Ależ szybko ten styczeń zleciał! Ledwie z nieba zniknęły noworoczne fajerwerki, a już pierwszy miesiąc nowego roku za nami. Czas więc sprawdzić, ile godzin przeciekło mi przez palce, a ile udało się dobrze wykorzystać. Jak tak spoglądam na poniższe podsumowanie to stwierdzam, że stycznia nie zmarnowałam.
Przeczytane w styczniu:
- Matthew Quick Niezbędnik obserwatorów gwiazd (ocena 4,5/6) - recenzja
- Lisa Unger Kruche więzi (4) - recenzja
- Levi Henrikson Śnieg przykryje śnieg (4,5) - recenzja
- Enrique Moriel Miasto poza czasem (3) - recenzja
- Janusz Majewski Glacier Express 9.15 (4,5) - recenzja
- Susanne Mischke Zabij, jeśli potrafisz! (4) - recenzja
- Salla Simukka Białe jak śnieg (3) - recenzja
- David Hewson Cmentarz tajemnic (5,5) - recenzja (!!!)
- Jason Bailey Pulp Fiction. Wszystko o kultowym filmie Quentina Tarantino (4,5) - recenzja
- Małgorzata Musierowicz Wnuczka do orzechów (2.5) - nie-recenzja
- Norman Lewis Głosy starego morza. W poszukiwaniu utraconej Hiszpanii (5) - recenzja (!!!)
- Sebastian Leitner Naucz się uczyć (4) - recenzja
- Gillian Flynn Ostre przedmioty (5,5) - recenzja (!!!)
- Magdalena Witkiewicz Opowieść niewiernej (3,5) - recenzja
- Jacek Dehnel Matka Makryna (5)
15 książek! Uwierzycie? Wśród nich dwa rozczarowania, bo zarówno po kolejnym tomie Jeżycjady (Wnuczka do orzechów) jak i po powieści o Barcelonie (Miasto poza czasem) spodziewałam się o wiele więcej.
Na szczęście nie zabrakło także pozytywnych zaskoczeń. Dwa świetne, choć bardzo różne thrillery (Cmentarz tajemnic i Ostre przedmioty) oraz nostalgiczna podróż do Hiszpanii (Głosy starego morza) wynagrodziły tamte nietrafione lektury. Na dodatek koniec miesiąca spędziłam w towarzystwie Matki Makryny, która, mam nadzieję, znajdzie się na liście książek nominowanych do Nagrody Nike. Recenzji najnowszej książki Jacka Dehnela możecie się spodziewać jutro.
Styczeń to także początek szaleństwa oscarowego. Udało mi się obejrzeć 10 filmów, w tym kilka nominowanych do Oscara w różnych kategoriach.
- Zrodzony w ogniu (reż. Scott Cooper) - ocena: 6/10
- Zaginiona dziewczyna (reż. David Fincher) - 7
- Zbaw nas ode złego (reż. Scott Dernickson) - 5
- Hobbit. Bitwa Pięciu Armii (reż. Peter Jackson) - 7
- Zanim zasnę (reż. Rowan Joffé) - 6
- Boyhood (reż. Richard Linklater) - 7 - wrażenia z seansu
- Whiplash (reż. Damian Chazelle) - 9 - wrażenia z seansu (!!!)
- Gra tajemnic (reż. Morten Tyldum) - 8
- Birdman (reż. Alejandro González Iñárritu) - 8
- Czarownica (reż. Robert Stromberg) - 4
Tegoroczny oscarowy zestaw podoba mi się o wiele bardziej niż ten z zeszłego roku. Zachwycił mnie zwłaszcza Whiplash i to za niego będę trzymać kciuki, choć nie mam złudzeń, że wygra.
Najważniejsze wydarzenie stycznia?
