środa, 30 października 2013

Niedziela na Targach Książki w Krakowie

W niedzielny poranek, nie ma rzeczy bardziej irytującej, niż budzik wyrywający z głębokiego snu. Dodatkowa godzina odpoczynku, związana ze zmianą czasu na zimowy, trochę łagodziła złość, ale i tak niechętnie opuszczałam łóżko. Dwa intensywnie spędzone dni, zaowocowały zmęczeniem i ogólną niechęcią do świata. Ale... Zaraz, zaraz... Czy to nie tego dnia swoje książki miała podpisywać Martyna Wojciechowska?

Nagle świat nabrał kolorów, a gdy wyjrzałam za okno okazało się, że pogoda jest przepiękna. Ciepło i słońce dodały mi energii, dzięki czemu na Targach pojawiłam się jeszcze zanim otworzono je dla odwiedzających. W kolejce do Martyny Wojciechowskiej stałam więc "prawie" na początku i "tylko" niecałą godzinę. Na szczęście nie miałam okazji się nudzić. Spotkałam blogerki Esę i Wiki oraz poznałam Patrycję, wielką fankę podróżniczki i niesamowicie sympatyczną gadułę. 

Wbrew temu, co może się wydawać, gdy spojrzy się na poniższą fotografię, do rękoczynów było daleko.


wtorek, 29 października 2013

Sobota na Targach Książki w Krakowie

Zaczęłam wczoraj, kończę dzisiaj - czas na drugą połowę relacji z niezwykle intensywnej soboty, spędzonej w Krakowie na Targach Książki. 

Zaczynamy od stoiska, na którym Mariola Pryzwan, autorka kilku biografii literackich (w tym Anny Jantar, Władysława Broniewskiego i Haliny Poświatowskiej), podpisywała swoją najnowszą książkę, tym razem zawierającą szczegóły z życia Anny German.


poniedziałek, 28 października 2013

Blogerzy na Targach Książki w Krakowie
i pierwsze fotki sobotnie

Zdjęciami z Targów Książki w Krakowie będę Was jeszcze zarzucać przez dwa kolejne dni (wszystkich ziewających i znudzonych oglądaniem różnych twarzy z moją paszczą na dokładkę, zapraszam w listopadzie, kiedy to wreszcie pojawią się kolejne recenzje), tymczasem kilka słów o ludziach, którzy piszą, choć pisarzami nie są, czyli blogerach książkowych.

Albo nie. Najpierw się pochwalę. Na stoisku Helionu znalazłam książkę mojego Taty (to ta w środku, gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości). Fantastyczne uczucie!

sobota, 26 października 2013

Piątek na Targach Książki w Krakowie
i... coś jeszcze na dokładkę

Relacja miała być rzetelna, profesjonalna i takie tam, ale co tam - mój blog, mój bajzel. I właśnie taka będzie ta notka - chaotyczna. Na dodatek złożona głównie zdjęć, bo uwierzcie mi - w tej chwili marzę już tylko o tym, żeby spać (dochodzi północ).

Krótko mówiąc: dotarłam na Targi Książki w Krakowie i choć w porównaniu z tym, co w programie Targów znajduje się w sobotę czy niedzielę, piątek był raczej ubogi w interesujące mnie wydarzenia, to mimo tego jestem usatysfakcjonowana. (Informacja dla mało wytrwałych: ulubione zdjęcie zostawiłam na koniec).

Na dobry początek: Wojciech Cejrowski, który przez siedem godzin, boso i z yerba mate pod ręką, podpisywał książki, pozował do zdjęć i rozmawiał ze swoimi czytelnikami. Oczywiście nie mogłam nie skorzystać z okazji i nie zadać podróżnikowi pytania, które nurtowało mnie od dawna: "Panie Wojtku, kiedy kolejna książka?"
Odpowiedź mnie zaskoczyła. "W styczniu" - usłyszałam. Nie mogłam się powstrzymać, by nie zauważyć, że długo kazał na nią czekać. Co na to podróżnik? Cóż... Można pisać dużo, szybko i byle jak lub mniej, ale za to porządnie. Trudno się z tym nie zgodzić. Przy okazji dowiedziałam się też, dlaczego styczeń jest dobrym miesiącem na wydawanie książki mającej stać się bestsellerem i dlaczego nie warto szykować premier na Targi. 

