wtorek, 14 stycznia 2014

Koniec świata,
czyli obejrzałam "Grę o tron"

[źródło]
Koniec świata może mieć wiele przyczyn. W naszą planetę może uderzyć asteroida, choć od tego typu nieszczęść mamy Bruce'a Willisa, więc właściwie nie ma się czym przejmować. Ale już na przykład takie globalne ocieplenie może spowodować pogodową anomalię, jakiej nawet Rolland Emmerich nie przewidział. Na wszelki wypadek, zaopatrzcie się więc czapki uszanki, walonki, fufajki i termos z kawą by Starbucks. No, ale ja nie o tym - w końcu do Wielkanocy jeszcze daleko, a zatem i na śnieg przyjdzie nam nieco poczekać.

Jedną z przyczyn końca świata może być moment, w którym zagorzała przeciwniczka seriali (ziew, nuda, strata czasu, popłuczyny po pełnometrażówkach, jeszcze jeden ziew), stroniąca od fantastyki (bo rzeczywistość zdaje jej się dużo bardziej pokręcona), w ramach kompromisu (małżeństwo bywa złem) zasiada przed ekranem, by obejrzeć Grę o tron

Nie, nie czytałam książki i nie planuję po nią sięgać, dopóki jej ostatni bohater przebywa wśród żywych (czyli jest szansa, że przed czterdziestką jednak zmuszona będę zapoznać się z sagą George'a R.R. Martina). Nie, nie miałam ochoty tego oglądać i przez dobrych kilka minut, niemal obrażona na tego, kto wymyślił, że kompromis jest nieodzowną częścią prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie, kątem oka śledziłam to, co dzieje się na ekranie, gotowa w każdej chwili "strzelić focha" i przenieść się do drugiego pokoju. W miarę upływu czasu, pozycja boczna-obrażona stawała się coraz mniej wygodna, a poczynania bohaterów jakby bardziej interesujące. 

Stało się.

Wciągnęłam się na maksa. Czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego do 14 marca jest tak daleko? Tyrion, Daenerys, Arya! Ja tu tęsknię!

Nawet nie pytam, czy oglądaliście Grę o tron, bo pewnie już zdążyliście o tym serialu zapomnieć, a ja się tu podniecam jak połowa znanych mi użytkowników Facebooka w Nowy Rok, kiedy to premierę miał pierwszy odcinek trzeciego sezonu Sherlocka (którego fenomen, po obejrzeniu trzech pierwszych odcinków zaczęłam pojmować). 

Im bliżej końca notki, tym bardziej się zastanawiam, czy nie przyznać głośno "myliłam się" i z pokorną miną nie podreptać po Pieśń lodu i ognia do księgarni.

Ramin Djawadi - Mother Of Dragons


Tak swoją drogą, to dzięki Grze o Tron i zamiennie oglądanemu Dochodzeniu, w końcu zrozumiałam, że nie wszystkie seriale mają poziom klanu Złotopolskich ze Wspólnej co to na dobre i na złe, prosto w serce widza, trafiają niczym m jak miłość.

105 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że ja też kilka tygodni temu odkryłam "Grę o tron" i podziałała na mnie tak samo jak na Ciebie. Na szczęście jestem w połowie II sezonu, więc jest szanasa na dozowanie przyjemności aby "dotrwać" do IV

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dozuj, dozuj. Ja dość szybko obejrzałam i teraz pozostaje mi uzbroić się w cierpliwość.

      Usuń
  2. Zaczęłam od książki lata świetlne temu i przekonałam się, że to kawał dobrej prozy. Co prawda przez większość czasu jestem na autora wkurzona, ale może właśnie tkwi w tym jego magia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, jak ulubieńcy padają jak muchy, można się zirytować.

      Usuń
  3. No proszę! Zaszokowałaś mnie, bo ja "Grę..." omijałam szerokaśnym lukiem. Może i ja kiedyś przeżyje taki "koniec świata"?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja obejrzałam kilka odcinków i jak sam pomysł bardzo mi się podoba...to serial już nie...jakby to powiedzieć, a właściwie napisać...nie lubię seriali HBO - dla mnie są za brutalne...gwałty, kazirodztwo..jakoś nie lubię oglądać takich scen, ale książkę przeczytam;) chociaż pierwszą cześć i przekona się sama czy warto...

