niedziela, 10 marca 2013

Tess Gerritsen "Autopsja"
W poszukiwaniu lepszego życia

Tess Gerritsen
Autopsja
Wyd. Albatros
2007
352 strony
O Tess Gerritsen słyszał już pewnie każdy wielbiciel kryminałów i thrillerów. Zwłaszcza medycznych. Ostatnio nazwisko autorki, tytuły jej powieści, okładki i recenzje, jakoś wyjątkowo wpadały mi w oczy. Na dodatek wszystkie opinie były nad wyraz zachęcające, a ponieważ do dobrego thrillera nie trzeba mnie długo namawiać, na wierzchu czytelniczego stosu wylądowała Autopsja.

Mila jest Białorusinką. Ma siedemnaście lat i właśnie rozpoczyna nowe życie. W towarzystwie pięciu innych kobiet wyrusza do Meksyku, skąd ma przedostać się do USA. Tam na znającą angielski dziewczynę, ma czekać praca i lepsza przyszłość. Nietrudno się domyślić, że rzeczywistość nijak będzie się miała do obietnic. 

Doktor Maura Isles, lekarz sądowy, na co dzień wykonuje autopsje. Zwykle jej pacjenci nie sprawiają wielkich kłopotów, nie krzyczą z bólu, nie wiercą się, nie marudzą. Nawet nie drgną, gdy kobieta zbliża się do nich ze skalpelem. Tym większe zaskoczenie wzbudza szelest, dobiegający z jednego z worków z ciałem.

Agentka FBI Jane Rizzoli jest znajduje się na sali sądowej w roli świadka. W pewnym momencie proces wymyka się spod kontroli. Dochodzi do szarpaniny. Agentka trafia do szpitala. Zwykle nie jest to miejsce szczególnie niebezpieczne, ten dzień jest jednak inny. Jane staje się jednym z zakładników przetrzymywanych przez uzbrojoną kobietę.

Trzy kobiety. Trzy historie, które łączą się ze sobą w przerażającą całość.

Tess Gerritsen pisząc Autopsję dotknęła niełatwych, ale i istotnych tematów. Handel kobietami, wykorzystywanie naiwności dziewcząt marzących o lepszym życiu, przymusowa prostytucja, bezlitosne traktowanie kobiet, jako narzędzi służących do zaspokajania męskich potrzeb. W tym świecie nie ma litości, a główną zasadą jest ślepe posłuszeństwo. Dziewczyny nie mogą liczyć na pomoc, nie mają szans na ucieczkę. Mogą się tylko modlić o klienta, którego fantazją nie jest zadawanie bólu. Co to za świat, w którym "zwykły" gwałt jest witany oddechem ulgi? Co to za miejsce, w którym przy życiu utrzymuje nienawiść i narkotyki?

Musisz nauczyć się odlatywać[1] - taką radę dają sobie dziewczyny. Staram się osiągnąć ten stan, kiedy zdzierają ze mnie lalczyną sukienkę, kiedy ich szorstkie ręce zaciskają się na moich przegubach, kiedy zmuszają mnie do uległości. Kupili mój ból, więc nie czują się usatysfakcjonowani, dopóki nie zaczynam krzyczeć, dopóki moja twarz nie spływa potem i łzami[2] - opowiada jedna z dziewczyn.  Zwykła, dziewczęca sukienka jest symbolem największego zła, wzbudza najsilniejszy strach. Kiedy każą ci udawać dziecko (...), to znaczy, że chcą, żebyś się bała. Chcą żebyś krzyczała. A już najbardziej, żeby pokazała się krew[3]. Trudno nie zacisnąć w tym momencie pięści. Ze złości, z bezsilności, z nienawiści do tych, którzy kobiety traktują przedmiotowo, dla których gwałt jest przyjemnością,  a morderstwo niekiedy koniecznym zabiegiem, które może uchronić przed skandalem. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że wielu wysoko postawionych ludzi korzysta z usług takich kobiet, że podnieceni kobiecym strachem, bólem, uległością niszczą cudze życia, a następnie jak gdyby nigdy nic wracają do swych żon i dzieci, publicznie rozdając śnieżnobiałe uśmiechy, uściski dłoni, udzielając się społecznie i robiąc oszałamiające kariery. A gdy tacy ludzie poczują się zagrożeni, gotowi są zrobić wszystko, by tajemnica nie wyszła na jaw.