Zdecydowanie spotkanie autorskie z Hanną Krall. Na pewno Wam o nim napiszę, ale dopiero za jakiś czas. W notkach-relacjach mam szalone zaległości, które sięgają do października ubiegłego roku. Niestety, będzie to relacja bez zdjęć, bo reporterka prosiła o niefotografowanie w trakcie spotkania. Na pstryknięcie kilku fotek mieliśmy tyle, ile trwało przedstawienie autorki Zdążyć przed Panem Bogiem, czyli niewiele, a i to poproszono nas o niepublikowanie zdjęć w Sieci. Na dowód, że byłam, słuchałam i choć przez chwilę miałam aparat w ręce, zostało zdjęcie z nagłówka. Małe, niewyraźne, prawie jakby go nie było.
Część przeczytanych lektur i obejrzanych filmów przybliża mnie do realizacji planów na ten rok, które znajdziecie w notce Nowy rok, nowy blog?.
Tak wyglądał mój blogo-styczeń. A jak Wam minął początek roku?
***
***
Tak było poprzednio
*** podsumowanie grudnia 2014 ***
Wooow, super wyniki, szacun :)!! Ja tylko 8 książek, a filmów niestety 4.. Czekam na relację ze spotkania!
OdpowiedzUsuńGratulacje :) U mnie było 10 książek :)
OdpowiedzUsuńImponujący wynik! Chyba się schowam ze swoimi 9 książkami ;) Za to filmowo było u mnie dobrze i z tego się cieszę :) Jeśli chodzi o filmy oscarowe to na razie mam zagwozdkę - Birdman czy Whiplash, chyba, że będzie jeszcze jakiś lepszy film.
OdpowiedzUsuńChciałabym, żeby wygrał "Whiplash", ale pewnie wygra "Birdman". Byle nie nagrodzili filmu "Boyhood", bo tego nie zrozumiem. ;)
UsuńZ tego zestawienia książek 3 bym przeczytała na pewno :) a z filmów co najmniej dwa. 15 pozycji to strasznie dużo, gratulacje! :)
OdpowiedzUsuńJest się czym pochwalić :) Ja w styczniu przeczytałam 10 książek, ale jestem z tego zadowolona biorąc pod uwagę liczne prace zaliczeniowe itp. ;)
OdpowiedzUsuńZ obejrzanych przez Ciebie filmów widziałam jedynie Hobbita ;)
Wow! Genialny wynik! W życiu nie przeczytam tyle książek w miesiąc, chyba że miałabym miesiąc urlopu. Mój styczeń był dobry czytelniczo, jednak gorzej z recenzjami - nie opisałam wszystkich przeczytanych książek, głównie z braku czasu. Tym bardziej chylę czoła, że przeczytałaś tak dużo i zrobiłaś tyle recenzji! :)
OdpowiedzUsuńTo był dobry miesiąc. Luty już taki nie będzie, niestety.
UsuńNiezły wynik, jestem pod wrażeniem. Jestem ciekawa spotkania z Hanną Krall, więc będę czekać z niecierpliwością na notkę. Nawet jeśli będzie bez zdjęć.
OdpowiedzUsuńGratuluję takiego wyniku :)
OdpowiedzUsuńJa zaczęłam nadrabiać zaległości w filmach i mam nadzieję, że uda mi się również obejrzeć te przez ciebie wymienione skoro tak wysoko je oceniasz.
OdpowiedzUsuńGratuluję wspaniałych wyników! :)
OdpowiedzUsuńObejrzałam Zaginioną dziewczyna oraz Zbaw nas ode złego i także dałam taką samą ocene.
OdpowiedzUsuńNie zgodzę się z "Hobbitem" i z "Czarownicą", ponieważ oba te filmy dostały ode mnie 10.
Od "Hobbita" wolę zdecydowanie "Władcę pierścieni", a na 10 oceniam bardzo mało filmów. :)
UsuńNiesamowite wyniki jak na jeden miesiąc. Książek przeczytałam mało, ale obejrzałam dużo filmów w wolnych chwilach. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuń15 książek? Wow, ja przeczytałam raptem 4, ale za to cegły po 700 stron. No i nie mam tyle czasu co kiedyś...
