sobota, 1 listopada 2014

Książkowe podsumowanie miesiąca
(październik 2014)
***
"¿Español? Sí, gracias" nr 28



To był emocjonujący miesiąc, pełen fantastycznych spotkań literackich i aż dziw, że udało mi się przeczytać 11 książek (nie mam pojęcia kiedy, serio!). 

Byłam na Targach Książki w Krakowie (m.in. na spotkaniu z Jaume Cabré i Remigiuszem Grzelą), a w Poznaniu najpierw na wieczorze autorskim Anny B. Kann, a później na kilku innych organizowanych w ramach Festiwalu Fabuły (z Januszem Rudnickim, Wojciechem Kuczokiem, Michałem Witkowskim, Zygmuntem Miłoszewskim i Andrzejem Stasiukiem). O czym jeszcze nie zdążyłam Wam napisać, o tym na pewno zdążę wspomnieć. Jestem na tym etapie, kiedy to mam więcej tematów niż czasu na pisanie (w akcie desperacji kilka razy opublikowałam dwie notki dziennie, ale to niewiele pomogło).


Ważne jest jednak to, że plan na październik zrealizowałam w stu procentach, czego sama sobie gratuluję. 

Co przeczytałam w minionym miesiącu?

  1. Ignacy Karpowicz Ości (ocena: 4/6) - recenzja
  2. Kazimierz Nowak Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd (5/6) - recenzja
  3. Marcin Wroński Kwestja krwi (5/6) - PREMIERA 3 GRUDNIA!
  4. Aleksander Błażejowski Korytarz podziemny "B" (4/6) - recenzja
  5. Ałbena Grabowska Lot nisko nad ziemią (4,5/6) - recenzja
  6. Giuseppe Tornatore Najlepsza oferta (3/6) - recenzja
  7. John Williams Profesor Stoner (5/6) - recenzja
  8. Krisztina Tóth Pixel (5/6) - recenzja
  9. Zygmunt Miłoszewski Ziarno prawdy (5/6) - recenzja
  10. Åsa Hellberg Ostatnia wola Sonji (3,5/6)
  11. Maciej Roszkowski Pisane słońcem (4/6)


Znów bardzo wysokie oceny i znów nie wiem czy te książki są takie dobre, czy muszę popracować nad nieco bardziej krytycznym spojrzeniem na lektury. Jeśli chodzi o inne rzeczy, za które powinnam się wreszcie wziąć, to są wśród nich wywiady. Jest tylu ciekawych pisarzy, którym można zadać interesujące pytania. We wrześniu udało mi się porozmawiać z Anną B. Kann, autorką powieści Do zobaczenia w Barcelonie. Zapraszam Was do lektury notki Siła jest w nas. Tam trzeba jej szukać.

Plany na listopad? Spotkanie z Olgą Tokarczuk! W Krakowie kolejka po autograf była kosmicznie długa. Liczę na to, że w Poznaniu nie tylko zdobędę autograf nie stojąc godzinę "w ogonku", ale przede wszystkim będę miała okazję posłuchać wypowiedzi autorki dotyczących jej najnowszej książki Księgi Jakubowe.

***


Chwalę się i cieszę, ale muszę się też sama na siebie pożalić, bo nauka języków leży u mnie ostatnio i kwiczy. Wykradając tu i tam trochę czasu, udało mi się jedynie wreszcie przeczytać 28. numer magazynu ¿Español? Sí, gracias.

Z okładki spogląda Filip VI, od kilku miesięcy król Hiszpanii. Na zdjęciu zamieszczonym w magazynie widać uśmiechniętego męża i ojca dwóch dziewczynek, ale w tekście nie brak wzmianek o wcześniejszym życiu uczuciowym monarchy. Oczywiście nie są to jedyne informacje o królu, wszak nie romanse są tu najważniejsze.

Z pozostałych artykułów ciekawe wydały mi się zwłaszcza trzy.

O muzyce latino (wpływach afrykańskich i europejskich, salsie, tangu, sambie itd)...


...o Christopherze von Uckermannie, meksykańskim aktorze i wokaliście, byłym członku zespołu RBD...


...oraz oczywiście ten z działu Viajes (Podróże), dzięki któremu przeniosłam się do Toledo. Jestem pewna, że zakochałabym się w tym mieście od pierwszego wejrzenia. Ta turystyczna perełka to miasto wielu kultur i stylów architektonicznych. Oglądając fotografie uwieczniające Toledo, trudno się dziwić, że miasto to znalazło się na liście dziedzictwa kulturowego UNESCO. Ach, magiczna Hiszpania. Tyle w niej małych i dużych cudów.


