poniedziałek, 10 września 2012

Filmowe podsumowanie miesiąca - sierpień 2012 (cz. 2)

Druga i ostatnia część sierpniowego podsumowania filmowego.

10. "Uśpione dziecko" reż. Yasmine Kassari (2004); 7/10
(Belgia, Maroko; dramat)

Zeinab, mieszkanka północnego Maroka, właśnie wyszła za mąż. Jednak tuż po nocy poślubnej małżonek opuszcza ją i wyjeżdża do Hiszpanii w poszukiwaniu pracy. Zeinab, podobnie jak wiele innych kobiet, zostaje sama w oczekiwaniu na męża, który być może nigdy nie powróci. To oczekiwanie staje się właściwie jedynym sensem życia jej i podobnych do niej kobiet, nie mających szans na poprawę swego samotnego losu. Ich więzieniem stają się surowe, religijne zasady, społeczne normy i tradycja, której muszą przestrzegać.

Przygnębiająca produkcja, po obejrzeniu której człowiek zaczyna bardziej doceniać warunki, w których przyszło mu żyć. Akcja toczy się powoli, ale zawiera w sobie duży ładunek emocji.


11. "Kto nigdy nie żył" reż. Andrzej Seweryn (2006); 8/10
(Polska; dramat)

Jan (Michał Żebrowski) jest księdzem. Księdzem niezwykłym, bo swój wolny czas poświęca głównie młodzieży uzależnionej, z marginesu, dzieciakom ze środowisk narkomańskich. To nie bardzo podoba się jego przełożonym, a całą sytuacje dodatkowo komplikuje fakt, że któregoś dnia Jan odkrywa, że jest nosicielem wirusa HIV. Zmiana dotychczasowego trybu życia jest nieunikniona. Załamany kapłan szuka schronienia w klasztorze.

Ładnie zrobiony film, z przepiękna muzyką Jana A. P. Kaczmarka. Całość wydaje mi się nieco nierealna, miejscami przekoloryzowana, czasami też podana zbyt wprost, niemniej jednak to bardzo dobry film. Mnie ujął swym klimatem. Żebrowski zagrał nieźle, a postać księdza Jana polubiłam przeogromnie.

Fragment filmu z tytułowym utworem w wykonaniu Roberta Janowskiego.

12. "I zbaw nas ode złego" reż. Ole Bornedal (2009); 9/10
(Dania, Norwegia, Szwecja; dramat, thriller)

Skandynawowie mają tendencję do robienia filmów, których akcja rozgrywa się w zamkniętym środowisku (najczęściej jakieś miasteczko), skrywającym w sobie tajemnice znane tylko mieszkańcom. Do obcych lokalna ludność odnosi się z podejrzliwością lub nawet wrogością. Zwykle to niewielkie społeczeństwo ma swego lidera, przywódcę trzymającego mocno wszystkie sterujące mieszkańcami miasteczka sznurki. Podobnie jest w filmie Olego Bornedala.

Tym razem w zamkniętym środowisku, niewielkiej miejscowości dochodzi do tragedii. W wypadku ginie kobieta. W starciu z rozpędzonym tirem nie miała szans. Za kierownicą samochodu siedział lokalny pijaczek, który zobaczywszy kim była potrącona osoba, postanowił zrzucić winę na bałkańskiego uchodźcę, który od jakiegoś czasu przebywa w miasteczku. To daje początek serii dramatycznych wydarzeń, które w pewnym momencie wymykają się spod kontroli prowadząc do kolejnych tragedii.

Świetny, mroczny i brutalny film o ludzkich uprzedzeniach, braku tolerancji, obsesji religijnej, nienawiści, strachu, niszczącej sile zemsty. Mocne kino, miejscami może zbyt przerysowane, ale z pewnością warte obejrzenia.