      Usuń
    2. Kochana, ale w książce masz dokładnie to samo ;) A może nawet "gorsze", bo bohaterowie są sporo młodsi, np. Danka ma lat 14, kiedy jej brat wydaje ją za Khala Drogo :)
      W serii Pieśń Lodu i Ognia seksu, gwałtu, przemocy, wszelakiej brutalności, krwi i flaków jest bardzo dużo, co jest jak najbardziej w moim stylu ;)

      Usuń
    3. @Ewa, sama jestem zdziwiona. A później podskakiwałam na krzesełku jak głupia, ilekroć mój ulubieniec był zagrożony. :P

      @Marta, książki nie czytałam, ale nie sądzę, by Martin w prozie był łagodniejszy. ;)

      @Wiedźma, to ostatnie zdanie zabrzmiało tak, że strach się bać. :P

      Usuń
    4. Bo bać się trzeba, ale pana autora... bo nigdy nie wiadomo kogo następnego uśmierci ;)

      Usuń
    5. Nie strasz! Od mojej ukochanej trójcy niech się trzyma za daleka!

      Usuń
  4. Wolałabym zacząć od książki. Kompletowanie serii rozpoczęte, więc mam nadzieję, że niebawem uda mi się ją rozpocząć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym wolała, ale za dużo mam innych książek z "moich" gatunków, więc wiem, że szybko po książkę nie sięgnę. Hmm... Może też zacznę kompletować?

      Usuń
  5. Nie oglądałam, bo boję się, że się wciągnę jak kiedyś przy ,,Plotkarze", wtedy cały świat dla mnie nie istniał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Plotkary" nie widziałam. Mam wrażenie, że męża bym na seans nie namówiła. :P

      Usuń
  6. Nie oglądam tasiemców, czyli seriali, które nie mają w planach zakończenia emisji i do których scenariusz powstaje na bieżąco. A w takich jesteśmy mistrzami. Nawet brazylijskie telenowele (choćby nie wiem jak popularne) liczą sobie maksymalnie 250 odcinków (z góry zaplanowanych). Toteż nawet jak są nie wiem jak nudne, to oglądając i tak wiesz, że do czegoś to wszystko jednak zmierza. Do czego zmierza takie "M jak miłość" na przykład? Nie mam pojęcia. Ale niedługo zrobi się z tego "Moda na sukces", bo właśnie największym problemem "Mody na sukces" był długi czas na antenie. To musiało prowadzić do 12 ślubu Brooke i Ridge'a a to z kolei do absurdu. Co innego seriale przemyślane albo chociaż trochę zaplanowane, czyli takie w postaci serii, sezonów lub z określoną z góry liczbą odcinków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. I bardzo lubię Armageddon :))

      Usuń
    2. Zgrabnie ujęłaś to, do czego doszłam dopiero niedawno. Serial serialowi nierówny, nie ma co się uprzedzać. :)

      PS. Nie lubię Afflecka, sam film może być. ;)

      Usuń
  7. Nie oglądałam, ale Twoje wzbranianie się przed nim było rozbrajające hahaha. Cały tekst baaaardzo śmieszny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pięknie, to ja tu się dzielę moimi niełatwymi, prywatnymi przeżyciami, a ta się śmieje. Ech. =)

