środa, 17 września 2014

Jak nie dać się zwariować,
czyli oszczędne kupowanie książek i inne historie
English Matters nr 48



Nie wiem jak to jest z Wami, ale mnie oszczędzanie przychodzi... z trudem. Tzn. że co miesiąc, tuż po wypłacie, mój mąż słyszy: a za następną pensję kupię sobie... (Ta bieżąca jest już w fazie dogorywająco-zanikającej...) Tu następuje długa litania, którą rozpoczynają oczywiście książki. I książki ją kończą. 

Odmawianie sobie zakupów książkowych przychodzi mi opornie, ale coraz lepiej. Moje sposoby na ograniczenie wydatków na literaturę?


1) Nie rzucać się na wszelkie nieźle się prezentujące nowości. Czasem bywa tak, że pięć pierwszych recenzji ostudzi skutecznie zapał i okaże się, że PR ma większą moc niż fabuła.

2) Zastanowić się dwa razy, a czasem i dwanaście: chcę tę książkę mieć i przeczytać, przeczytać, a może tylko mieć? Jeśli uparcie obstaję przy pierwszej opcji, zastanawiam się jeszcze dwanaście razy i często dochodzę do wniosku, że jestem w stanie bez tego tytułu przeżyć, a moja biblioteczka wcale nie będzie dużo uboższa.

3) Czy naprawdę muszę tę książkę mieć teraz-zaraz-natychmiast-na-wczoraj? Czasami tak, ale nie zawsze. Warto uzbroić się w cierpliwość, przyczaić się na promocje, poczekać na aż tytuł znajdzie się w ofercie tanich księgarni.

4) Biblioteki! Często naprawdę dobrze zaopatrzone, a na dodatek zawierają perełki, których próżno szukać w księgarniach. 

5) Krewni i znajomi królika. Stare przysłowie pszczół mówi: dobry zwyczaj, nie pożyczaj. Na szczęście nie każdy wyznaje taką zasadę i od czasu do czasu uśmiecham się szeroko do moich znajomych.

6) Outlety. Serio. Nie mówię tu o tanich księgarniach, w których naprawdę tanie książki to te mało popularne, albo wydane dawno temu (ale nie aż tak, by były pisane ręcznie gęsim piórem), lecz o składach książek, zawierających tomy którym jakiś gapcio zagiął rogi, czy naddarł którąś ze stron. Jeśli nie jesteś typem czytelnika, który książki wertuje w gumowych rękawiczkach, trzyma je w szklanych gablotach, a na widok człowieka zbliżającego się do woluminu dostaje spazmów, to zajrzyj od czasu do czasu do książkowego outletu.

7) Czasopisma. Bywa tak, że w Pani domu czy innym Poradniku domowym można znaleźć niedrogie, ciekawe książki, a przy okazji poczytać o robieniu weków na zimę, domowych sposobach na lśniące włosy albo o tym jak tanio wybrać się całą rodziną na wakacje.

8) Pakiety książkowe, czyli raz a dobrze. 

9) Porównywanie cen. Lenistwo kosztuje. Warto zajrzeć, zwłaszcza wirtualnie do kilku księgarni, podliczyć ceny książek i koszty wysyłki, i dopiero wtedy podjąć decyzję.

10) Kupowanie wspólnie ze znajomymi. Często rabat naliczany jest dopiero po przekroczeniu konkretnej kwoty zakupu. Warto wtedy podpytać kumpla-mola, czy nie miałby ochoty na wspólne szaleństwo zakupowe.

11) Aukcje. Allegro czy OLX to czasami kopalnia dobrych książek w niskich cenach.

12) Graty z chaty. Jedni się pozbywają, inni korzystają. Czasami książki można dostać tam za darmo, a czasem za koszt przesyłki. Podobne okazje trafiają się też na Gumtree.

13) Wymiana. Nie do każdej książki się wraca, warto wymienić ją z kimś na taką, po którą dużo chętniej się sięgnie.

14) E-booki. Może nie tak tanie, jak by się chciało, ale na pewno tańsze i nie zalegają na półkach.