Jeśli chcecie nauczyć się hiszpańskiego, a przy okazji dowiedzieć czegoś ciekawego o Hiszpanii i krajach hiszpańskojęzycznych, zachęcam do lektury. Ciekawe tematy, piękne zdjęcia, możliwość odsłuchania artykułów w formacie MP3, słowniczek, a wszystko to po to, by nauka była przyjemna i nie dawała się we znaki takim leniom jak ja. 

egzemplarz recenzencki


***

Tak było poprzednio

44 komentarze:

  1. Muszę w końcu kupić Espanol, bo strasznie trudno mi się zmobilizować do nauki... Miałaś bardzo intensywny miesiąc, szczególnie zazdroszczę Ci tych wszystkich spotkań z autorami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też. Ostatnio zaczęłam wypisywać słówka z magazynów na małe karteczki i zabierać ze sobą do pracy. Leżą koło monitora i jak mam chwilę oddechu, to wkuwam. ;)

      Usuń
  2. Październik miałaś świetnie zorganizowany, super - będziesz mieć świetne wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to był świetny miesiąc. :)

      Usuń
  3. Zazdroszczę takiej znajomośc języka hiszpańskiego, że jesteś w stanie przeczytać magazyn... Ja marze o tym, żeby nauczyć się hiszpańskiego, ale na razie chcę się skupić na angielskim :)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz co zazdrościć. Mój hiszpański jest naprawdę mizerny i to moje czytanie na razie polega na wyłapywaniu ogólnego sensu i nauce podstawowych słów. :(

      Usuń
  4. Się działo :):):) 11 książek tez robi wrażenie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję imponującego wyniku. Zazdroszczę planów spotkania z Olgą Tokarczuk, liczę na opinię po spotkaniu! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powinienem sobie zacząć powtarzać hiszpański. Może zakup tego czasopisma byłby wskazany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, że możesz powtarzać. Ja jeszcze nie mam co. :P
      A taki magazyn do powtórek powinien być świetny.

      Usuń
  7. Oj tak, za taki wynik należą się gratulacje:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne statystyki. Gratuluję i oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałaś faktycznie naprawdę pomyślny miesiąc :)) Gratuluję wyniku czytelniczego - naprawdę godny podziwu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu, ta Twoja magiczna 11 z książek. ;) Mam nadzieję, że na spotkaniu w Poznaniu uda Ci się zdobyć autograf i nawet pogadać z autorką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim zrobiłam posta, myślałam, że jest 10. :P

      Z pogadaniem może być trudno. Zresztą, czuję się za mało mądra na rozmowę z TAKĄ autorką. ;)

      Usuń
  11. Łaa, to sporo :). Podziwiam :). Mi jednak trochę czasu brakło (targi + próba nie narobienia sobie zaległości na studiach + okazjonalne wyjścia ze znajomymi + wyjazdy do rodzinnego miasta itp.). Czytam teraz najwięcej w tramwajach. Jak wrócę w końcu do domu, to mi zwykle literki już przed oczami ze zmęczenia skaczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że są jeszcze tramwaje. Choć ja mam przesiadkę i niezbyt długą trasę, ale coś zawsze się uda przeczytać. :)

      Usuń
  12. Rzeczywiście jesteś mistrzem organizacji czasu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem. Marnuję go tyle, że szok. :(

      Usuń
  13. Hiszpański to raczej nie dla mnie. Ale bardzo gratuluję wyników październikowych!

    OdpowiedzUsuń
  14. Na spotkaniu autorskim Olgi Tokarczuk było super. Zazdroszczę, że dopiero przed Tobą ;) Niedługo zabiorę się za tę cegłę. Ciekawe, czy mi się spodoba, bo to moje pierwsza książka tej autorki, jaką będę czytać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa. Ja jakoś nie czuję się na razie na siłach, by po nią sięgnąć.

      Usuń
  15. Piekne te Twoje wyniki! Niestety hiszpański to nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
  16. Rewelacyjne wyniki :) Mnie udało się przeczytać 17 książek co uważam za nie lada wyczyn, zważywszy na to, że w październiku rozpoczęłam pracę (po 10 letniej przerwie) i musiałam na nowo zorganizować sobie czas....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję wyniku, a przede wszystkim nowej pracy! :)

      Usuń
  17. Duuużo książek masz za sobą! Pamiętam Twój post, a może to był komentarz, gdzie pisałaś, że czytasz wszędzie - na przystankach, w kolejce etc. Myślę, że to dzięki temu kartki przepływają szybciej przez palce. Sama też zaczęłam to praktykować, bo jak się zastanowić to stojąc i czekając na autobus albo jadąc nim co tak naprawdę robimy? Stoimy i myślimy o jakiś głupotach. Podejrzewam, że w ciągu tygodnia czytając w taki sposób część książki jest za nami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak myślę o tym dodatkowym czytaniu, to wychodzi mi, że czytając w drodze do i z pracy, jestem w stanie przeczytać co najmniej jedną dodatkową książkę. Zwłaszcza jak jest ciepło i nie pada. ;) Więc warto. Naprawdę szkoda czasu na myślenie o bzdetach.

      Gdybym potrafiła się skoncentrować na audiobookach, to pewnie te fragmenty, które muszę przejść na piechotę wykorzystałabym na ich słuchanie. Ale póki co, wypełniam je muzyką.

      Usuń
  18. I znów miałaś emocjonujący miesiąc :) Jak Ty to robisz, że docierasz na te wszystkie spotkania, czytasz i jeszcze dodajesz codzienne notki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziałaś moje wory pod oczami? No. To masz odpowiedź. :D

      Usuń
  19. Aniu wspaniale spędziłaś miniony miesiąc był iście ciekawy i sporo ciekawych książek pochłonęłaś wielkie brawa :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Skoro sama sobie gratulujesz, to ja nie mam już nic do gadania. No, może oprócz tego, że bardzo Ci zazdroszczę tak udanego miesiąca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś trzeba samą się wspierać. :D

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...