wtorek, 31 lipca 2012

Książkowe podsumowanie miesiąca - lipiec 2012

Lipiec już prawie za nami, czas więc na małe podsumowanie. :)

Na początek książki, których recenzje pojawiły się na blogu:

1. Martyna Wojciechowska "Przesunąć horyzont" (4,5/6)
2. Martyna Wojciechowska "Kambodża" (4/6)
3. Carmen Laforet "Złuda" (4,5/6)
4. Marry McGarry Morris "Daleko od świata" (3/6)
5. David W. Pierce "Nie pozwól mi odejść" (2/6)
6. Daria Doncowa "Zupa ze złotej rybki" (4,5/6)
7. Daniel Pennac "Jak powieść" (4,5/6)
- to może nie do końca recenzja, ale o samej książce jest tam kilka słów
8. Raymond Maufrais "Zielone piekło" (5/6)
9. Robert McCammon "Chłopięce lata" (5,5/6)
10. Maria Czubaszek, Artur Andrus "Każdy szczyt ma swój Czubaszek" (5/6)

Z książek, które recenzji się nie doczekały przeczytałam:

11. Daria Doncowa "Żona mojego męża" (3,5/6)

Rosyjska komedia kryminalna. O tym jak jeden facet został aresztowany pod zarzutem zamordowania swojej siódmej żony. I o jednej z jego żon wcześniejszych, która w jego winę nie wierzy. Tym razem było jakoś mniej zabawnie. Doncowa potrafi lepiej.





12. Martyna Wojciechowska "Wenezuela" (4/6)

Kilka słów o książce można przeczytać TUTAJ, pod notką o Kambodży.








13. Maxime Chattam "Otchłań zła" (5/6)

Świetny francuski thriller, który na początku lekko nużył, ale w miarę rozwoju akcji wciągał mnie coraz mocniej. Zakończenie i motyw zbrodni - zaskakujące i wstrząsające.
Mamy w tej książce brutalne morderstwa, tajemnicze symbole, niedoszłą ofiarę zabójcy, która najpierw cudem uniknęła śmierci, a później postanowiła wziąć udział w dalszym śledztwie, walkę z czasem, mroczny klimat, inteligentnego mordercę, trudną zagadkę do rozwiązania i trzymającą w napięciu akcję.


14. Michel Faber "Jabłko" (3/6)

Po pierwsze: nie lubię opowiadań. Zdecydowanie wolę dłuższe formy. Oczywiście zdarzają się wśród nich perełki, typu "Alef" czy "Fikcje" Borgesa, ale zwykle opowiadania mnie nudzą. Tym razem było podobnie. 
"Jabłko" można traktować jako uzupełnienie "Szkarłatnego płatka i białego" Fabera (kilka słów o tej książce TUTAJ) lub też jako osobne dzieło. Jeżeli ktoś zamierza przeczytać obydwie te pozycje, doradzałabym zacząć od powieści. Zbiór opowiadań zdradza zbyt wiele i komuś, kto powieść ma w planach, może zepsuć zabawę. W "Jabłku" Faber zamieszcza kilkanaście listów od czytelników opatrzonych jego komentarzem, które często nawiązują do "Szkarłatnego...". Natomiast w opowiadaniach występują dobrze znani z powieści bohaterowie.

15. Camilla Läckberg "Fabrykantka aniołków" (4,5/6)

"Fabrykantka aniołków" to ósmy i na razie ostatni tom cyklu thrillerów, których akcja rozgrywa się w szwedzkiej miejscowości Fjällbacka. Tak jak i w poprzednich tomach, tak i w tym współcześnie rozgrywające się wydarzenia, mają swoją przyczynę w przeszłości. Do miasteczka wraca Ebba, której rodzina wiele lat wcześniej w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęła bez śladu. Ebba wraz z mężem postanawia wyremontować swój rodzinny dom. Nie jest łatwo - najpierw małżeństwo cudem uchodzi z życiem z pożarem, później przy okazji remontu, znajdują ślady zaschniętej krwi. Co przydarzyło się rodzinie Ebby? Odpowiedź w książce.



