niedziela, 23 lutego 2014

Sasza Hady "Trup z Nottingham"
Śmierć wydawcy

Sasza Hady
Trup z Nottingham
Wyd. Oficynka
2013
s. 424
Imię i nazwisko: Walter Darrington
Miejsce pracy: wydawnictwo Darrington & Burrows
Stanowisko: szef

Powód zainteresowania osobą: wyżej wymienionego znaleziono w stanie określonym jako sztywny jak kij od miotły[1] w warunkach sugerujących udział osób trzecich w procesie przeniesienia się szefa wydawnictwa do krainy wiecznych łowów (na pisarskie talenty, oczywiście)

Wstępne ustalenia (głos zabiera inspektor Elijah Wright): Nieboszczyka znaleziono o szóstej rano w poniedziałek, piątego marca, kiedy przyszli pracownicy firmy sprzątającej. Ustaliliśmy, że nie znali Waltera Darringtona i nigdy wcześniej go nie widzieli, jako że zwykle pojawiał się biurze koło dziesiątej. Wezwali pogotowie i nas, ale oczywiście było jasne, że ofiara nie żyje już od jakiegoś czasu. Po badaniach ustalono czas zgonu na drugą w nocy z trzeciego na czwartego marca. Słowem Darrington przeleżał sobie całą niedzielę na biurku. Wykryliśmy we krwi obecność substancji toksycznej, a konkretnie końską dawkę teofiliny; to pochodna metyloksantyny. (...) Lekarz ustalił, że Darrington zmarł mniej więcej dwie godziny po przyjęciu substancji toksycznej. Został zasztyletowany od tyłu ostrym narzędziem. (...) Narzędzie zbrodni znaleźliśmy na podłodze, bez odcisków palców[2].

Na scenę wkracza (a właściwie zostaje podstępem wciągnięty) - Alfred Bendelin. Ci, którzy mają już za sobą debiutancką powieść Saszy Hady Morderstwo na mokradłach, znają go doskonale. W kolejnym kryminale autorki Trup z Nottingham, powraca on niechętnie. Postać wymyślona przez jednego z bohaterów cyklu kryminałów Hady, pisarza Ruperta Marley'a, potrzebuje ciała z krwi i kości, by móc rozwiązywać kolejne sprawy, a ciało to jest nieskore do współpracy. Policjant Nick Jones, ani myśli ponownie wcielać się w rolę błyskotliwego i niepokonanego detektywa. Właśnie próbuje sobie ułożyć życie i zdecydowanie woli przekładać na biurku papiery, niż uganiać się za przestępcami. To była pojedyncza akcja, nie będę się już bawił w prywatnego detektywa[3] - oznajmia, kryjąc się za kolejnymi wymówkami. Są jednak tacy, którzy tak łatwo nie odpuszczą. Skoro nie udało się go zachęcić marchewkami w postaci ciekawych spraw do rozwiązania, trzeba go podejść podstępem.

Sasza Hady
Targi Książki - Kraków 2013
Rupert wsadza Nicka do samochodu, opowiada coś o chęci odwiedzenia swojego brata Arthura, gawędzi o wszystkim i niczym, dziękuje za towarzyszenie w podróży (och, taki jestem zmęczony, że nie mając z kim pogadać mógłbym zasnąć za kierownicą), wypytuje o pracę, aż w końcu przyznaje, że odwiedziny odwiedzinami, a prawdziwy cel wyprawy do Nottingham jest nieco inny. Tak, to właśnie tam ma swoją siedzibę wydawnictwo - o nieco nieaktualnej nazwie - Darrington & Burrows. I wszystko jasne.

Mam nóż na gardle, bo mój wydawca żąda nowego tomu przygód Alfreda Bendelina. Morderstwo na mokradłach okazało się prawdziwym przebojem i teraz szybko muszę napisać coś nowego. Tylko nie mam pomysłu[4] - wyznaje Rubert. Nick kapituluje, kumpel wprowadza go w znane mu szczegóły sprawy i niedługo później, obaj przekraczają drzwi wydawnictwa. Nikomu nie podają prawdziwej przyczyny pojawienia się w Darrington & Burrows without Darrington. Wersja oficjalna brzmi: Marley chce wydać u nich książkę. Ponieważ byłby to dopiero początek współpracy, Rupert planuje uczestniczyć w pracach wydawniczych, często zaglądać do firmy, poznać metody działań pracowników, sprawdzić, czy znajdą wspólny język, bla, bla, bla. Wszystko to po to, by wraz z Nickiem, odgrywającym rolę jego sekretarza, mógł bez przeszkód myszkować po kątach. Plan jest dobry, Anthony Burrows, obecnie jedyny już szef wydawnictwa, zgadza się na taki układ. Nowa część przygód Bendelina zaczyna się pisać.

