Tytuł: Oczyszczenie (Puhdistus)
Gatunek: dramat historyczny
Produkcja: Finlandia, Estonia
Premiera: 7 września 2012 (świat)
Reżyseria: Antti Jokinen
Scenariusz: Antti Jokinen, Marko Leino
Muzyka: Tuomas Kntelinen
Zdjęcia: Rauno Ronkainen
Czas trwania: 110 minut
Nastoletnia Zara (Amanda Pilke) ucieka handlarzom żywym towarem. Głodna, brudna, wycieńczona dociera do domu pewnej starszej kobiety. Aliide (Laura Birn) co prawda traktuje dziewczynę nieufnie i bądźmy szczerzy - nie jest sympatyczną, jowialną staruszką, babcią, jaką chciałby mieć każdy, ale przygarnia dziewczynę, starając się jej pomóc w ukryciu się przed oprawcami. Nie jest to bezpieczne zadanie, bo handlarze nie należą do ludzi, którzy łatwo odpuszczają i bez trudu godzą się z porażką.
Tytuł: "Czas Apokalipsy" ("Apocalypse Now") Gatunek: dramat, wojenny Produkcja: USA Premiera: 11 lipca 2003 (Polska), 10 maja 1979 (świat) Reżyseria: Francis Ford Coppola Scenariusz: Francis Ford Coppola, Michael Herr, John Milius Muzyka: Richard Wagner, Francis Ford Coppola, Carmine Coppola Zdjęcia: Vittorio Storaro Czas trwania: 153 minuty
Kapitan Benjamin Willard (Martin Sheen) znudzony przebywa w Sajgonie, gdy dostaje do wypełnienia niezwykle trudną misję. Gdzieś w niebezpiecznej dżungli przebywa pułkownik Kurtz (Marlon Brando), plama na honorze wojska, człowiek, któremu szaleństwo odebrało rozum. Wraz z kilkoma żołnierzami Kurtz zdezerterował z armii i zaszywając się w gęstych lasach w okolicy kambodżańskiej granicy, stworzył swoje małe królestwo z własną armią złożoną z towarzyszących mu żołnierzy oraz tubylców. Willard ma za zadanie zlikwidować pułkownika. W tym celu musi dotrzeć do linii frontu, a następnie odszukać dezertera.
Czasami trzeba obejrzeć 1449 filmów, żeby w tym ostatnim znaleźć to,
czego się nie znalazło w pozostałych. Do tej pory, gdy ktoś pytał mnie o
ulubioną filmową scenę, wzruszałam ramionami, bąkałam pod nosem, że jakoś tak
do tej pory żadna nie zrobiła na mnie AŻ takiego wrażenia. Owszem trafiło się
kilka zabawnych (jak choćby odmiana „to be” w „Dniu Świra”), wzruszających (np.
zakończenie „Listu w butelce”), kultowych (słynny De Niro i ćwiczenia przed
lustrem w „Taksówkarzu”), mocnych, efektownych, czy po prostu dobrze
zrobionych, ale żeby tak od razu ulubionych? Niestety nie.
W końcu, prawie siedem lat po premierze, obejrzałam „Życie
ukryte w słowach” w reżyserii Isabel Coixed. To jeden z tych filmów, które
zostają w pamięci na długo. To taki film, po obejrzeniu którego, człowiekowi
brakuje słów, oddechu i czuje się mniej więcej tak, jakby dostał w czuły punkt
dobrze poprowadzonym lewym sierpowym. Po prostu nokaut. To także film, w którym
znalazłam scenę, którą dziś mogę określić jako „moją ulubioną scenę filmową”.
plakat filmowy
Ona, Hanna.
On, Josef.
Ona od czterech lat pracuje w fabryce. Jej życie toczy się w
ustalonym, niezmiennym. Praca. Przerwa na obiad. Kurczak, ryż, połówka jabłka.