      Usuń
  8. Ha, piękne wciągnięcie. Pewnie Cię zaskoczę, ale mimo uwielbienia dla szeroko pojętej fantastyki i zasadniczo braku niechęci do seriali (może od pewnego czasu dopiero, chociaż i tak nie oglądam owych z powodu nieposiadania tv), nie czytałam jeszcze Gry o tron, a serial ledwie liznęłam. Żeby było to trudniej pojąć - wszystkie dotychczas wydane tomy stoją na półce i czekają na zmiłowanie, a ja czekam nie wiem na co. Z oglądania serialu zrezygnowałam, żeby nie psuć sobie czytania, więc czeka na lepsze czasy. Tylko mi nie mów, że tak mi się spodoba, że będzie trzeba kupić. Już nawet na filmy miejsce mi się skurczyło, chociaż trzymam w koszulkach, nie tych wielkich opakowaniach (z drobnymi wyjątkami, vide Sherlock ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Zaskoczyłaś mnie totalnie. Rozumiem, że można mieć na półkach nieczytane książki (aż za dobrze rozumiem), ale żeby u Ciebie kurzyła się "Gra o tron"? Niepojęte. Serial na pewno lepiej obejrzeć po lekturze, ale pod warunkiem, że się z tą lekturą nie będzie zwlekać przez kolejnych dziesięć lat. :P

      Myślę, że Ci się spodoba, choć ja jako człek kompletnie nieobeznany z fantastyką, mogę mieć spaczone pojęcie tego, co jest fajne a co nie. Hmm... Po namyśle stwierdzam, że Ci się spodoba. Szykuj koszulki. :P

      A, i nie chwal się zbiorami, bo zrobię na Ciebie nalot z torbą popcornu. :P

      Usuń
    2. Widzisz, tych nieczytanych mam blisko dwie setki, więc kolejka jest długa. Trochę tak wyszło przez fajne wyzwania, najpierw z literą w tle, kiedy dołączyłam było już po autorach na M, a teraz przez Twoje własne, bo więcej polskich czytam. Ale jak Cię znam i tak nie poczujesz się winna. :P
      No nie wiem, czy mój mąż będzie zadowolony z konieczności szykowania koszulek - on sponsoruje. Wprawdzie jak o Sherlocku wspomniałam to w te pędy poleciał kupić, ale to jego ukochany bohater z dzieciństwa jeszcze, więc mnie nie zdziwiło.
      Możesz zrobić nalot i bez popcornu, znajdzie się jakiś to sobie zrobimy. :P

      Usuń
    3. Kurczaki, ależ ja przewidywalna jestem. Faktycznie - nie czuję się winna, ale jakby co, mogę trochę poudawać. ;)

      Po to się ma męża, żeby kupował koszulki na seriale! Gdzieś, zdaje się, był taki zapis w umowie małżeńskiej, drobnym druczkiem.

      Ok. Idę pakować kukurydzę do plecaka. :D

      Usuń
    4. Nie musisz udawać, pogodzę się z tym jakoś. ;)
      W sumie racja, a drobny druk coraz gorzej mi się czyta. Starość czy co...
      Ok. Jak będziesz ruszać, daj znać, wystawię garnek do kukurydzy. :D

      Usuń
    5. Kamień z serca. :D

      Trzeba wrzucić umowę na czytnik i zrobić zoom. :P

      No, to jesteśmy umówione. :D

      Usuń
    6. O, czyli muszę bardziej naciskać sponsora o czytnik. Wtedy dojrzę! :D
      Ano. :)))

      Usuń
    7. Mam wrażenie, że sponsor może próbować się od tego zakupu wymigać. Trochę mu on nie na rękę. Ale cóż - zawsze wtedy możesz powiedzieć, że koszulki wychodzą taniej. :P

      Usuń
    8. Nie będzie wiedział, w jakim celu. Myśli, że dzięki temu zmniejszy się powierzchnia mieszkania zasłana książkami. Chociaż ciągle ciężko mu w to uwierzyć, dlatego jeszcze czekam na czytnik... :D

      Usuń
    9. Chyba za dobrze Cię zna, żeby mógł uwierzyć w tę cudownie przywróconą wolną powierzchnię. :D

      Usuń
    10. Obawiam się, że możesz mieć rację. :D

      Usuń
  9. Niektóre seriale są fajne, dla mnie stanowią przerywnik i relaks, natomiast co do Gry o tron to tak małżeństwo bywa złem:) mój mąż przeczytał wszystkie tomy w jakieś 6 tygodni, parę tysięcy stron, patrzyłam i nie wierzyłam w to co widzę! Ja nie czytałam, nie czytam i nie będę czytać, ale serial oglądam jednym okiem z prostego powodu - godzina 22, HBO, poniedziałek, a telewizor stoi w sypialni, nie mam wyboru:) ale lubię wątek Joffreya, a konkretnie tej jego narzeczonej, co ją gra Natalie Dormer (Dynastia Tudorów:D) , bo jestem ciekawa jak ona sobie z tym głupkiem poradzi, niezłe z niej ziółko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, ci Twoi Tudorowie (też obejrzę, a co!).