Coś pominęłam?

(Tak w ogóle, to nie do wszystkich punktów się stosuję, ale warto rozważyć wszystkie możliwe opcje).

No dobra, ja tu gadu gadu, a tymczasem miałam pisać o najnowszym numerze magazynu do nauki języka angielskiego - English Matters, bo to on stał się inspiracją do rozważań na temat oszczędzania. Temat z okładki krąży wokół świnki skarbonki. Jak oszczędzać, jak na to ile wydajemy wpływa krąg naszych znajomych i że warto uczynić DIY (Do It Yourself) swoim hobby.

Co jeszcze znajdziecie we wrześniowo-październikowym numerze magazynu? 

Przede wszystkim gratuluję twórcom magazynu gustu muzycznego, bo po raz kolejny poświęcają uwagę interesującemu artyście. Tym razem jest to Bruno Mars, a analizowanym utworem jest jego Grenade.





W tym numerze poczytacie także m.in. o niezwykle popularnej od jakiegoś czasu zumbie, o butach, które każde kobiece nogi uczynią zgrabniejszymi, czyli poczciwych szpilkach, a także poważniejszym temacie, który dotyczy także blogerów - wolności słowa.

Ponadto, w najnowszym magazynie English Matters znajdziecie wywiad z Hazel Jones, która wiedzą o Jane Austen może zaskoczyć nawet największych wielbicieli twórczości tej autorki. W dziale "podróże" ruszycie do Bath, angielskiego kurortu często opisywanego przez Angielkę w jej powieściach.

Bardzo podobał mi się tekst dotyczący poszukiwań mieszkania. Spisany w formie dialogu jest świetną wskazówką dla chcących wynająć jakieś lokum. Najmniej zainteresował mnie artykuł z działu technologia. Cóż, inżynieria nie jest moim hobby.





egzemplarz recenzencki


34 komentarze:

  1. Ciekawe porady, część z nich mam wdrożonych już od dawna:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do niektórych sposobów się stosuję, do innych nie, ale chyba zacznę, bo rozsądne porady dajesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym ja sama się potrafiła do nich stosować... :P

      Usuń
  3. Chyba zamówię prenumeratę tego pisma. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ostatnio praktycznie nie kupuję książek, chociaż kosztuje mnie to dużo zdrowia:) Jeśli już koniecznie muszę książkę mieć, to jest to absolutny pewniak, znany dla mnie autor, na którym wiem, że się nie zawiodę.Całą resztę wypożyczam z biblioteki lub podkradam córce, której kupuję nowości:D Jakoś trzeba sobie radzić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano trzeba. Dawniej też nie kupowałam. Dostawałam na urodziny itp. Czasem decydowałam się na zakup, ale nieczęsto. Biblioteki to kopalnie świetnych książek. I dopóki nie zaczęłam śledzić blogów i zapowiedzi, wystarczało mi to, co w nich jest. Teraz bardzo często kuszą mnie nowości.

      Usuń
  5. Właśnie też zabieram się do omówienia tego numeru. Był ciekawy, aczkolwiek czytałam już ciekawsze. Niemniej oszczędzanie to ważna kwestia i dobrze, że wciąż się ją porusza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bath jest kolejnym moim celem życiowym. I jak znam siebie, to go zrealizuję! :) :)

    Jeśli chodzi o kupowanie książek. Zakładać to sobie można różne rzeczy, można sobie przysięgać, można oddawać wszystkie pieniądze mężowi i przykazać, żeby nie dawał, nawet gdy się go będzie błagać na kolanach, itd., itd. I tak coś się pokątnie wymyśli :) Ja się do tych wszystkich wskazówek stosuję - nie przeszkadza mi to jednak w comiesięcznym odbieraniu z poczty pokaźnej paczki z zakupami :) Nowości kupuję rzadko, czekam, aż będą tańsze, zastanawiam się nad każdą pozycją 20 razy, sprawdzam, czy jest w bibliotece, itp. I nic to nie pomaga, bo jak znajdę w outlecie czy innej taniej książce coś za 10-15zł, to jestem chora, dopóki nie kupię. A zwykle znajduje się takich dziesięć. I już zbieram kasę na koniec października, bo w Krakowie, na Grodzkiej... wiadomo... :) :) Ech... :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki i czekam na fotorelację!