13. "Wielki Szu" reż. sylwester Chęciński (1982); 7/10
(Polska; dramat, sensacyjny, psychologiczny)

Wielki Szu (Jan Nowicki), mistrz karcianych przekrętów, właśnie wyszedł z więzienia. Ponieważ żona nie przyjmuje go z otwartymi rękami, szuler wyjeżdża do niewielkiego Lutynia, by tam kupić dom. W Lutyniu poznaje bogatego prywaciarza (Leon Niemczyk), miłośnika pokera. Wielki Szu nie przypadkiem ma jednak taki a nie inny przydomek i prywaciarz szybko traci swe pieniądze w trakcie karcianych rozgrywek z szulerem, co delikatnie mówiąc, wytrąca go z równowagi. Szu musi opuścić miasteczko. W ucieczce pomaga mu taksówkarz Jurek (Andrzej Pieczyński), który przy okazji chętnie nauczyłby się czegoś od mistrza pokerowych oszustw.

Okazuje się, że film o szulerach może być ciekawy nawet dla kogoś, kogo karciane umiejętności kończą się na grze w wojnę, remika czy oczko. Nowicki jak zwykle świetny. Zakończenie pozostawia miejsce na domysły. Jestem na tak.

14. "Jarhead: Żołnierz piechoty morskiej" reż. Sam Mendes (2005); 7/10
(Niemcy, USA; dramat, wojenny)

Historia żołnierzy piechoty morskiej pokazująca ich losy od momentu, kiedy po raz pierwszy pojawiają się w koszarach do pierwszych poważniejszych wojennych akcji w Zatoce Perskiej. 

Film nieco odmienny od tradycyjnych wojskowych widowisk. Tym razem nie obserwujemy wojennej zawieruchy lecz głównie przygotowania do niej, musztrę, ćwiczenia, nieznośne oczekiwanie. Jesteśmy świadkami wielomiesięcznych zmagań z upałem, pustynnym kurzem, nudą, samotnością, tęsknotą za rodziną. Przychodzą momenty załamania, nasuwają się pytania o sens tych przygotowań. 

Ciekawe spojrzenie na wojnę, reżysera takich hitów jak "American Beauty" czy "Droga do szczęścia".

15. "Łowcy głów" reż. Morten Tyldum (2011); 8/10
(Niemcy, Norwegia; kryminał; thriller)

Miała być recenzja, ale nie zdążyła się napisać. :)

Roger jest bogaty, ma świetną pracę, wspaniały dom oraz piękną kobietę. Problem w tym, że aby utrzymać życie na odpowiednim poziomie, szuka łatwego zarobku, kradnąc dzieła sztuki. Któregoś dnia jego żona przedstawia mu Clasa Greve'a. W trakcie rozmowy, wychodzi na jaw, że Clas posiada cenny obraz. Rogerowi wydaje się, że jego kradzież nie będzie stanowiła większego problemu. Nie ma pojęcia, jak bardzo się myli.

Świetny, dynamiczny, pełen napięcia film. Sceny są bardzo naturalistyczne, a przez to wręcz hipnotyzujące. Wbijają w fotel, krótko rzecz ujmując. Siła filmu jest niezaprzeczalna. Sporo w tym filmie humoru, zwrotów akcji jest mnóstwo, nie sposób więc się nudzić. Te humorystyczne akcenty pozwalają spojrzeć na fabułę z przymrużeniem oka, bo choć film jest świetny, nie sposób go traktować całkiem na poważnie. Wielbicieli (wielbicielki) serialu "Gra o tron" z pewnością ucieszy fakt, że w roli Clasa wystąpił Nikolaj Coster-Walda

Film powstał na podstawie powieści Jo Nesbø.

16. "Wiedźmin" reż. Marek Brodzki (2001); 2/10
(Polska; fantasy, przygodowy)
Cóż ja mogę napisać na temat tego filmu, czego nie napisali już wszyscy inni? Jako jedna z ostatnich mieszkanek kraju nad Wisłą, nie czytałam jeszcze cyklu o Wiedźminie autorstwa Sapkowskiego, trudno mi więc skomentować to, jak bardzo nie na miejscu jest porównywanie obu tych dzieł. Wiem natomiast, że w przypadku filmu, słowo "dzieło" należy wziąć w wielki, jaskrawy cudzysłów. Ku przestrodze. Dla odstraszenia tych, którzy jakimś cudem seans mają jeszcze przed sobą.