      Nie wiem jak laska sobie poradzi z tym bachorem, co to mu życzę... #@^$&#%**%!!! Ale internauci znaleźli rozwiązanie ---> KLIK :D

      Usuń
  10. Małżeństwo bywa złem, padłam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama prawda i tylko prawda.

      Powstań! :P

      Usuń
  11. Widziałam pierwszy sezon i, o dziwo, pozytywnie mnie zaskoczył, ale do drugiego jakoś mi niespieszno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie? A ja nie mogłam wytrzymać i szybko zabrałam się za kolejne odcinki. Nie jesteś ciekawa, co będzie dalej?

      Usuń
  12. O, akurat wczoraj luknęłam sobie pierwsze 15 minut pierwszego odcinka z pierwszego sezonu bo wstyd mi troszkę było, że wszyscy to znają, a ja nie. Ciekawe czy mnie też tak wciągnie jak Ciebie.
    Świetne ostatnie zdanie notki, się uśmiałam ^-^
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciągnie, wciągnie. Daj tym pokręconym ludziom szansę. :)

      Git! ^-^

      Usuń
  13. A ja lubię seriale. Ostatnio wciągnęło mnie "Dawno dawno temu" o bohaterach bajek, którzy za sprawą klątwy Złej Czarownicy przenieśli się do naszego świata i nic nie pamiętają, co działo się przedtem. Muszą sobie radzić jak zwykli śmiertelnicy. W ramach ścisłości, to nie bajka dla dzieci i nie serial animowany ;)

    Lubię też "Dextera", "Kryminalne zagadki panny Fisher" oraz "Trupią farmę". Te dwa ostatnie niestety obejrzałam już w całości.

    Może dojrzeję kiedyś do "Gry o tron" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi, o dziwo, ciekawie. Może obejrzę. :)

      Do "Dextera" muszę wrócić, może za drugim razem bardziej mnie wciągnie. Co do "Trupiej farmy" - widziałam jeden odcinek, ale średnio mnie wciągnął. Tyle, że skoro nie rozwiązali zagadki w jednym odcinku, to pewnie siłą rozpędu obejrzę resztę.

      A "Luthera" widziałaś? Świetny!

      Usuń
    2. Polecam, może Ci się spodobać :)

      Dextera muszę wreszcie dokończyć, bo utknęłam na końcówce 7 sezonu. A mnie się bardzo podobała "Trupia farma". Lubię oglądać i czytać o badaniu zwłok i sekcjach i wciąż żałuję, że nie poszłam na medycynę ;)

      "Luthera" nie oglądałam jeszcze, ale postaram się go poznać jak najszybciej :)

      Usuń
    3. Muszę sobie zrobić listę seriali, bo lada moment się pogubię w tym wszystkim.

      Ja nawet nie wiem na którym odcinku utknęłam, ale na pewno był to pierwszy sezon.
      "Trupia farma" mam nadzieję, że się rozkręci.

      A "Luthera" koniecznie!

      Usuń
  14. "Grę o tron" uwielbiam :) Lecz przyznać się muszę, że po książkę sięgnęłam dopiero po oglądnięciu pierwszego sezonu. Dzięki temu miałam już "naszkicowane" sylwetki bohaterów ;) Inna sprawa to to, że od razu zaopatrzyłam się wtedy we wszystkie wydane tomy (tj. do drugiej części "Uczty dla wron"; "Taniec ze smokami" został wydany nieco później) i czytałam je ciągiem.
    Szkoda tylko, że im dalszy sezon serialu, tym bardziej mija się on z tym, co napisał Martin... No cóż, trudno się mówi, a ja dalej będę kibicowa Aryi, Tyrionowi i Jonowi Snow oraz... Jamie'mu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, Jamie, raz go lubię raz nie. :P
      Gdyby to nie były takie cegły, a na mnie nie czekałaby sterta książek bliższych mojemu gustowi, to może, może...

