Michelle Hodkin Mara Dyer. Tajemnica Wyd. YA! 2014 412 stron |
Są takie zakątki w literaturze, które chętnie zwiedzam, chłonąc relacje z podróży, ścigając niemal nieuchwytnych przestępców, wpadając w sam środek wojennej zawieruchy czy poznając życiorysy interesujących osób. Są jednak i takie, do których zaglądam rzadko, a jeśli już to ostrożnie badając nieznany teren. Omijam raczej smoki i elfy, wampiry i zombie, statki kosmiczne i cywilizacje przyszłości. Nie przyglądam się parom splatającym się w miłosnych uściskach, nie śledzę romansów ludzi z istotami nadprzyrodzonymi, zresztą w ogóle za romansami nie przepadam. Paranormale znam głównie ze słyszenia, a Young Adult musiałam niedawno przepuścić przez wszechwiedzące Google, bo nie miałam pojęcia z czym to się je lub czyta.
I dlatego trudno mi wytłumaczyć, dlaczego tak bardzo zależało mi na tym, by poznać Marę Dyer, bohaterkę paranormalnego cyklu Michelle Hodkin należącego do gatunku, który określa się jako young adult fiction, literatury dla młodych dorosłych, a może dorosłych młodych. W każdym razie dla kogoś, komu najłatwiej będzie się identyfikować z młodymi bohaterami i zrozumieć ich problemy, często znajdując wśród nich także i własne.
Bardzo okazjonalnie czytuję książki z wątkami paranormalnymi. Na young adult jestem już za mało young. Teoretycznie Mara Dyer. Tajemnica nie powinna mnie wciągnąć. W praktyce, nie mogę się już doczekać lektury kolejnego tomu, tym bardziej, że Michelle Hodkin ten pierwszy skończyła w takim momencie, że... brak słów, po prostu brak słów. Całe szczęście, że Mara Dyer. Przemiana leży w zasięgu wzroku (jednak świadomość tego, że cykl ten jest trylogią, a trzeci tom jest niedostępny, wzbudza pewien niepokój).
Pierwszy tom cyklu o Marze zaczyna się intrygująco. Nastolatka budzi się w szpitalu, nie bardzo wie jak się tam znalazła, jej rodzice patrzą na nią to z ulgą, to znów z niepokojem.
Córka żyje - super.
Córka zapyta jak znalazła się w szpitalu - już nie tak dobrze.
Córka zacznie dopytywać o swoją przyjaciółkę - bardzo, bardzo źle.
Prawda jest okrutna. Dziewczyna wraz z przyjaciółmi wybrała się do opuszczonego budynku szpitala psychiatrycznego. Nie pamięta tego, co wydarzyło się na miejscu. Co robili, o czym rozmawiali? Jak to się stało, że mury runęły i w jednej chwili straciła trzech znajomych, wśród których był jej chłopak oraz najlepsza przyjaciółka? Tylko ona przeżyła, ale w takiej chwili trudno odczuwać ulgę, a samo wydarzenie okazało się tak dużym obciążeniem psychiki, że decyzja o przeprowadzce wydawała się jak najbardziej słuszna. Z Rhode Island rodzina Dyer przeniosła się na Florydę. Nowa szkoła, nowi znajomi, nowe życie. Jest jednak coś, co nie pozwala Marze przestać myśleć o tamtej tragedii i nie chodzi tu o samą tęsknotę za znajomymi. Coś w tej historii niepokoi nastolatkę, coś nie daje jej spokoju. Podejrzenia, że nie był to zwykły wypadek nie chcą się rozproszyć.
