![]() |
| Marta Guzowska Wszyscy ludzie przez cały czas Wyd. W.A.B. 2015 352 strony |
Premiera: 8 kwietnia
Nyktofobik to facet, który boi się ciemności. Czyli ja. Boję się mroku i nie zamierzam się z tego tłumaczyć, zwłaszcza od czasu, kiedy ten lęk został oficjalnie zaklasyfikowany jako jednostka chorobowa. Nic nikomu do tego[1].
Mario Ybl, bohater kryminalnego cyklu Marty Guzowskiej, wybitny antropolog i równie wybitny ekscentryk o niewyparzonym języku, hasło nic nikomu do tego powinien wymalować sobie na kurtce, czole lub jakimkolwiek innym widocznym miejscu. Ten typ za nic ma cudzie opinie, powszechnie panujące zasady, nie liczy się z cudzymi uczuciami, na wszystko ma złośliwą odpowiedź, niemal każde jego zdanie to riposta, ironia, albo przytyk, jest bezczelny, nieposkromiony, marudny, egocentryczny, chamski prywatnie, genialny zawodowo, na kartach książki cudnie charakterystyczny, zapadający w pamięć, ubarwia fabułę, wzbudza emocje. W prawdziwym życiu irytujący do granic możliwości, skłaniający do tego, by nadkładać drogi, byle tylko ominąć go zachowując bezpieczną dla nerwów odległość. Przebywając w jego towarzystwie warto mieć oczy dookoła głowy, by nie nadziać się na złośliwy przytyk, albo nie potknąć o mocno wybujałe ego.
W Ofierze Polikseny i Głowie Niobe Mario zdołał zrazić do siebie wszystkich bliskich i dalszych znajomych. A jednak znów wraca do gry. Jego antropologiczny talent jest niezaprzeczalny, więc choć nawet jego kumpel Robert ma mu wiele do zarzucenia, ściąga go na wykopaliska na Kretę. Zaczyna żałować już w chwili, gdy Mario stawia stopę na greckiej ziemi.