Moje zarzuty? Po pierwsze i najważniejsze, film jest zlepkiem scen, które absolutnie nie tworzą zwartej i sensownej całości. Dla nieznających wersji książkowej jest to mocno zniechęcające. Po drugie, niemniej ważne - pierwszy raz nudziły mnie sceny walk. Starcie Geralta (Michał Żebrowski) z Renfri wygląda jak pierwsza lekcja sztuk walki dla początkujących. Po trzecie słabe efekty specjalne. Po czwarte, po żal się boże, potwory, które mogłyby przestraszyć jedynie Scooby Doo. Po piąte - prymitywne dialogi. Poza tym, niepasująca do scen muzyka, dziwny montaż, na który zwykle nie zwracam uwagi, ale akurat w "Wiedźminie" dziwaczne cięcia scen same się rzucały w oczy.

Jakieś plusy? Tak. Zbigniew Zamachowski w roli Jaskra był po prostu świetny.

17. "Batman - Początek" reż. Christopher Nolan (2005); 7/10
(USA, Wielka Brytania; akcja, science-fiction)

Wielką fanką tego typu filmów nie jestem, ale skoro widziałam już kilka części, a tę kolejny raz puścili w telewizji, to w końcu postanowiłam ją obejrzeć. Zgodnie z tym co sugeruje tytuł, część ta opowiada o tym jak to się stało, że niepozorny chłopiec stał się postrachem przestępców w Gotham City.

Batman w wersji Nolana odpowiada mi bardziej niż ten Burtona, co mnie samą dziwi, bo tego drugiego reżysera darzę szczególnym uwielbieniem. "Batman - Początek" był niezły, oceniłam go o punkt wyżej niż "Mrocznego rycerza". Dużo się dzieje, efekty są przyjemne dla oka. Ot, sprawnie zrobione kino rozrywkowe.

18. "Zawrócony" reż. Kazimierz Kutz (1994); 7/10
(Polska; dramat, komedia)

Ostatnio oglądam sporo polskich filmów, by osobiście się przekonać o tym jak bardzo błędne jest stwierdzenie, że w polskim kinie nic się nie dzieje, że powstają same kiepskie filmu.

Śląsk, stan wojenny. Główny bohater "Zawróconego", Tomasz Siwek (Zbigniew Zamachowski), dostaje polecenie od zwierzchnika, by udać się na demonstrację "Solidarności". Ma szpiegować swoich kolegów, ale daje się ponieść emocjom i po chwili śpiewa pieśni ze wszystkimi manifestującymi. Ta krótka chwila sprawiła, że Tomasz został oskarżony o branie udział w rewolucji. Męczony psychicznie i fizycznie ma się przyznać do postawionych mu zarzutów.

Film Kutza łączy w sobie elementy dramatu z komedią i groteską. Zamachowski w roli poczciwego Ślązaka, przypadkiem wciągniętego w wir politycznych zagrywek, spisał się znakomicie. Sporo w tym filmie dobrych tekstów, sporo zabawnych scen, choć to taki trochę śmiech na smutno.

---

Za najlepszy film miesiąca uznaję "Tenisówki", choć nie jest to film wybitny i obiektywnie, nie powinien wygrać z "Jańcio Wodnikiem", to klimat tej produkcji ogromnie przypadł mi do gustu.Są takie filmy, które trafiają w czuły punkt, chwytają za serce i nie ma co podejmować prób logicznego uzasadnienia takiego stanu.

Porażką miesiąca jest oczywiście "Wiedźmin", co pozostawiam bez komentarza.

31 komentarzy:

  1. Wybieram zdecydowanie książki, niż filmy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też tak robiłam. Obecnie doceniam obie formy. :)

      Usuń
  2. Żadnego filmu nie oglądałam i żadnego raczej nie zamierzam :-) Wolę starsze kino.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po starsze tez sięgam, ale jakoś rzadziej. Do niektórych produkcji ciężko się dostać.

      Usuń
  3. Dołączam do grona tych, co "Wiedźmina" nie czytali :) Jeśli chodzi o film, to widziałam piąte przez dziesiąte, bo to raczej mąż miał ochotę oglądać. Ja byłam PO - przymusowy ochotnik. Nie wciągnęło mnie w ogóle.

    "I zbaw nas ode złego" wygląda ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obejrzałam film z własnej winy, bo propozycja wyszła ode mnie, ale wiedziałam, że mąż ma ochotę obejrzeć i stąd ten dziwaczny pomysł. To było trochę na zasadzie "no dobra, miejmy to już z głowy".