piątek, 25 października 2013

Na stosiku książki rosną #7

Człowiek, który się włóczy, nie ma czasu na czytanie i pisanie, w związku z czym, by jego kącik w Sieci nie porósł pajęczynami, sięga po niezawodną deskę ratunkową - stosiki. W tej chwili, prawdopodobnie, pałętam się między stoiskami, biegam z wywieszonym jęzorem fotografując co się da lub siedzę z notatnikiem w ręce, notując słowa mistrzów pióra. Krótko mówiąc - dotarłam na Targi Książki do Krakowa, gdzie ćwiczę silną wolę, choć książki nieustannie wołają "kup nas!". Jak widać na poniższych zdjęciach, mam co czytać w najbliższym czasie, więc mam zamiar być twarda.

Nie śmiejcie się! Nie kręćcie głowami z niedowierzaniem! To nie pomaga.

***

Stosik pierwszy, skromny, biblioteczny.


środa, 23 października 2013

Ruta Sepetys "Szare śniegi Syberii"
Dojrzewanie na Syberii

Ruta Sepetys
Szare śniegi Syberii
Wyd. Nasza Księgarnia
2013
328 stron
Wojna widziana oczami dziecka, piętnastoletniej Litwinki przechodzącej błyskawiczny kurs dorastania, rozpoczęty w dniu, kiedy to wieczorną ciszę zakłócił nagły hałas.

To nie było stukanie. To był natarczywy łomot, który sprawił, że podskoczyłam na krześle. W nasze drzwi waliły pięści. Ale w domu nikt nie drgnął. Wstałam i wyjrzałam na korytarz. Mama opierała się o ścianę, zwrócona ku oprawionej mapie Litwy. Oczy miała zamknięte, a twarz ściągniętą w sposób, którego wcześniej nie widziałam. Modliła się[1].

Pośpiech. 

Walizka. Ubrania. Buty. Chleb. Pieniądze. Rodzinna fotografia, uwieczniająca radosny okres Wielkanocy sprzed dwóch lat. Dwie książki (w tym Klub Pickwicka Dickensa). Wstążki do włosów. Szczoteczki do zębów.

Pośpiech.

Dwadzieścia minut albo nie dożyjecie rana[2].

poniedziałek, 21 października 2013

Simon Beckett "Szepty zmarłych"
"Praktyka prowadzi do doskonałości"

Simon Beckett
Szepty zmarłych
Wyd. Amber
2008
256 stron
Kot jest brudną, rudą kupką. Jego na wpół zamknięty oczy są blade i matowe, jak baloniki po przyjęciu, z których uszło powietrze. W futrze pełzają owady, żuki uciekają przed światem. Patrzysz jak urzeczony na grubego robaka - wije się i kurczy, wypełzając z kociego ucha. Bierzesz kij i trącasz kota. Nic się nie dzieje. Szturchasz mocniej. Znowu nic. W twoich myślach pojawia się słowo; już je słyszałeś, ale nigdy w pełni nie zrozumiałeś jego znaczenia.
Martwy[1].

Wykopujesz go. Wyciągasz truchło z pudełka. Przyglądasz mu się uważnie. Wiesz, że nie powinieneś tego robić, ale ciekawość zwycięża[2]

Nie próbujesz tłumaczyć, co zrobiłeś, bo sam tego nie rozumiesz. Ale ani gniewne słowa, ani kara nie są w stanie usunąć z pamięci tego, do widziałeś. Ani co czułeś i co czujesz nawet teraz, zagnieżdżone gdzieś koło serca. Wszechogarniający podziw i palącą, nienasyconą ciekawość.
Masz pięć lat. I tak to się zaczęło[3].
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...