      No tak, z bólem przyznaję, że mam rację. A wiesz, że w końcu nie kupiłam tych książek, które ostatnio tak długo wybierałam? :P

      Usuń
  7. Porady ciekawe. Ja też czasem chcę coś kupić, ale z czasem zapominam o tej pozycji, więc znaczy, że aż tak bardzo jej nie chciałam :) Dodatki do gazet są trafionym pomysłem,, choć rzadko trafiam na coś ciekawego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem z gazetami jest taki, że te najciekawsze dodatki szybko znikają. :/

      Usuń
  8. Dialog między potencjalnym wynajemcą, jego towarzyszem a ,,landlordem" jest naprawdę ciekawy, choć męczyły mnie trochę potoczne, wręcz slangowe, wyrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę dosć sporo ciekawych tematów z czego bardzo się cieszę, bo już niedługo będę miała okazje przeczytać ten magazyn :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie kupuję książek, więc rady u mnie się nie przydadzą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam zamiar zastosować punkt 8 i narazie zbieram fundusze i zapisuję tytuły książek, a później zamówię wielką pakę w księgarni internetowej. Będzie raz a konkretnie:) i za przesyłkę zapłacę tylko raz, czyli oszczędzam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny post. Uwielbiam piosenkę , którą wstawiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  13. O Bruno Marsie mogłabym co nieco przeczytać. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Inżynieria też nie jest moim hobby :D Ja drastycznie ograniczyłam kupowanie książek w lutym. Od tamtej pory kupiłam tylko takie, które po 1000 przemyśleniu wciąż mnie intrygowały i na szczęście okazały się być wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie gratuluję silnej woli, Pani Nie-Inżynier. ;)

      Usuń
  15. Ostatnimi czasy preferuję wymiany. Jednak dobrze mi idzie z niekupowaniem, bo naprawdę nie mam gdzie trzymać tych wszystkich książek, gdyż metraż i brak odpowiedniego regału mi na to nie pozwalają :/ A po drugie zgadzam się z twoimi pierwszymi punktami i pomimo, że okładka i fabuła mnie zainteresuje to po prostu książki te czekają na promocję, bo skoro są to dlaczego nie mogę z nich skorzystać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie potrafię się wymieniać. W ogóle ciężko mi przychodzi pozbywanie się książek.

      Usuń
  16. Ja korzystam głównie z biblioteki, rzadko kupuję.

    OdpowiedzUsuń
  17. W moim mieście niestety biblioteka prezentuje obraz nędzy i rozpaczy. Panie kupują same amerykańskie romansidła w stylu "spojrzał na mnie i zemdlałam". Polskiej literatury praktycznie nie ma, oprócz oczywiście staroci i lektur.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda. :/ Ale widocznie na takie romansidła jest największe zapotrzebowanie (albo panie same w takich gustują ;).

      Usuń
  18. Nie powiem lubię kupować nowe ksiażki, ale przedtem zastanawiam się, czy one są mi naprawdę potrzebne, czy chce je mieć. Poza tym rzadko kupuję je po okładkowych cenach. Zazwyczaj poluję na jakieś superokazje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po okładkowych cenach też nie kupuję. Zawsze jest gdzieś jakaś promocja, a jak nie to zaraz będzie, więc nie ma co zbyt szybko rzucać się na dany tytuł.

      Usuń
  19. Niektóre sposoby na (nie)kupowanie książek, które wymieniłaś, sama stosuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mojego mola książkowego zaspokaja biblioteka, a raczej dwie i cieszę się niezmiernie że pracujący tam słuchają swych czytelników i że są fundusze na zakup kolejnych pozycji ;) Jak dobrze że są biblioteki :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo perełek przynosisz z tej biblioteki. :)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...