      Usuń
  4. "Kto nigdy nie żył" - kiedyś przypadkowo trafiłam na ten film na YT i najzupełniej zgadzam się z Twoją oceną, naprawdę dobry film, chętnie obejrzę go ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a piosenka w wykonaniu Janowskiego to już całkiem poezja :))

      Usuń
    2. Janowskiego nie lubię i zgrzytam zębami, gdy zdarzało mi się słyszeć jak masakruje cudze utwory w "Jaka to melodia", ale ten utwór bardzo mi się spodobał. A i san Janowski nie był taki zły.

      Usuń
  5. Widziałam tylko "Wiedźmina" i - chyba - jakoś piąte przez dziesiąte "Batmana". Co do reszty, tytuł #12 brzmi znajomo, ale w końcu nie obejrzałam...
    "Wiedźmina" nie toleruję w żadnej postaci, nie bardzo rozumiem ludzi, którzy wersję oryginalną nazywają >dziełem<, no ale cóż, rzecz gustu. Sama ekranizacja była tylko kolejnym traumatycznym doświadczeniem ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała okazję obejrzeć "dwunastkę" to korzystaj. Może ta moja ocena jest przesadzona, ale film jest naprawdę niezły.

      "Wiedźmin" stoi na półce i czeka na swą kolej. Jak się doczeka, to zobaczymy, po której stronie będę. ;)

      Usuń
  6. Pamiętam "Kto nigdy nie żył", ale oglądałam go tak dawno, że nawet nie oceniałam. ;) W każdym razie też mi podobał. Skandynawowie z kolei tworzą naprawdę dziwaczne filmy, dlatego na pewno obejrzę "I zbaw nas ode złego". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I "Łowców głów"! Koniecznie! :P

      Usuń
    2. No właśnie miałam wrażenie, że coś mi ta fabuła mówi. Chyba w kinie wyświetlali i pisałam zapowiedź... :P

      Usuń
    3. To teraz obejrzyj to, co zapowiedziałaś. =)

      Usuń
  7. Z wymienionych przez Ciebie filmów widziałam tylko "Kto nigdy nie żył". Robi wrażenie, szczególnie ta początkowa scena ze strzykawkami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jest tak źle z tym naszym polskim kinem, jak to się słyszy z różnych stron. :)

      Usuń
  8. hmmm widziałam jedynie Batmana ;]
    reszta raczej mnie nie interesuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi, ja "Batmana" obejrzałam nieco z rozpędu. Najnowszą część pewnie tez w końcu obejrzę, żeby się przekonać o co tyle szumu.

      Usuń
  9. Oglądałam "Kto nigdy nie żył". Film bardzo mi się podobał. A scenę pogrzebu powtarzałam kilka razy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedna z lepszych scen tego filmu. Choć powtórnie chyba bym jej nie chciała oglądać.

      Usuń
  10. Z Twojej listy oglądałam "Zawrócony" bardzo mi się podobał. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że Zamachowski jest uroczy?
      "Nazywam się Tomasz Siwek, zamieszkały w Tychach..." :P

      Usuń
  11. Na twojej liście jest parę filmów, które dla mnie są już klasyką. Jak choćby "Zawrócony".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trafiłam na ten film dopiero teraz i to raczej przypadkiem.

      Usuń
  12. "Kto nigdy nie żył" oglądałam w liceum na religii :D całkiem mi się podobał, ale bez fajerwerków. "Wiedźmin" film to tragedia :/ zaskoczyło mnie, ze bardziej podobał Ci się "Batman-początek" niż "Mroczny Rycerz", ja uważam dokładnie odwrotnie! "Lowce głów" chciałam zobaczyć, teraz bardziej zaluje, ze tego nie zrobiłam, jak był w kinie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, ja takich fajnych lekcji nie miałam. =)

      Ja się mogę mylić, więc możemy przyjąć oficjalną wersję, że "Mroczny Rycerz" był lepszy. To zupełnie nie moje klimaty i tak naprawdę moja ocena tego filmu zależy głównie od tego na jaki dzień przypadnie taki seans. Jak jestem nastawiona rozrywkowo, to i ocena jest wyższa. Cóż w kwestii fantasy i science fiction nie ma co polegać na mojej opinii. :P

