niedziela, 24 marca 2013

Lisa Gardner "Następny wypadek"
Wypadek-nie-przypadek

Lisa Gardner
Następny wypadek
Wyd. Amber
2001
264 strony
Od początku było wiadomo, że to nie był zwykły wypadek. Amanda Jane Quincy, Anonimowa Alkoholiczka, od pół roku była trzeźwa. W takim też stanie opuściła nad ranem towarzystwo przyjaciół. A jednak, gdy znaleziono ją trzy godziny później w rozbitym samochodzie, we krwi miała dwa razy więcej alkoholu, niż dopuszczają przepisy.[1] Zanim uderzyła w słup, rozpędzonym samochodem śmiertelnie potrąciła przypadkowego przechodnia wyprowadzającego psa na poranny spacer. Mandy nie zginęła na miejscu. Po wypadku zapadła w śpiączkę. Niespełna rok po tamtym tragicznym wydarzeniu, rodzice podjęli trudną decyzję. Amanda została odłączona od aparatury podtrzymującej ją przy życiu. 

Wniosek śledczych był prosty: pijana kobieta straciła panowanie nad kierownicą. Żadnych śladów udziału osób trzecich, brak oznak hamowania. Zwykły wypadek. A jednak czytelnik wie, że było inaczej. I pewne podejrzenia ma też ojciec denatki, agent specjalny Pierce Quincy.

Ktoś był tego dnia w samochodzie z Amandą. Ktoś, kto najpierw dolewał dziewczynie szampana, następnie nie protestował, gdy wsiadła za kierownicę, a w czasie jazdy szeptał Wciśnij gaz jeszcze mocniej, a już nigdy  nie będziesz samotna. Już nigdy nie będziesz za mną tęskniła. (...) Śmiało, Mandy. Przyśpiesz.[2] Nie bał się. Gdy samochód jadący z prędkością sześćdziesięciu kilometrów na godzinę uderzył w drewniany słup, on miał zapięte pasy. W przeciwieństwie do niej. Amanda wyleciała z fotela. Rzuciło ją na przednią szybę. Górna krawędź okna zmiażdżyła jej czubek głowy.[3] Wychodząc z samochodu, przyjrzał się jej uważnie. Uśmiechnął. Miał świadomość tego, że dziewczyna nie ma szans. Wiedział też, że to jeszcze nie koniec. Mężczyzna pomyślał, że jeszcze nie wyrównał rachunków z Pierce'em Quincym, ale to był dobry początek.[4]

Gdy Pierce zlecił swojej przyjaciółce, byłej policjantce Rainie Corner, rozwikłanie zagadki śmierci córki, nie miał pojęcia z jak trudnym przeciwnikiem przyjdzie mu się zmierzyć. Nie wiedział, że to nie on poluje na sprawcę wypadku, ale morderca zastawił pułapkę na niego. Nie przypuszczał, jak bardzo zagrożone jest życie jego oraz bliskich mu osób. Nie miał świadomości tego, jak misterną intrygę uknuł jego przeciwnik, planując ją szczegółowo, stopniowo osaczając Quincy'ego.

Ostatnio coraz częściej sięgam po powieści kryminalne. Niedawno czytane przeze mnie książki tego gatunku są doskonałym przykładem na to, jak różne składowe opowiadanej historii autorzy uznają za najbardziej warte uwypuklenia. I tak na przykład Tess Gerritsen wykorzystuje Autopsję nie tylko do opowiedzenia ciekawych wydarzeń, ale i porusza niezwykle istotny temat handlu kobietami. Simon Beckett w Chemii śmierci dzieli się z czytelnikami wiedzą na temat tego, co dzieje się z ciałem po śmierci, zagłębiając się w kwestiach procesów towarzyszących rozkładowi ludzkiego ciała. Karaluchy Jo Nesbø to przede wszystkim wspaniale wykreowane postaci, w tym oczywiście ta najważniejsza, czyli Harry Hole, typ cyniczny, ironiczny i niepokorny. Lisa Gardner w Następnym wypadku skupia się przede wszystkim na rozgrywce pomiędzy Pierce'em Quincym a tajemniczym przeciwnikiem, kimś, kto ze złowrogim błyskiem zemsty w oczach, nie cofnie się przed niczym.