      A to mijanie się... Hmm... Duże zmiany wprowadzili w serialu?

      Usuń
    2. Fakt, Martinowe książki do nowelek nie należą, są to grube tomiszcza, ale powiem Ci, że rewelacyjnie i szybko się je czyta - nawet pomimo tego, iż autor lubuje się w szczegółach ;)

      Co do rozmijania się książki z serialem, to może dużo zmian nie ma, ale w moim odczuciu są one znaczące... Powiem Ci jakie, bo nie chcę spoilerować Ci serialu, ale... powiem tak: dobrze byłoby przeczytać książki i wtedy porównać je do serialu :)

      Usuń
    3. Najpierw musiałabym sobie kupić całą serię, a i to nie gwarantuje sukcesu, bo już mam "Wiedźmina", "Władcę pierścieni", "Metro" i kilka innych. Póki co, omijam je dość skutecznie.

      Zanim nakręcą wszystkie sezony, to może zdążę coś przeczytać. ;)

      Usuń
  15. Ja obejrzałam dopiero pierwszy sezon. Bardzo się wciągnęłam, jednak nie wiem czy będę oglądać kolejne bo uśmiercili mojego ulubionego aktora w tym sezonie :P

    Książki nie czytałam i nie wiem czy po nią sięgnę - może za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, w kolejnych zginie jeszcze kilku fajnych bohaterów/aktorów. Przyzwyczajaj się. :P

      Usuń
  16. Serial rewelacyjny - nie mogę się doczekać kolejnego sezonu. Książki zaliczyłam :)
    monwe.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki lepsze czy serial? Da się to porównać?

      Usuń
  17. ani nie czytałam książki, ani nie oglądałam serialu - mam w planach aby się przekonać co tak wszystkich zachwyca - ale nie wiem kiedy to uczynię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj. Myślę, że by Ci się spodobał. :)

      Usuń
  18. Podreptać do księgarni, podreptać. :) Ja niepewnie podchodziłam do tej serii, kręciłam nosem, ale w końcu się zawzięłam, zaczęłam czytać i przepadłam. Cała seria jest rewelacyjna. :) Co do serialu, to fanką seriali nie jestem, ale "Gra o tron" to jeden z nielicznych, który skrupulatnie oglądałam i z niecierpliwością czekałam na kolejny odcinek. Jestem ciekawa, jak wypadnie czwarty sezon. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślę, na razie wolałabym zabrać się za kryminały. Wszak Wrocław tuż, tuż. ;)

      Usuń
  19. Obejrzałam pierwszy sezon i z miejsca zabrałam się do czytania. Świetna ksiażka i świetny serial :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę, chyba się nie spotkałam z negatywną opinią. :)

      Usuń
  20. Uwielbiam ,,Grę o tron" i nie mogę doczekać się premiery kolejnego sezonu. Co do książkowego pierwowzoru, to autor ma konkretnie przegrzebane jeśli chodzi o fanów, którzy nie mogą doczekać się nowych tomów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedak pisze w stresie i przez to wyżywa się na bohaterach. :P

      Usuń
  21. Skoro ciebie wciągnęło na maksa to może i ja zaryzykuje i obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaryzykuj, co Ci szkodzi? Zawsze po pierwszym odcinku możesz przestać. :)

      Usuń
  22. Grę o Tron lubię, chociaż nie bardzo mam kiedy oglądać ;) Anulka ja Ciebie nominowałam do zabawy liebster blog, mam nadzieje,że zechcesz wziąć udział :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko godzinka. Upchniesz gdzieś. :)

      Dzięki. :) Postaram się z tym liebsterem jakoś ogarnąć. ;)