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za dalszą realizację noworocznych postanowień :)
A co czytałaś? Brakuje mi Twoich notek filmowych i książkowych. :(
UsuńWow... imponujący wynik! :)
OdpowiedzUsuńŚwietne wyniki. U mnie styczeń również był udany, gdyż przeczytałam więcej książek niż to sobie zaplanowałam :)
OdpowiedzUsuńO_o Też chcę przeczytać tyle książek w jednym miesiącu! ^_^ Oby kolejny miesiąc też taki był :)
OdpowiedzUsuńNiestety nie będzie, ale mam nadzieję, że i tym razem nie będzie na co narzekać.
UsuńWow 15 książek to jest wyczyn. Gratuluję wyniku. Za filmy oscarowe też powinnam się zabrać, ale na razie oglądam inne pozycje.
OdpowiedzUsuńTo ja póki co wybieram właśnie te z listy oscarowej, inne zostawiając sobie na później.
UsuńGratuluję wyniku, bo u mnie dość słabo niestety - pewnie to z powodu sesji....
OdpowiedzUsuń15 książek to naprawdę świetny wynik! :)
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na relację ze spotkania z Hanną Krall!
OdpowiedzUsuńA czy dobrze mi się wydaje, że do tych fantastycznych statystyk książkowo-filmowych trzeba by jeszcze dodać codzienność wpisów w styczniu :)
Trochę to potrwa, niestety. Mam do opisania jeszcze trzy wcześniejsze spotkania.
UsuńDobrze Ci się wydaje. :) Niestety w lutym dobra passa codziennego pisania, która trwała od 13. miesięcy, została przerwana. :(
Udany miałaś miesiąc, gratuluję :)
OdpowiedzUsuńZ obejrzanych przez Ciebie filmów mam w planie zaliczyć (jak to brzmi :P ) "Zaginioną dziewczynę" (bo czytałam książkę i była świetna) oraz ostatnią część Hobbita :D
Brzmi intrygująco. :P
UsuńIle? 15? A co, urlop z ten rok zużyłaś już w styczniu? :D
OdpowiedzUsuńGratuluję wyniku, a już to, że niemal wszystkie zrecenzowane, ustawia poprzeczkę na nieosiągalnym dla mnie pułapie,. No chyba, że przyjmiemy Twój miesiąc kontra mój rok :D
Wyczytałam na fb, że na Ziarno prawdy się wybierałaś. Ciekawa byłam Twojej opinii, ale też trochę się obawiałam, że będzie krytyczna, a ja już miałam bilety, to przecież nie wyrzucę. No i byłam dzisiaj. Wg mnie to bardzo przyzwoity kryminał, choć bez fajerwerków. Możliwe jednak, że gdybym wcześniej nie czytała książki i nie pamiętała,. kto i jak zabił, film wywarłby lepsze wrażenie. Ciekawa jestem, co Ty sądzisz, czy popełnisz jakiś pościk na temat filmu?
Jak się jest nałogowym czytaczem, to tak to się czasami kończy. :D
UsuńWybierałam, ale niestety nie dotarłam. Za dużo złych rzeczy się ostatnio skumulowało i jakoś tak wyszło, że nie wyszło. :( W tym tygodniu też się nie da, niestety, ale jak pójdę to na pewno coś napiszę. Mimo wszystko, nastawiam się na dobry film.
Ulala. Cóż za kulturalny miesiąc. Czekam z niecierpliwością na relację ze spotkania z Hanną Krall.
OdpowiedzUsuńJa obejrzałam tylko jeden film nominowany do Oscarów i będę protestować, jeśli nie zdobędzie on przynajmniej jednej statuetki. Chodzi mi o rewelacyjny w każdym calu ,,Grand Budapest Hotel".
OdpowiedzUsuńHmm... Możemy im przyznać za scenografię. ;)
Usuń