wtorek, 29 stycznia 2013

Carlos Ruiz Zafón "Więzień nieba"
Sekrety zamku Montjuic

Najpierw musimy zadbać o odpowiednią atmosferę. W tym celu należy usiąść wygodnie i włączyć muzykę. Muzykę nie byle jaką. Koniecznie Louisa Armstronga. Ot, choćby na przykład When you're smilling.


Już?

Carlos Ruiz Zafón
Więzień nieba
Wyd. MUZA SA
2012
416 stron
Teraz zadbamy o scenografię. Mamy lata sześćdziesiąte. Wyobraźcie sobie poranek w Barcelonie. Ulicę Santa Ana. Stare, wspaniałe elewacje budynków. Jest jeszcze ciemno. Miasto tonie w niebieskawym półmroku. Niedługo Święta. W witrynach sklepów pojawiają się pierwsze kolorowe ozdoby. Nas jednak nie interesują szopki, bałwanki i śnieżynki. Zajrzyjmy do księgarni Sempere i Synowie. Powietrze pachnie tu kurzem i starym papierem. W głębi lokalu, tuż przy hebanowej gablocie zawierającej najcenniejsze egzemplarze ksiąg, stoi pewien mężczyzna. Jego uwagę przykuł Hrabia Monte Christo ilustrowany przez Arthura Rackhama. Chce go kupić, mimo iż pogardliwie stwierdza dla mnie wszystkie książki są takie same, ale podoba mi się jej niebieska okładka[1]. Płaci za nią sporą sumę, po czym zapisuje coś na jednej ze stron i prosząc, by książkę przekazać adresatowi, opuszcza księgarnię. Zdumiony sprzedawca zagląda do środka i z jeszcze większym zdziwieniem czyta: 

Dla Fermina Romero de Torres,
który powrócił spośród umarłych
i jest w posiadaniu klucza do przyszłości.
13[2]

Więzień nieba Carlosa Ruiza Zafona, jest trzecią częścią cyklu Cmentarz zapomnianych książek. Jeśli czytaliście poprzednie tomy, to na pewno zdążyliście zgadnąć, że księgarzem jest Daniel, a tajemniczy gość nie może oznaczać niczego innego, jak tylko kolejną zagadkę do rozwiązania. Kim jest mężczyzna, który zakupił drogą książkę, by zostawić ją w księgarni i co łączy go z Ferminem, przyjacielem Daniela? Ja tego nie zdradzę, a Was zachęcam do lektury.

Przeszłość skrywa w sobie wiele tajemnic. Często nawet o swoich bliskich wiemy niewiele. Każdy ma swoje mniejsze lub większe sekrety, które starannie chowa przed innymi. Historia, którą ukrywa Fermin wstrząśnie światem Daniela. Kilkanaście lat wcześniej w twierdzy Montjuic, doszło do dramatycznych wydarzeń. Zamek, niegdyś wojskowa forteca, służyła wówczas jako więzienie. Pojazdy służby bezpieczeństwa kierowały się starą drogą wspinającą się po zboczu Montjuic i niejeden z pasażerów opowiadał później, iż na widok sylwetki zamku odcinającej się wysoko na tle czarnych, pełznących znad morza chmur nabierał przekonania, że stamtąd na pewno nie wyjdzie żywy[3]. Tu splotły się losy Fermina i tajemniczego mężczyzny, tu rządził strach i rozpacz, ból i tęsknota, nienawiść i żądza zemsty.

Zafón świetnie buduje atmosferę tajemniczości. Szkoda, że Więzień nieba nie jest tak rozbudowaną powieścią jak Cień wiatru, bo historia jest naprawdę wciągająca i aż się prosi o jeszcze więcej szczegółów. Trochę zabrakło też magii obecnej w poprzednich tomach. Nie ma jej w czasach współczesnych Danielowi, a już z pewnością zabraknie jej we wspomnieniach Fermina. Taka jest jednak ta historia, choć miejscami wzruszająca, to jednak więzienne mury rzucają na nią ponury i mroczny cień. Sam Fermin awansował do czołówki moich ukochanych bohaterów literackich. Jego styl wypowiedzi, poczucie humoru i niesamowita erudycja nieustannie wywoływały kolejne wybuchy śmiechu. Momentami przypominał mi Bernarda Żeromskiego, jednego z bohaterów Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz. Obaj mają w sobie rozbrajającą szczerość i ujmującą rubaszność.

strona tytułowa

We wstępie do książki znajduje się adnotacja o tym iż kolejność czytania poszczególnych tomów cyklu jest dowolna. Pozwolę się sobie z tym nie zgodzić. Więzień nieba zawiera całą masę aluzji do wydarzeń z poprzednich tomów. Warto więc trzymać się właściwej kolejności.