Quincy nie będzie miał łatwo. Życie jego i kilku innych osób jest zagrożone. Wróg wie o nim zaskakująco dużo, a sam Pierce pojęcia nie ma komu zalazł za skórę aż tak bardzo, że ten gotów jest w ramach odwetu zniszczyć mu życie i wymordować bliskich. Na dodatek przeciwnik nie jest byle idiotą, któremu agent nieopatrznie depnął na odcisk na tyle mocno, że teraz ten miota się szaleńczo rozdając nieskoordynowane ciosy. O nie, facet działa metodycznie, planuje skrupulatnie, niczym wytrawny szachista przewiduje kolejne ruchy rywala. Trudno będzie wygrać tę partię, a jeszcze trudniej zwyciężyć, tracąc przy tym jak najmniej swoich figur. Tym bardziej, że podejrzanym o jedną ze zbrodni staje się też sam Quincy. Wskazuje na niego wiele dowodów, a znalezienie motywu nie jest trudne. Plan zniszczenia życia agenta wydaje się nie mieć słabych punktów.

Następny wypadek Lisy Gardner to historia oparta ta klasycznym motywie zemsty. Ktoś, z poczuciem krzywdy narastającym przez lata, w końcu postanawia dać upust emocjom. I choć może się to wydawać banalne, amerykańska pisarka stworzyła ciekawą, wciągającą opowieść. Bez wątpienia plusem powieści jest pokazanie części wydarzeń od strony bohatera negatywnego, to pozwala na lepsze zapoznanie się z tokiem jego myślenia i metodami działań. Co nieco udało mi się przeczuć, więc zakończenie nie było aż tak zaskakujące jakbym chciała, ale mimo wszystko kryminał Gardner czyta się nieźle, a jako wielbicielka czarnych charakterów nie mogłam nie docenić przebiegłości przedstawiciela ciemnej strony mocy.


Miles Davis & John Coltrane Kind of blue
(Strzeżcie się wielbicieli jazzu! 
Dobry gust nie zawsze idzie w parze z dobrymi intencjami.)

***

[1] Lisa Gardner, Nagły wypadek, przeł. Władysław Wojciechowski, Wyd. Amber, 2001, s. 18.
[2] Tamże, s. 10.
[3] Tamże.
[4] Tamże, s. 11.





78 komentarzy:

  1. Thrillery bardzo lubię, kilka książek Lisy Gardner czytałam, jedne podobały się bardziej inne mniej. "Następny wypadek" zapowiada się bardzo ciekawie, jak odgrzebię się z innych książek to jej poszukam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co, to jedyny tytuł jaki znam. Polecasz coś konkretnego?

      Usuń
  2. Czytałam jedną książkę Lisy Gardner ("W ukryciu"), nie była to porywająca lektura i jakoś niespecjalnie miałam ochotę na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam jeszcze, niestety, porównania z innymi książkami autorki. Ten tytuł nie był jakiś mocno odkrywczy, ale czytało mi się bardzo dobrze. Na pewno tym tytułem Gardner nie pokonała pisarzy, których wymieniłam w notce, ale chętnie przeczytam inne jej książki.

      Usuń
  3. Zaciekawiłaś mnie i to bardzo. Lubię powieści w których dominuje motyw zemsty a powyższa proza ma coś w sobie, co intryguje, dlatego myślę, że przy bliższym poznaniu jeszcze bardziej zyska w moich oczach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w takich tytułach szalenie zawsze ciekawi, co takiego musiało się stać, żeby człowieka (zwykle przeciętnego Kowalskiego czy Smitha) doprowadzić do ponadprzeciętnej chęci zemsty, bez przebierania w środkach.