      Usuń
  23. Pędź biegiem do księgarni po "Grę..."!! A później cierp i czekaj razem z wszystkimi innymi śmiertelnikami :P Masz sporo dobrych seriali do nadrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. "Małżeństwo bywa złem" i "Nie, nie czytałam książki i nie planuję po nią sięgać, dopóki jej ostatni bohater przebywa wśród żywych (czyli jest szansa, że przed czterdziestką jednak zmuszona będę zapoznać się z sagą George'a R.R. Martina)" to najlepsze fragmenty Twojej recenzji. :) Ja ani jeszcze nie przeczytałem, ani nie obejrzałem i może zrobię to w przyszłości, chociaż wątpię. :) Aktualnie, wypożyczyłem sobie drugi tom sagi o Wiedźminie i już nie mogę się doczekać! Skoro przekonujesz się fantastyki jak ja, polecam Ci tę pozycję, bo wciągnęła mnie bardzo (takie słowa w ustach zagorzałego przeciwnika fantastyki, jakim jestem, to dopiero coś). Czasami mam mały problem z rozróżnieniem fantasy i fantastyki. Ja myślę, że to to samo, a jednak to nie jest prawda. :) To chyba taki mały szczegół, który jestem w stanie przełknąć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wiedźmin" stoi na regale w całej swej okazałości (mąż czytał), więc pewnie kiedyś się do tej serii dorwę.

      Też mi się to myli, ale fantastyka chyba jest szerszym pojęciem, ogarnia fantasy, horror, sci-fi. Czy jakoś tak. ;)

      Usuń
  25. Zaskoczę Cię - nie widziałam tego serialu. Ale na gwiazdkę dostałam książkę w prezencie, więc jak tylko ją przeczytam to natychmiast odpalę pierwszy sezon :) A skoro przekonałaś się do seriali to koniecznie obejrzyj Breaking Bad, moim zdaniem najlepszy serial, dla mnie mistrzostwo :) Wiem, że nie przepadasz za zombie, ale drugim ukochanym serialem jest The Walking Dead, poleca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Breaking Bad" na pewno obejrzę, bo słyszę o nim ze wszystkich stron. Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła o co chodzi. ;)

      "The walking...", hmm... Przemyślę. "World War Z" obejrzałam, to może i serial łyknę. Kiedyś. ;)

      Usuń
    2. The Walkind Dead warto, zombie są jako dodatek trochę, najważniejszą kwestią są relacje między bohaterami, zmieniająca się osobowość człowieka w obliczu zagrożenia i takie tam :)

      Usuń
    3. Te "takie tam" brzmią o niebo lepiej niż zombie. ;)

      Usuń
    4. Mnie tam zombie wystarczają :D, ale serial polecam też we względu na inne podjęte w nim tematy :)

      Usuń
    5. Nie wiem tylko czy zombie mi tych innych tematów nie przysłonią. :P

      Usuń
  26. I cóż mi pozostaję rzec poza: haha, wpadłaś i Ty :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pfff... A tak chciałam się wyróżniać i móc powiedzieć: "Gra o tron"? - mnie to nie dotyczy. :D

      Usuń
  27. Jakoś nie oglądałam, ale jak będę miała wolne to może się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, zawsze po pierwszym odcinku możesz przerwać. :)

      Usuń
  28. Z "Grą o Tron" miałam podobnie. Nie będę oglądać, nie podoba mi się, zapomnij! A potem... cóż, w tydzień pochłonęłam cały pierwszy sezon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest dowód na to, że czasem warto sięgnąć po coś, co pozornie nie jest w naszym guście. Widać same siebie nie znamy. :)

      Usuń
  29. Ah, jak ja lubię Twoje posty :D Też byłam przeciwna i nie chciałam oglądać, a mój narzeczony mówił: oglądaj, no oglądaj proooszę. A ja twardo twierdziłam, że nie lubię fantastyki i żeby się wypchał. Raz podejrzałam, jak oglądał któryś tam odcinek trzeciego sezonu i mnie zaciekawiło. W ciągu dwóch tygodni nadrobiłam te sezony, dogoniłam jego i od tej pory przepadłam... Mój ulubiony serial :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak ja lubię wiedzieć, że ktoś je lubi. :D

