazdroszczę Ci tej lektury i tyle:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Biografie to coś, co ja bardzo lubię :) A i na tę chętnie się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam ostatnio okazję czytać korespondencję Astrid z Sarą Schwardt, która się ukazała w formie książki i po niej nabieram powoli ochotę na jeszcze - tę książkę z pewnością również kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak sobie pomyślałam, że to chyba najbardziej znana Szwedka na świecie... Kto nie czytał "Dzieci z Bullerbyn"? To część mojego dzieciństwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że coś w tym jest? Tak swoją drogą, przed lekturą tej książki nie miałam pojęcia, że Lindgren jest aż tak popularna.

      Usuń
  9. Mam sentyment do tej pisarki :), więc mnie strasznie ta książka kusi :). Na razie jednak książkowy budżet świeci pustkami :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zbliżają Ci się jakieś urodziny, imieniny? Wiem! Za miesiąc Dzień Dziecka. :D

      Usuń
  10. Autorka niezmiennie kojarzy mi się z dzieciństwem i moją rodzącą się miłością do literatury, dlatego z największą przyjemnością przyjrzałabym się jej bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  11. No już któraś z kolei recenzja, która mnie przekonuje, żeby po tę książkę sięgnąć. Z jednej strony podoba mi się to, co piszesz, czyli że nie mamy tutaj psychoanalitycznych zagrań w rodzaju "zdarzyło jej się to i to, więc napisała tak i tak", z drugiej -- co to znaczy, że jednak można w tej książce zobaczyć, ile z niej samej jest w jej twórczości? Bo dla mnie to są dwie sprzeczne ze sobą sprawy, więc nie wiem, czy dokładnie o to chodziło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Nie wiem czy potrafię to wytłumaczyć.
      Chodzi mi o to, że bohaterowie Lindgren czerpią dużo od niej samej, tzn. dziadziuś z "Dzieci z Bullerbyn" ma swój pierwowzór w rzeczywistości, miejscowość, w której osiedla się Pippi od razu kojarzy się z Vimmerby (oczywiście temu, kto to miejsce zna), wielu bohaterów przeżywa podobne przygody do tych, które przytrafiły się Astrid. Lindgren mocno inspirowała się własnym życiem i jej twórczość w pewien sposób opowiada o niej samej.
      Nie wiem czy nie zamotałam. ;)

      Usuń
    2. Nie, nie, już trochę rozumiem -- mam nadzieję, że autorka przy pokazywaniu inspiracji nie sięga od razu po różne psychoanalityczne tropy :).

      Usuń
    3. Moim zdaniem nie. To jest ciepła, prosta opowieść, bez nadęcia, zadęcia i robienia z sympatycznych historii nie wiadomo czego. :)

      Usuń
  12. Zawse z ciekawością i nie małą chęcią czytam tego typu pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze jest Astrid Lindgren w Obrazach, polecam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, jak sprawdzałam kim jest autor okładkowego zdjęcia. Mam nadzieję, że kiedyś mi ta książka wpadnie w ręce, bo ciekawa jestem zawartości.

      Usuń
  14. Astrid Lindgren chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Sama przeczytałam w dzieciństwie wszystkie książki tej autorki, które wpadły mi w ręce. Dzisiaj chętnie przyjrzałabym się biografii Astrid.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubiłam "Dzieci" i chętnie sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Znam tej autorki jedynie słynne ''Dzieci z Bullerbyn''. Mimo to jestem ciekawa jej biografii, dlatego jeśli trafi się okazja poznania "Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości", to zapewne z niej skorzystam.
    ps. nie usuwałam Twojego komentarza u mnie na blogu. Widocznie się nie opublikował :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco Ci ją polecam.

      Dzięki za odpowiedź. :)

      Usuń
  17. I dla mnie "Dzieci z Bullerbym" są częścią dzieciństwa :) Książka czeka na półce na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Twórczość Astrid to również moje dzieciństwo :). Bardzo chętnie sięgnę więc po jej biografię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pomyślę nad tą książką :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...