Trudno ująć w statystykach liczbę kobiet, które stały się przedmiotem handlu, które w poszukiwaniu lepszego życia, trafiły do piekła o jakim im się nie śniło. Wiele z tych przypadków nigdy nie zostało odnotowanych, losy niezliczonej liczby kobiet nie są znane. Coraz więcej ofiar to kobiety z Europy Środkowo-Wschodniej. Takie jak Mila, jak Olena, bohaterki "Autopsji", jak Mariola z Masz na imię Justine w reżyserii Franco de Pena, jak wiele innych kobiet, bohaterek książek, filmów i życia.

O handlu kobietami mówi się coraz więcej. Powstają takie fundacje jak La Strada - Fundacja Przeciwko Handlowi Ludzi i Niewolnictwu. To jednak nadal kropla w morzu potrzeb. To wciąż zbyt mało, by kobiety porzucające dotychczasowe życie, wyruszające w poszukiwaniu pracy za granicę, mogły poczuć się bezpiecznie. Niewolnictwo XXI wieku, bardzo dochodowa działalność przestępcza, stale się rozwija, a powstrzymanie tego nieludzkiego procederu jest wyzwaniem, któremu niełatwo będzie sprostać.

Tess Gerritsen napisała książkę ważną i ciekawą. Wciąga od pierwszych stron, trzyma w napięciu aż do finału. Autorka umiejętnie wplotła w fabułę istotny problem, jakim jest handel kobietami. Rzeczywistość, którą opisuje Amerykanka, jest przerażająco realistyczna. I choćby się chciało powtarzać, że to tylko fikcja literacka, nie można ślepo sobie wmawiać, że takie historie się nie zdarzają.




zwiastun filmu Masz na imię Justine

***
[1] Tess Gerritsen, Autopsja, przeł. Zygmunt Halka, Wyd. Albatros, 2007, s. 90.
[2] Tamże.
[3] Tamże, s. 89.

54 komentarze:

  1. Rewelacyjna recenzja!
    Książka naprawdę poruszająca.
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam mnóstwo dokumentalnych filmów na temat handlu kobietami i temat ten jest bardzo aktualny. Książkę z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a podrzuciłabyś jakieś tytuły?

      Usuń
  3. Spoiler alert!! Jane będzie w ciąży? Ejjjjj.... z kim? Nie mów!!! Z Frostem? NIE MÓW!!! A może z Deanem?
    Ale proszę: NIE MÓW.

    Co do książki, to jeszcze, jak wiesz, przede mną. Handel ludźmi to dość kontrowersyjny temat, ale przypuszczam, że Gerritsen sobie doskonale poradziła. Aż mam ochotę na kolejną powieść autorki. Filmu, o którym piszesz nie widziałam, ale słyszałam o nim. Jakoś mnie ten temat nigdy szczególnie nie ciągnął (tak, tak, taka ze mnie arogantka). Cieszę się, że Twoja randka z Tess była udana :)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojoj. Nic już nie powiem. Kurcze, nie pomyślałam, że skoro to któraś tam część serii, to lepiej nie pisać za wiele o głównych bohaterach. Poprawiłam ten fragment. Ech. Ale wtopa. =)

      Tia. Zauważyłam, że książka jeszcze przed Tobą. :P
      Ja na pewno zabiorę się za kolejne. A o handlu kobietami też zamierzam poczytać więcej.

      Usuń
    2. Oj tam, oj tam. Frost czy Dean? :P

      Usuń
    3. Pffff... Zapomnij!
      Ale swoją drogą, to też bym zaspojlerowała, bo chciałam napisać, że Jane ze swoim ******** coś tam coś tam, ale później stwierdziłam, że nie ma co pisać zbyt wiele o fabule.

