sobota, 6 kwietnia 2013

Michelle Nouri "Dziewczyna z Bagdadu"
Z Bagdadu do Mediolanu

Michelle Nouri
Dziewczyna z Bagdadu
Wyd. Wielka Litera
2013
272 strony
Michelle Nouri żyła jak księżniczka. Jana, jej mama, z pochodzenia Czeszka, wyszła za mąż za Irakijczyka. Zimną, komunistyczną i biedną rzeczywistość zamieniła na gorące, muzułmańskie i opływające w dostatek życie z ukochanym mężczyzną, miłością od pierwszego wejrzenia. Decyzja o opuszczeniu Czechosłowacji wraz z człowiekiem właściwie jej obcym, z którym porozumiewała się zlepkiem czeskich, angielskich i arabskich słów, którego religia, kultura i codzienny rytm dnia były dla niej czymś zupełnie nieznanym, dla wielu wydawała się lekkomyślnym krokiem, nie wróżącym niczego dobrego. 

Myślisz, że będziesz szczęśliwa z obcokrajowcem? Ledwo się znacie. On nawet nie mówi w twoim języku. Zobaczysz, wywiezie cię gdzieś daleko i skończysz zupełnie sama w jakimś okropnym miejscu, pośród obcych. (...) Wszystko skończy się tak, że będziesz usługiwała jemu i jego rodzinie. A kiedy się tobą znudzi, porzuci cię. Skrzywdzi. Popełniasz największy błąd w swoim życiu.[1] Matka Jany nie wierzyła, że ta historia będzie miała baśniowe zakończenie, że skromny ślub w Czechach, a następnie huczny w Iraku, zapewnią córce przyszłość przez narratorów zwykle określanych jako "i żyli długo i szczęśliwie".

A jednak, mimo iż Jana nigdy nie zaprzyjaźniła się z rodziną Mohameda, oboje byli szczęśliwi. Zwłaszcza, gdy w końcu przeprowadzili się do własnego mieszkania, położonego w jednej z najpiękniejszych dzielnic Bagdadu, z dużym zadaszonym tarasem w trzypiętrowym budynku z jasnego kamienia, otoczonym wysokim żywopłotem[2]. W tym miejscu Michelle spędziła dzieciństwo. Nie brakowało jej niczego i może całe jej życie byłoby taką bajką, pomimo różnych konfliktów rodzinnych i toczącej się w kraju wojny, gdyby nie fakt, że Jana wydawała na świat kolejne dziewczynki, a Mohamed i jego rodzina pragnęli dziedzica. Syna, który sam w sobie byłby wart więcej niż trzy wspaniałe córki. 

Michelle Nouri, autorka autobiograficznej powieści Dziewczyna z Bagdadu, ma w sobie niewątpliwie mnóstwo siły i woli walki. Choć jej bajkowe życie zaczęło się sypać, choć musiała opuścić ukochany dom, ojca, przyjaciół, szkołę i wszystko w niej się buntowało przeciwko takiemu biegowi wydarzeń, znalazła w sobie dość siły nie tylko na to, by przetrwać w niegościnnym, czeskim domu apodyktycznej babki, znieść trudne rozstanie z przyjaciółmi czy tęsknotę za ojcem, ale także stanąć na nogi i ułożyć sobie życie najpierw w Czechach, a w końcu we Włoszech.

Dziewczyna z Bagdadu jest zapisem bardzo osobistej historii Nouri. Autorka skupia się na zdarzeniach, które nadały kształt jej życiu, nie poświęcając czasu na opisy egzotycznej rzeczywistości, która mogłaby zainteresować europejskich czytelników. Nie poczujemy klimatu Bagdadu, niewiele dowiemy się o muzułmańskim świecie, o tamtejszych zwyczajach i poglądach. Zdaję sobie sprawę, że cel tej książki był inny, przyznaję jednak, że byłam nieco zawiedziona słabo przedstawionym tłem. Jednak w zamian za to dostajemy ciekawą historię kobiety, która w moim odczuciu, tą książką chce podsumować pewien etap swojego życia. Michelle zwierza się ze swoich radości i smutków, ale nie ocenia rzeczywistości, w której przyszło jej żyć. Nie krytykuje rodziny ojca, choć z jej strony spotkało ją wiele przykrości, nie analizuje przebiegu toczącej się w Iraku wojny, o ile nie ma ona bezpośredniego wpływu na jej życie. Opowiada o swojej codzienności, o rodzinie, przyjaciołach. Wzrusza opisami przyjaźni z Bàsilem, intryguje bliską znajomością z Udayem Husajnem, najstarszym synem Saddama.

