wtorek, 7 sierpnia 2012

Andrzej Meller "Miraż. Trzy lata w Azji"
Gdzie diabeł nie może, tam Mellera pośle

Andrzej Meller
Miraż. Trzy lata w Azji
The Facto
2011
288 stron
Żyjemy w czasach, w których Internet odgrywa bardzo dużą rolę. Dzięki niemu mamy szybki dostęp do wielu funkcji i informacji. Zastępuje nam wyprawę do banku czy centrum handlowego, za jego pośrednictwem możemy zapłacić rachunki, poszerzyć wiedzę albo poznać nowych ludzi. Okazuje się, że obecność w Sieci może także zaowocować wydaniem książki. Tak właśnie było w przypadku zbioru reportaży Miraż. Trzy lata w Azji Andrzeja Mellera.

Igor Zalewski z wydawnictwa The Facto poznał Andrzej Mellera na... Facebooku. Wcześniej czytał reportaże Mellera, które ten publikował w Tygodniku Powszechnym oraz istniejącym do niedawna miesięczniku Bluszcz. Zalewski złożył reportażyście propozycję wydania książki, na co ten chętnie przystał. W nocie Od wydawcy Zalewski przyznaje, że również Tomka Larka autora fantastycznej okładki Mirażu oraz Kazimierza Świetlikowskiego, który podjął się przygotowania książki do druku, znał jedynie wirtualnie. Tak się właśnie wydaje książki w tych naszych nowoczesnych czasach.


W swojej trzyletniej podróży po Azji Meller odwiedził m.in. Gruzję, Azerbejdżan, Iran, Indie, Pakistan, Afganistan, Sri Lankę, Tajlandię i Wietnam. Igor Zalewski napisał o nim tak: Jeśli gdzieś strzelają, to Meller natychmiast się tam zjawia[1]. I tak właśnie jest, dzięki czemu możemy poczytać o wojnie w Osetii Południowej, ataku terrorystycznym w Mumbaju czy o niebezpiecznej granicy pakistańsko-afgańskiej. 

Reportaże Mellera poruszają różną tematykę. Sporo tu polityki i konfliktów przez nią spowodowanych, więc przyznaję, że momentami czytało mi się ciężko. Warto było jednak przebrnąć przez tereny ogarnięte politycznym i wojskowym chaosem, choćby po to, by przeczytać o tajskich "ladyboysach", mężczyznach, którzy czują się kobietami i jak one wyglądają. Tajskie powiedzenie mówi Kiedy spotykasz piękną kobietę, strzeż się! To na pewno mężczyzna[2]. Ladyboys stają się w Tajlandii trzecią płcią. Mężczyźni ubierają się jak kobiety, malują, faszerują hormonami, poddają operacjom. Autor przytacza zabawne historie, w których nieświadomi turyści podrywają w barach piękne kobiety, przeżywając w hotelowym pokoju niemały szok.

Miraż. Trzy lata w Azji jest dobrze napisanym zbiorem reportaży. Autor wyrusza w podróż i opisuje to, co w danym miejscu wydaje mu się najistotniejsze. Jego relacje pozbawione są filozoficznych wywodów. Przedstawia nam taką rzeczywistość, jaką sam widzi, uzupełniając ją o wypowiedzi lokalnej ludności. Meller porusza ważne kwestie, jak choćby młodocianą prostytucję w Indiach czy zastraszane społeczeństwo Birmy. Przed wizytą w Birmie Andrzej Meller słyszy ostrzeżenie: Pamiętaj, jeśli ktoś podejdzie i sam zacznie rozmowę o polityce, na dziewięćdziesiąt dziewięć procent będzie to tajniak. Nikt normalny tego nie robi. A jeśli podejdzie ktoś normalny, wdacie się w rozmowę o kraju i jakieś gumowe ucho to podsłucha, to mogą go czekać poważne nieprzyjemności. Ciebie zresztą też[3]. Reportażysta jest jednak jednym z tych, których niebezpieczeństwo nie przeraża, a zastrzyk adrenaliny sprawia, że ich życie nabiera kolorów. Z charakterystycznym poczuciem humoru i dystansem rusza na spotkanie przygody, czego owocem są jego reportaże dla Tygodnika Powszechnego oraz oczywiście recenzowana przeze mnie książka.