      Narzeczony pewnie zacierał ręce z radości. Kiedyś w ten sam sposób wciągnęłam się w "Władcę pierścieni" (chciałam obejrzeć po to, żeby wyśmiać). Ależ mój mąż miał radochę, jak się okazało, że wciągnęłam się bardziej niż on. :P

      Usuń
  30. Nie wiem jeszcze jakim cudem, ale nie oglądałam. Na razie żyję sobie spokojnie z Sherlockiem, czasem Elementary czy House'm (poza tym kilkanaście, których znam po kilka odcinków, nie jest to jednak jakaś wielka miłość) i przede wszystkim, jak tylko mam czas oglądam mini produkcje BBC. Ale to dopiero od tamtego roku (może chwilę dłużej), bo jak wiadomo, dopiero niedawno ludzie wreszcie zauważyli nowe oblicze serialu. A jak już się biedni wciągną, to wyjść nie można.
    Sama pamiętam jak w wakacje ciągiem obejrzałam dwa czy trzy sezony Glee.
    Ale w stronę GoT nie patrzę na razie, tylko tego mi brakowało, by całkowicie zapomnieć o szkole :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Wreszcie coś, co widziałam. "House" w całości już za mną. :)

      Seriale faktycznie potrafią wciągnąć, dranie podstępne!

      Usuń
  31. Czapka uszanka - checked, walonki - checked, fufajka - poległem, nie wiem co to fufajka :O
    Dobrze, że na tym, bo inaczej musiałbym się przyznać, że nie stać mnie na kawę ze Starbucksa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się zastanawiam, ale co gorsza jako kobieta powinnam wiedzieć czym jest fufajka :D

      Usuń
    2. @Łukasz - rozpuszczalna z Biedronki też będzie ok, byle gorąca. ;)

      @Marta - grunt, że nie ma u nas takich mrozów, żeby posiadanie fufajki było potrzebne ;)

      Usuń
  32. Lubie niektóre seriale, ale akurat Gra o tron mnie nudzi :) niektóre mają na prawdę wysoki poziom i są zdecydowanie lepsze od filmów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczaki, jesteś pierwszą osobą marudzącą na "Grę o tron". =)

      Usuń
  33. Oj całkiem niedawno chciałam obejrzeć ten serial tu w Niemczech. Niestety ktoś wpadł na pomysł by puszczać 2 sezony w formie maratonu - od godz 20.00 do bodaj 3.00 i tak kilka dni... Mimo dużego zainteresowania wymiękłam ... Za to mam za sobą pierwszą część w formie fenomenalnego audiobooka i mam nadzieję że wkrótce pojawią się kolejne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle godzin? To chyba mało kto wytrzyma. :/

      Chciałam tego audiobooka pobrać z cyfroteki, ale się spóźniłam i zła jestem jak diabli. :/

      Usuń
  34. W sumie to się Ci nie dziwię, że załapałaś bakcyla "Gry o tron" :) Nie dość, że to, co Martin napisała jest świetne, to jeszcze HBO genialnie zrobiło serial na podstawie jego książek. Ciekawa jestem, czy będziesz zaskoczona, gdy przeczytasz te tomy, które już się pojawiły, gdy odkryjesz różnice :) Brawa dla osoby, która wybrała tak dobry serial, by namówić Cię na jego oglądanie :D
    Sama przeczytałam książki przed obejrzeniem serialu, ale czytałam je raz jeszcze, już po obejrzeniu 2 serii. Teraz siedzę jak na szpilkach i czekam z utęsknieniem na kolejny tom "Pieśni lodu i ognia", no i mam nadzieję, że Martin zdąży zakończyć serię zanim pożegna się z tym światem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, nie - jak zaczniemy oklaskiwać mojego męża za wybór filmów, to utonę w masie fantasy i sci-fi. Protestuję!
      O kilku różnicach między książką a serialem czytałam. W sumie wyłapywanie tych różnic ciekawi mnie bardziej niż sama książka.