Życiorys Michelle Nouri, obecnie znanej dziennikarki, jest jednym z tych, które udowadniają, że upór i ciężka praca mogą odwrócić bieg nawet najbardziej niekorzystnej historii. Warto o tym pamiętać w chwili, gdy dopadnie nas zwątpienie we własne możliwości. I choć podobnych historii, o białych kobietach, którym związek z Muzułmaninem przyniósł więcej rozczarowań niż szczęścia, pojawiło się już sporo, to warto sięgnąć i po tę powieść. Tym razem konsekwencje takiego małżeństwa przybliża nie zawiedziona małżonka, a jej córka. Snując swą smutną historię, zdobywa serca czytelników szczerością i wytrwałością. Michelle Nouri to kobieta, którą do sukcesu wiodła droga kręta i wyboista, a teraz, gdy może cieszyć się wypracowanym szczęściem i karierą, planuje przeprowadzkę do innego kraju i podjęcie nowych wyzwań. Świat oferuje nieskończone możliwości, a ja mam przed sobą całe życie. Chciałabym je ciekawie przeżyć i opisać.[3]   I pewnie tak właśnie zrobi, bo gdy cel jest stale przed oczami, trudności przestają mieć znaczenie.




***

[1] Michelle Nouri, Dziewczyna z Bagdadu, przeł. Maria Zawadzka, wyd. Wielka Litera, 2013, s. 20-21.
[2] Tamże, s. 33.
[3] Tamże, s. 271.

***


49 komentarzy:

  1. Z jednej strony intryguje mnie życiorys tej kobiety, a zwłaszcza to, jak udało jej się ułożyć życie mimo tylu przeciwności. Nie ukrywam jednak, że chciałabym poczuć też ten egzotyczny klimat, dowiedzieć się czegoś więcej o Iraku itd. Zastanowię się jeszcze nad tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako biografia, książka jest całkiem ciekawa. Tego tła trochę zabrakło, tym bardziej, że porównanie Iranu, Czechosłowacji i Włoch mogłoby wyjść ciekawie. No, ale nie o tym miała być ta książka.

      Usuń
    2. Chyba jednak nie dla mnie. Od biografii stronię, więc póki co, odpuszczam :)

      Usuń
    3. O, a czemu nie lubisz biografii?

      Usuń
  2. Do wyzwania na kwiecień:

    "Nudzimisie" - Rafał Klimczak
    http://magicznyswiatksiazek.blogspot.com/2013/04/199-nudzimisie-rafa-klimczak.html

    "Jak skrzat Jagódka walczył z szerszeniami" - Ewa Stadtmuller
    http://magicznyswiatksiazek.blogspot.com/2013/04/200-jak-skrzat-jagodka-walczy-z.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię czytać o ciekawych historiach kobiet, a jeżeli jest to autobiografia to tym bardziej:) Zainteresowałaś mnie tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Autorka napisała też dalszą część wspomnień. Ciekawe, czy ukaże się po polsku.

      Usuń
  4. Dlaczego musiała wyjechać? Bo nie było syna w rodzinie? Co się stało?