Praca. Powrót do domu. Kolacja. Kurczak, ryż, połówka jabłka. Praca. Przerwa na
obiad. Kurczak… Wysłana na urlop nie jest szczęśliwa. Szybko znajduje zajęcie
jako pielęgniarka na nieczynnej platformie wiertniczej.
On, pracownik tejże platformy, podejmując próbę ratowania
kolegi z pożaru, uległ poważnemu wypadkowi. Jest poparzony, tymczasowo niewidomy
i wymaga stałej opieki.
Ona, zamknięta w sobie. Porusza się niemal bez słowa. Mówi,
gdy ma do przekazania coś konkretnego.
On, gadatliwy, zadziorny, próbuje nawiązać z nią kontakt,
dowiedzieć się jak wygląda, jaka jest, co lubi.
Relacje między Hanną a Josefem powoli ewoluują. Ona zaczyna
się uśmiechać, on wyczuwać drugie dno. Stają się swoimi powiernikami. Jej
milczenie i jego gadatliwość okazują się murami, osłaniającymi bolesne
tajemnice.
Scena, o której wspomniałam ma miejsce pod koniec filmu. Kto
nie widział „Życia ukrytego w słowach”, ten niech nie zagląda na koniec tej
notki. Nie da się zrozumieć wagi dialogu, który tam przytaczam, nie znając
historii Hanny i Josefa. No i szkoda psuć sobie odbiór filmu.
Mocną stroną filmu Coixed jest nie tylko fabuła. Warto
zwrócić uwagę na fantastyczną ścieżkę dźwiękową. Składa się na nią jedenaście
wyjątkowych utworów. Dwa z nich szczególnie mnie poruszyły.
Pierwszy, wykonany przez Toma Waitsa, którego chyba nikomu
przedstawiać nie trzeba, nosi tytuł „All The World Is Green”.
Drugi utwór to „Gioco d'azzardo” napisany i wykonany przez włoskiego
artystę Paolo Conte. Najbardziej znanym utworem Paolo jest chyba „Via con me”,
wykorzystanym w ścieżce dźwiękowej kilku filmów m.in. „Francuskiego pocałunku”
oraz „Tylko Marta”. Inne znane utwory to
„Azzuro” („Człowiek w ogniu”) czy „Happy Feet” („Rodzina Soprano”).
Cała ścieżka dźwiękowa warta jest polecenia. Pięknie
uzupełnia poszczególne sceny filmu, dodatkowo podkreślając ich wartość.
---
A teraz główny powód powstania dzisiejszej notki…
On ją odnalazł i czeka pod fabryką. Oddaje jej plecak. W tle
przemysłowy krajobraz – kominy, stara łódź, jakieś śmieci.
Przez chwilę rozmawiają. O jego bliźnie, zamkniętej
platformie i ludziach, których na niej poznali, o propozycji pracy w Chile.
Hanna odwraca się, chce odejść. Josef zatrzymuje ją słowami:
J: Pomyślałem, że moglibyśmy gdzieś razem wyjechać. Dzisiaj.
Choćby zaraz. Wyjedź ze mną, Hanno.
H: Chyba nic z tego.
J: Dlaczego?
H: Jeśli pojedziemy razem pewnego dnia, może nie od razu,
jeśli nawet nie jutro, to kiedyś, nagle, zacznę płakać i nikt nie zdoła mnie
powstrzymać. Tymi łzami zaleję nas oboje. Nie będę mogła oddychać, pociągnę
ciebie za sobą i się utopimy.
J: Nauczę się pływać, Hanno. Obiecuję. Nauczę się pływać.
Ja ukradkiem wycieram łzy, Hanna powoli podchodzi do Josefa,
on bardzo delikatnie ją całuje.
Przepiękny dialog i fantastycznie zagrana scena.
Żeby spisać słowa, musiałam raz jeszcze odtworzyć ten fragment
z płyty. Scena nadal zatrzymuje oddech. Wciąż wzrusza.