      Eeee... Na kino to by mi było szkoda kasy. Ten film można równie dobrze obejrzeć na małym ekranie. Mnie w nim ujęło połączenie bardzo naturalistycznych, brzydkich scen ze scenami absurdalnie-nierzeczywistymi. Ja to kupiłam w całości. =)

      Usuń
  13. "Uśpione dziecko", "I zbaw nas ode złego" zapowiadają się bardzo ciekawie, "Wielkiego Szu" oglądałem kiedyś i nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, ale nie zaprzeczę, że jest to dobry film :)

    Teraz natomiast napiszę takie rzeczy, że niektórzy mogą mi sprawić lincz, ale niech tam, trudno! :)

    Jeśli chodzi o "Wiedźmina", to jest to film tak marny, że nie ma co się nad nim zbytnio rozpisywać, jednakże nie darzę także zbyt wielką sympatią książkowego pierwowzoru i nie do końca rozumiem, skąd się wziął fenomen tego cyklu. Nie czas i miejsce jednak na to, by tłumaczyć, dlaczego uważam tak, a nie inaczej, szczególnie, że jeszcze go nie czytałaś i nie chcę Ci psuć (?) lektury, dodam jedynie, że zgadzam się z umieszczeniem dziełek Sapkowskiego na liście najbardziej przereklamowanych książek w dziejach (ranking Wirtualnej Polski).

    A teraz, po bluźnierstwie literackim, czas na bluźnierstwo filmowe - zachwalany Batman Nolana w ogóle do mnie nie trafia. Nie chodzi o to, że wolę wersje Burtona (choć szczerze napisawszy, wolę), staram się odbierać ten cykl autonomicznie, bez porównywania do wcześniejszych wersji i cóż... Każdy lubi co innego i bardzo dobrze, powinniśmy się od siebie różnić, lecz dla mnie sceny z "Batman: Początek" gdy Wayne odmawia zabicia ninja-zdrajcy, co ostatecznie kończy się bijatyką i śmiercią grupy "niewinnych" ninja są po prostu nie do przetrawienia. :P Nie uważam wersji Nolana za "dorosłe kino", jak się o nim czasami mówi, bo są tutaj absurdy i mocno przesadzone sceny. Wiadomo, to kino rozrywkowe, więc nie ma co narzekać, nie potrafię tylko zgodzić się z niektórymi filmo-maniakami, którzy uważają te obrazy za "wybitne". Eeech...? Jako kino popcornowe - tak, jak najbardziej, lecz jako dzieła? Nie!

    Ale post bardzo fajny :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie taki był Twój zamysł, ale poczułam chęć przesunięcia lektury Sapkowskiego w czasie. Nie na później, ale odwrotnie. Jesteś dopiero drugą osobą, która wypowiada się negatywnie o cyklu o Wiedźminie. Do tej pory słyszałam jedynie głosy entuzjastyczne albo przynajmniej w miarę zadowolone. Chyba muszę w końcu znaleźć czas na ten cykl i przekonać się jak to z tym Sapkowskim jest.

      Co do Batmana - jest tak jak napisałam w komentarzu wyżej, na mojej opinii o fantastyce czy science-fiction polegać nie można. Zwykle w takich filmach podziwiam efekty, grę aktorską, scenariusza staram się za bardzo nie analizować, bo wtedy mi wychodzi, że to wszystko jest tak bzdurne, że lepiej było czas spędzony przed ekranem spożytkować gdzie indziej. Po prostu albo się w miarę dobrze bawię, albo nie. Określenie takich filmów jako "kino popcornowe" baaaardzo mi pasuje. :)

      Usuń
    2. A wręcz przeciwnie - jestem ciekaw, co napiszesz o "Wiedźminie", tak więc jestem nawet zadowolony z Twej decyzji o przyspieszeniu czytania :P

      Usuń
    3. Biorąc pod uwagę to, jak mało teraz czytam, to nawet awans w kolejce niewiele daje. Odstrasza mnie fakt, że jak mi się spodoba jedna część, to będę chciała od razu czytać kolejne, a tyle innych książek jeszcze czeka. Głupi argument, wiem. =)

      Usuń

Zapraszam do udziału w dyskusji. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...