czwartek, 9 sierpnia 2012

Ian McEwan "Przetrzymać tę miłość"
Przetrzymać tę książkę...

Ian McEwan
"Przetrzymać tę miłość"
Wyd. Świat Książki
2006
240 stron
Gdybym miała stworzyć ranking pisarzy, którzy tworzą dzieła najbardziej "nierówne", to Ian McEwan byłby w nim numerem jeden. To on napisał rewelacyjną Pokutę, świetny Betonowy ogród, dobry Amsterdam, ale i przeciętne Ukojenie czy słabe Na plaży Chesil. Niedawno próbowałam przeczytać Solar. Początek był świetny i przezabawny. Po nim nastąpiły strony nudnych, technicznych wywodów i w końcu zniechęcona oddałam książkę do biblioteki. Postanowiwszy dać autorowi jeszcze jedną szansę, przytargałam do domu Przetrzymać tę miłość.

Historię opisaną w tej niewielkiej książeczce znałam już wcześniej z filmu Rogera Mitchella o tym samym tytule. Film podobał mi się przeogromnie, trudno więc się dziwić, że apetyt przed lekturą powieści miałam spory.


Przetrzymać tę miłość zaczyna się niepozornie. Joe Ross i jego żona Clarissa wybrali się na piknik. Sielskie popołudnie popsuł jednak pewien wypadek. (...) olbrzymi szary balon, wielkości domu i w kształcie łzy, opadł na pole. Gdy wylądował, pilot musiał być w drodze na ziemię z kosza dla pasażerów. Noga zaplątała mu się w linę przyczepioną do kotwicy. Teraz, gdy wionęło silniej, pchając i unosząc balon ku skarpie, wiatr na pół wlókł, na pół ciągnął nieszczęsnego pilota przez pole. W koszu było dziecko, chłopiec mniej więcej dziesięcioletni. Gdy zapanowała nagła cisza, mężczyzna podniósł się na nogi, kurczowo chwytając balon albo chłopca. Kolejny podmuch przewrócił pilota na plecy. Biedak wyrżnął w nierówną ziemię, usiłując wbić się w nią stopami, by znaleźć punkt oparcia, lub rzucić się do wystającej za nim kotwicy, aby wryć ją w grunt. Nawet gdyby zdołał, nie odważyłby się wyplątać z liny przytrzymującej kotwicę. Całym swym ciężarem musiał przytrzymywać balon na ziemi, a wiatr mógłby wyrwać mu linę z rąk[1] Joe bez wahania ruszył na ratunek. Z różnych stron zbiegło się jeszcze kilku mężczyzn. Wszyscy chwycili za linę, próbując ściągnąć balon na ziemię.

Nie wiadomo kto pierwszy tę linę puścił. Może gdyby nie on, nie doszłoby do nieszczęścia. Po nim jednak to samo zrobili następni. Jedynie doktor Logan wciąż ściskał sznur i gdy w końcu go puścił, nie miał szans na przeżycie. Odległość dzieląca go od ziemi, okazał się zbyt duża. Joe bardzo przeżył to, co stało się tamtego dnia, jednak to nie wspomnienie wypadku zamieniło jego życie w piekło.

Wśród mężczyzn próbujących ściągnąć balon na ziemię, znajdował się Jed Parry. Spotkanie Joe z Jedem wywoła w tym drugim emocje, które szybko zamienią się w obsesję na punkcie Rose'a. Jed będzie go śledził, nękał telefonami i listami, opowiadał o łączącej ich więzi, o silnym uczuciu, którego nie powinni powstrzymywać. Kochasz mnie. Kochasz, a cóż ja mam począć? Mogę tylko odwzajemnić twoją miłość[2] - mówi Parry. Joe czuje się osaczony i osamotniony, żona nie traktuje sytuacji poważnie, podobnie jak policjant, któremu Rose próbuje zgłosić przypadek nękania, uporczywego nękania[3]. Obsesja Jeda nasila się i zaczyna robić się niebezpiecznie...

Pomysł jest dobry. Film na podstawie książki, rewelacyjny. A sama książka... Cóż... Dla mnie miejscami przegadana, zbyt rozwlekła (okazuje się, że dwieście stron "z hakiem", może ciągnąć się niemiłosiernie), po prostu nużąca. Narracja książki jest pierwszoosobowa, długie wywody Joe czy to na temat wypadku czy na jakikolwiek inny ciągną się jak flaki z olejem. Ta sama historia przedstawiona w filmie, zrobiła na mnie dużo większe wrażenie. W trakcie czytania, przysypiałam z nudów i sama właściwie nie wiem, dlaczego uparcie brnęłam do końca książki, choć znałam już zakończenie.

Paranoje i obsesje, problemy w funkcjonowaniu ludzkiej psychiki to ciekawe tematy i jestem pewna, że można je przedstawić o wiele bardziej intrygująco. Brakowało mi głębszych analiz psychologicznych, a od głównego wątku skutecznie odciągały zupełnie niepotrzebne uczone dygresje. "Przetrzymać tę miłość" mnie zmęczyło, wynudziło i rozczarowało. Jest zaprzeczeniem teorii, która głosi, że książki są lepsze niż filmy na ich podstawie. Bywa, że nie są.