Nieszczęściem Zafona jest to, że jego każdą kolejną książkę porównuję do Cienia wiatru, pierwszej powieści cyklu Cmentarz zapomnianych książek. Jakkolwiek dobre by to były pozycje, na tym tle wypadają słabo. Czy wobec tego Więzień nieba jest kiepską powieścią? Absolutnie nie. Oczywiście jeśli nie porównuje się go do książki, która pochłonęła mnie bez reszty sprawiając, że traciłam poczucie czasu. Wieczorami zapominałam, że czas już iść spać. Jadąc tramwajem byłam w stanie przegapić przystanek, na którym miałam wysiąść i pojęcia nie miałam jaki był temat wykładu, na którym ukradkiem podczytywałam lekturę, kryjąc ją pod blatem stolika (tak, tak to były wspaniałe studenckie czasy, aż się łezka w oku kręci na to wspomnienie).

Zakończenie pozostawia niedosyt. Bardziej nerwowe osoby (ależ skąd, wcale nie mam na myśli siebie!) może nieco wkurzyć, ale skoro ma być czwarta część cyklu, to gotowa jestem wybaczyć autorowi pozostawienie mnie z pytajnikami w oczach.

Więzień nieba to ciekawa, tajemnicza i wciągająca powieść. Z cienia Cienia... wyjść jej się nie udało, ale to nie zmienia faktu, że dostarczyła mi sporo emocji. A może nie warto porównywać trzech części cyklu i po prostu dać się wciągnąć w tajemniczy świat Cienia wiatru, magiczną opowieść snutą w Grze anioła oraz mroczną historię Więźnia nieba? Może to właśnie ta różnorodność jest jednym z największych atutów Cmentarza zapomnianych książek?



Niestety nie udało mi się odnaleźć żadnej grafiki Rackhama
z Hrabiego Monte Christo (może w ogóle taka nie istnieje?),
więc musicie się zadowolić jednym z rysunków
z Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carrolla.
źr. rackham.artpassions.net
***

[1] Carlos Ruiz Zafón, Więzień nieba, przeł. Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodan Casa, wyd. MUZA SA, 2012, s. 29.
[2] Tamże, s. 33.
[3] Tamże, s. 99.


***

Cykl Cmentarz zapomnianych książek
2. Gra anioła
3. Więzień nieba

63 komentarze:

  1. Przede mną jest jeszcze przyjemność przeczytania tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy Ci się spodoba. A "Cień wiatru" czytałaś?

      Usuń
    2. Oczywiście, nie dodałabym do ulubionych, ale wrażenie zrobiła spore:)

      Usuń
    3. A ja wrzuciłam ją do ulubionych, może nie do tych, które uważam za naprawdę wartościowe, ale do tych, które zapewniły mi sporo emocji i rozrywki.

      Usuń
  2. Dałam się absolutnie porwać klimatowi, jaki stworzyłaś :) Tylko niestety odkryłam problem. Bowiem tak się składa, że wypożyczyłam dzisiaj z biblioteki "Więzień nieba" i faktycznie autor pisze, że kolejność nie ma znaczenia. Jednak Ty stwierdzasz, że jest inaczej. I nie wiem chyba oddam i wypożyczę po kolei jak trzeba :)Szczerze jestem bardzo ciekawa tej serii. Właśnie wiele osób powtarza, że aura jaka autor stwarza jest bardzo klimatyczna. Póki co jeszcze cała seria przede mną. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również proponuję czytanie zgodnie z kolejnością wydania:)

      Usuń
    2. Na upartego możesz czytać, ale jak masz możliwość sięgnięcia najpierw po "Cień wiatru" to tak będzie zdecydowanie lepiej. Nawiązań do poprzednich tomów trochę jest, może nie aż tak istotnych, żeby zdradzały jakieś wielkie tajemnice, ale mimo wszystko... ;)

      Usuń
  3. Klimat, który wytworzyłaś umilił mi czas spędzony z Twoją recenzją:) Za mną już niemal wszystkie książki Zafona (poza Mariną) jednak wciąż jestem oddaną fanką "Cienia wiatru". Tak jak piszesz, zarówno "Gra anioł" jak i "Więzień nieba" niestety nie dorównują pierwszej części cyklu:) Jest coś w tych książkach, że pochłaniają bez reszty:P
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. :)

      Za mną jest na razie ten cykl, "Książę Mgły" i właśne "Marina", ale jak na razie "Cienia wiatru" nie udało się przebić żadnej z pozostałych książek.

      Usuń
  4. Dla nie zdecydowanie najlepszy był "Cień wiatru", a "Więzień Nieba" był całkiem dobrą lekturą. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się zgadzam, choć zastanawiam mnie to, czy tak samo byśmy myślały czytając książki w odwrotnej kolejności.