    Weź, Anka. Piszesz opowiadanie, które wciąga, a nagle nie wiadomo, o co chodzi :) Książki raczej nie przeczytam, ale chcę wiedzieć, o czym jest. Ładna kobitka, kumpela syna Saddama, ciekawy życiorys.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Phi! Dział streszczeń i spojlerów mieści się pod innym adresem. :P

      Usuń
    2. No co? I tak już dużo zdradziłam. ;)

      Usuń
  5. Do przeczytania. Kiedyś, jak natrafię na tę książkę w bibliotece;) Podejrzewam, że prędzej czy później to się stanie - w Lesku jest zapotrzebowanie na tego typu książki. Dlaczego? Nie mam pojęcia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uprzedziłaś moje pytanie. ;)

      Usuń
    2. Po prostu z doświadczenia wiem (miałam tam praktyki) że dużo osób lubi historie "na faktach". Nigdy nie pytałam, dlaczego akurat takie;)

      Usuń
    3. W sumie też lubię historie na faktach, więc nie powinnam się dziwić. To samo mam z filmami. Wczoraj np. oglądałam "Chrzest", jak tylko przeczytałam, że jest oparty o prawdziwe zdarzenia, moje zainteresowanie od razu wzrosło. ;)

      Usuń
  6. Książa raczej nie dla mnie, lecz polecę dla znajomej, która czytuje takie książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jej się spodoba. :)

      Usuń
  7. Popieram jeden z powyższych głosów - książka nie zaciekawiła mnie na tyle, żeby ją przeczytać, ale koniec chciałabym poznać. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic z tego. Tu nie szkoła. Bryków nie udostępniam. :P

      Usuń
    2. Ale ja nie mówię, że wszystkich. :P Tylko tych, których nie mam ochoty czytać. :P

      Usuń
    3. Nie ma ochoty czytać, ale wiedzieć to by chciała. To się nazywa droga na skróty! ;)

      Usuń
    4. No co, nie mieszam gatunków. :P Na dodatek jak mnie jakaś ciekawa książka wciągnie, to nawet filmów nie oglądam. Jestem jednotorowa. :/

      Usuń
  8. Książkę kupiłabym w ciemno gdyby nie to, że w porę mnie ostrzegłaś przed słabo zarysowanym tłem tej powieści. Przez ,,Anię z Zielonego Wzgórza" opisy są dla mnie jedną z najważniejszych części powieści. Trudno jest mi się wczuć w historię bohaterki gdy nie czuję klimatu miasta, w którym przyszło jej żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka bardziej się skupiła na swojej historii. Nie jest tak, że kompletnie w tej książce brakuje opisów, ale jednak to historia Michelle gra pierwsze skrzypce, a tło jest mocniej zarysowane tylko wtedy, gdy ma ono bezpośredni wpływ na życiorys autorki.

      Usuń
  9. Chciałabym zaproponować, a może raczej zaprezentować Wam dwa ciekawe konkursy. W jednym z nich do wygrania są dwie gry edukacyjne dla dzieci "Akademia umysłu Junior", w drugim natomiast fantastyczna książka pt."Spojrzenie Elfa".

    W żadnym wypadku nie namawiam, po prostu chciałabym aby wiadomość o tych konkursach trafiła do wielu ludzi :) Jeżeli więc jesteście zainteresowani wzięciem udziału to zapraszam na mój profil, znajdziecie tam blogi "Babylandia" oraz "Książeczki synka i córeczki" gdzie dostępne są te konkursy. Jeżeli jednak nie interesują Was one to z góry przepraszam za spam...

    Pozdrawiam serdecznie
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko fajnie, ale to jednak typowy spam, nie odnoszący się do treści wpisu...

      Usuń
  10. Bardzo fajna recenzja - wiem, żeby od książki trzymać się z daleka. Jakoś nie mam nastroju na babskie smęcenie, za to o Bagdadzie bym poczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, marudzisz. Ale o Bagdadzie też bym poczytała. W ogóle mam ochotę na jakąś ciekawą powieść z egzotycznym tłem.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Jestem sfokusowana na reportaże, pewnie dlatego :) Czekam aż się zmęczę. Ale pewnie wtedy raczej sięgnę po kryminał :) Może dlatego, że ostatnio kiepsko trafiałam, jeśli chodzi o powieści... Aaaa - wróć! Wtedy sięgnę po "Wyznaję"!