      Usuń
  4. Coś już o autorce słyszałem, a po Twojej recenzji szczerze powiedziawszy, choć za kryminałami nie przepadam chętne sięgnę po tę lub inną książkę autorki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadasz za kryminałami? Paulina Cię jeszcze nie nawróciła? :P

      Usuń
    2. Koleżanka Paulina usiłuje nieustannie, ale jak na razie skutków zbytnio zauważyć się nie da. :D

      Usuń
    3. Coś Ty taki oporny? Inni nawróceni nie narzekają. :P

      Usuń
    4. No proszę, nawet nie okazują objawów niezadowolenia? To dopiero totalitaryzm - zabroniłyście im narzekać. Oj nieładnie! :>

      Usuń
    5. A skąd! Te pistolety przyłożone do głów to tylko taka ściema. Gadżecik taki. Zero presji. =)

      Usuń
  5. Króciutka. Jest podobno u mnie w bibliotece, więc może sprawdzę.
    Btw. wydaje mi się, że na czytanie w ostatnim czasie dużej liczby kryminałów wpływają inne osoby. Nie będę paluchem pokazywał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem doskonale, w którą stronę ten paluch by pokazał. ;)
      Swoją drogą, robimy klub. W planach są m.in. rekonstrukcje fabuł. Dołączysz? Ktoś musi grać męskie zwłoki. :P

      Usuń
    2. Męskie zwłoki to ja gram po każdej imprezie :D Czasem nawet w trakcie :) Także doświadczenie aktorskie jest :P

      Usuń
    3. Ma się ten szósty zmysł. Wiedziałam, że będziesz się nadawał idealnie. =)

      Usuń
    4. Ekhm.. Ja mogę grać taką dziewczynkę z horrorów, tę głupią, co zawsze pierwsza umiera!
      A paluchy schować, bo odrąbię! ;)

      Usuń
    5. Ty się zdecyduj, czy chcesz być pierwszą zamordowaną czy mordercą z siekierą. Ja mogę być drugą zamordowaną, tą co najpierw mówi "pamiętajcie, żeby się nie rozdzielać", a później oświadcza, że zaraz wraca, tylko skoczy po piwo.

      Usuń
    6. Ja zdecydowanie wolę być tą, która ucieka przed mordercą po schodach na górę i zamyka drzwi po czym przystawia do nich tekturową komodę albo krzesełko, stoi i się trzęsie patrząc na nie, a potem ginie w spektakularny sposób. I koniecznie musi gdzieś być jakaś woda, żeby bluzka prześwitywała.

      Usuń
    7. Dobre, oprócz tego będziesz też scenarzystką. Mogę Ci też odstąpić rolę tej, która ginie pod prysznicem. Wezmę na siebie za tę, w której wchodzi się do ciemnego pomieszczenia, z którego wcześniej doszedł jakiś złowrogi szelest, i krzyczy "jest tu kto?".

      Usuń
    8. I koniecznie musi Ci upaść latarka i się roztrzaskać. I też musisz mieć prześwitującą bluzkę. Mogę więc być choreografką też.
      Tylko czy umiesz się dobrze bać? I głośno krzyczeć? Bo jak nie, to możesz być np. dziennikarką, która dotrze do sedna sprawy, gdy np. okaże się, że sypiała z mordercą, chociaż nie - to już było:/

      Usuń
    9. Krzyczeć mogę, no problem. Bać się też potrafię, wystarczy, że pomachasz mi przed nosem fotką tego kolesia z "Krzyku" i już mi się gatki trzęsą.
      Dziennikarką w razie czego mogę być, ale stanowczo odmawiam sypiania z mordercami! Poproszę o dublerkę (taki kaprys gwiazdy).

      Usuń
    10. Słaba jesteś. W takim razie Ty będziesz tą, co ginie jako druga, a dlaczego nie jako pierwsza? Bo te najbardziej bojaźliwe mają szczęście za pierwszym razem ;) Dublerka... hmm a kto miałby nią być? Możesz wybierać spośród wszystkich aktorek tego świata ;P

      Usuń
    11. E, to może mam szanse dotrwać nawet do końca filmu. :P Tzn. przynajmniej pierwszej części serii. W drugiej mogę dla odmiany mordować (wiesz, trauma i takie tam).

