Ostatnio nic mi się nie chce. Dziś miała być kolejna recenzja, ale sama się nie napisała, a mnie ani przez myśl nie przeszło, by jej pomóc. Nienawidzę tego uczucia, gdy czas przepływa mi przez palce, a ja zamiast zająć się czymś konstruktywnym, to tworzę notkę z cyklu Kalendarium wrażeń i się żalę. Drogi Pamiętniczku, jak mi źle...
No dobra, wcale tak źle nie jest. Tylko ten deszcz zmienia mnie w marudę. Na pocieszenie kupiłam sobie Travelera i w kolejce do kasy w markecie, podczytywałam artykuł o Andaluzji. Wakacje przecież tuż, tuż!