Książka zawiera dwie wkładki z kolorowymi fotografiami, na których można zobaczyć m.in. wspomnianych wyżej ladyboysów, boga-małpę na festiwalu wielbłądów w radżastańskim Puszkarze i kilka innych napotkanym przez autora atrakcji.

Trudno mi jednoznacznie ocenić tę książkę. Z jednej strony jest to niezła reporterska robota, z drugiej - zupełnie nie trafia w moje czytelnicze zainteresowania. Polecam tym, którym niestraszne polityczne niuanse konfliktów w różnych zakątkach Azji, ale myślę, że i pozostali znajdą w tej książce coś dla siebie. Ja znalazłam.

***

Tomek Larek przy pracy
źr. Picasaweb
Ponieważ okładka książki szalenie mi się spodobała, pogrzebałam trochę w Sieci i znalazłam galerię na Picasie Tomka Larka.TUTAJ możecie zobaczyć poszczególne etapy powstawania okładki książki.



***
[1] Andrzej Meller, Miraż. Trzy lata w Azji, wyd. THE FACTO, 2011, s. 7.
[2] Tamże, s. 206
[3] Tamże, s. 215. 





***
Dopisane 8.08.2012

Na stronie internetowej Tomka Larka są zdjęcia dokumentujące powstawanie okładki wraz z komentarzem rysownika. Uważni obserwatorzy na jednej z lian powinni się dopatrzyć Jane, niespodzianki dla Andrzej Mellera. ;)
KLIK

34 komentarze:

  1. Reportaż wydaje się być ciekawy, jednak Azja ,to nie moje klimaty. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moje klimaty teoretycznie trafia, ale nadmiar polityki jednak mnie męczył. Wolałabym więcej ciekawostek lokalnych, ale takie książki jak ta Mellera, też są potrzebne.

      Usuń
  2. To taka współczesna wersja odkrycia Pilipiuka, który opowiadał, że rzekomo ktoś do niego podszedł, jak coś tam sobie bazgrał w zeszycie na plaży. ;)
    Uważaj, co piszesz, bo i Ty możesz tak skończyć. ;) W sensie, że ktoś Cię odkryje. A nie, że jako ladyboy. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Meller poznał Larka w Myanmarze. Tam też są plaże. (Rym niezamierzony). :P

      Mnie odkryją dopiero po śmierci. Wszyscy wielcy tak mają. :P

      Usuń
    2. Co to za rym z różną ortografią. :P

      Poświęć trochę wielkości na rzecz nieśmiertelności. :P

      Usuń
    3. Rym, który nie widać w słowach gadanych.

      Na taką poezję, cóż odpowiedzieć? Tego bym chciała dziś się dowiedzieć. :P

      Usuń
    4. Niedawno ruszyła pielgrzymka do Częstochowy. Może by się udało jakieś rymy podłapać? :P

      Usuń
    5. Częstochowskich? Never. :P

      Usuń
    6. Prawdziwa poetka z Ciebie. =)

      Usuń
    7. Tja. A proces powstawania okładki wygląda ciekawie. Chciałabym tak. :)

      Usuń
    8. Namalujesz sobie, jak już wiersze wydasz. :P
      Ewentualnie pan Tomek Ci namaluje. Na jego stronie internetowej jest dokładniejszy opis powstawania okładki (KLIK). Jane mnie rozbroiła. :P

      Usuń
    9. Hehehe, co też można przemycić na takiej okładce... :D Ale super - nawet okładka ma swoją historię. :)

      Usuń
    10. Uwielbiam ludzi z wyobraźnią i poczuciem humoru. =)
      Szkoda, że już oddałam książkę do biblioteki, bo bym poszukała tej Jane. :P

      Usuń
  3. Nawet się przymierzałam do kupna książki, ale ostatecznie kupiłam e-booka "Jadę sobie. Azja. Przewodnik dla kobiet" Początek - radosny. Oby tak do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszesz recenzję? W każdym razie tytuł już sobie zanotowałam, bo to zdecydowanie literatura jaka ma szansę mi się spodobać.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dla mnie też niekoniecznie. Ale obiektywnie, książka jest dobra.