Tak czy owak, byłam zaburzona. Tylko dlaczego miałam poczucie, że chodzi tu o coś jeszcze? Że coś mi umknęło? Coś bardzo ważnego?[1]
W szkole Mara czuje się obco. Znajduje tylko jedną bratnią duszę, za to szybko robi sobie wroga w jednej z najpiękniejszych dziewcząt w szkole. I tu fabularnie wkraczamy na grunt oklepany, po którym i mnie zdarzało się stąpać w nastoletnich czasach, gdy zaczytywałam się młodzieżowymi opowiastkami o szkolnych miłościach, sympatiach i antypatiach. Marze brakuje pewności siebie, nie uważa za piękność, w t-shircie i dżinsach czuje się nie na miejscu pośród młodzieży w mundurkach i choćby chciała się wtopić w tło, nie da rady. Zwłaszcza, gdy pierwszego dnia nie tylko spóźnia się na zajęcia, wpada w oko szkolnemu przystojniakowi (co nie pomoże jej w zaprzyjaźnieniu się z zazdrosnymi dziewczętami), ale także coś nie dobrego dzieje się z jej głową, w związku z czym w drzwiach klasy upada zalewając się przy tym krwią, która jak na złość akurat w tamtej chwili puściła jej się z nosa.
Trudno o mocniejsze wejście.
Mara cierpi na brak przyjaciół (jeśli nie liczyć pomocnego kumpla poznanego pierwszego dnia), bóle głowy, halucynacje, a na dodatek nie odstępują ją: przeczucie, że dzieje się z nią coś niedobrego, niewytłumaczalnego oraz pewien przystojniak, według obiegowej opinii typ zaliczający kolejne panny, który właśnie zwrócił uwagę na nową kandydatkę do łóżkowych ekscesów. Plotki, uciążliwa eks-dziewczyna Noaha oraz postanowienie, by nie zakochiwać się po raz kolejny, nie sprawiają niestety, że serce staje się posłuszne i stuka cichutko w swym zwyczajnym rytmie. Mara jednak nie zamierza dać się złowić w sieć etatowego podrywacza.
[źródło] |
Schemat młodzieżowej fabuły, na który trafiałam wielokrotnie w wieku kilkunastu lat, polega na tym, że ona powinna być niepewna siebie, nowa w danym środowisku, ukryta za obronną tarczą, zraniona, nieufna. Powinna mieć jakieś sekrety, problemy, którymi nie dzieli się ze światem oraz bratnią duszę, którą być może nie do końca docenia. On przeciwnie - powinien znać swoją wartość, być przystojny, bezczelny, inteligentny, zamożny i/lub mieć wysoko postawionych rodziców. Pod płaszczem luzu i tupetu powinien skrywać bogate wnętrze, ciepło i koniecznie jakiś sekret. Na pewno będzie miał paczkę znajomych, tak jak on pewnych siebie i ogromnie urodziwych, zwykle hałaśliwych, zadbanych, nieliczących się z innymi. Na horyzoncie musi być jeszcze "ta druga", która znienawidzi nową koleżankę widząc w niej, nie bez zdziwienia, rywalkę.
Bohaterowie tomu Tajemnica są skonstruowani do pewnego stopnia szablonowo, na zasadzie przeciwieństw. Są mylnie oceniani przez rówieśników, mają tajemnice, które mogą ich do siebie zbliżyć, jeśli tylko będą potrafili sobie zaufać. Na ile wpisują się w powyższy schemat, a na ile mu się wymykają? Tego wam nie zdradzę.
tom drugi - Przemiana |
Mara Dyer. Tajemnica porywa dość dynamiczną akcją, ale przede wszystkim wciąga w zagadkową historię, pełną domysłów, niejasności i mrocznego klimatu, którego nie rozprasza nawet wiszące nad Florydą słońce. To powieść młodzieżowa łącząca elementy paranormalne z rzeczywistymi, romans z thrillerem. Autorce nie do końca udało się uniknąć schematów, postać Noaha wydaje się nieco wyidealizowana, a układ relacji między bohaterami nie zaskakuje, jednak powieść Michelle Hodkin ma w sobie coś co sprawia, że książkę połyka się błyskawicznie, tym szybciej im bliżej końca. Wiele się tu dzieje na poziomie emocjonalnym, nastrój grozy stale się utrzymuje, ciekawość rośnie. Finał sprawia, że ma się ochotę biec po drugi tom.
Debiut Michelle Hodkin nie jest idealny, co nie zmienia faktu, że połyka się go z wypiekami na twarz. I chyba o to właśnie chodzi, by dać się wciągnąć w ten nierzeczywisty, a jakże intrygujący świat, by towarzyszyć bohaterce w odkrywaniu zaskakującej prawdy, by po prostu dobrze się bawić.