Za najciekawszą książkę lipca uznałam "Chłopięce lata", zaś za najsłabszą "Nie pozwól mi odejść".

Obecne czytam "Dzienniki" Sylvii Plath, pierwszą z książek, które znalazły się na liście "Najważniejszych nieprzeczytanych książek", którą możecie znaleźć TUTAJ.

sobota, 28 lipca 2012

Top 10: Wymarzone podróżnicze cele

Dziś TOP 10: Dziesięć wymarzonych podróżniczych celów [źródło]

Postanowiłam powiązać tę listę z książkami, po lekturze których nabrałam ochotę na zobaczenie opisywanych w niej miejsc.

1. Hiszpania, a szczególnie Barcelona

Uwielbiam książki, których akcja rozgrywa się w Barcelonie. I nie ma znaczenia, czy są to zwariowane powieści kryminalno-przygodowe (cykl o detektywie-lumpie Mendozy), mroczne i tajemnicze historie (cykl Zafóna o Cmentarzu Zapomnianych Książek czy "Antykwariusz" Juliána Sáncheza) czy psychologiczne powieści obyczajowe ("Złuda" Carmen Laforet). O Barcelonie jestem w stanie przeczytać niemal wszystko.



2. Australia

Marzenie o wyjeździe do kraju kangurów, dziobaków i innych niesamowitych stworzeń, to efekt mojej dziecięcej fascynacji przygodami Tomka Wilmowskiego, bohatera cyklu powieści Alfreda Szklarskiego. Pierwszym tomem serii jest "Tomek w krainie kangurów", akcja rozgrywa się głównie w Australii. Z zapartym tchem towarzyszyłam Tomkowi i jego przyjaciołom podczas kolejnych wypraw. W tamtych czasach ta seria była dla mnie takim oknem na świat.

Miłośnikom tego kraju, polecam książkę Marka Tomalika "Australia. Gdzie kwiaty rodzą się z ognia".

3. Kambodża

Ogromnie chciałabym zobaczyć miasto królewskie Angkor Thom, a przede wszystkim świątynię Angkor Wat, zbudowaną ku czci hinduskiego boga Wisznu. 
Pomysł nasunął mi się po lekturze albumu "Angkor" Jacka Pałkiewicza.

4. Japonia

Poznać kraj Murakamiego, to byłoby coś. Choć przyznaję, że to nie twórczość tego autora sprawiła, że Japonia znalazła się na liście moich marzeń. Oglądaliście film "Hanami - kwiat wiśni"  w reżyserii Doris Dörrie? Jeśli nie, to zachęcam. Dla mnie jest to obraz magiczny. Po prostu perełka.

O Japonii ciekawie pisał też Bruczkowski (zwłaszcza w "Bezsenności w Tokio") i Gail Tsukiyama w "Ulicy tysiąca kwiatów".


5. Toskania

W pewnym momencie na rynku pojawiło się sporo książek o tym zakątku Włoch. Książek Frances Mayes pewnie przedstawiać nie trzeba. W podobnym stylu jest też "Extra Virgin" Annie Hewes. Lektura tych książek obudziła we mnie nie tylko głód podróżowania, ale też ten głód zwyczajny, fizyczny - toskańskie lektury pełne są kulinarnych wycieczek w poszukiwaniu najwspanialszych smaków.



6. Mongolia

Fascynację tym krajem zawdzięczam Bolesławowi A. Urynowi, autorowi świetnej książki "Mongolia: wyprawa w tajgę i step". Autor spędził w Mongolii dziesięć lat, co zaowocowało powstaniem pasjonującego zapisu najciekawszych jego wypraw. Książka jest pięknie wydana i oczywiście nie brakuje w niej wspaniałych zdjęć.