      Usuń
  4. Rzeczywiście ciężko byłoby nie kojarzyć tej autorki - nawet jeśli nie jest się fanem kryminałów i thrillerów. Ta książka wydaje mi się być najciekawsza z tych, o których czytałam z dorobku pani Gerritsen, bo opowiada o poważnych problemach - często pomijanych, przemilczanych przez świat. Z pewnością rozejrzę się za nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto. Swoją drogą, to świetny pomysł, by w książkach, które trafiają do szerokiej grupy odbiorców (thrillery cieszą się przecież dużym zainteresowaniem) poruszać też i ważne tematy, a nie tylko dorzucać kolejne trupy.

      Usuń
  5. Ja na pewno fanką kryminałów nie jestem, ale może spróbuję przeczytać coś tej Pani :)

    dzięki za odwiedziny u mnie i zapraszam ponownie za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tytuł polecam z czystym sumieniem, nie tylko fanom kryminałów.

      Usuń
  6. Znam Tess Gerritsen jedynie z powieści wydawanych przez Mirę, ale planuję w najbliższym czasie tę znajomość poszerzyć. Wolałabym jednak chyba mimo wszystko zacząć serię od początku

    "Masz na imię Justine" oglądałam bodajże w poprzednie wakacje. Nie lubię Cieślak, sama nie wiem dlaczego, ale w tym filmie spisała się akurat doskonale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze najlepiej od początku, ale jak człowiek jest uzależniony od bibliotek, to chwyta co dają. ;)

      Cieślak mi nie przeszkadza, a film był niezły. Na pewno emocjonalnie szarpnął kilka razy.

      Usuń
  7. Bardzo ciekawa recenzja, ale książka niestety nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak. Nie każdy musi lubić thrillery. :)

      Usuń
  8. Lubię twórczość Tess Gerritsen i nawet teraz na dniach będę czytać jej najnowsze dzieło ,,Prawo krwi''. ,,Autopsji'' nie znam, ale zapiszę sobie ten tytuł i popytam o niego w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, jeszcze nie mam porównania z innymi jej książkami, ale tę polecam. Reszty też będę szukać.

      Usuń
  9. Wszystkim się podoba, więc pewnie i ja spróbuje. A co mi tam? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niczym nie grozi. Najwyżej nie zorientujesz się, jak Ci minie kilka godzin na dobrej lekturze.

      Usuń
  10. Gerritsen zawsze jest miło widziana w moim domu. Wczoraj akurat przytargałam do domu "Autopsje" i liczę , że spodoba mnie się równie mocno jak "Milcząca dziewczyna".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no to porównamy wrażenia. :)
      "milcząca dziewczyna" jeszcze przede mną, ale będę na nią polować, podobnie jak na inne tytuły.

      Usuń
  11. Oczywiście słyszałam o tej autorce, ale do tej pory nie czytałam żadnej z jej powieści. Jakoś mnie do nich nie ciągnie, przynajmniej na razie. Zostanę przy Kingu i Mankellu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee... Nawet nie wiesz co tracisz! :)
      Do Kinga i Mankella dorzuciłabym jeszcze Deavera i właśnie "Autopsję". :)

      Usuń
  12. Czasy kryminałów chyba mam już tak daleko za sobą, że może dlatego kompletnie nie kojarzę autorki... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, bo Ty zawsze musisz inaczej niż wszyscy. :P

      Usuń
    2. No na ogół muszę, ale teraz na serio nie kojarzę. :P Nawet sprawdziłam w biblionetce.

      Usuń
    3. To od dzisiaj kojarzysz. I jesteś taka jak WSZYSCY! :P

      Usuń
    4. Everybody love some body. Tak mi się skojarzyło hasło WM. Jakoś tak z autopsją w sumie. :D

      Usuń
    5. Złoty cytat. W sam raz do pamiętniczka. =)

      Usuń
  13. Twórczość Gerritsen to mój ogromny, literacki wyrzut sumienia, bo oczywiście kojarzę autorkę i znam tytuły jej książek, ale żadnej jeszcze nie czytałam... Wstyd, wstyd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tyle wstyd ile spora strata. W każdym razie po "Autopsję" naprawdę warto sięgnąć, a tego co piszą inni wnioskuję, że po pozostałe tytuły też.