Konstrukcja Trupa z Nottingham jest typowa dla klasycznych kryminałów. Denat, oparte na dedukcji śledztwo, zamknięty krąg podejrzanych. Nie ma tu epatowania przemocą, mocnych, drastycznych scen, mrożących krew w żyłach opisów. Śledztwo toczy się powoli. Bohaterowie prowadząc drobiazgowe dochodzenie stopniowo odkrywają kolejne tajemnice, przybliżające ich do prawdy, starając się przy tym nie zabrnąć w ślepą uliczkę.

Oczywiście pracownicy wydawnictwa nie zawsze są szczerzy, ten i ów ma coś do ukrycia. Sztuką jest znalezienie powiązań między nimi, wyciągnięcie na jaw zakamuflowanych sympatii, pretensji, zazdrości. Przyznaję, że miło od czasu do czasu poczytać o sprawie, której rozwiązanie nie zależy od dostępu do najnowszych technologii, ale od metod stosowanych przez Sherlocka Holmesa czy Herculesa Poirota. Stara, dobra dedukcja. Nieustająca praca szarych komórek.

Umówmy się. Christie jest tylko jedna i jakiekolwiek książki w podobnej stylistyce wpadną mi w ręce, mają niewielkie szanse na to, by wydostać się z cienia twórczości Królowej Kryminału. Sasza Hady z pewnością odwaliła niezłą robotę, bo intryga jej wyszła dość zgrabna, a całość jest po angielsku flegmatyczna i okraszona specyficznym poczuciem humoru. Inna rzecz, że ten flegmatyzm rozciągnięty na ponad czterystu stronach powieści, nieco zaczyna nużyć. Na szczęście mimo niespiesznej akcji, książkę czyta się niezwykle szybko, choć nie pogardziłabym większym zagęszczeniem akcji i skróceniem niektórych scen. Najciekawszą postacią wydała mi się Jenny, nieśmiała praktykantka z ciekawym hobby. A skoro już o bohaterach mowa... Zabrakło mi nieco pogłębionych analiz postaci, próby zajrzenia do ich umysłów. Oczywiście nie każda tego typu historia musi mieć psychologiczne zacięcie, a autorka skupiła się raczej na procesie dedukcji oraz ukazaniu relacji między bohaterami, a nie na tym, co siedzi w ich głowach czy sercach i absolutnie nie musi to być postrzegane jako wada powieści. Plusów powieść Hady ma sporo, choć do wielu z nich mam swoje małe "ale".

Trupa z Nottingham czyta się bardzo dobrze, towarzyszenie Nickowi i Rupertowi w śledztwie angażuje szare komórki i z pewnością warto tę książkę przeczytać, przy okazji poznawania twórczości polskich pisarzy kryminalnych. Nie jest to co prawda powieść, która wywoła wypieki na twarzy i sprawi, że czytelnik zarwie dwie noce, by tylko dotrzeć do finału, ale sądzę, że Sasza Hady jeszcze pokaże na co ją stać i kolejne książki będą coraz bardziej intrygujące. Autorka ma pomysł na swoją twórczość, stworzyła ciekawy duet bohaterów, potrafi pisać lekko i przystępnie. I kto wie, może któregoś dnia okaże się, że można wyjść z cienia Królowej Kryminału?

Mumford & Sons - Not in Nottingham

***

Książkę polecam
miłośnikom klasycznego kryminału
przedkładającym dedukcję nad nowoczesne techniki śledcze
zainteresowanym tym, kto może chcieć zabić... wydawcę

***

[1] Sasza Hady, Trup z Nottingham, Wyd. Oficynka, 2013, s. 10
[2] Tamże, s. 66-67.
[3] Tamże, s. 12.
[4] Tamże, s. 36-37.


53 komentarze:

  1. Ja jestem ciekawa, kto może chcieć zabić wydawcę :) Dlatego chętnie rozejrzę się za tą książką, ale to w nieco późniejszym czasie, bo teraz mam inne priorytety czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tego jestem najbardziej ciekawa. Kiedyś pewnie przeczytam tą książkę.

      Usuń
    2. Dla pisarzy i moli książkowych (no i wydawców) to faktycznie interesujący wątek. ;)

      Usuń
  2. Oczywiście Christie jest tylko jedna.... ale z przyjemnością sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie przeczytam, nie ma to jak dobry kryminał :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby polskich autorów zbytnio nie czytuje, ale te kryminały Saszy Hade strasznie za mną chodzą :) Jak tylko trafię na jakąś fajną okazję, na pewno wezmę.

    OdpowiedzUsuń
  5. W stylu Agathy Christie i Marthy Grimes? Książka zdecydowanie dla mnie, ale muszę najpierw zdobyć "Morderstwo na mokradłach" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grimes nie czytałam, więc nie wiem. Ale w stylu Christie jak najbardziej.

      Usuń
  6. Po pierwsze, fajnie opisałaś książkę. :) Po drugie, mimo minusów chcę tę książkę poznać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Mimo minusów - warto.