      Na dublerkę poproszę Penelope Cruz. Chyba, że mordercę będzie grał Johnny Depp, to wtedy jej nie potrzebuję. :P

      Usuń
    12. Oooo dobry pomysł. A jeśli by mordercę grał Johnny Depp, to oby miał w tym filmie brata bliźniaka :P Dla mnie, ofkors. Tylko oby tylko Depp nie zażądał w kluczowych scenach dublera... :P

      Czemu akurat Penelopa?

      Usuń
    13. Hmm... O tym nie pomyślałam. Najwyżej podślę dublerowi Penelopę. :P

      Wiesz, ten hiszpański temperament... Muszę się dobrze zaprezentować, no nie? :P

      Usuń
  6. Thrillery też lubię, chociaż dawkuję sobie ich czytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio przekraczam miesięczną dawkę, ale nie żałuję. ;)

      Usuń
  7. Motyw zemsty, chetnienym sie zapoznala, bo oprocz lekturynie czytalam nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to w kryminałach znajdziesz tego motywu sporo. :)

      Usuń
  8. Ostatnio Binola polecała mi książki tej autorki, ale ta, o której piszesz, raczej mnie nie ciągnie. Przede wszystkim nie kupuję motywu, że zbrodniarz zamordował kobietę, inscenizując wypadek, w którym sam brał udział - przecież to strasznie duże ryzyko! Chyba trudno dokładnie przewidzieć siłę i kierunek uderzenia w drzewo? Poza tym zemsta mnie nie kusi. Poszukam, więc czegoś innego tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłop miał stalowe nerwy. :P

      A że Cię zemsta nie kusi, to chyba dobrze o Tobie świadczy. ;)

      Usuń
    2. Może zemsta tak na człowieka działa :P

      No cóż...skoro tak twierdzisz, nie będę się kłócić tylko wpadnę w samo zachwyt ;)

      Usuń
    3. Może. Facet było mocno zdeterminowany. No i planował wszystko bardzo szczegółowo. Najwyraźniej własnej śmierci w planie nie miał.

      Słusznie. Osobie z tak krystalicznym charakterem nie wypada się kłócić. :P

      Usuń
    4. Tylko że w samo zachwyt też chyba nie wypada wpadać? :P

      Usuń
    5. Słusznie. Siedź więc grzecznie i po prostu dawaj przykład. Dobry, oczywiście. :P

      Usuń
  9. Swojego czasu zaczytywałam się książkach Gardner i właśnie seria z Pierce'm Quincy'm najbardziej przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dopiero teraz do niej dotarłam. Jak to mawiają: lepiej późno niż wcale. ;)

      Usuń
  10. Kryminały bardzo lubię, ale twórczości Lisy Gardner w ogóle nie znam. Jakoś się uchowałam, z czego wcale nie jestem zadowolona. Muszę nadrobić koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co się martwisz, nie Ty jednak. Ja też na nią trafiłam dopiero teraz. Ciekawa jestem czy kolejne książki Gardner są w podobnym stylu.

      Usuń
    2. Słyszałam, że są dobre, więc chyba warto zostać z tą pisarką na dłużej :)

      Usuń
    3. Słyszałam to samo, więc coś w tym musi być. ;)

      Usuń
  11. Zainteresowałaś mnie :) Akurat córunia agenta, hę? I nagle pijana? No cóż, zdarza się. Podoba mi się Twoje odniesienie do innych kryminałów, i fajnie, że zwracasz uwagę, że kryminał to nie tylko zbrodnia, ale też i ważne treści pod przykrywką rozrywki. Ładna recenzja, rywalko w konkursie syndykatu :)
    Wpadnij do mnie podrzucić tytuły do listy najlepszych kryminałów ever :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Córunie agentów też mogą zaszaleć, a co!