***

[1]Ian McEwan, Przetrzymać tę miłość, tłum. Barbara Cendrowska, wyd. Świat Książki, 2006, s.14.
[2] Tamże, s. 24.
[3] Tamże, s. 74.

---

Książki nie polecam, natomiast film Rogera Michella (tak, tak, tego, który nakręcił Nothing Hill) - jak najbardziej. Daniel Craig (Joe) i Rhys Ifans (Jed) zagrali rewelacyjnie. Film ma klimat, którego na próżno szukałam w książce.

 

46 komentarzy:

  1. Film lepszy od książki, niesamowite.
    Opis fabuły jest bardzo interesujący, szkoda, że autor bardziej się nie popisał. Film postaram się obejrzeć, bardzo ciekawy trailer a do tego świetna obsada, to może być coś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak. Już mi się to zdarzyło kilka razy. Np. "Tańczący z wilkami" - film przepiękny, a książkę baaaaardzooo długo męczyłam.

      Usuń
  2. "Pokuta" należy do moich ulubionych książek. Czytałam także "Betonowy ogród", który podobał mi się, ale nie zachwycił. Po kolejne ksiżki tego autora długo nie sięgnę, ale filmu jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pokuta" bardzo mi się podobała. Przeczytałam ją niemal na jednym wdechu.
      U McEwana jak na loterii - nigdy nie wiadomo co kryje się między okładkami. ;)

      Usuń
  3. Nie lubię książek pisanych na siłę, tak jakby autor chciał zapełnić kilkaset stron czymkolwiek. Więc może lepiej obejrzę film... Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście książka nie jest duża objętościowo, bo pewnie nie dotrwałabym do końca. Nie wiem czy ta była pisana na siłę, ale zupełnie nie widzę sensu we wtrącaniu długich, intelektualnych wywodów na bardzo mądre tematy, które nie mają nic wspólnego z akcją.

      Usuń
  4. Kurczę, a kilka dni temu kupiłam tę książkę :/ Film jest naprawdę świetny - a spodziewałam się gniota;) - szkoda, że literacki pierwowzór nie podołał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka pozytywnych opinii widziałam, więc bywają tacy, którym się książka spodobała. Może i w Twój gust trafi. Nigdy nic nie wiadomo. :)

      Usuń
  5. niestety nie dla mnie
    filmu nie widziałam, a jeśli chodzi o książkę, to jakoś do mnie nie przemawia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie też. A szkoda, bo temat naprawdę ciekawy.

      Usuń
  6. Czyli wyjątek potwierdzający regułę ;) nie czytałam nic tego autora, oglądałam tylko film "Pokuta", jakoś specjalnie mi się nie podobał. Fabuła książki brzmi naprawdę ciekawie, szkoda, że nic z tego nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano szkoda. Zwłaszcza, że film udowadnia, że to jest dobry materiał na opowieść.

      Usuń
  7. Ostatnio chciałam zacząć czytać "Dziecko w czasie", ale o przeczytaniu mieszanych odczuć względem autora, jakoś mi się odechciało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jest szansa, że akurat ta książka okaże się dobra. :)

      Usuń
  8. Nie moja bajka. Poza tym...Film lepszy od książki? O jaa, po prostu świat na głowie staje! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza się. To nie pierwszy taki przypadek. ;)

      Usuń
  9. Po książkę w takim razie nie sięgnę, ale z chęcią zobaczę film. Spośród pozycji tego autora czytałam jak na razie tylko "Betonowy ogród" - nie zrobił na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia. Na pewno sięgnę jeszcze po "Pokutę", wiele dobrego już o niej słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pokuta" wśród książek McEwana, które czytałam - zdecydowanie się wyróżnia. Polecam. :)

      Usuń
  10. Mnie czasami na przykładzie filmów zastanawia, jak to się dzieje, że twórcy rewelacyjnych filmów nagle tworzą jakieś potworne gnioty. Po książkę na pewno nie sięgnę, ale film sobie obejrzę.
    Hm. To ja nie widziałam 'Notting hill'?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ale też mnie to zastanawia. Człowiek przez cały seans siedzi w szoku i robi z minuty na minutę coraz większe oczy, nie mogąc uwierzyć, że TAKI reżyser zrobił TAAAAAKIIII film. =)

      Nie widziałaś? Eeeee... Nie wierzę. =)

      Usuń
    2. To nauczka na przyszłość, żeby nie trzymać się kurczowo jednego reżysera lub autora. :P
      No nie wiem, nic mi nie świta. Ale "Przetrzymać tę miłość" rzeczywiście niezły jest. :)

      Usuń
    3. Noooo, nawet Murakamiemu i Kunderze zdarzają się wpadki. :P

      Właśnie widziałam tę twoją "siódemkę", ale bardziej jestem ciekawa co Cie urzekło w "Szklanej pułapce 4.0". Rozwalenie lecącego helikoptera za pomocą samochodu? :P

      Usuń
    4. No tak, dla mnie to naprawdę argument nie do zbicia. :P

      O, to aż tyle pamiętasz z tego filmu? :P

      Usuń
    5. Tak myślałam. :P

      W sumie to tak. Ta scena pobiła wszystkie inne. Od tej pory już nic nie było takie samo.

