Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deaver Jeffery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deaver Jeffery. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 października 2018

Jeffery Deaver "Tańczący Trumniarz"
[RECENZJA]

seria Lincoln Rhyme & Amelia Sachs, tom 2




- Tak właśnie zabijasz ludzi?
- Rozpoznajesz teren. Oceniasz trudność zadania i możliwość obrony wroga. Wszystkich trzeba zmylić, odwracając ich uwagę od ofiary - na przykład sprawić, żeby uwierzyli, że ich atakujesz, a potem się okazuje, że to tylko chłopak na posyłki albo czyścibut. Tymczasem ty docierasz do ofiary. Izolujesz ją i eliminujesz.*

piątek, 14 października 2016

Jeffery Deaver "Panika"
[RECENZJA]

Jeffery Deaver
Panika
Wyd. Prószyński i S-ka
2016
536 stron
cykl z Kathryn Dance, tom 4

Staliśmy na lotnisku. Już nie pamiętam jakim. Staliśmy w kolejce, po odprawie, w długim, krętym ogonku opanowanym słupkami połączonymi taśmą i oczekiwaliśmy na sygnał do wejścia na pokład samolotu. Przed nami stał jakiś facet. Ze sobą miał podręczną torbę. Położył ją na podłodze, poinformował nas, że zaraz wraca. Poszedł. Bagaż został. Czy muszę dodawać, jakie myśli chodziły mi po głowie?

czwartek, 14 maja 2015

Jeffery Deaver "Kolekcjoner skór"
Śmiercionośny tatuaż

Jeffery Deaver
Kolekcjoner skór
Wyd. Prószyński i S-ka
2015
496 stron
cykl z Lincolnem Rhyme i Amelią Sachs, tom 11

Najpierw tom po tomie poznawałam twórczość Agathy Christie, później w moje ręce wpadały książki Arthura Conana Doyle'a, Mary Higgins Clark, Harlana Cobena czy Jamesa Pattersona. Stopniowo więc od klasyki kryminału wędrowałam w stronę współczesnych, dynamicznych thrillerów, trafiając na pozycje raz lepsze, raz gorsze. A później w moje ręce wpadł Kolekcjoner kości Jeffery'ego Deavera i przepadłam. Fascynacja literaturą spod znaku zbrodni trwa do dziś. Długo po tym, jak połknęłam wszystkie dostępne na rynku tomy cyklu o Lincolnie Rhyme i Amelii Sachs, porównywałam do nich kolejne kryminały i thrillery, wciąż dochodząc do wniosku, że Deaver spisałby te historie lepiej. Po latach, nadal nie potrafię wyliczyć zbyt wielu twórców gatunku, którzy dorównaliby Amerykaninowi w snuciu skomplikowanych intryg, oddaniu realizmu zawodu śledczych, budowaniu napięcia, wyprowadzaniu czytelników w pole za pomocą zdumiewających zwrotów akcji czy tworzeniu emocjonującej rozgrywki pomiędzy błyskotliwym duetem śledczych, a inteligentnymi, nieprzewidywalnymi i bezwzględnymi przestępcami.

Jeffery Deaver powraca z kolejną książką z cyklu Rhyme & Sachs, która nie tylko jest pełnym emocji spotkaniem z ekipą wzbudzających podziw bohaterów, ale także wspaniałym nawiązaniem do pierwszego tomu, czyli wspomnianego wcześniej Kolekcjonera kości

piątek, 20 września 2013

Jeffery Deaver "Zegarmistrz"
Tik-tak, tik-tak

Jeffery Deaver
Zegarmistrz
Wyd. Prószyński i S-ka
2006
292 strony
cykl z Lincolnem Rhyme i Amelią Sachs, tom 7

Niezbyt często zdarza mi się czytać poszczególne tomy cykli kryminałów po kolei. Zwykle, z różnych przyczyn, dopadam je "na wyrywki". Do nielicznych wyjątków należy seria Stiega Larssona Millenium oraz cykl autorstwa Camilli Läckberg rozgrywający się we Fjällbace. Całkiem nieźle szło mi też czytanie kolejnych tomów o Lincolnie Rhyme'ie i Amelii Sachs. Jeffery Deaver stworzył naprawdę ciekawe postaci i fabuły sprawiając, że to jego nazwisko znalazło się w czołówce najlepszych literatury kryminalnej. Wciągnęłam się w tę serię przeogromnie. Wyobraźcie sobie więc moje rozżalenie, gdy nagle się okazało, że w zasięgu rąk brakuje mi Zegarmistrza, siódmej części cyklu. Nie miałam tyle cierpliwości, by czekać na zmianę tego stanu, więc połknęłam część ósmą i dziewiątą, by w końcu, po roku a może i dwóch kolejnych latach, zasiąść do lektury brakującego tomu.

Rhyme'a i Sachs polubiłam jeszcze zanim natknęłam się na Deavera. Najpierw natrafiłam na film, z Denzelem Washingtonem, do którego mam słabość i Angeliną Jolie, którą lubię w tych chwilach, w których nie bywa Larą Croft. Kolekcjoner kości był odpowiednio mroczny, bym zainteresowała się twórczością autora, który tę mroczność nakreślił na papierze. Strzał w dziesiątkę. Przeczytałam książkę i jak narkoman na głodzie - chciałam więcej. Za co cenię Deavera, o tym za chwilę. Skupmy się na razie na fabule Zegarmistrza.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...