Oby takich debiutów było jak najwięcej.
zwiastun książki Mara Dyer. Tajemnica
***
* Michelle Hodkin, Mara Dyer. Tajemnica, przeł. Małgorzata Fabianowska, Wyd. YA!, 2014, s. 98.
***
Książkę polecam
miłośnikom powieści z wątkiem paranormalnym
chcącym rozpocząć swoją przygodę z paranormalami i nie naciąć się na bzdurę
wielbicielom gatunku Young Adult i tym, którzy dopiero się do niego przekonują
poszukującym tajemniczych, wciągających fabuł
ciekawym co wydarzyło się w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym
zaintrygowanym jaki dar posiada Mara
***
egzemplarz recenzencki |
Sięgam po powieści paranormalne ostatnio rzadziej... a jednak za tą serią będę się rozglądać. Zapowiada się naprawdę intrygująco! :)
OdpowiedzUsuńNieczęsto czytam takie książki, z reguły wtedy, gdy córka mnie namówi:) Jednak na tę ksiązkę miałam kiedyś wielką ochotę. Nie cierpię za to czekać na nastepne części serii, zwłaszcza jak są dobre;p Przeczytam pewnie dopiero wtedy, gdy wyjdzie trzecia część:)
OdpowiedzUsuńTo jest dobry pomysł, bo podejrzewam, że druga również skończy się w takim momencie, że od razu będzie się chciało pędzić po kontynuację.
UsuńHistoria z okładki wydawała mi się na tyle wciągająca, że od pewnego czasu miałam na nią ochotę. Po Twojej recenzji chęć na nią się tylko wzmogła :)
OdpowiedzUsuńOd jakiegoś czasu rozmijam się z paranormalami, a o young adult też nie mam pojęcia :) Po Michelle Hodkin sięgnę tylko wtedy gdy zarekomenduje mi ją młodsza siostra - zazwyczaj jesteśmy zgodne w naszych opiniach :P
OdpowiedzUsuńTo mam nadzieję, że Ci ja podsunie. ;)
UsuńRzadko sięgam po takie książki choć przyznam, że recenzja jest bardzo obiecująca tej powieści:)
OdpowiedzUsuńKsiążkę czytałam i pochłonęłam ją niemal z wypiekami na twarzy. Bardzo wciągający, niepokojący debiut. Teraz planuje przeczytać drugi tom.
OdpowiedzUsuńCzasem warto dać się porwać gatunkowi, który zazwyczaj omijamy? A wiek? Wiek nie ma znaczenia ;) Uwielbiam Marę mimo tego, że to zupełnie nie mój target ;)
OdpowiedzUsuńOj tak, czasami zdarza mi się sięgnąć po coś z zupełnie innej bajki i mało kiedy jestem rozczarowana.
UsuńTego typu książki nie są w moim guście, ale tak to opisałaś, że nie sądze abym ją odrzuciła gdybym miała okazję przeczytać.
OdpowiedzUsuńWydaje mi się jednak, że książka nie będzie mnie w stanie zaskoczyć, ale chętnie dałabym jej szansę :) Kojarzy mi się (choć sama nie wiem czemu) z "Anną we krwi", choć tamta książka niewielu czytelnikom przypadła do gustu, mi natomiast tak. ;)
OdpowiedzUsuń"Anny we krwi" nie znam i jak siebie znam, szybko nie poznam, o ile kiedykolwiek... ;)
UsuńTez kiedys szukalam, co to dokladnie to young adult, ale wtedy jeszcze to mialo oznaczac ksiazki o dorastajacych ludziach zaraz po studiach czy szkole, ktorzy nie potrafia sie odnalezc i dorosnac.
OdpowiedzUsuńWydaje sie jednak, ze gatunek sie bardzo rozszerzyl:)
Nie znam się na tym kompletnie, więc pojęcia nie mam, co tak naprawdę w tym gatunku powinno się mieścić.
UsuńPrzyznam sie, że nie jestem jeszcze na sto procent przekonana do tej książki, ale Twoja recenzja sprawiła, ze jestem jej bardziej przychylna. Niemniej jednak będę ją miała na uwadze.