      Hm, przyznać się, że udział w konkursie zmałpowałam od Ciebie, czy się nie przyznawać? :P Jakoś tak często wychodzi, że się zagapiam i konkursy przechodzą mi koło nosa. A potem się irytuję. =)

      No idę, idę. Tylko pomyśleć najpierw muszę. W ogóle myślałam o zrobieniu własnego Top 10, a że wciągam się w kryminały, to fajnie by było obserwować ewolucję takiej topki.

      Usuń
    2. Przyznawaj przyznawaj, przecie o to chodzi! Ma być dużo nagród pocieszenia, więc może się załapiemy :)

      Usuń
    3. Też na to zwróciłam uwagę. Chętnie dałąbym się pocieszyć. :P

      Usuń
  12. Właśnie zauważyłam, że ostatnio stawiasz na kryminały :) O tym akurat nie słyszałam, ale podoba mi się pomysł na fabułę - motyw zemsty to klasyk, na nim zawsze można zbudować dobrą akcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest, jak się bywa u blogerki, która stale poleca coś ciekawego z tego gatunku. ;)

      Usuń
  13. nie wiem czy książka przypadłaby mi do gustu - jestem niezdecydowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki nie przeczytasz, to się nie dowiesz. :P

      Usuń
  14. Nie znam autorki, ale widzę że chętnie się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, polubiłam ostatnio prozę Lisy Gardner - to prawda, jest odrobinę przewidywalna, ale gwarantuje mnóstwo wrażeń i emocji. Tej książki jeszcze nie czytałam, co koniecznie muszę naprawić :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to dziwne, bo zwykle przewidywalność mnie irytuje, a w tym przypadku ucieszyłam się, że rozwiązałam część zagadki. ;)

      Usuń
  16. O, "Kind of blue", tak myślałam, że skądś to znam. :-) Do Milesa też mam sentyment. :P "Następny wypadek" mi średnio pasuje, ale o dziwo, znalazłam na swojej liście kryminał i nawet całkiem nieźle się go czyta. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strzeż się tego, kto zechce z Tobą dyskutować o muzyce i na dodatek okaże się, że macie wspólne zainteresownaia. ;)

      Jaki? Jaki?

      Usuń
    2. Nie rozumiem, proszę mi to wyjaśnić. :P

      "Długie pożegnanie" Chandlera. Rzeczywiście jest długie. :P

      Usuń
    3. Pff... Książkę se przeczytaj. :P

      Hmm... A wiesz, że Chandlera jeszcze nie czytałam? Hm. Hm. Szkoda, że komentarz zobaczyłam już po powrocie z biblioteki.

      Usuń
  17. No i nareszcie coś dla mnie ;3. Czytając tę recenzję przypomniała mi się historia Paul'a z "Misery" O_o.

    Jako, że nie jestem zagorzałym fanem jazzu to wierzę, że Twoje intencje były jak najbardziej pozytywne ;D.

    Miłego wieczoru!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a skąd takie skojarzenie?

      No co? Utwór ściśle związany z książką. :)

      Usuń
    2. A no chyba tylko przez ten wypadek samochodowy :D. Miliony podobieństw, no nie ;p? To tak jakbym skojarzył za sobą Biblię i książkę Nergala... przez to, że mogłyby mieć np. taki sam styl czcionki :P.

      Usuń
    3. A. Yhm. Tia. Noooo... Hm. :P
      Taka oczywista oczywistość po prostu mi umknęła. :P

      Usuń
  18. Chwilowo od kryminałów uciekam, ale notuję sobie tytuł, żeby do niego wrócić, kiedy za nimi zatęsknić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja na odwrót, właśnie do nich wracam. ;)

      Usuń
  19. Już dawno nie czytałam żadnego kryminału. Nie mam czasu. Stosik przy łóżku znów się pręży dumnie. No, ale w końcu nadejdzie czas na kryminały, muszę sprawdzić w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dużo ciekawych recenzji kryminałów krąży po blogosferze. Okazałam się mało odporna na sugestie i teraz mieszam gatunki. Ze szkodą dla reportaży, niestety.