      Usuń
  5. Nie czytałam żadnej książki tego autora, choć mam na nie coraz większą ochotę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie, bo to całkiem przyjemny sposób spędzenia wolnego czasu. :)

      Usuń
  6. Dużo dobrego się nasłuchałem o tym cyklu... ale dalej nie jestem pewny czy się zabrać za dzieła Zafona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie tajemniczą Barcelonę i ukryte Cmentarzysko Zapomnianych Książek - miejsce, w którym pośród wielu innych tomów czeka na Ciebie ten, który możesz uratować od zapomnienia. Sięgasz po niego i wciąga Cię bez reszty. Wędrując po mrocznych zakamarkach miasta, poznajesz tajemnice, o których nawet Ci się nie śniło...
      Nie chciałbyś tak?

      Usuń
    2. Mam apetyt na prozę Zafona, ale... nie kuś! A kysz, kysz!
      Ja mam się teraz zagłębiać (według mojej ex polonistki = mentor) w polską literaturę!

      No... a jeszcze "Ubik" i "Diuna" na półeczce czekają O.o

      Usuń
    3. Na mnie zwykłe "a kysz" nie działa. Nie tak łatwo się mnie pozbyć. :P

      A nie masz jakichś ferii, czy coś?

      Usuń
    4. Miałem, miałem i całe ferie w domu na antybiotyku :(

      Przeczytałem przez nie tylko 5 książek... no dobra 4, bo "Kamizelka" się nie liczy, bowiem ból głowy mi ciężki doskwierał.

      Usuń
    5. Uuuuu... No to bida. No dobra, będę Cię męczyć w okolicach wakacji. :P

      Usuń
  7. Nie znam tej książki (nie bij!) ale skoro i tak trzeba, pomimo zapewnień autora, zacząć od samiusieńkiego początku, to i ja od niego - jak już zacznę - to zacznę ;) A muzyka... miód na moje uszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiej muzyki słuchał Daniel w księgarni. Co prawda akurat leciał jakiś koncert świąteczny, ale Armstrong to Armstrong - głos pozostaje ten sam. :)

      Jestem przeciwko przemocy. ;)

      Usuń
    2. Ale mogę zastosować terror psychiczny. :P

      Usuń
    3. Tego się właśnie obawiałam... Ale wiesz już, że jestem miękka, ugnę się nawet po delikatnej reprymendzie, nawet pogrożenie palcem i "nununu" a ja już się kulę w sobie, tym bardziej, że w tym wypadku miałabyś rację, bo Zafona nie znać, to wstyd. Znaczy się - można go lubić albo nie lubić, ale znać trzeba. O!

      Usuń
    4. Widzisz jak Ci grożę palcem? No! "Nununu" na razie nie zrobię, bo ludzie by na mnie dziwnie patrzyli, ale jak już dotreę do domu to możesz na mnie liczyc. :)

      Usuń
    5. I jak? Na której stronie "Cienia wiatru" już jesteś? :P

      Usuń
    6. Yyyy... jest rewelacyjny słonecznik prażony w Biedronce, XXL, solony, filmy Akardo. Właśnie wcinam. Pycha.

      Usuń
    7. Dobry w czasie lektury. Tylko uważaj, żeby nie wybrudzić kartek!

      Usuń
    8. Nie wybrudziłam, ale zjadłam tyle, że mam wargi całe pomarszczone od soli :) Pyyyycha!

      Usuń
    9. A potem marudzisz, że Ci d*** rośnie. :P
      Głodna się przez Ciebie zrobiłam. =)

      Usuń
    10. .....dobiłaś mnie! :D
      wredota....
      No i dobra, jedz! Niech i Tobie rośnie :P

      Usuń
    11. Eee... W Biedronce przestały się pojawiać moje ulubione galaretki. :(

      Usuń
    12. Grunt to widzieć szklankę do połowy pełną, no nie? :P

      Usuń
  8. Jeszcze nie czytałam, bo dopiero teraz zapoznaję się z twórczością Zafona. Teraz przede mną "Marina" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A później, jak Ci się spodoba albo spodoba tylko trochę - koniecznie "Cień wiatru".

      Usuń
  9. Z pewnością będzie kolejna część, w końcu Zafon zostawił otwarte i pełne zapytajników zakończenie, a poza tym wskazówką jest ostatnie zdanie - to czerwone - z tyłu okładki.:) Czekam z niecierpliwością, ale również zgadzam się że nieporównywalnie, niesamowicie i klimatycznie najlepszy jest "Cień Wiatru". Zaś "Więzień Nieba" konkuruje brutalnością z "Grą Anioła" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, będzie, ale nie znalazłam ani planowanego tytułu, ani choćby przybliżonej daty premiery, więc pewnie szybko to nie nastąpi.