7. Tajlandia

O Tajlandii słychać coraz częściej i coraz więcej osób wybiera ten kraj, jako miejsce wakacyjnego wypoczynku. Magdalena i Paweł Opaska, którzy postanowili rowerami okrążyć Ziemię (o ich wyprawie można przeczytać w dwutomowym wydaniu "Przez świat na rowerach w dwa lata") to właśnie Tajlandię wymienili jako kraj, w którym mogliby zamieszkać. Biorąc pod uwagę to, ile widzieli podczas wyprawy, nie trudno dojść do wniosku, że Tajlandia musi mieć w sobie coś niezwykłego. 


8. Namibia

To jedno z moich najświeższych marzeń, które powstało pod wpływem lektury "Namibia: 9000 km afrykańskiej przygody" Anny i Krzysztofa Kobusów. To tylko dowodzi tego, że dobrze napisana książka potrafi wpłynąć na nasze życie i marzenia.

9. Indie

Kraj, który mnie fascynuje swoją różnorodnością i egzotyką, i przeraża swą... różnorodnością i egzotyką. Kraj kolorów i chaosu, kraj ciekawej kultury, przepychu i biedy. Kraj kolorowego, roztańczonego Bollywoodu i smutnych losów bohaterów "Slumdoga. Milionera z ulicy".






10. Nowy York

Tak po prostu. Z chęci przekonania się na własne oczy, co ma w sobie takiego to miasto, że bohaterowie amerykańskich książek i filmów porzucają swoje dotychczasowe życie i dają się wciągnąć w wir życia na pełnych obrotach, w tym amerykańskim mieście marzeń.

Jakiś przykład? Ot, choćby "Diabeł ubiera się u Prady" Lauren Weisberger.

środa, 25 lipca 2012

Maria Czubaszek, Artur Andrus "Każdy szczyt ma swój Czubaszek"
Papieros, kawka i purchawka

Maria Czubaszek, Artur Andrus
Każdy szczyt ma swój Czubaszek
Prószyński i S-ka
2011
322 strony
Marię Czubaszek można lubić. Albo nie. Marię Czubaszek można cenić za humor, za osobowość, za cokolwiek. Albo i nie. Natomiast nie można powiedzieć, że Maria Czubaszek jest osobą nieciekawą. A jeśli ktoś uważa, że jednak można, to powinien w najbliższym czasie przeczytać wywiad, który z satyryczką przeprowadził Artur Andrus, sam zresztą będący postacią niebanalną. A gdy dwie takie osobistości wspólnie zasiądą do rozmowy, to jej efekt z pewnością zasługuje na uwagę.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Robert McCammon "Chłopięce lata"
W magicznym świecie dwunastolatka

Robert McCammon
Chłopięce lata
Wyd. EM
1996
552 strony
Dorastamy i nic nie jest w stanie tego zmienić. Nasze dziecięce fantazje i radosna beztroska, ustępuję pod naciskiem trosk dorosłego życia. Marzenia schodzą na dalszy plan. Zupełnie inaczej spoglądamy na otaczający nas świat.

Cory Mackenson, bohater Chłopięcych lat[1] Roberta McCammona, ma lat dwanaście i wciąż jeszcze może się cieszyć beztroskim dzieciństwem. Wraz z rodzicami i psem Zbójem, mieszka w Zephyr, niewielkiej miejscowości w Alabamie. Spędza czas na typowych dla swego wieku zabawach. Ma grupkę przyjaciół i razem z nimi gra w baseball, włóczy się po miasteczku, chodzi do kina na filmy o potworach czy urządza biwaki w lesie. Cory nie cierpi matematyki, ale za to uwielbia tworzyć opowiadania. Zwykle pisze o tym, co podszeptuje mu bujna wyobraźnia. Pewnego dnia wydarzy się jednak coś, co okaże się o wiele bardziej pasjonującym tematem od zmyślonych historyjek o kowbojach, Indianach czy kosmitach.