      Usuń
  20. Zaciekawiłaś mnie :) O autorce słyszę pierwszy raz, w bibliotece rozejrzę się za jej książkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udanego polowania i oczywiście udanej lektury. :)

      Usuń
  21. Jak to możliwe, że ja wielka wielbicielka Gardner tej książki nie przeczytałam? Hmm nigdzie jej nie mogę znaleźć! Muszę chyba podwoić siły w poszukiwaniach :) Co do Gardner to mogę polecić "W ukryciu", "Pożegnaj się", "Sąsiada" i "Samotną".
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, jaki traf. Tym bardziej, że sama poleciłaś mi autorkę. :P

      Na pewno jeszcze wrócę do Gardner. Zapoluję wtedy na któryś z tych tytułów. :)

      Usuń
    2. Musisz tylko uważać z kolejnością, bo książki są powiązane jednym z bohaterów i jak zaczniesz nie od tej właściwej to stracisz okazję do strachu o losy bohatera ;)
      kolodynska.pl

      Usuń
    3. O, dobrze wiedzieć, bo z moją tendencją do brania w ciemno na pewno bym przeczytała w niewłaściwej kolejności. Rozumiem,że zaczynać od "Samotnej"?

      Usuń
  22. Ups, nic Gardner nie czytałam. Ja nieszczęsna, jak mogłam!? No nic, się nadrobi... Kiedyś, jak nareszcie skończę czytać własne. Mam mocne postanowienie, żeby je przeczytać, zanim pójdę do biblioteki. Się okażę.
    Z drugiej strony kocham powieści kryminalne, a ta wygląda tak szalenie interesująco. Czarne charaktery mnie fascynują... Mrrr, ta książka zawiera to, co tygryski lubią najbardziej. Może oszukam system i e-booka ściągnę, zamiast iść do biblioteki :P

    Na razie muszę jakoś Ciastka na książkę naciągnąć. "Geja w wielkim mieście" sobie upatrzyłam, a brak mi funduszy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tia. Do mnie ledwie listonosz przyszedł, książki jeszcze ciepłe, a ja i tak z biblioteki przytargałam sześć tytułów. Jak to się robi, że najpierw się czyta własne, a później idzie do biblioteki? :P

      Hmm... Nie wiem czy da się namówić akurat na ten tytuł. ;)

      Usuń
    2. To bardzo proste! W nie chodzeniu do biblioteki bardzo pomaga moje porażające lenistwo :P

      Ależ on nie ma nic do powiedzenia! W kwietniu kontynuacja wychodzi, a ja jeszcze pierwszej części nie przeczytałam.

      I zdecydowałam, że zrecenzuje "Portal..." :)

      Usuń
    3. Moje lenistwo chodzenia do biblioteki niestety nie obejmuje. Kiedyś chodziłam co tydzień, teraz co trzy i to nadal jest za często.

      Hmm... Ja nawet nie słyszałam o tej książce. :P
      Ale tytuł ma chwytliwy. ;)

      Brawo!

      Usuń
    4. No widzisz, moje lenistwo jest jednak bezgraniczne :P

      To książka o homoseksualiście, który wyjeżdża z jakiegoś zaściankowego miasteczka do dużego miasta, na studia. Polskiego autora, akcja w naszym kraju, podobno ciekawa pod względem psychiki takich osób, którym jakby nie patrzeć w tym kraju łatwo nie jest. Autor zastosował dość ciekawy zabieg. Otóż, główny bohater nie ma...imienia. Nie nadał mu go, więc jest jakby "każdym człowiekiem". Strasznie chce to przeczytać!

      Usuń
    5. O, to faktycznie brzmi ciekawie. Tytuł zapowiada coś mniej ambitnego. ;)

      Mam nadzieję, że namówisz Ciastka na zakup. Nie wiem czy uda mi się rpzeczytać książkę, ale ciekawa jestem recenzji.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...