      "Grę Anioła" pamiętam najsłabiej, przydałoby mi się ją odświeżyć, tylko kiedy? :)

      Usuń
  10. W ogóle nie czytałam Zafona, a widzę że ma całe rzesze fanów, a i tytuł cyklu intrygujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno "Cień wiatru" ma jedną fankę. Reszta książek podoba mi się mniej lub bardziej, ale ciekawy, nieco mroczny klimat mają wszystkie.

      Usuń
  11. Wiele razy miałam w rękach Zafona, ale jakoś nie czułam potrzeby, żeby go czytać. :P A Armstronga nie cierpię... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjdź! I wróć jak sobie wszystko przemyślisz!

      Usuń
  12. Czytałam cały cykl o Cmentarzu zapomnianych książek, każda jest inna ... ale niepowtarzalna, jak dla mnie świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po "Cieniu..." zawiodłam się "Grą...", właśnie dlatego, że była inna. A teraz im bardziej o tym myślę, tym bliższa jestem wniosku, że to był plus książki, który przeoczyłam zachwycona i oślepiona pierwszą częścią.

      Usuń
  13. Masz rację, każdą książkę porównuje się do "Cienia wiatru", który jest rewelacyjny :) Przede mną jeszcze "Gra anioła", potem na pewno przyjdzie czas na trzecią część.
    A tak w ogóle, to na niektórych wykładach, książka okazywała się zbawieniem i uwolnieniem od nudnej paplaniny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nie wiem, czy moje wykłady były nudne, bo nic z nich nie pamiętam. Nawet nie wiem jakie to były przedmioty - pamiętam za to doskonale jak wyglądał stolik, pod którym chowałam książkę. :)

      Usuń
  14. Ja Zafóna czytałam tylko "Księcia Mgły" i szczerze powiem, że zachwycać się autorem nie zaczęłam. Mam nadzieję, że po przeczytaniu "Cienia wiatru", a potem "Więźnia nieba", zmienię zdanie co do tego pana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo "Książę Mgły" jest dużo słabszy od cyklu "Cmenatarz zapomnianych książek", a już na pewno gorszy od "Cienia Wiatru".

      Usuń
  15. Poznanie twórczości Zafóna jeszcze przede mną. Kiedy uporam się z książkami, które czekają na mojej półce, na pewno wybiorę się do biblioteki w poszukiwaniu "Cienia wiatru", a później kolejnych części. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja czytałam gre anioła i szczerze powiem ciężko było. Teraz nie potrafię się zachęcić do 2 kolejnych jego tomów. Choć ksizki typu swiatła wrzenia, pałac północy przeczytałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee... Po prostu źle zaczęłaś. Zapomnij o "Grze..." i daj szasnę "Cieniowi...".

      Usuń
  17. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie czytałam żadnej książki tego autora. Zbieram się już długo do jego twórczości. Myślę, że na pierwszy rzut pójdzie właśnie "Więzień nieba".

    OdpowiedzUsuń
  18. "Więzień nieba" bardzo mi się podobał i niewątpliwie miał swój urok, ale do "Cieniu wiatru" mu daleko.

    Ach ta Barcelona :P Tak mi się marzy jej zwiedzenie, zwłaszcza śladami Gaudiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udam, że nie widziałam tego drugiego akapitu. :P

      Usuń
  19. Nie czytałam recenzji, co by sobie spojlera nie zrobić, ale wpadłam dać ci znać jak tam "Les Miserables". Film jest absolutnie niesamowity, daje 10 na filmwebie i trzymam kciuki za oscary. Tyl, że osobiście uważam, iż Russel Crowe bardziej zasługuje na wyróżnienie, niż Jackman.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzja mało spojlerowa, ale masz rację - też bym nie czytała. :)

      Och i ach! Dlaczego do mojego seansu jest aż tak daleko? Prawie dwa tygodnie. :(

      Usuń
  20. Kiedyś przeczytam ten cykl (choć nie wiem kiedy :( ), a na razie rozbawiło mnie: "Z cienia "Cienia..." " xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znowu jakiś problem z organizacją czasu? ;)
      Ale za to widzę, że niechęć do cykli jakby nieco przybladła. :P


      No co? :P

      Usuń
  21. Dokładnie, też czułam niedosyt i szczerze mówiąc, czułam się trochę oszukana :x Cały czas miałam wrażenie, jakby Zafón gonił do przodu i przez to potraktował po macoszemu całą masę wątków i postaci. No i IMO zbyt dużo popychaczy akcji :/ Tak czy siak, "Więźnia" połknęłam bez przeżuwania i jak zwykle z lektury byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje teraz czekać na ostatnią część i liczyć na to, że będzie nieco bardziej rozbudowana.

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...