Był rok 1964. Noc jeszcze się nie skończyła, gdy Cory i jego ojciec, Tom, wyruszyli furgonetką do mleczarni "Zielone Łąki". Tom jest mleczarzem i co rano rozwozi mieszkańcom Zephyr butelki z mlekiem, kartony świeżych jaj, kubki twarogu i sałatki ziemniaczano fasolowej, będącej specjalnością >>Zielonych Łąk<<[2] Tego dnia miał sporo pracy, więc zabrał syna ze sobą. Jechali właśnie w kierunku jeziora, gdy tuż przed nimi, z lasu wyskoczył samochód. Brązowy samochód miął nas o cal. Zobaczyłem, że zjeżdża z szosy numer 10 i stacza się z nasypu po prawej stronie drogi. Reflektory miał wyłączone, ale za kierownicą ktoś siedział. Opony z chrzęstem przedzierały się przez ściółkę; samochód wjechał na niewielką, urwiście zakończoną czerwoną skałę i zniknął w mroku. Bryzgi wody poleciały do góry i wtedy uświadomiłem sobie, że samochód właśnie zsunął się do jeziora[3] - opowiada nam Cory. Ojciec chłopca bez wahania ruszył na ratunek. Gdy kierowca brązowego samochodu nie zareagował na jego wołanie, Tom skoczył do wody. Podjęta w ułamku sekundy decyzja sprawiła, że tego dnia jeszcze długo nie będzie potrafił wymazać z pamięci.

Robert McCammon
źr. robertmccammon.com
Za kierownicą tonącego samochodu siedział mężczyzna. Był nagi, miał opuchniętą i zmasakrowaną twarz. Jego gardło omotano struną do pianina z taką siłą, że cienki, miedziany drut przeciął skórę, wrzynając się w ciało. Zwłok nie udało się wyciągnąć z samochodu ani w tamtej chwili, ani gdy na miejscu zjawiła się policja. Tożsamości denata nie ustalono i cała ta niewyjaśniona historia pewnie z czasem stałaby się jedynie krążącą po okolicach legendą, gdyby nie nocne koszmary Toma i ciekawość jego syna. Chłopiec podejrzewa, że mordercą może być ktoś z mieszkańców miasteczka, kto miał nadzieję, że głębokie jezioro ukryje jedyny dowód na popełnienie tej okrutnej zbrodni.

Wbrew temu, co może się nasunąć po przeczytaniu powyższych słów, nie jest to thriller czy powieść sensacyjna. Chłopięce lata to przede wszystkim wspaniała, magiczna opowieść o świecie widzianym oczyma dwunastoletniego chłopca. Zagadka często schodzi na drugi plan, a my obserwujemy codzienność Cory'ego. Narratorem jest sam chłopiec, który żywym, plastycznym językiem opisuje swoje przygody, niejednokrotnie zabierając nas ze sobą w pełną magii podróż. Wyobraźnia chłopca jest nieograniczona. Niekiedy trudno oddzielić fantazję od rzeczywistości. Elementy fantastyczne przeplatają się z szarą codziennością, groza miesza się z beztroską, a całość aż kipi od emocji.

Ogromnym plusem powieści jest jej wielowątkowość. Cory co rusz wpada w wir nowych wydarzeń. Przygoda goni przygodę, tajemnica tajemnicę. W tym magicznym świecie nic nie jest oczywiste i niewiele da się przewidzieć. W trakcie lektury spotkamy całe mnóstwo wyjątkowych postaci, jak choćby ekscentrycznego Vernona przemykającego nago po miasteczku czy tajemniczą, liczącą sto sześć lat Damę. Autor nie ucieka też od tematów poważnych. Znajdzie się w tym magicznym świecie miejsce na takie wątki jak segregacja rasowa, walka o prawa człowieka czy korupcja.