      Usuń
  5. Swojego czasu przeżywałam głęboką fascynację Azją, wtedy bez wahania sięgnęłabym po taką książkę. Dziś wolę czytać o innych rejonach świata, nie zmienia to jednak faktu, że Andrzej Meller pisze w sposób bardzo przyjemny w odbiorze.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat lubię czytać o wszystkich rejonach. Uwielbiam literaturę podróżniczą. Już udało mi się wypożyczyć kolejną książkę, tym razem o Afryce. Czytam w drodze do i z pracy. ;)

      Usuń
  6. Uwielbiam reportaże, ale o tej książce nie miałam pojęcia. Chęnie wybiorę się w podróż po Azji razem z panem Mellerem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baw się dobrze, tylko uważaj na terrorystów i upierdliwą policję. :)

      Usuń
  7. Naprawdę w ciekawy sposób powstają dziś książki! Kurczę, ja nie mam facebooka, wiec książki nie wydam, choć to może nie problem, bo żadnej nie napisałam ;) polityczne niuanse to nie dla mnie. Skoro autor opisywał zastaną rzeczywistość bez filozofowania to chyba posiada cechę dobrego reportera, więc to mu się chwali. Ladyboys mnie zszokowali. Po książkę raczej nie sięgnę, ale fajnie było się dowiedzieć jaką moc ma internet ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jaj już jakąś napiszesz, to koniecznie załóż sobie konto. Nigdy nic nie wiadomo. :P

      Z całej książki właśnie ladyboysów pamiętam najbardziej. Też mnie to zszokowało. W ogóle to, jak liczne są w Tajlandii operacji zmiany płci mnie zdziwiło.

      Usuń
  8. Polityka mnie nie interesuje, ale ciekawe fakty na temat krajów azjatyckich już tak;) W mojej bibliotece nie ma tej książki, więc na razie i tak jej nie poczytam:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię tego. Zwłaszcza w przypadku książki, którą bardzo bym chciała przeczytać. Pełna nadziei sprawdzam w bibliotece. I nie ma. ;(

      Usuń
  9. Bardzo lubię reportaże podróżnicze. Meller jest mi kompletnie obcy w tej kategorii, ale chętnie to zmienię. Bardzo mi się podoba ten subiektywizm autora, to, że nie stara się być uniwersalny, ale pokazuje zastaną rzeczywistość z własnego punktu widzenia. Co prawda trochę mnie zniechęcają te polityczne niuanse, o których wspominasz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meller dużo pisze o konfliktach w różnych rejonach Azji, a one zwykle mają podłoże polityczne, ewentualnie etniczne, więc przekazania czytelnikowi ogólnych informacji na ten temat nie da się uniknąć. Ale książka jest na tyle ciekawie napisana, że te fragmenty aż tak nie bolą. ;)

      Usuń
  10. Ksiązka może być ciekawa, ale ja mam trochę inne zdanie co do okładki. Mogłaby to być jakś autentyczna okładka z jakimś zwierzęciem albo z samym Mellerem, a nie okładka rodem z kreskówki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się podoba. Jest inna. Niemal na wszystkich okładkach książek podróżniczych są fotografie. Ta jest inna. Wyróżnia się. I moim zdaniem jest świetna.

      Usuń
  11. Niestety ale książka nie dla mnie, na razie podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam .... chyba w "Playboyu" wywiad z Andrzejem Mellerem. Wariat! Ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, więc chętnie przeczytam jego książkę. Okładka bardzo mi się podoba, ciekawe jak będzie z treścią, bo to nie do końca moja bajka. Pożyjemy, zobaczymy. W każdym razie książka została już zamówiona :))
    Pozdrawiam :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że wywiad był bardzo ciekawe, bo i pan Meller wydaje się barwną postacią. Podobnie jak autor okładki.
      Meller prosto z Azji, wyruszył do Libii, więc może za jakiś czas powstanie kolejna książka. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...