      Usuń
  11. No to postanowione: oglądam film, zapominam o książce!
    Rzadko się zdarza, że film jest lepszy od książki.
    Chociaż ostatnio zauważyłam, że to może być zależne od tego, co się pierwsze przeczyta/obejrzy...
    Mój mózg czasami dochodzi do dziwnych wniosków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa recenzja i spostrzeżenie, co do "nierówności".

      Usuń
    2. @eM
      Z tą kolejnością czytania, to się zgodzę. Najgorzej jest z takimi filmami/książkami, które trzymają w niepewności i nie bardzo wiadomo jak się kończą. Wtedy pierwsze czytanie/oglądanie ma ten element zaskoczenia, którego pozbawione jest poznawanie drugiego spojrzenia na tę samą fabułę.

      Usuń
    3. @Katarzyna Majgier
      Dziękuję. :)

      Usuń
  12. Ja McEwana znam jedynie właśnie z rewelacyjnej pokuty i już zdążyłam doczepić mu łatkę wspaniałego pisarza. Dobrze, że piszesz o tej nierówności, będę wiedziała, po które jego książki sięgać, by nie zmienić o nim diametralnie zdania. Przetrzymać tę miłość, to pozycja, którą z pewnością będę omijać szerokim łukiem, ale za filmem z chęcią się rozejrzę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez miałam takie podejście, bo "Pokutę" czytałam jako pierwszą. Niczego lepszego lub choćby równie dobrego w twórczości tego pisarza już nie znalazłam.

      Usuń
  13. Czytałam trzy książki McEwana. "Pokutę","Ukojenie" i "Sobotę". Ma taki (jak dla mnie) specyficzny styl, który nie każdemu będzie się podobał. W dodatku wymyśla..dziwne, choć intrygujące historie. Co do "Przetrzymać tę miłość" - mimo wszystko może dam szansę tej książce. Dawno nie wracałam do tego autora. I nie wiem dlaczego, ale Twoja recenzja jakoś mnie nie zniechęciła;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historie faktycznie są ciekawe, ale sposób pisania już nie zawsze mi odpowiada.
      Cieszę się, że Cię nie zniechęciłam. Cudze opinie mogą nas nieco naprowadzić na ciekawsze lektury, ale zawsze jestem zdania, że tylko czytając daną książkę, możemy stwierdzić czy to lektura dla nas.

      Usuń
  14. Myślę że chyba sobie na razie odpuszczę, może film obejrzę. Zobaczymy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zachęcam, nie zniechęcam. Warto ocenić samemu. :)

      Usuń
  15. Widzę, że masz podobne do mojego zdanie McEwanie. Też uważam, że jest on strasznie nierówny. Potrafi pisać zajmująco, ale też przynudzać do kwadratu. Poza tym, po każdej jego książce muszę zrobić sobie dosyć długą przerwę zanim sięgnę po następną. Niemniej nie skreślam go całkowicie, bo kilka jego książek zrobiło na mnie ogromne wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się nie zniechęcam, choć akurat po tej książce, na pewno szybko do niego nie wrócę. Polecasz coś jego autorstwa?

      Usuń
    2. Największe wrażenie zrobił na mnie "Betonowy ogród". Nie jest to łatwa lektura, ale pamięta się ją długo :).

      Usuń
    3. Czytałam i póki co, jest u mnie na drugim miejscu, zaraz za "Pokutą".

      Usuń
  16. Pomysł wydaje się świetny. Szkoda, że wykonanie do takowych nie należy. Raczej nie przeczytam. Film widziałam częściowo, oglądałam z doskoku i również nie zainteresował mnie zbytnio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tak wymienić te pseudointelektualne wywody na analizę psychologiczną, to myślę, że książka byłaby dużo lepsza. W każdym razie, dużo ciekawsza dla mnie.

      Usuń
  17. Twoja opinia nie należy do pozytywnych i pewnie odpuszczę sobię tę ksiązkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie należy. Rozczarowanie było jednak spore i trudno było mi znaleźć jakieś plusy.

      Usuń
  18. A ja się nie zrażę i mimo wszystko spróbuję na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie. Nie ma co się zrażać cudzymi opiniami. :)

      Usuń
  19. Przespałam się i chyab zbyt ładodnie oceniłam tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zaprzeczę. ;)
      Na tę książkę jakoś wyjątkowo jestem cięta. Rozczarowała mnie tak mocno, że nie mam litości. :P

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...