Gdyby Tim Burton szukał inspiracji do nowego filmu, powinien sięgnąć po "Chłopięce lata". Ta historia widziana oczami reżysera o tak nieograniczonej wyobraźni i specyficznym poczuciu humoru mogłaby się okazać prawdziwym filmowym majstersztykiem. Nikt nie zrobiłby tego lepiej. Burton mistrzowsko opowiada historie, w którym fantazja miesza się z rzeczywistością, bajka z grozą, a całość tworzy magiczny, niepowtarzalny świat. Skojarzenie z Burtonem nasunęło mi się m.in. gdy dotarłam do historii Zbója, która ogromnie przypominała tę, którą reżyser opowiedział w krótkometrażowym filmie Frankenweenie z 1984 roku.

Robert McCammon stworzył piękną i tajemniczą powieść, łączącą w sobie wiele gatunków. W powieść obyczajową, opisującą życie małego miasteczka, wplótł wątek morderstwa i tajemnicy, dorzucił lekkość powieści przygodowej, elementy grozy i magii. Wszystko to widzimy oczami chłopca o bujnej wyobraźni, który przenosi nas do świata swojego dzieciństwa jednocześnie sprawiając, że z nostalgią sięgniemy także do własnych wspomnień.

Podczas jednej z wypraw, Cory usłyszał takie słowa: Nie spiesz się do dorosłości. Staraj się pozostać chłopcem tak długo, jak to tylko możliwe, bo gdy raz stracisz moc magii, na zawsze pozostaniesz żebrakiem szukającym jej okruchów[4]. Mogę tylko życzyć Wam i sobie, byśmy nigdy nie utracili tej cząstki magii, która pozwala nam zachować dziecięcy entuzjazm i choć odrobinę tamtego spojrzenia na świat.

***
[1] W tym roku Wydawnictwo Papierowy Księżyc wznowiło książkę, wydając ją pod tytułem Magiczne Lata
[2] Robert McCammon, Chłopięce lata, przeł. Maria Grabska, wyd. EM, Warszawa, 1996, s. 15.
[3] Tamże, s. 18.
[4] Tamże, s. 447.

sobota, 21 lipca 2012

Raymond Maufrais "Zielone piekło"
Gorący oddech przygody

Raymon Maufrais
Raymond Maufrais
Zielone piekło
Wyd. Zysk i S-ka
2011
424 strony
Chcę Wam przedstawić Raymonda Maufrais'a, młodzieńca pełnego pomysłów, niespokojnego ducha, chłopaka, który postanowił porzucić rodzinną Francję, by spełnić swe marzenia o podróżach i odnalezieniu indiańskich plemion. W lipcu 1946 roku Raymond wyruszył do Brazylii, gdzie miał okazję uczestniczyć w ekspedycji do serca Mato Grosso. Wyprawa ta nie odniosła większego sukcesu, a młody podróżnik wrócił do rodziny. W głowie kiełkował mu już jednak nowy pomysł. Chciał zbadać Gujanę Francuską, leżącą w północno-wschodniej części Ameryki Południowej. W 1949 roku znów był gotowy do wyprawy, choć z przyczyn finansowych utknął na jakiś czas w Cayenne (obecnie największe miasto Gujany Francuskiej). Łatwo się jednak nie poddał i w końcu ruszył w dżunglę, zostawiając po sobie w własnoręcznie skleconej chatce jedynie kilka drobiazgów i dziennik. To właśnie zapiski z tego dziennika stanowią zasadniczą część Zielonego piekła


środa, 18 lipca 2012

25 najbardziej przereklamowanych i przesadnie wychwalanych książek wg Wirtualnej Polski

Wirtualna Polska opublikowała listę "25 najbardziej przereklamowanych i przesadnie wychwalanych książek"[źródło]. Na stronie podanej w linku stronie znajdziecie uzasadnienie wyboru.
Pomysł mi się spodobał i postanowiłam spróbować odnieść się do tej listy. Efekt poniżej.

25. Danuta Wałęsa "Marzenia i tajemnice"
Nie czytałam. Nie szukam, ale jak sama w ręce wpadnie, to nie wyrzucę. Książki o życiu znanych ludzi zawsze cieszyły się popularnością, podobnie jak kolorowe magazyny plotkarskie. Lubimy grzebać w cudzych życiorysach. Książka o takim tytule i sygnowana takim nazwiskiem, nie mogła przejść bez echa.