      Usuń
  7. Mi się bardziej podobała niż Tobie :D Nie nużyła mnie ani chwili, wydaje mi się, że Hady co nieco zaglądała do ich umysłów, ale tak wiesz, w stopniu przyzwoitym i w takiej powieści zupełnie wystarczającym. A poza tym ta cała gromada bohaterów jest dość różnorodna i ciekawa jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, czytałam. ;)

      Dla mnie niewystarczającym, ale zgodzę się z Tobą, tego typu kryminał wcale nie potrzebuje pogłębienia strony psychologicznej, dlatego w notce zrobiłam odpowiedni dopisek. Nie każdemu czytelnikowi musi przeszkadzać to, co mi, a i bez większej psychologii wyszedł całkiem zgrabny kryminał.

      Usuń
  8. Kupiłam jakiś czas temu pierwszą część, więc oczywiście najpierw muszę po nią sięgnąć, żeby przymierzać się do lektury "Trupa z Nottingham". Lubię takie spokojne, "angielskie" kryminały, ale nie za często, bo jak sama napisałaś, Christie jest tylko jedna i wszystkie powieści w podobnym stylu mimowolnie porównuję do jej kryminałów. A jak wiadomo, zawsze w tym starciu wygrywa Agata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat pierwszej części nie miałam, niestety, ale jak gdzieś ją znajdę, to na pewno przeczytam, bo ciekawa jestem jak to się zaczęło z tym Bendelinem.

      Usuń
  9. Nie czytuję tego typu książek, ale może będę mogła ten tytuł komuś polecić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ten ktoś lubi klasyczne kryminały, to możesz polecać z czystym sumieniem.

      Usuń
  10. Tyle dobrego słyszałam już o książkach pani Hady, że przydałoby się w końcu na własne oczy przekonać czy faktycznie są tak rewelacyjne ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaciekawiłaś mnie tą pozycją ze względu na dedukcję, jaką posługują się bohaterowie. Lubię czytając tego typu powieści próbować równolegle z postaciami rozwiązywać zagadkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to lubię, ale ciemniak ze mnie, bo niezbyt często wpadam na rozwiązanie. :P

      Usuń
  12. Słyszałam, że książki tej autorki dobrze się czyta. ja nie miałam jeszcze okazji zaznajomić się z tymi kryminałami, ale zamierzam to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Klasyczny kryminał zawsze będzie na mojej top-liście :D Nie nastawiam się na jakiś orgazm lekturowy, ale książka może być dość przyjemna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A orgazmiczne top-3 to u Ciebie...?

      Usuń
  14. Dobra książka, a zarazem lekka w czytaniu może być fajna do podusi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ze świadomością, że morderca grasuje na wolności, powinno się całkiem nieźle spać. :P

      Usuń
  15. Szkoda, że nie lubię kryminałów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano szkoda, bo sporo ciekawych historii Ci umyka.

      Usuń
  16. Oj, tak - taką lekturę bym przeczytała. A Nottingham uwielbiam, jest piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłaś? To może podzielisz się jakąś fotką? Np. Basia czająca się na wydawcę z nożyczkami w ręce. :P

      Usuń
    2. Może na dniach pokażę, dam znać, bo są gdzieś na kompie, ale gdzie - oto jest pytanie!

      Usuń
    3. Jakie to przyjemne uczucie... Taka świadomość, że nie tylko ja mam bajzel na komputerze. :D

      Usuń
    4. No pewnie - syf, że hej!

      Usuń
    5. Ha! A ja ostatnio posprzątałam jeden folder! Tzn. przerzuciłam go do innego. :P

      Usuń
  17. Czasami sięgam po kryminał:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Klasyczne metody wyjaśniania zbrodni to ciekawe urozmaicenie współczesnego kryminału, w którym przodują zmagający się z wszelkimi możliwymi uzależnieniami detektyw i niezbyt zajmująca zbrodnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na niezajmujące zbrodnie akurat nie narzekam, bo jak dla mnie są całkiem ciekawe, ale ci uzależnieni, nękani przez "demony przeszłości" śledczy już faktycznie czasami działają na nerwy.

      Usuń
  19. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale mam na jej książki wielka ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najlepiej zacznij od temu pierwszego. ;)

      Usuń
  20. Musze zdobyć tę książkę oraz poprzednią, bo już od dłuższego czasu planuję zapoznać się z kryminałami Saszy Hady ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo lubię klasyczne kryminały :) I, jak sama napisałaś, mimo, że przebicie pani Christie jest mało prawdopodobne, to i tak chętnie sięgam po autorów piszących w tej stylistyce.
    No i moje ukochane "Mumfordy" na koniec! :) (Wiem, że to, co napisałam jest niegramatyczne i niepoprawne, ale to celowe ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co byś poleciła z takich klasycznych?

      Usuń
  22. Przeczytałam pierwszą część przygód Bendelina i podobało mi się, więc jeśli będę miała okazję sięgnąć po następną część, bardzo chętnie to uczynię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, a ja jak zwykle od pupy strony. :D

      Usuń
  23. Z chęcią bym przeczytała, bo lubię ostatnio kryminały, ale najpierw zacznę od pierwszej części :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zdecydowanie lepiej od pierwszej. :D

      Usuń
  24. chyba wiesz, że bardzo lubię kryminały ;) - to coś dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...