![]() |
| Irena Matuszkiewicz Zjazd rodzinny Wyd. Prószyński i S-ka 2015 376 stron |
Irenę Matuszkiewicz znałam do tej pory z jednej książki i jednej strony - jako autorkę lekkiej komedii kryminalnej. Po lekturze Nie zabijać pająków taką właśnie etykietkę przykleiłam pisarce, a teraz musiałam zdjąć ją ostrożnie, zwinąć w rulonik i posłać płynnym ruchem do kosza. Wszystko to za sprawą lektury Zjazd rodzinny, pierwszego tomu sagi, która zainteresowała mnie najpierw zdjęciem z okładki, później zawartym na niej cytatem, a w końcu samą fabułą.
Pochodzimy z jednego pnia, musimy się kochać, szanować i wspierać[1].
Z utrzymywaniem więzi rodzinnych bywa teraz różnie. Świat stał się bardziej dostępny, możliwości większe, drogi rozchodzą się coraz łatwiej, o powroty zaś trudniej, bo przecież każdy żyje własnym życiem i nie zawsze ma czas i chęci, by uczestniczyć w cudzym.
Umierają ci, którzy mieli do opowiedzenia historie. Ważne, ciekawe, interesujące, poruszające, mądre. Kiedyś nie chciało się ich słuchać. Teraz często jest już za późno.