24. Carlos Ruzi Zafón "Cień wiatru"
Należę do tych, którzy się tą książką zachwycają. Tajemnicza Barcelona, książki i zagadka do rozwikłania, to jest to, co tygryski bardzo lubią.

23. Haruki Murakami "Kronika ptaka nakręcacza"
Oj, bo będę gryzła. Absolutnie nie zgadzam się z umieszczeniem Murakamiego na tej liście. Tak, to ja, zwariowana fanka, która nie da o "Kronice..." powiedzieć ani jednego złego słowa, jest głucha na wszelką krytykę i choć dostrzega pewne wady (malutkie!) w twórczości pisarza, to będzie go uparcie bronić i nie da sobie wmówić, że mogłaby się mylić.

22. Andrzej Sapkowski - saga o Wiedźminie
Nadal nie czytałam, choć książki wychylają się z regału, celem zwrócenia na siebie uwagi. Z fantastyką jest mi na razie nie po drodze.

21. Dorota Masłowska "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną"
Inna i niezła. Bełkotać też trzeba potrafić, a Masłowskiej wyszło to całkiem zgrabnie. Nie wpadam w zachwyt, ale i nie zamierzam mieszać tej książki z błotem. Traktuję ją jak udany eksperyment literacki, który narobił sporo zamieszania, a to lepsze, niż napisanie powieści, o której nikt nie słyszał, poza pracownikami marketu, którzy wyprzedają jej egzemplarze za złotówkę.

20. Harlan Coben "Niewinny"
Akurat tego tytułu nie znam, ale twórcom zestawienia nie chodziło o krytykę tego tytułu, a całej twórczości autora thrillerów. Książki Cobena są raz lepsze raz gorsze, zupełnie jak u jego konkurencji. Ot, po prostu jeden z autorów tego gatunku, który nie zasługuje ani na to, żeby go wielbić, ani by jego książki całkiem odrzucić.

19. J.K. Rowling seria o Harrym Potterze 
Dałam się zaczarować. Może nie jestem szaloną fanką, nie znam na pamięć zaklęć i nie mam kubka z podobizną Zgredka, ale serię wspominam z sympatią.

18. John Irving "Regulamin tłoczni win"
Twórcy listy zarzucają Irvingowi operowanie tymi samymi schematami i odcinanie kuponów od sukcesu. Po czterech przeczytanych tytułach: kiepskim debiucie "Uwolnić niedźwiedzie" oraz fantastycznych kolejnych powieściach "Hotel New Hampshire", "Świat według Garpa" oraz właśnie "Regulamin tłoczni win", trudno mi się odnieść do tego zarzutu. Kwestia znalezienia się Irvinga na tej liście, pozostaje więc niewyjaśniona.

17. Andrzej Pilipiuk "Kroniki Jakuba Wędrowycza"
Grafomańska? Owszem. "Disco-polo" fantastyki? Nie zaprzeczę. Ale jak sam Pilipiuk stwierdził "Czy każdy musi kochać Verdiego z Bachem?"*. Nie musi. Czasami nawet miłośnik sushi, ma ochotę na pospolitego kotleta z ziemniakami i kapustą. Wsuwa, aż mu się uszy trzęsą i nawet lekka niestrawność mu nie straszna.
Wędrowycza uwielbiam (kotlety też). Wszystkie tomy dostarczyły mi czystej rozrywki. Dopiero część szósta "Homo bimbrownikus" zdecydowanie odstaje poziomem od reszty i tego tomu już nie polecam. Inne książki Pilipiuka też już niespecjalnie mi podeszły, choć nie próbowałam jeszcze podobno niezłego cyklu "Kuzynki".

