sobota, 26 września 2015

Krzysztof Koziołek "Furia rodzi się w Sławie"
Zmierzch bogów

Krzysztof Koziołek
Furia rodzi się w Sławie
Wyd. Manufaktura tekstów
2015
296 stron
Jest rok 1944, kalendarze wskazują sierpień, a obserwacje pozwalają wysnuć wniosek, że III Rzesza nie ma się najlepiej. Są jednak tacy, którzy się nie poddają i wierzą w to, że lada moment, będą dysponować bronią, która odmieni bieg zdarzeń, odwróci losy, zmieni rozkład sił i szans.

Gdzieś w Sławie, w miejscu nieoczywistym, trwają tajne badania. Tak tajne, że nie napiszę o nich już ani słowa. No, może dodam jeszcze tylko, że miejsce jest pilnie strzeżone, a za murami oddzielającymi je od ciekawskich oczu dzieją się rzeczy zdumiewające.

Tymczasem jednak problemem Sławy, przyciągającego rannych żołnierzy uzdrowiska położonego nad Śląskim Morzem, jest fala morderstw. Ofiarami są nastoletnie dziewczęta, zaś wśród podejrzanych - niemieccy kadeci, młodzieńcy z jednostki Marine Hitlerjugend szkoleni do walki zarówno na lądzie jak i w wodzie. Przystojni, wysportowani przyciągają wzrok mieszkańców miasteczka, gdy równym, żołnierskim krokiem maszerują przez miasto. Z pewnością nie są obojętni tamtejszym dziewczętom, a i trudno uwierzyć, by byli oni odporni na wdzięki nastolatek. Czy to możliwe, że któryś z kadetów niepostrzeżenie wymykał się nocą z mariny na niewinną randkę lub upojną noc? Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak chłopcy i dziewczęta czynią podobnie w różnych miejscach i czasach. Dlaczego jednak miałby pozbawiać życia swe młode towarzyszki? Jaki miałoby to sens i cel?

Nie. Ta hipoteza zdaje się nie mieć sensu, a wysnucie innych łatwo nie przychodzi. Zajmujący się sprawą morderstw, asystent kryminalny Anton Habicht wciąż słyszy echo słów swego przełożonego: To jest pańska pierwsza poważna sprawa... (...) Herr Kriminalassistent, to dla pana wielka szansa*. Nic więc dziwnego, że stojący u progu kariery policjant, stara się jak może, by dotrzeć do prawdy. Gdyby wiedział to, co obecnie wiem ja, pewnie starałby się nieco mniej. Może nawet wyjechałby ze Sławy uznając, że odnalezienie mordercy niemieckiego dziewczęcia nie jest warte ceny, którą przyjdzie mu zapłacić, a  jej polskiej koleżanki, to już zdecydowanie raczej przysługa wyświadczona światu niż dramat, nad którym warto się pochylić. Ale nie. Anton Habicht niemal do samego końca jest nieświadomy tego, w jaką aferę się wplątał. Węszy, wypytuje, naraża się, ale nie zraża. Intelektem błyszczy sporadycznie, ale szare komórki pracują ciężko, co powoli przynosi efekty.

Tymczasem po tej samej okolicy pałęta się pewna hrabina. Franziska von Häften pasjonuje się ornitologią, przykuwa uwagę mężczyzn, wzbudza sympatię i pewne zaciekawienie, gdy spaceruje po okolicy z kijami, entuzjazmem i uśmiechem. Nie ma w sobie niczego z sztywnych dam z hrabiowskim tytułem. Polka z pochodzenia, wdowa po niemieckim inżynierze, pozornie szczera i otwarta, ale tak naprawdę skrywająca wiele sekretów. Co ją sprowadziło do Sławy? Właśnie owe sekrety.

Furia rodzi się w Sławie pozwala poznać Krzysztofa Koziołka nie tylko jako autora z ciekawymi pomysłami na fabuły, ale i twórcę, któremu niestraszne grzebanie w archiwach i zbieranie materiałów historycznych, dzięki którym opowiadana historia zgrabnie wplata się w realia stanowiące jej tło. Akcja nie pędzi tu na łeb na szyję. Toczy się raczej nieśpiesznie, równym rytmem, nie powodując palpitacji serca, ale ze strony na stronę, coraz większe zainteresowanie rozwiązaniem zagadki. 

Krzysztof Koziołek
[źródło]

Dużym plusem są kreacje głównych bohaterów. Wzbudzają oni mieszane uczucia (zwłaszcza Anton Habicht, zupełnie nieprzystający do roli tradycyjnego śledczego, bystrego, z nałogami i traumą z przeszłości rzutującą na obecne decyzje), a ich losy... Cóż... Krzysztof Koziołek srogo ich doświadczył, a w stosunku do jednego z nich zastosował chwyt spotykany w literaturze bardzo rzadko. Z pewnością zdołał zaskoczyć i mnie, i swojego bohatera. 