      Usuń
  35. A ja mimo wszystko nie dam się skusić...fantastyka chyba jeszcze długo (jeśli nie zawsze) pozostanie dla mnie nieodkrytą krainą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twarda jesteś. Ja się złamałam. :P

      Usuń
  36. Z miejsca mogłabym Ci podać 15 seriali, które uwielbiam i są warte czasu i uwagi :D Nie wiem jak można mieć takie okrutne zdanie o serialach, które są absolutnie fenomenalnie fantastyczne (oprócz polskiego "Czasu Honoru", żaden polski serial nie ma u mnie wysokiej noty). Mam nadzieję, że po "Grze o tron" (tak, tak też uwielbiam) zaczniesz oglądać coś jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i gdzie te obiecane 15 seriali, he? =)

      Oglądam, oglądam. Na razie połknęłam "Luthera" i "Bates Motel", zaczęłam "Sherlocka" i "Trupią farmę". A, i "Teorię wielkiego podrywu" oglądam od jakiegoś czasu.

      Usuń
    2. Proszę bardzo :D
      Mam nadzieję, że mojego ukochanego Sherlocka BBC <3
      Polecam zatem wspomnianego już Sherlocka, mój ukochany serial Once upon a time, How i met your mother, Pretty Little Liars, Suits, Castle, Black List, The following, Revenge, Pretty Little Liars, Covert Affairs, Carrie diaries, Supernatural, Mentalista, teorię wielkiego podrywu (no ale to już oglądasz ;d), Nikita ale ta nowa ;d no chyba jest 15 :D

      Usuń
    3. Jest 15. :D
      Dzięki, wybadam to wszystko. Nawet niektóre tytuły obiły mi się o uszy/oczy. :)

      Usuń
  37. A ja byłam pewna, że to jest "kufajka", ale widzę, że są obie wersje. :P
    No skoro tak mówisz - może i ja obejrzę? :P Tylko najlepiej wtedy, jak się już skończy, bo ciężko przeżywam czekanie na dalsze sezony. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, mam bloga edukacyjnego. :D

      Jak się skończy????????? Dawno nie czytałam lepszego dowcipu. :P

      Usuń
  38. Proszę jakie wielkie zmiany w Nowym Roku ;)
    Bardzo dobrze napisałaś tę notkę, zgrabnie i z uśmiechem! :D
    Obejrzałam jeden odcinek "Gry o tron". Przeczytałam jeden tom tej sagi. Nawet dobry, tylko taaaaki długi. Ale drugi też muszę przeczytać, bo już rok leży u mnie pożyczony i by wypadało ;)
    Uważam, że to dobra historia, ale jednak mimo wszystko fantastyka to nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo blog książkowo-filmowy zmieni się w serialowy. :P

      O jaaa! Komplement! Dzięki. :D

      Właśnie. Długi. Gdyby nie liczba stron, to może chętniej odłożyłabym na jakiś czas moje ulubione gatunki.

      Usuń
    2. Może nie będzie tak źle - może to będzie blog książkowo-filmowo-serialowy z naciskiem na to ostatnie :P

      Ja tak samo! A tu każdy tom niewyobrażalnie długi, nie podołam ;)

      Usuń
    3. Może być i tak, na razie seriale odchodzą na boczny to, a Ania bierze się za filmy Oscarowe. Dwa rozczarowania już za mną. :P

      Zawsze pozostaje serial. :D

      Usuń
    4. Ja na razie obejrzałam 3. część "Nagiej broni" (której końcowe sceny toczą się podczas rozdania Oscarów) i myślę, że taki związek z Oscarami mi wystarczy :D To oby z kolejnymi było odwrotnie! :)

      Ale serial ponoć mocno różni się od książki :P

      Usuń
    5. Hmm... Czemu ja tych sceny nie pamiętam? Czyżbym nie widziała trzeciej części? But why???

      E tam, jak nie przeczytasz, to się nie zorientujesz. :D

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...