16. Stefan Żeromski "Przedwiośnie"
Nie było tak źle, jak na szkolną lekturę, oczywiście. 
Przeczytaną po skończeniu szkoły, gdy się jej czytać już nie musiało, oczywiście. ;)

15. Helen Fielding "Dziennik Bridget Jones"
Lekka, zabawna, czasami ten typ literatury jak najbardziej mi odpowiada. Czytać należy z przymrużeniem oka, wyłączyć myślenie, olać stereotypowość tekstu i dobrze się bawić.

14. Grażyna Plebanek "Nielegalne związki"
Nie miałam pojęcia, że ta książka jest na tyle popularna, by znaleźć się na tej liście. Grażynę Plebanek polubiłam czytając "Dziewczyny z Portofino" i "Przystupę", a teraz do listy książek do znalezienia, dopisuję "Nielegalne związki" i będę liczyła na to, że autor listy się myli i warto po tę lekturę sięgnąć.

13. J. D. Salinger "Buszujący w zbożu"
Przeczytać przeczytałam, ale nie jest to opowieść, która pozostałaby we mnie na dłużej. Właściwie to niewiele już z tej książki pamiętam. Gdyby nie piętrzący się stosik książek zupełnie mi nie znanych, może i wróciłabym raz jeszcze do tej historii. Może tym razem w pełni bym ją doceniła?

12. Eliza Orzeszkowa "Nad Niemnem"
W liceum interesowało mnie wiele rzeczy, ale czytania lektur wśród nich nie było. Efekt? Do dziś wstydzę się nieznajomości kanonu. Co jakiś czas próbuję ten wstyd zniwelować, sięgając po jakiś tytuł, ale nadrabianie zaległości idzie mi na tyle opornie, że "Nad Niemnem" nadal pozostaje historią znaną mi jedynie ze streszczeń.

11. Bronisław Wildstein "Dolina nicości"
Nie czytałam.

10. James Joyce "Finneganów tren"
Nie znam. Nie czytałam ani tej książki, ani Joyce w ogóle. Czuję, że nie dorosłam.

9. Dan Brown "Anioły i demony"
"Kod Leonarda da Vinci" łyknęłam bez oporów, "Anioły i demony" były bardziej oporne. Niby dużo się działo, ale się nudziłam. Na pewno popełniłam grzech "pomieszanej kolejności", czyli najpierw obejrzałam film i książka straciła już element zaskoczenia, który w tego typu literaturze ma jednak największe znaczenie.

8. Stieg Larsson - trylogia "Millenium"
Mi się podobała. Najbardziej tom drugi. I chętnie przeczytałabym też czwarty, gdyby to było możliwe.

7. Małgorzata Kalicińska "Dom nad rozlewiskiem"
"Trylogia mazurska", do której należy wspomniana książka, ani mnie nie zachwyca, ani nie irytuje. Pierwszy tom był dobry, drugi lepszy, trzeci nudny. Ot, lekka lektura, po której niewiele zostaje, ale którą czytało się całkiem przyjemnie (pomijając tom trzeci oczywiście).

6. Elizabeth Gilbert "Jedz, módl się, kochaj"
Zgadzam się w stu procentach. Nudziłam się jak mops. Ani to mądre, ani ciekawe, a już na pewno nie jest dobrze napisane. Więcej zarzucić nie mogę, bo moja pamięć dosyć dokładnie usunęła tę książkę z rejestru. Ale pamiętam, że żeby się dobić, przeczytałam jeszcze zbiór opowiadań autorki "Imiona kwiatów i dziewcząt". Było jeszcze gorzej.

5. Eric-Emmanuel Schmitt "Oskar i pani róża"
Pod wpływem emocji w sześciostopniowej skali oceniłam tę książkę na 6. Po czasie myślę, że może jednak za wysoko, ale na razie tak zostało. Mnie takie historie zawsze wzruszają i trudniej wtedy o obiektywizm. Tym, którym podobała się ta książka, polecam "Dojrzewanie błazna" Jonasa Gardella.