      Usuń
    2. Sięgnę na pewno, co jakiś czas obiecuję sobie, że tym razem to już koniecznie kupię książkę Gerritsen, ale muszę w końcu to zrobić :)

      Usuń
    3. Zawsze możesz najpierw zajrzeć do biblioteki i sprawdzić, czy Ci Gerritsen podpasuje. :)

      Usuń
  14. W moim odczuciu jedna z lepszych części z serii o Jane i Maurze. Właśnie w takim wydaniu Gerritsen lubię najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dobrze trafiłam. A wybierałam w ciemno, mając do wyboru jeszcze trzy inne tytuły. ;)

      Usuń
  15. A Ty znowu kusisz. I to skutecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  16. Kuźwa, Nesbo i Gerritsen nadal czekają na swoją kolej... Już mam kilka ich pozycji wypisanych ("Autopsja" do nich oczywiście dołącza), żeby nie zapomnieć... Muszę chyba wyryć sobie ich nazwiska na czole, żeby się wreszcie za nich zabrać :P.

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czoło może być mało skuteczne. Chyba, że często stoisz przed lustrem. :P

      Usuń
  17. Z chęcią przeczytam. Tematyka wydaje się ciekawa, a ja od dłuższego czasu czuję, że mam ochotę na książkę inną niż te, które ostatnio czytam. Teraz już chyba wiem - potrzebuję dobrego thrillera :D Jeśli jutro znajdę w bibliotece tę książkę Gerritsen, sięgnę po nią bez wahania, w innym wypadku padnie na Koontza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobry wybór. W obu przypadkach. ;)

      Usuń
  18. O, wzięłaś się za Gerritsen, jak faaajnie. Ja postanowiłam, że całą serię Rizzoli&Isles będę czytać po kolei, więc w końcu dotrę także do tej, chociaż nadal jestem dopiero po "Chirurgu". Cieszę się, że przypadłą ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiem, który to tom. W takich książkach zwykle najbardziej skupiam się na glównym wątku, więc czytam sobie na wyrywki. Nie miałabym cierpliwości, żeby czekać aż w bibliotece pojawi się pierwszy tom, a później znów czekać na drugi itd.

      Usuń
    2. Dlatego ja czytam e-booki :P

      Usuń
    3. Niektórzy niestety nie są szczęśliwym posiadaczem czytnika.

      Usuń
  19. Temat ciekawy i ważny oczywiście, chyba jeszcze nigdy nie czytałam żadnej książki związanej z tym problemem, więc czemu nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat ciekawy, emocji sporo, napięcie jest - faktycznie, czemu nie? ;)

      Usuń
  20. Rzadko sięgam po ten gatunek, ale tym razem chyba się skuszę. Lubię książki, które trzymają w napięciu,a ich temat nie jest banalny. Film "Mam na imię Justine" ciągle przede mną, jest ma mojej liście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, i film, i książkę. Książkę nawet bardziej. :)

      Usuń
  21. Skusiłaś mnie na tę książkę :) Tess uwielbiam, ale Autopsji jeszcze nie czytałam. Wpisuję tytuł na listę oczekujących. Tym bardziej jestem ciekawa, że wczoraj obejrzałam film "I nadeszła ciemność", który opowiadał historie kobiet, które są porywane i następnie wywożone do domów publicznych w Ameryce Pd.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. :)
      Ja zamierzam zapolować na pozostałe tytuły autorki.

      Chciałam sprawdzić co to za film, ale Filmweb nie widzi niczego o takim tytule. :(

      Usuń
    2. Bardzo możliwe, że coś przekręciłam tytuł. Oczywiście, że tak. Tytuł filmu "I zapadła ciemność". W niedzielę można było go obejrzeć na filmbox extra.
      kolodynska.pl

      Usuń
    3. Dzięki. :)
      Moja siostra go oglądała, więc może ma własny egzemplarz. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...