      Usuń
    4. O tak, "Wyznaję" to bardzo dobry sposób, żeby przekonać się z powrotem do powieści. :)

      Usuń
  11. Szkoda, że autorka nie poświęciła większej uwagi na opisy egzotycznej rzeczywistości, ale mimo to całokształt tej książki bardzo mnie zaciekawił i chciałbym go poznać bliżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to ciekawa historia i warto ją poznać. Zwykle, gdy bohater mieszka w egzotycznym miejscu, domagamy się szczegółowych opisów, a przecież nie zawsze o nie chodzi. Czasami najważniejsza jest historia. Tak jest w tym przypadku.

      Usuń

  12. No tak , jak tu teraz dowiedzieć się co było dalej... Tak zachęciłaś mnie swoją recenzją, że muszę ją teraz zdobyć i przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi. Im mniej spojlerów, tym lepiej. A że warto poznać tę historię, to nie ma sensu zdradzać zbyt wiele i tak mam wrażenie, że napisałam za dużo.

      Usuń
  13. Zaciekawiłaś mnie, kochana, jak zazwyczaj z resztą :)
    Ja się tak zaczytałam w recenzji, a tu pum! Urywa się, jak się zdążyłam zainteresować! I teraz będę ją musiała przeczytać przez Ciebie, o ile się dorwę. Intryguje mnie ta znajomość z Udayem.
    Szkoda, że tło jest słabo zarysowane, ale cóż, przeżyje jakoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę napisać. Znajomość z Udayem jest dosyć bliska, a sam syn Saddama w niczym nie przypomina tego znanego z wiadomości. Ot, druga twarz. Taka codzienna, bardziej ludzka. Ciekawa rzecz. ;)

      Usuń
    2. Wg mnie kultura bliskiego wschodu diametralnie różni się od kultury zachodu, dlatego jest tak wiele nieporozumień. Nie twierdze, że nie może być miłości między dwojgiem ludzi, tak diametralnie różniących się swoimi kulturami, lecz jedno musi wtedy ustąpić. Nie ma fuzji między chrześcijaństwem a islamem. Niestety, jest zbyt wiele różnić między tymi religiami.

      Leaniko najdroższa ma niewiasto, widzisz jak masz ze mną dobrze, gdzie Ty indziej będziesz miała lepiej. Nie ma takiego miejsca na ziemi ;P

      Usuń
    3. Nie da się ukryć, że masz stuprocentową rację. Nawet małżeństwa zawierane przez ludzi tej samej wiary nie zawsze potrafią się dogadać w różnych kwestiach, bo zostali różnie wychowani, mają inne przyzwyczajenia, inne podejścia do różnych kwestii, a co dopiero w sytuacji, gdy małżonkowie pochodzą z tak różnych kultur.

      Usuń
  14. Rzadko kiedy czytam powieści autobiograficzne, ale na tą być może się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, bo historia Michelle jest bardzo ciekawa.

      Usuń
  15. Biografie to nie moja działka, chociaż zdarzyło mi się kilka przeczytać i była zachwycona, jednak chyba jestem zbyt egocentryczna, bo skupiam się bardziej na swoim życiu, niż na doświadczeniach innych. Marne to moje tłumaczenie, ale cóż zrobić, stronię od takich pozycji, mimo to - zazdroszczę autorce odwagi i wytrwałości, to godne pochwały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię podglądać cudze życiorysy, ale pod warunkiem, że znajduję w nich ciekawe historie, albo nietuzinkowe postaci.

      Usuń
  16. Takie historie kobiet mnie inspirują. Zapiszę sobie tytuł tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i mam nadzieję, że Ci się spodoba.

      Usuń
  17. mam wrażenie, ze podobne historie zdarzają się niestety coraz częściej i rzadko kiedy mają pozytywny koniec. mieszane małżeństwo to fascynująca perspektywa życia dwóch ojczyznach, ale jedna z osób zawsze coś na tym traci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej sytuacji, zdecydowanie traci kobieta, jako ta, której głos jest zdecydowanie mniej istotny niż głos mężczyzny. Ciekawa jestem ile takich małżeństw przetrwało i ile jest naprawdę szczęśliwa.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...