4. Katarzyna Grochola "Nigdy w życiu"
Oj, no. Może i nie jest to literatura z górnej półki, ale panią Kasię bardzo lubię (na spotkaniach autorskich jest fantastyczna), a jej książki czytam z przyjemnością. Tym, którym nie podoba się seria o Judycie, polecam "Trzepot skrzydeł" - to zupełnie inna, poruszająca literatura. Warto dać pani Kasi drugą szansę. Ja lubią ją we wszystkich odsłonach.

3. William Wharton "Dom na Sekwanie"
Whartona próbowałam czytać w liceum. Nie wyszło. Teraz mam za sobą tylko dwie książki: niezłego "Ptaśka" (który doczekał się nudnej ekranizacji w reż. Alana Parkera, ale z tą moją opinią mało kto się zgadza) i nieco lepszych "Spóźnionych kochanków". "Dom na Sekwanie" jest najsłabiej ocenioną książką Whartona na BiblioNETce, w związku z czym, ta książka raczej nie znajdzie się na mojej czytelniczej liście.

2. Stephenie Meyer "Zmierzch"
O, tak. Zdecydowanie tak. Co prawda pierwszej części wystawiłam niebotycznie wysoką ocenę na BiblioNETce (oceniłam ją na cztery; literaturę młodzieżową często oceniam pod kątem tego, czy spodobałaby mi się w wieku nastu lat; wtedy pewnie by mi się spodobała), ale fakt pozostaje faktem - seria jest kiepska. Ponieważ drugi tom był słabszy od pierwszego, istnienie części kolejnych wyrzuciłam z pamięci i pewnie nigdy się już nie dowiem, jak skończyła się historia miłości ludzko-wampirzej.
Filmy na podstawie sagi były jeszcze gorsze. Tzn. pierwsza część, drugiej nawet nie próbowałam oglądać.

1. Paulo Coelho - dzieła zebrane
Fenomen tego pana tłumaczę sobie tym, że czasami dopada ludzi taki okres, kiedy poszukuję złotych myśli, prawd, które można odnieść do własnego życia. U jednych ten okres trwa kilka dni, u innych całe życie. Etap karmienia się truizmami, które odnosiłam do własnego życia mam już za sobą i mam nadzieję, że już do niego nie wrócę. Rady i spostrzeżenia Coelho, kojarzą mi się ze zwrotami, jakie rzucamy chcąc podnieść kogoś na duchu. "Dasz radę", "będzie dobrze", "wszystko się ułoży" - mówimy, choć te słowa nie mają mocy czynienia zmian na lepsze choć wiemy, że bliscy właśnie nimi będą nas karmić, nawet jeśli nie mają one potwierdzenia w rzeczywistości. Ale te słowa gładko do nas trafiają i czujemy się podniesieni na duchu. I w taki sam sposób działa proza Coelho.


Na liście zabrakło mi skandynawskiego cyklu Camilli Läckberg, którego pierwszym tomem jest thriller "Księżniczka lodu". Seria ta robi furorę, a moim zdaniem nie wyróżnia się niczym szczególnym od innych książek tego typu. Owszem, jest ciekawa, ale nie powala na kolana. Spodziewałam się po niej więcej.


---
*ksiazki.wp.pl

wtorek, 17 lipca 2012

Daniel Pennac "Jak powieść"
Prawa każdego czytelnika

Daniel Pennac
Jak powieść
Wyd. MUZA S.A.
176 stron
Jak powieść Daniela Pennac’a jest esejem o literaturze i o czytaniu. Całość jest napisana lekko i przystępnie. W tej niewielkiej objętościowo książce, autor dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat czytelnictwa. Zaczyna od tego, od czego swoją przygodę z literaturą rozpoczyna większość z nas, od bajek opowiadanych nam przez rodziców, od pierwszych poznanych literek i tworzonych z nich słów i wreszcie od pierwszych samodzielnie przeczytanych wyrazów i tej dumy, na widok radości rodziców. Następnie Pennac porusza także temat m.in. tego, dlaczego dzieci niekiedy tracą zainteresowanie książkami, a młodzież reaguje na ich widok z niechęcią.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...