OdpowiedzUsuńMam podobnie z tą książką, ponieważ też nie mogę nazwać się fanką paranormalnych opowieści z wątkiem miłosnym, ale do tego cyklu wyjątkowo mnie ciągnie. Jak widzę, warto dać mu szansę, więc na pewno postaram się w najbliższym czasie poznać Marę Dyer.
OdpowiedzUsuńCzytaj, czytaj. Ja najpierw chciałam przeczytać, później zastanawiałam się, co mnie podkusiło, bo przecież to na pewno nie dla mnie, a ostatecznie ogromnie się wciągnęłam.
UsuńUwielbiam tę serię:) Po przeczytaniu drugiego tomu moja miłość do Mary wzrosła do nieprawdopodobnego poziomu;)
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczekać drugiego tomu!
UsuńPięknie napisałaś o tej książce. Od dłuższego czasu czeka na moim czytniku i jak znajdę chwilę i chęć to przeczytam. Ale w razie czego poczekam, aż wszystkie 3 będą dostępne ;)
OdpowiedzUsuńDzięki. ;)
UsuńMoże faktycznie poczekaj na trzeci? Aż się boję, jak autorka zakończy drugi tom. A pod ręką trzeciego nie będzie. :(
Będę mieć oko na tę serię, w sumie wcześniej nie byłam do niej przekonana, ale skoro Ty polecasz, to biorę ją w ciemno :D
OdpowiedzUsuńTylko, w razie czego, nie przybiegaj z reklamacją. :P
UsuńWow, TAKA książka u Ciebie?! I to jeszcze tak pozytywnie odebrana? Jestem w głębokim szoku :D
OdpowiedzUsuńTeraz czas na Ciebie i kryminały. :D
UsuńJa nie stronię od tego gatunku. Intrygująca i przykuwająca uwagę okładka :)
OdpowiedzUsuńJa jakieś doświadczenia z serią New/Young Adult posiadam i nie ukrywam, że w zasadzie są one pozytywne. Nie jest to literatura najwyższych lotów, ale ja lubię nieraz sięgnąć po lżejszą, niezobowiązującą lekturę, a tym bardziej kiedy przedstawiona historia wywołuje masę emocji bądź pozwala wysnuć pewne refleksje. Jestem niezwykle zaskoczona, że taka seria pojawiła się u Ciebie, ale to właśnie pokazuje, że czasami nie warto zapierać się rękoma i nogami przed jakimś gatunkiem, bo po pierwszym spotkaniu może okazać się, że "nie taki diabeł straszny, jak go malują". :)
OdpowiedzUsuńNiezbyt często mi się zdarza sięgnąć po coś nie z mojej bajki, ale też nie chcę się całkiem zamykać na inne gatunki i tematy. W tym wypadku bardzo się cieszę, że to zrobiłam.
UsuńW takim razie polecam Ci biec po drugi tom, gdyż jak dla mnie jest jeszcze bardziej wciągający :)
OdpowiedzUsuńZabieram się za niego prawdopodobnie pod koniec przyszłego tygodnia. :)
UsuńBardzo spodobała mi si Twoja recenzja :) było w niej coś takiego... mocnego, zachęcającego :) Napisałaś "oby więcej takich debiutów". Ja mogę napisać - oby więcej takich recenzentek, bo aż chce się czytać :)
OdpowiedzUsuńDzięki! Bardzo mi miło. :)
UsuńPrzeczytam :) Zawsze czytam takie książki haha
OdpowiedzUsuńSwoją drogą, ciekawe jak ją odbierze ktoś, kto bardziej siedzi w temacie. :)
UsuńMoże się skusze na tę zagadkowa i intrygującą historię :)
OdpowiedzUsuńBrzmi naprawdę intrygująco, a chociaż sama, podobnie jak Ty, nie sięgam po takie powieści zbyt często, to jednak Twoja entuzjastyczna recenzja zachęca mnie do sięgnięcia po "Tajemnicę".
OdpowiedzUsuńFajnie się czyta. I ten klimat! :)
UsuńChcę, pragnę! Jest na mojej liście Must Have :) obie części właściwie!
OdpowiedzUsuń