Nie ma w tej powieści krwawych opisów, choć sama historia należy do tych paskudnych. Przerażają nie tyle same morderstwa, co stosunek człowieka do człowieka. Wyższość i poczucie władzy niektórzy mają wpisani w gesty, spojrzenia, słowa. Zesłać kogoś do obozu koncentracyjnego znaczy tyle co splunąć, zabić - to ubrudzić sobie ręce, nigdy sumienie. Samo rozwiązanie zagadki jest interesujące (i zaskakujące), choć czytelnicy mocno stojący na ziemi, mogą nie być usatysfakcjonowani. Również zwolennicy domykania wszelkich wątków mogą pozostać z uczuciem niedosytu. Nie wiem, czy Krzysztof Koziołek planuje kontynuację, ale Furia rodzi się w Sławie zdecydowanie się o nią prosi. Historia kończy się, choć do końca jej daleko. Kończy się tam, gdzie z powodzeniem może się zacząć następna. A nawet powinna, o czym przekonają się ci, którzy w pewnym momencie odwrócą kartkę, a tam, zamiast kolejnego rozdziału, znajdą podziękowania od autora.



W tym mrocznym świecie nie brak momentów humorystycznych. Dialog dotyczący wezwania automobilu to mój zdecydowany faworyt. Jednak tym, co w tej powieści jest najlepsze, to opis realiów historycznych. Szczegółowość opisów zwalnia niestety akcję, ale z drugiej strony, rzeczywistość jest tak ciekawa, tak intrygująca, a i wkładu pracy w jej odmalowanie nie można zignorować, że nie żal utraty tempa, bo frajda z wędrowania ulicami Sławy jest naprawdę spora. Udał się autorowi kryminał retro, choć nie we wszystkie gusta trafi. Poleciłabym go przede wszystkim tym, którzy chcą odbyć wyprawę w przeszłość, poczuć klimat tamtych niespokojnych czasów, pobuszować w zakamarkach wypoczynkowego regionu, by odkryć, że ludzka pomysłowość nie zna granic. Dbałość o szczegóły zachwyca, bohaterowie wzbudzają emocje, a intrygę kryminalną wieńczy zaskakujący finał.

W tempie miarowym, krokiem marszowym, wybierzmy się więc do Sławy. Autor zadbał o mapkę miejscowości, więc się nie zgubimy. Tam hrabina wypatruje czapli i tajemniczych liścików, a asystent kryminalny nie interesuje się tajnymi badaniami, za to angażuje w śledztwo. Obojga los ciężko doświadczy. Choć nie... To nie los. To ludzie. A ci, jak wiadomo, potrafią być bardzo nieludzcy. 

***

Książkę polecam
miłośnikom kryminałów retro
chcącym się przenieść na moment do 1944 roku
ceniącym świetnie odwzorowane realia

***

* Krzysztof Koziołek, Furia rodzi się w Sławie, Wyd. Manufaktura tekstów, 2015, s. 32-33.

***

Zobacz też:

***

Egzemplarz recenzencki dzięki uprzejmości autora.


13 komentarzy:

  1. Chyba jeszcze nie miałam okazji czytać żadnego kryminału retro. Jednak nie wiem czy po ten tytuł sięgnę. Z reguły wolę książki w których wydarzenia dzieją się w czasach współczesnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie miałam do czynienia z kryminałem retro. Ale nie widzę przeszkód, by zacząć właśnie od tego :)

      Usuń
    2. Kryminał to kryminał. Jeśli interesuje Was przede wszystkim intryga kryminalna to dekoracje mają mniejsze znaczenie. A jeśli mają mniejsze, to co szkodzi zaryzykować? A nuż okaże się, że zaciekawicie się opisywanymi czasami, albo przy okazji dowiecie czegoś ciekawego? :)

      Usuń
  2. Czytałam i bardzo mi się spodobało. Otworzyłam się na kryminały retro.

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka jakich mało, aż się przeraziłam! Kryminał retro? Polecę przyjaciółce ;)
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspominam bardzo dobrze 'Instrukcję 0066' tego autora. To była naprawdę MOCNA książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam na razie tylko "Świętą tajemnicę", ale coś jeszcze mam na półce, tylko w tej chwili nie pamiętam co. :D

      Usuń
  5. Myślę, że ten kryminał retro mógłby przypaść mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już o niej i mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi bardzo interesująco.
    Dodatkowym atutem wydają się być realia historyczne, które cenię sobie w książkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ta książka powinna Ci się spodobać.

      Usuń
  8. Dawno nie czytałam kryminału retro, który byłby mocny, wyrazisty i intrygujący, zwykle są mdłe i rozwodnione, nie wiem, jak to określić. Trzeba mi czegoś pełnokrwistego, a ten się na taki zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...